To miejsce jest uświęcone krwią poległych, zamordowanych, by nie powiedzieć zapomnianych jeńców wojennych i robotników przymusowych, zmarłych i zamordowanych w latach 1939 - 1945 , w obozie pracy przymusowej w Przesiece (Obóz Katorżniczej Pracy Przymusowej nr 374 Hain Przesieka-Borowice).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Wielokrotnie wracaliśmy do tego tematu, razem z przedstawicielami Gminy Podgórzyn, jak również Lasami Państwowymi „Śnieżka” i mieszkańcami, chcieliśmy tu na miejscu obozowym, zostawić jakiś ślad dla przyszłych pokoleń. Jeszcze dwa lata temu plany były ambitne, miał być pomnik z kamienia, albo brama obozowa z historią tego miejsca. Niestety, nie wszystko udało się zakończyć zgodnie z planami. Gmina nie miała wolnych środków (zmienił się wójt), Lasy Państwowe obiecały pomoc, była nawet opcja pomocy IPN i prezydenta RP.
Dziś jest tylko w lesie, na północ od Przesieki, w górze Drogi Sudeckiej cmentarz (zbudowany znacznie, znaczne wcześniej), który odwiedzają turyści, goście, a także (z dużym prawdopodobieństwem) rodziny pomordowanych. Zimą (w zmrożonym śniegu) dotarcie tu samochodem jest praktycznie niemożliwe bez napędu 4x4, latem zaś z przycmentarnego parkingu można spokojnie dojść do ogrodzonego cmentarza, to zaledwie 80 m.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Przypomnijmy, kilka lat przed wybuchem II wojny światowej rozpoczęto tu budowę odcinka Drogi Sudeckiej od Borowic w kierunku Przełęczy Karkonoskiej. Specjalistyczne prace wykonywała legnicka firma inż. Heinrich Plüschke. Zapleczem dla robotników były drewniane zabudowania w lesie pomiędzy Borowicami a Przesieką, praktycznie w Dolinie Myi. Była czysta górska woda, teren ponad 2 ha, b. dobre maskowanie terenu na wysokości 635 m n.p.m.
Wybuch wojny zmienił zasady gry, baraki zamieniono najpierw na zaplanowany skrupulatnie przez nazistów obóz pracy przymusowej, nieco później na obóz jeniecki. Już w październiku 1939 roku ściągnięto tu pierwszych robotników (Polacy, cywile), lipcu 1940 roku na drogę Sudecką (w budowie) przybyli kolejni pracownicy cywilni i jeńcy wojenni.
- Było 250 belgijskich żołnierzy, którzy zamieszkali w budynku dawnego niemieckiego urzędu celnego oraz 500 belgijskich i francuskich jeńców wojennych, których ulokowano w obozie przy Borowicach. W kolejnym roku Belgów zwolniono a ich miejsce zajęli jeńcy francuscy i radzieccy – czytamy w opracowaniach Janusza Wosia, Karkonosze.pl
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ na jej lewym brzegu był obóz niemiecki do przełomu 1944/1945 roku...
Po 1943 roku, najprawdopodobniej byli tu także Żydzi, przewożenie z podobozów Gross Rosen w tym z podobozu w Zgorzelcu. Warunki pracy były tragiczne, do tego słabe wyżywienie, choroby (czerwonka, tyfus plamisty), katorżnicza praca przy budowie, brak opieki medycznej. To wszystko przyczyniało się do wyjątkowo dużej śmiertelności jeńców, Ci co nie mogli już pracować padali jak muchy, byli rozstrzeliwani przy drodze!
Obóz robotników cywilnych zlikwidowano w 1943 roku (głównie polskich robotników). Braki uzupełniano jeńcami wojennymi ze Stalagów nr VIIIE i nr 308 w Świętoszowie oraz nr VIIIC z Żagania, nr VIIIA ze Zgorzelca i Wojcieszyc. Byli to m.in Polacy, Francuzi, Rosjanie, Belgowie i Duńczycy.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Na przełomie 1944 i 1945 roku wobec zbliżającego się frontu, naczelne dowództwo niemieckie nakazało likwidację obozu. Niektórym udało się uciec, zaś pozostałych przy życiu jeńców rozstrzelali naziści (w tym plutony SS). Według niepotwierdzonych danych, łącznie zakatowano tu 900-1000 jeńców. Gdy rozmawialiśmy z IPN we Wrocławiu, padały zaskakujące pytania do zapytania: "To zbyt mało, aby zająć się tematem dogłębnie". Czyżby?
Na cmentarzu w Borowicach, w bezimiennych mogiłach spoczywa 38 bezimiennych osób (różnych narodowości), głównie jeńców wojennych. Szkoda, że żadna filia IPN, jak również władze nie podjęły tematu upamiętnienia miejsca obozowego nad Myją. Podczas ferii zimowych chcemy powrócić do tematu i przedstawić ostateczne postanowienia.
redakcja autoflesz.com