Niedawno pisaliśmy o zabytkowej wieży w Podgórkach, wspomnieliśmy też o kilku pałacach w Wojcieszowie Dolnym i Górnym. Dziś piszemy o wracającym do dawnej świetności pałacu Na Wodzie w Wojcieszowie Dolnym. Często turyści omijają ten trakt, ale wystarczy zjechać z Kapeli (Dziwiszów, Podgórki) i już jesteśmy na właściwszej drodze do wsi, która miała aż sześć pałaców. Większość z nich wymaga remontu, inne nawet nie mają statusu ruiny umocnionej. A ten, o którym dziś piszemy, ma jeszcze problemy z konserwatorem zabytków w Jeleniej Górze!
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Dziś pałac jest jeszcze zamknięty, ale jego właściciele, często udostępniają wnętrza dla zwiedzających – najlepiej po umówieniu, gdyż cały czas trwa tam remont. Nam się udało odwiedzić to ciekawe miejsce, dzięki uprzejmości obecnych właścicieli Alicji i Edwarda Sikora. Wszystko wskazuje na to, że już wiosną przyszłego roku pałac-hotel będzie udostępniony dla gości. Byliśmy zaskoczeniu uprzejmością gospodarzy, którzy cały czas remontują pałac Na Wodzie i jeszcze mają chęci na oprowadzanie turystów.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Konserwator zabytków a obecni właściciele
Państwo Sikora są właścicielami tego pałacu od 2003 roku, wydawało im się, że problemy z kupnem, doprowadzeniem do stanu używalności (z przeznaczeniem na hotel, wcześnie miał być dom opieki, hospicjum) ominą ich, jak Covid-19 zaszczepionych. Nic z tego, bo okazuje się, iż realia ochrony zabytków w Polsce wymykają się spod kontroli nowych właścicieli. Pan Edward jest Niemcem i trudno mu pojąć, jakie nakazy kieruje pod jego adresem konserwator zabytków. Dopóki tam była szkoła, nadzorowi budowlanemu i konserwatorowi nie przeszkadzało malowanie ścian (ba, nawet sufitowej sztukaterii) olejną farbą, zalewanie granitowych (wiekowych schodów) pospolitym betonem, nawet to, iż piaskowiec (kominki) malowano farbą olejną!
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Konserwator jednak nie ingerował, gdy po sąsiedzku b. PGR stawiał silosy (podobno bezprawnie) na zboże i zaburzył gospodarkę wodną pałacu. Gdy nowi właściciele zakupili obiekt, wszystko musiało być najpierw "na papierze", a później wg planu opłaconego architekta. Wcześniej, gdy działała tu szkoła, nawet wyburzanie ścian nie przeszkadzało konserwatorowi. Przypomnijmy jednak, że podobnie było z pałacami np. w Łomnicy, Wojanowie, pałacu Na Wodzie w Staniszowie czy zamkiem w Karpnikach. Tam problemu nie było, gdy pałace w totalnej ruinie, gdy nowy właściciel(le) chciał(li) przywrócić do życia te obiekty, oko konserwatora zabytków stawało się bardziej wyostrzone niż najlepszy autofokus w Nikonie czy Canonie. Inaczej mówiąc, zamiast pomocy nakładano cierniową koronę.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Właścicielowi trudno też zrozumieć, dlaczego konserwator zabytków w Jeleniej Górze wciągnął na listę zabytków pałac, przyległy park, nie uwzględnił zaś folwarku po b. PGR (obecnie gospodarstwo rolne). Może dla architekta nie ma to znaczenia, zaś dla gości hotelowych już tak. Trudno nam rozstrzygać, kto ma rację, bo każda ze stron ma inny punkt widzenia i działa - taką mamy nadzieję - z polskim prawem.
- Za miedzą jeżdżą ciężkie ciągniki rolnicze, jest też zakład kamieniarski, a to generuje hałas, drgania przenoszą się na budynek pałacu - mówi Edward Sikora
Problem który przedstawiamy nie jest czymś nowym dla urzędników i konserwatora zabytków. Nie mogłyby powstać, gdyby zgodnie z wnioskiem sprzed 50 lat - z okładem - i staraniami Edwarda Sikory całość stanowiła obszar konserwatorskiej ochrony. /więcej: nj.24pl z 22 lutego 2022 r./
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Tylko łyk historii
W dokumentach źródłowych nazwiska właścicieli Wojcieszowa Dolnego - Nicolas i Hannos Stumpl - pojawiły się najprawdopodobniej w 1403 r. Trudno zaś o twarde dowody czy nowi właściciele nakazali wybudować dla siebie pałac.*
*/ W tym miejscu, od 1367 roku, znajdował się dwór obronny, w skład którego wchodził majątek ziemski i folwark...
Od połowy XV w. do początku XVII w. majątek należał do bogatej rodziny von Seidlitz. Później posiadłość należała do Sigismunda von Polsnitza. Kolejni właściciele, a było ich sporo, to w większości arystokratyczne, rodowe nazwiska.* Szczególnie ważne dla tej chronologii (dla właścicieli) są rody Kottwitzów i Seydlitzów.
*/ Johann Friedrich von Tilisch, Anna Margarethe von Tilisch z domu von Polsnitz (1675 r.), Georg Wilhelm von Reibnitz (1688 r.), baron Heinrich Wilhelm von Kottwitz (1727 r.), wdowa po Heinrichu von Kottwitz (1772 r.), Cunigunda Maximiliana Sophia von Scheel (1785 r.), Karl Emanuel Theodor von Vitzthum und Eckstädt (1806 r.), baronowa Barbara Louisa Wilhelmina von Zedlitz z domu von Kottwitz (1808 r.), baron Caspar Otto Conrad Gottlieb Zedlitz und Neukirch (1816 r.), baron Cuno Zedlitz und Neukirch (1856 r.), baron Adrian Zedlitz und Neukirch (1874 r.), baronówny Brigitte i Kunigunde Zedlitz und Neukirch (Adressbuch 1894 r.), baron Adrian i Katharina Zedlitz und Neukirch (Adressbuch 1905 r.), baron Cuno Zedlitz und Neukirch (Adressbuch 1912 r.), Pani Louisa von Bergmann z domu von Korn z Wojcieszowa Górnego (Adressbuch 1921 r.), Joachim von Bergmann (Adressbuchy 1930 i 1937 r.). /źródło: nj24.pl/
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / tak dawniej wyglądał pałac Na Wodzie
Po zakończeniu II wojny światowej pałac wraz z zabudowaniami i parkiem przekazano w zarząd Państwowemu Gospodarstwu Rolnemu. Później, od lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku do 2001 roku, funkcjonowała szkoła podstawowa. Od 2002 r. budynek wraz z otaczającym go dziewiętnastowiecznym parkiem jest własnością prywatną Alicji i Edwarda Sikorów.
Wiele źródeł podaje, iż pałac w Wojcieszowie Dojnym jest rezydencją wzniesioną w XVII/XVIII na zrębach starszej budowli. Z gruntu fałszywym (i niestety powielanym przez innych) jest natomiast twierdzenie, iż jest to budynek neobarokowy.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
- Z tego co widać na dostarczonych zdjęciach – bo nigdy tam nie byłam - to nie neogotyk a eklektyzm z elementami średniowiecznej stylizacji (wieża naśladująca wieżę bramną i nadwieszane wieżyczki w narożnikach). Powiedziałabym, że to raczej stylizacja na popularny w Niemczech "burg" czyli zamek – powiedziała Małgorzata Maciejewska, historyk sztuki
Pałac był kilkakrotnie przebudowywany i ostatecznie osiągnął dzisiejszy kształt, czyli zwartą bryłę; ściany są gładkie, bez zastosowania elementów pionowych (półpilastrów, kolum, lizen) i poziomych (gzymsy kordonowe). Dla specjalistów to oczywiste, dla laików - niekoniecznie.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
- Jedynie niektóre elementy zaczerpnięte są ze stylów historycznych. Dla mnie to eklektyzm z detalem nawiązującym do średniowiecznej, niemieckiej architektury zamkowej – przekonuje Małgorzata Maciejewska
Kolejni właściciele mieli co do rezydencji różne wizje np. w zakresie podniesienia komfortu, odwodnienia kanalizacji czy ogrzewania. Być może dlatego pałac Na Wodzie był gruntownie przebudowywany i modernizowany. Najpierw w latach 1858-1869 i ponownie 1887-1889. Trudno dociec czy modernizacje dotyczyły także tak ważnych spraw jak odwodnienie (wprowadzono w połowie XX wieku), zabezpieczenie przed wilgocią - o czym wspominał podczas spotkania Edward Sikora.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Hydrotechniczne aspekty takich budowli leżących w bezpośredniej bliskości cieków wodnych nie są wcale takie proste. Tu, po pracach tego typu z dumą możemy powiedzieć, iż woda nie wyrządziła szkód o których się zwykle słyszy. Grzyb tu nie ma racji bytu, jedynie problemem były pękające ściany, efekt ekspansywnej działalności gospodarstwa rolnego.
Rezydencję ponownie przebudowano w drugiej połowie XX w. Co ciekawe fasada ma centralnie usytuowaną kwadratową wieżę, tu znajduje się główne wejście do pałacu z granitowymi schodami ( podobno oryginalna brama). Nad głównym wejściem widoczne – choć wymagające retuszu - dwa kartusze herbowe, rodów von Zieten i von Zedlitz und Neukirch.
We wnętrzu zachowały się niektóre meble, inne niekompletne osobiście zrekonstruował pan Edward. Oryginalne posadzki także wymagały solidnej ingerencji specjalistów. Dziś, na kilka miesięcy przed otwarciem hotelu, większość pokoi jest urządzona stylowo i funkcjonalnie. Wiele innych szczegółów zobaczycie na załączonych zdjęciach.
Park, oczko wodne, ciekawostki
Wojcieszów Dolny (niem. Kauffung) to urokliwe miasteczko na Dolnym Śląsku z przepięknym widokiem na Góry Kaczawskie. Łącznie z Wojcieszowem Górnym stanowią skarbnicę historycznej wiedzy, 5 pałaców, stacja kolejową (uwaga: aktualnie intensywne roboty drogowe, dworzec nieczynny), a nawet ruiny szubienicy. Skoro to tak piękny region, to z pewnością nikogo nie dziwi fakt, że każda z tych rezydencji miała ciekawe założenia parkowo-pałacowe. W pałacu Na Wodzie przyroda powoli powraca do życia, ale to etap długotrwały i wymagający kolejnych nakładów finansowych. Nowi właściciele chcieli zakupić jeszcze kilka hektarów - należącej kiedyś do pałacu ziemi - ale ceny wariują, jak gaz w Europie.
W parku znajdziemy zróżnicowany drzewostan, a na honorowym miejscu rośnie – już ok. 400 lat – platan (według opisu właścicieli). Tu mała ciekawostka, według naszych obliczeń ten platan może mieć ok. 240-260 lat...
Kiedyś to były wyjątkowo drogie drzewa (sadzonki), dziś także sadzonki mogą kosztować nawet 1000 zł. Nie jest to jednak najstarszy platan w Polsce, bo wg przewodnika "Najstarsze drzewa w Polsce” platan klonolistny w Chojnie (zachodniopomorskie) jest tym najstarszym. Nie będziemy polemizować, w każdym bądź razie to piękny okaz, robi wrażeniem a wieczorami - podobno przy dobrej kawie - "szumią" ciekawe historie. Tuż obok są dorodne buki, a lipy pachną pięknie w okresie wiosennego kwitnienia.
Park, zdaniem odwiedzających, jest zaniedbany. Rzeczywiście, to widać, ale nie wszystko od razu mogą zrobić nowi właściciele. Według mieszkańców, w okresie PRL-u, nikt nie dbał o dobro wspólne, samochody i ciągniki rolnicze rozjeżdżały to, co nie zniszczyły działania wojenne. Warto przypomnieć, jakie spustoszenie, zaniedbania, dokonały się u imiennika... pałacu Na Wodzie w Staniszowie, który przez ponad dwa lata był w rękach syndyka. Nie wymagajmy zatem od właścicieli, aby od razu zrobili z wojcieszowskiego pałacu słynny Nieborów, dofinansowany przez państwo.
Jeśli chodzi o wodę (oczko wodne), to wymaga oczyszczenia, zarybienia. To też trwa, choć dzisiaj są ważniejsze, hotelowe wydatki. Jeśli czekacie na kolejne ciekawostki, to wystarczy 5-10 min. spaceru na dotarcie do kolejnego tajemniczego zamku - niestety to tylko ruiny na szczycie Młynicy. Ruiny są bardzo słabo opisane, można powiedzieć tylko tyle, że to co pozostało (najprawdopodobniej z XIII w.) nie jest wymieniane w dostępnych źródłach historycznych.
redakcja autoflesz.com