Niedawno pisaliśmy o Rzeczpospolitej Iwonickiej, wspomnieliśmy też o bestialskim mordzie na wykonanym na 72 Polakach w Lesie Grabińskim, pod koniec II wojny światowej. Rzeczywiście, nazwa ta niewiele mówi przebywającemu tu turyście, pensjonariuszowi czy młodzieży licznie odwiedzającej tereny Beskidu Niskiego. Są wśród nas także badacze historii, studenci szukający tematów do pracy dyplomowej, a także wolni strzelcy poszukujący prawdy - opisanej przez wielkich filozofów. A prawda ta, często jest niewygodna dla stron konfliktu, jak mówił śp. ks. prof. Tischner.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / nazwiska zamordowanych na tablicy pamiątkowej...
Jeśli zaś zapytamy iwoniczan, to już wiedzą o co chodzi (głównie seniorzy), inni wybierają się na wycieczkę z przewodnikiem i przy okazji tematów uzdrowiskowo-leczniczych zachłystują się takimi faktami jak Rzeczpospolita Iwonicka czy działalność AK w Beskidzie Niskim (obwód krośnieński).
Pani Magda, właścicielka iwonickiego biuro podróży (b. nauczycielka) opowiada barwnie, merytorycznie, w oparciu o źródła historyczne. To dzięki niej dowiedzieliśmy się o tej tragedii, która nie miała ujrzeć światła dziennego.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ ul. Długa przed cmentarzem
"Dziś to miejsce masowego mordu, jakiego dopuścili się esesmani i ich ukraińscy pomocnicy z SS Galizien na 72 mężczyznach z terenu Podkarpacia w dniu 24 lipca 1944 roku" – czytamy w Roczniku Stowarzyszenia Przyjaciół Iwonicza-Zdroju, 2014-2015, tom XII.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ ul. Długa przed cmentarzem - tu należy skręcić...
Musieliśmy tam być...
Opowieść przewodniczki tak nas zainteresowała, że postanowiliśmy pójść w to traumatyczne miejsce późnym popołudniem, gdyż operujące w zenicie słońce, wysoka temperatura czy brak deszczu utrudnia zwykle takie marsze (w obie strony było ok. 13,5 km piechotą). Owszem, można pójść na skróty przez Górę Przedziwną i prywatne łąki, albo pojechał samochodem w dół Iwonicza ul. Zdrojową, a później ul. Długą i skręcić w lewo przed cmentarzem (stamtąd jest ok. 2 km do miejsca zbrodni). My, wespół z kilkoma piechurami, postanowiliśmy przejść ten dystans pieszo. Ten wybór był dobrym rozwiązaniem, a po drodze wyłaniały się przepiękne widoki... bociany zerujące na łąkach, psy ujadające na działkach letników czy miejscowi rolnicy pozdrawiający "obcych" podczas sianokosów. Co ciekawe, na trasie znajdziecie wykoszone przystanki z odnowionymi ławeczkami i kosze na śmieci.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ tablica informacyjna o dokonanej zbrodni i oprawcach...
Iwoniczanie pamiętają
Pomnik ku czci pomordowanych (partyzantów AK i Batalionów Chłopskich) powstał dzięki kilku kreatywnych mieszkańców Iwonicza-Zdroju: Anieli Aleksiewicz, Zofii Penar, Władysława Kandefera i - z całą pewnością - kilku innych ludzi dobrego serca. To oni założyli Komitet Budowy Pomnika i doprowadzili to dzieło do szczęśliwego końca, tym samym wypełnili obowiązek ocalenia od zapomnienia tragicznej historii końca II wojny światowej, w której uczestniczyli i oddali życie za Ojczyznę ich najbliżsi przodkowie.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Warto jednak wspomnieć, że renowacja pomnik ofiar współfinansowało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego (70. 400 zł, całość projektu 151.685 zł 46 gr). Pierwotnie, pierwszy pomnik poświecono w dniu 27 lipca 1947*, wzruszająca mowę pogrzebową wygłosił wtedy mjr dr Józef Aleksiewicz, pierwszy przewodniczący władz miasta w okresie Rzeczpospolitej Iwonickiej, wybitny iwoniczanin, lekarz, społecznik, nauczyciel.
*/ W kwietniu 1945 r. dr Aleksiewicz uczestniczył w ekshumacji ofiar mordu na 72 członkach ruchu oporu dokonanego 24 lipca 1944 r. w Lesie Grabińskim
Kto dokonał mordu na partyzantach?
Wczesnym rankiem przywieziono tu zakrytymi ciężarówkami więźniów - partyzantów, z rękoma związanymi drutem (!). Miejsce to - głęboka niecka - zostało wcześniej wybrane przez hitlerowców i pomagających im oprawców z SS Galitzien.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Dowódcą szwadronu śmierci - przy obecności Niemców - był baron płk Engelstein, a jego zastępcą mjr Władimir Najda, ukraiński lekarz weterynarii. Większość aresztowanych katowano wcześniej w więzieniu w Jaśle; mieli całe życie przed sobą, oddali je za Ojczyznę!
Zdecydowana większość, to młodzi partyzanci, Polacy z Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich. Bestialsko zamordowano ich strzałem w tył głowy, wepchnięto do wspólnej mogiły, przysypano wapnem i zakopano.
Świadkowie tego wydarzenia próbowali zapobiec tragedii, powiadamiając najbliższy oddział AK. Niestety, spóźnili się zaledwie dwie godziny!
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Przypomnijmy, dwa dni później rozpoczęła się brawurowa akcja "Burza", w której oddział AK udanie wykonał swoje zadanie - zajęcia uzdrowiska Excelsior i zniszczenia dokumentów partyzantów ruchu oporu.
SS - Galizien (dla dociekliwych)
Byli jedną z najbardziej zbrodniczych formacji militarnych w dziejach II wojny światowej. Korzenie 1 dywizji ukraińskiej, zwanej bardziej, jako SS-Galizien (po ukraińsku „Hałyczyna”), sięgają roku 1929. W Wiedniu, na wielkim kongresie zjednoczeniowym nacjonalistycznych organizacji ukraińskich powstała wspólna Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Programowym celem OUN-u w 1929 r. było stworzenie niepodległego państwa ukraińskiego (od Donu aż po Małopolskę), wydzielonego z obszarów – według Ukraińców - stanowiących ukraińskie terytoria okupowane przez b.ZSRR, Polskę i Rumunię. Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów zamierzała oderwać od II Rzeczypospolitej trzy historycznie, polskie województwa: stanisławowskie, lwowskie i tarnopolskie. Jednak Nacjonalistyczna ideologia sięgała dalej – głównym celem OUN-u nie było jedynie utworzenie niepodległego państwa ukraińskiego, zamieszkanego przez kilka narodowości, ale brutalna czystka etniczna.
Jak to zrobić? Pokazał już Adolf Hitler dochodząc do władzy. Zaplanowane ludobójstwo miało być podstawowym rozwiązaniem mającym na celu usunięcie Lachów i innych narodowości. Dowódcą dywizji „Hałyczyna", został generał major Fritz Freitag, a szefem sztabu mjr Wolf Heike.
Ich nienawiść do Polaków była tak silna, że sami Niemcy dziwili się zwyrodnialcom. Oszczędzając amunicję, siepacze potrafili wyrżnąć całe wioski... siekierami, widłami i innymi narzędziami, aby wykazać się bestialstwem przed nazistami. Ślady zacierali paląc wioski i dobytek!
„25 lutego 1941 r. admirał Wilhelm Canaris zgodził się na utworzenia ukraińskiej organizacji bojowej. Uchwałą II walnego zjazdu OUN sformowano dwa bataliony podlegające Abwehrze: Nachtigall i Roland, które sami Ukraińcy obwołali samozwańczo Drużyną Ukraińskich Nacjonalistów” - pisze Paweł Łepkowski, rp.pl
Oba bataliony nosiły mundury Wehrmachtu, ale były dowodzone przez niemieckich oficerów i podlegały naczelnemu dowództwu Wehrmachtu (OKW). Jedynie na mundurze siepacze nosili niebiesko-żółtą wstążkę.
Jednak Niemcy nie wprowadzili tych batalionów od razu do walki. Dopiero w marcu 1943 r., reichsführer SS Heinrich Himmler przystał na prośbę arystokraty Otto von Wächtera, gubernatora dystryktu Galicja o utworzenia pułku policji SS złożonego z Ukraińców. W praktyce utworzono dywizję w ramach Waffen-SS.
Najważniejsi niemieccy dowódcy traktowali Ukraińców jako wykonawców zbrodniczych planów, rasę podległą nie zasługująca na stworzenie odrębnego państwa. Wolna Ukraina nigdy nie była brana pod uwagę przez kanclerza III Rzeszy, jak i jego zastępców. Co więcej, jeszcze przed zakończeniem II wojny światowej Stalin chciał osadzić i skazań na śmierć (lub łagry) bohaterów "Hałyczyny", ale sprytny plan uniknięcia kary wymyślił gen. Pawło Szandruk. *
*/ pomogło w tym stanowisko Watykanu i najprawdopodobniej samego gen. Andersa
Tu przytoczymy słowa Hansa Franka: „(…) kiedy wreszcie wygramy tą wojnę, nie mam nic przeciwko zrobieniu z Polaków, Ukraińców i tego wszystkiego co się tu wałęsa, co się tylko nam będzie podobało".
O ukraińskich zbrodniach na Podolu i Wołyniu mówi się, że ,,były tak straszne, żeby nie tylko martwi milczeli, ale i żywi nie byli w stanie o tym zabijaniu opowiedzieć (...)." Zagłada ponad wielu wsi, w których mieszkało ponad 120 tys. Polaków, nie została do dzisiaj osądzona, choćby w sposób symboliczny. Do dziś, żaden z prezydentów Ukrainy nie przeprosił za tę zbrodnię. Czy zrobi to po zakończeniu wojny w Ukrainie Wołodymyr Zełenski?
Należy podkreślić, że istnieją także licznie udokumentowane przypadki ratowania Polaków przez ich ukraińskich sąsiadów. To przykład, iż różne nacje mogą się porozumieć, udzielić pomocy i schronienia w potrzebie, jak to zrobiła rodzina Ulmów ratując Żydów w Markowej. Warto o tym pamiętać, zwłaszcza dziś, gdy polsko-ukraińska granicę do 1 czerwca 2023 roku przekroczyło już 12 mln uchodźców z kraju naszych wschodnich sąsiadów.
Zbrodnicza działalność SS Galizien w Iwoniczu
Według niektórych historyków datuje się od 1943 roku. Trzon batalionu stanowili dawni i funkcjonariusze szkoły Werkschutzu w Moderówce. Inni zajęli kwatery w Iwoniczu, po wyrzuceniu chorych dzieci z domu oo. bonifratrów.*
*/ Większość z tych chorych umysłowo dzieci bestialsko zamordowali!
Batalion rósł w siłę, zajmował coraz więcej domów (w tym budynki hr. Załuskich, właścicieli Iwonicza-Zdroju).
Dowódcą batalionu był oberst (pułkownik) baron Engelstein, wcześniej oficer łotewskiej formacji SS a jego zastępcą mjr Władymyr Najda, lekarz weterynarii. W Iwoniczu wprowadzili terror, godzinę policyjną i łapanki. Wieczorem nikt nie mógł wyjść na ulicę, tym bardziej kobiety, pielęgniarki z zakładów uzdrowiskowych. W czerwcu i lipcu 1944 roku rozpoczęło się pacyfikowanie pobliskich wsi.
Dopiero 30 lipca 1944 roku komando wycofało się z Iwonicza w kierunku Dukli. Po wojnie mjr Najda osiadł w b. Czechosłowacji, nie został osądzony. Los enigmatycznego barona Engelsteina jest nieznany.*
*/ Dziś nadal nie wiemy czy to jego prawdziwe nazwisko, zwykle kopiowane z baneru w miejscu zbrodni. Tu przypomnijmy film "Stawka większa niż życie" i słynnego gruppenführera WOLFA. Świadkowie tych wydarzeń już nie żyją, albo nie chcą wracać do tamtych tragicznych dni.
Zamiast zakończenia
W sprawie najgłośniejszej zbrodni, popełnionej prawdopodobnie przez żołnierzy SS Galizien w Hucie Pieniackiej, w lutym 1944 r. toczy się oddzielne śledztwo. Iwonicz-Zdrój, Chodaczków Wielki, Prehoryłe i Smoligów to kolejne nazwy miejsc, w których doszło do zbrodni, o które podejrzewani są żołnierze SS Galizien. Część tych spraw objęta została śledztwami IPN, inne i tak pozostaną w pamięci Polaków.
- przeczytaj koniecznie:
redakcja autoflesz.com
Źródło: Towarzystwo Przyjaciół Iwonicza Zdroju,
materiały IPN