Kraina Otwartych Okiennic - atrakcja turystyczna Podlasia

Niedawno rzuciło nas w jeden z najpiękniejszych regionów  w naszym kraju – Podlasie. Czasu było mało, a miejsce do zwiedzenia szczególne. To niedawne odkrycie kolejnego zakątka, oddalonego zaledwie 30 km od Białegostoku. W ciągu zaledwie kilku lat kraina ta zwana Krainą Otwartych Okiennic stała się atrakcja turystyczną Podlasia. Niewielu jednak wie, iż w latach 1915-1922 rozpoczęła się tu tragedia tej mniejszości zamieszkującej ten region -  zwana bieżeństwem.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Dziś na południowym-wschodzie od Białegostoku (ok. 32 km)  zamieszkuje tu już trzeci pokolenie w tych podlaskich wsiach:  Trześcianka, Soce i Puchły. Dla mieszczucha przybywającego tu z wielkiej aglomeracji Warszawy, Wrocławia czy Łodzi,  a szczególnie młodzieży - to warunki jakie tu napotkają są akceptowane... bez internetu (niby jest, ale brak zasięgu), często bieżącej wody, bez marketów - to rzecz nie do pomyślenia. A jednak jest tu coś, co spowodowało, że powrócili tu mieszkańcy z exodusu zwanego  bieżeństwem;  z dalekiej Rosji, Białorusi czy Ukrainy. Żyją z nadzieją, że pamięć po nich pozostanie. To wędrówka po świecie, który powoli odchodzi do lamusa historii.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Otwarte okiennice
Kraina Otwartych Okiennic to wyjątkowa,  drewniana architektura, snycerskie zdobienia,  kolorowe okiennice... zawsze otwarte.  Niespotykane w innych regionach Polski chaty,  wywodzą się z rosyjskiego budownictwa ludowego, ale dziś można tu spotkać także nowych mieszkańców budujących tu swoje domy, upodabniając je do starych chat (już krytych dachówką).

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

 Krainę tę zamieszkuje głównie ludność prawosławna białoruskiego pochodzenia, która kultywuje odmienne zwyczaje (choćby Ławeczka przed domem i typowe wiejskie pogaduchy). Odmienność tych wsi to także  obrzędy prawosławne, cerkwie, charakterystyczna gwara. Mieszkańcy, pomimo przynależności do innej grupy etnicznej są uprzejmi, nie gonią za szarzyzną dnia codziennego, serialami filmowymi, a tym bardziej chińskimi samochodami elektrycznymi.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Trudno tu o lekarza, przyzwoity sklep (jedyny w Trześciance) czynny jest do godz. 12.00, a później od 16.00, ale zawiera wszystkie niezbędne towary, jak na dawnej białoruskiej wsi.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Język, który powoli zanika
Najstarsi  mieszkańcy tych wsi  mówią między sobą gwarą „po swojemu”, ale dogadasz się bezproblemowo, szybciej niż z Kaszubami. Spotkać tu można także gospodarstwa agroturystyczne, ale natłoku turystów (miastowych) nie widzieliśmy. Raz, na jakiś czas przejedzie tu samochód, nie znajdziecie tu stacji paliw czy serwisu mechaniczno-wulkanizacyjnego. Traktorów czy kombajnu na każdym podwórku... niestety nie zajdziesz. 

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ cerkiew w Trześciance

Magiczne cerkwie
Kraina Otwartych Okiennic słynie nie tylko ze zdobionych chat, ale też charakterystycznych drewnianych cerkwi i - nadal - dzikiej przyrody (meandry Narwi). W Trześciance koniecznie odwiedź cerkiew pw. św. Michała Archanioła (pochodzi z I poł. XVIII w. wtedy była to świątynia unicka), w ubiegłym roku była remontowana i wygląda wyjątkowo dobrze.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ cerkiew w Trześciance

Niestety, wejście do środka jest... limitowane, zwykle można zwiedzać tę cerkiew przed (lub po ) mszy św. Jeśli dopisze ci szczęście i zbierze się 6 osób proboszcz (jeśli jest w domu parafialnym) wciela się w przewodnika. Parking przed cerkwią jest całkiem spory, a w nocy światła podkreślają wartość zabytku.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ cerkiew pw. Opieki Matki Bożej

Druga cerkiew jest we wsi  Puchły, ale też zwykle zamknięta. Świątynia pw. Opieki Matki Bożej pomalowana na niebiesko,  uważana za jedną z najpiękniejszych na tych terenach.

Puchły – gmina Narew k. Białegostoku
Urocza wieś  w dolinie rzek Narwi i Rudni. Meandry Narwi są tu zjawiskowe, a miejsca do podglądania przyrody, bocianów żerujących na łąkach dodają uroku i spełnienia dla fotoamatora. Nie ma tu żadnego zakładu pracy, prawdziwego sklepu, ale jest miejscowy proboszcz i sołtys.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ cerkiew pw. Opieki Matki Bożej


W roku 1561 istniał tu okazały dwór. Najprawdopodobniej w tym miejscu zbudowano cerkiew pw. Opieki Matki Bożej. Nazwa wsi – nie ma tu zgodności – może pochodzić  od nazwiska syna wójta z pobliskiej Trościanicy (zaledwie 3 km)  Tomasza Puchłowicza.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ cerkiew pw. Opieki Matki Bożej

Puchły mają też swoja legendę z XVI wieku. Miejscowy dziedzic miał szykanować mieszkańców  wyznania prawosławnego,  usiłując zmusić ich do przejścia na wiarę greckokatolicką. Miejscowi gorliwie modlili się do Matki Bożej prosząc ją o wstawiennictwo i pomoc. Podobno Matka Boża  objawiła się wiernym  na lipie pod postacią ikony (ikona Pokrowy Przenajświętszej Bogarodzicy).*

*/ Ikona Pokrowy (Opieki) Przenajświętszej Bogarodzicy przedstawia Matkę Bożą jako orędowniczkę ludzkości, trzymającą rozpostarty welon (omoforion) nad wiernymi. Ikonografia ta upamiętnia cud w Konstantynopolu (X w.), gdy Maryja ukazała się w świątyni, osłaniając modlących się przed niebezpieczeństwem.

Ikona i postać MB sprawiła, że mieszkańcy prawosławni zachowali swoją wiarę a zły dziedzic nawrócił się przed śmiercią. Ile w tym prawdy, a spotkaliśmy kilka osób zgodnie to potwierdzając, nie wiadomo. Cerkiew natomiast stoi i jak niesie wieść gminna jest najładniejsza w na całym Podlasiu.

Mieszkańcy z którymi rozmawialiśmy mówią jednak o cudzie, uzdrowieniach, pielgrzymkach zwłaszcza kiedy na Podlasiu szalały epidemie dżumy i cholery (w latach 1710, 1830 i 1855). Kult  Matki Boskiej jest tu tak duży, że wierni bez żadnych komentarzy dają datki na remonty i utrzymanie cerkwi.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ cerkiew pw. Opieki Matki Bożej/ Trześcianka, największa z trzech wsi Krainy otwartych Okiennic

Trześcianka
To największa  wieś Krainy Otwartych Okiennic.  Jak twierdzą przewodnicy, do 2021 roku - przez wieś - przetaczał się spory ruch osobowy i towarowy w kierunku Hajnówki. Gdy wybudowano trasę rowerową  i wykonano remontu drogi wojewódzkiej nr 685, ruch zdecydowanie zmalał; wybudowano bowiem obwodnicę.  W ten sposób Trześcianka stała się dostępnym, spokojnym zakątkiem,  idealnym na weekendowe  zwiedzania unikalnej Krainy Otwartych Okiennic.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Temat  Trześcianki często jest wykorzystywany przez przewodników, źródłem głównym jest  książka Viktora Stachwiuka pt. Siva kozula (niestety napisana  gwarą).

W Muzeum Archeologicznym w Białymstoku zgromadzono prehistoryczne znaleziska odkryte w pobliskich uroczyskach. Podobno najstarsze artefakty pochodzą... grubo  przed naszą erą.

Skąd taka nazwa? Wieś  przyjęła nazwę od trzech pierwotnych chutorów, trzech „ścian”.
"Na początku nazwa zapewne brzmiała Tryścienka, następnie Trościenica, w czasach zaboru rosyjskiego – Trostianica a w II Rzeczpospolitej – Trześcianka. Tak też i obecnie nazywa się oficjalnie, ale mieszkańcy do dzisiaj mówią o swojej wsi Tryścianka – pisze Anna Kraśnicka na blogu o Trześciance.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ cerkiew pw. Opieki Matki Bożej

Zdecydowana większość   rdzennych mieszkańców Trześcianki nosi nazwiska patronimiczne zakończone przyrostkiem "uk". Starsi mieszkańcy Trześcianki w większości deklarują białoruską tożsamość narodową, określają się jako "tutejsi"; co więcej autochtoni  używają unikatowego dialektu (ukraińska  gwary podlaska).

W listopada 2015 roku podczas święta parafialnego Michała Archanioła, niebiańskiego patrona cerkwi w Trześciance, odsłonięty został pomnik upamiętniający rdzennych mieszkańców Trześcianki, którzy w 1915 roku zmuszeni zostali przez władze carskie do exodusu w głąb Rosji -  w ramach tzw. bieżeństwa. Część z nich powróciła, a dziś żyje już trzecie pokolenie tej mniejszości.

redakcja autoflesz.com

 

 

Publish modules to the "offcanvas" position.