Historia DKW w saksońskim Zschopau - tak powstała kultowa "emzetka"

Takiej wiedzy o motocyklach, zarówno o przedwojennych jak i powojennych,  nie mają młodzi fani dwóch kółek. Jednak są w Polsce pasjonaci, jak Dobiesław Wieliński z Poznania czy Marek Ponikowski z Gdańska, którzy piszą ciekawie o wielkiej motoryzacji  dawnych lat, szczególnie dociekliwie o motocyklach. Tych na zamku Topacz podczas MotoClassic Wrocław 2019 było całkiem sporo. Dziś chcemy przedstawić ciekawą historię DKW i... kultowej "emzetki".

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

II wojna światowa wyrządziła wiele nieodwracalnych szkód dla wielu narodów, powiedzmy skrótowo – w wielu płaszczyznach. I nie chodzi już o to, kto skorzystał na wiedzy naukowców zajmujących się cudowna bronią określaną wtedy jako Wunderwaffe, kto zatrudnił Wernera von Braun wraz z jego asystentami,  czy kto tak doskonale zakamuflował "Złoto Wrocławia". Sprawa  wydaje się być mniejszego kalibru, ale dotyczy grabieży na wielką skalę nie tylko dzieła sztuki, maszyn i urządzeń pracujących dla przemysłu motoryzacyjnego  (wtedy wojennego) ale także  naukowców pracujących dla III Rzeszy. Niestety, dokonywali tego systematycznie i na wielką skalę nasi „wyzwoliciele”.

fot. Krzysztof Golec,autoflesz.com / DKW RT 125, wtedy jeszcze z logo IFA

Dla przykładu w naszej  Bydgoszczy, z zakładów DAG Fabrik Bromberg wywożono wszystko co można było wywieźć z fabryki produkującej  materiały niebezpieczne (nazywane wtedy środkami bojowymi). Inny przykład na  Dolnym Śląsku, z zamku Książ zrabowano nawet miedziane przewody elektryczne, a w podjeleniogórskim Staniszowie wysadzono pomnik kanclerza Bismarcka, tylko po to, aby odsłonić ewentualną drogę ukrycia domniemanego „Złota Wrocławia”.

Celem Armii Czerwonej, gdzie utworzono specjalne oddziały zajmujące się grabieżą całych fabryk produkujących samochody i motocykle, była pospolita kradzież. Robili to także naziści, szczególnie polujący na drogocenne dzieła sztuki i wykorzystujący więźniów do katorżniczej pracy (np. Volkswagen, Audi, Hugo Boss czy Siemens). Pospolita kradzież miała też miejsce  w przypadku fabryki DKW w Zschopau, co potwierdza  red. Marek Ponikowski.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / MZ Trophy brała udział w kultowym polskim filmie "Nie lubię poniedziałku". Moc 19 KM , prędkość maksymalna 130 km/h, przekładnia 4-biegowa...

MZ ES 250 w. milicyjna - do służby w MO trafiały MZ ES 250/1 (lata 1962 – 67), ale MZ ES 250/2 Trophy - weszły do produkcji w 1967 r.-  były chwalone jak nigdy. Silnik zaprojektował Walter Kaaden, który z  jednostki o poj. 125 ccm potrafił  wykrzesać 200 KM! Należał wtedy do najlepszych konstruktorów na świecie.

W latach 1963 - 1967 i 1969 niemieccy zawodnicy wygrywali dzięki niemu prestiżowe sześciodniówki International Six Days Trial pod auspicjami Międzynarodowej Federacji Motocyklowej. Dlatego od lutego 1968 roku "emzetka" ES 250 otrzymała nazwę Trophy (Trofeum) i ozdobny napis na zbiorniku paliwa. Jej cechą charakterystyczną był reflektor, który świecił „na wprost”, choć milicjant jechał w skręcie. Podobną konstrukcję reflektora i zbiornika paliwa mieliśmy w polskiej „Gazeli”. Jeszcze w latach 80. ubiegłego stulecia wielu podchorążych i kadetów ze szkół oficerskich i szkół  chorążych jeździło tymi maszynami do swych miłości życia. Dziś pozostały tylko wspomnienia!

DKW w Zschopau
Kolejny cios spotkał zakłady motoryzacyjne po zburzeniu muru berlińskiego i zjednoczeniu Niemiec. Fabryka DKW (Dampf Kraft Wagen, od samochodu parowego, którego  nie udało się wyprodukować w wersji wielkoseryjnej) w Zschopau także podzieliła ten los.

DKW - niemiecka wytwórnia motocykli i popularnych samochodów osobowych, założona w 1905 przez osiadłego w Niemczech Duńczyka Jorgena Shafte Rasmussena, który w 1919 skonstruował mały silnik dwusuwowy o dwóch cylindrach i prostej konstrukcji. Silniki takie okazały się idealne do napędu motocykli. Już w latach 30. XX wieku fabryka DKW w Zschopau była ich największym producentem na świecie; niestety po wielkim kryzysie finansowym nastąpiło wyraźnie spowolnienie, zanotowano też ciąg niekorzystnych wydarzeń (w tym zmiany właścicieli). Przedsiębiorstwo DKW Rasmussen&Ernst od 1932 należało do koncernu Auto Union. Istniało w Niemczech do 1966 roku.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com /  MZ ES 250/1 "jaskółka"  rok produkcji 1966

Wspomnieliśmy o genialnym inż. Rasmussenie, który produkował dwusuwowe silniki o nadzwyczaj prostej konstrukcji i  zrewolucjonizował niemieckie motocykle, był też ich największym producentem na świecie. Interes  kwitł, Rasmussen przejął też kilka okolicznych fabryk i wykupił podupadającą fabrykę Audi.

Niestety, okres rozwoju trwał tylko do czasu wielkiego światowego kryzysu, niektórzy celowo dodają do chwili, gdy Adolf Hitler przegrał wybory prezydenckie w 1932 roku.  Maleje wtedy produkcja motocykli, drastycznie spada zatrudnienie, a bank Saksonii odmawia dalszych kredytów fabryce Rasmussen&Ernst; bankowcy żądają nawet restrukturyzacji zakładu. Wtedy następuje fuzja, do głównego udziałowca (DKW) dołączają takie ikony motoryzacji jak: Audi, Horch i Wanderer. Powstaje Auto Union.

Rasmussen jednak nie wątpił, że nadejdą lepsze czasy, a jego inżynierowie opracowali nowe technologie (zastrzeżone w urzędzie patentowym). Chodzi tu głownie o tzw. przepłukiwanie zwrotne w silnikach dwusuwowych. Niestety w 1934 roku zostaje on odsunięty od zarządzania koncernem- jak prezesi PKN Orlen. Co więcej, usunięto go nawet z rady nadzorczej.

Rok wcześniej Hitler dochodzi do władzy, a jego partia NSDAP dominuje w Niemczech. Przywódca III Rzeczy już myśli o potędze i skupia przy sobie wielkich finansistów i właścicieli fabryk zbrojeniowych jak Thyssen czy Krupp.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ MZ 250 w. molicyjna

Gdy Hitler dochodzi do władzy a gospodarka niemiecka pączkuje, jak kwiaty na wiosnę, pada wiele obietnic dot. odnowy potęgi gospodarczej. Wszystko dzięki robotom publicznym i rozwojowi produkcji zbrojeniowej. Hitler wprawdzie dał chleb i pracę narodowi, ale nie wyzbył się cech dyktatora, niedoszłego pana Europy. Motoryzacja także dostała świeżą kroplówkę, rozpoczyna się era zwycięstw  DKW w rajdach motocyklowych. Mercedes-Benz i Auto Union brylują w  wyścigach na torze.

W tym czasie sukcesy odnosi motocykl DKW RT 125 ccm 4,5 KM. Już protoplasta model RT 2,5 (RT – Reichstyp), powstały pod okiem zdolnego projektanta Hermanna Webera,  posiadał kickstarter (rozrusznik nożny)  i trzybiegową skrzynię przekładniową! Inni jeszcze wykorzystywali pedały, jak w motorowerze.

II wojna światowa - grabież całego mienia zakładu
Niestety, po II wojnie światowej całe  wyposażenie zakładu przewieziono do b. ZSRR. Powstawały wtedy kopie, zwykle unowocześnione, ale pozbawione duszy DKW. Również nasze WFM-ki i SHL-ki 125 ccm wzorowane były na tym motocyklu.

Ale co zrobić po ogołoconych halach DKW? Dziś pewnie by stały i niszczały, jak opuszczone koszary wojskowe w wielu garnizonach. Taki stan rzeczy dla b. pracowników DKW był nie do przyjęcia. Początkowo rozpoczęto produkcję sprzętu gospodarstwa domowego i prostych narzędzi. Radziecka okupacja tej strefy napisała jednak inną historię -  robotników i inżynierów d. fabryki zmuszono wręcz do produkcji części zamiennych, a później motocykli dla b. ZSRR. Przypomnijmy, iż podobnie skopiowano słynny model BMW R71 na rzecz radzieckiego Urala M-72.

W 1948 roku zakłady znacjonalizowano i włączono do koncernu IFA (Industrieverband Fahrzeugbau). Rok później reaktywowano jednak produkcje DKW R125. W 1951 roku  niemieckie władze podjęły decyzję o zmianie logo zakładów – teraz na motocyklach DKW naklejano logo IFA.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com /  CZ 350 obok MZ 250 była najlepszym motocyklem z silnikiem dwusuwowym w okresie PRL-u

CZ 350 – dwusowowy silnik, dwa cylindry, moc 23 KM, średnie spalanie ok. 4,7-5,0 l/100 km, prędkość max 125-130 km/h. Motocykl młodości wielu Polaków, którzy wydaliby wszystkie pieniądze, aby mieć tę maszynę. Instalacja 6V, półautomatyczna zmiana biegów, jedna dźwignia do uruchamiania silnika i zmiany 4 biegów, obrotomierz.

Zakład  ze Strakonic powstał w 1919 roku, był okres w historii, że firma współpracowała z Jawą, ale to CZ w tamtym okresie była największą firmą produkującą motocykle. Gdy runął mur berliński, do losu doszły motocykle japońskie.

Motocykle WSK - były produkowane w Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego w Świdniku. Części i podzespoły pochodziły z Warszawskiej Fabryki Motocykli, a jednoślady miały jeszcze oznaczenie WFM. Nie jest tajemnicą, że pierwowzorem „wueski” był DKW R125.
Gdy inżynierowie ze Świdnika rozpoczęli prace na własny rachunek, zmieniono wtedy logo  na WSK. W 1962 roku wyprodukowano aż 250 tys. motocykl, cztery lata później już 95 tys. W połowie roku 1985 z taśmy w Świdniku zjechał dwumilionowy motocykl z logo i WSK. Ostatni jednoślad opuścił taśmę montażową  w Świdniku 31 października 1985 roku (model Kos). Jednym z lepszych silników polskiej konstrukcji był WSK 175 (moc 14 KM). WSK 175 powstawała w kilku odmianach: M21W2,  M21W2-Ex, M21W2 Sport, M21W2 Sport Ex,  M21W2 Kobuz,  M21W2 Dudek,  M21W2 S2 i M21W2 Perkoz.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Dopiero w 1956 roku fabryka w Zschopau zmienia kolejny raz logo motocykli – teraz króluje MZ  (Motorradwerk Zschopau). Powstają pierwsze konstrukcje w realiach komunistycznych zakładów. Najpierw był to dwusuwowy BK 350 boxer z wałem Kardana. Od 1960 roku powstaje kolejna seria ES z silnikami dwusuwowymi 125- i 250 ccm; później TS i ETZ. Przypomnijmy, że MZ-ki 250 ccm były pragnieniem wielu młodych fanów dwóch kółek w okresie głębokiego PRL-u. W tym okresie królowały  na polskim rynku właściwie dwie firmy: MZ 250 i CZ 350. Po obie trzeba było stać niekiedy dwie noce (w stanie wojennym), aby stać się właścicielem tego motocykla. Niektórzy trzymali te maszyny w pokoju, czekając na pierwsze wiosenne jazdy. Później zaczęła królować Jawa 350, niestety nie była tak niezawodna jak MZ 250. Źle smarowane łożyska wału korbowego uniemożliwiały przebiegi powyżej 10-12 tys. km.

W 1962 roku zaprezentowano motocykle MZ 125 ES oraz 150 ES, spokrewnione z bazowym modelem 250 ccm; za dopłatą można było zamówić  wózek boczny firmy Stoye z Lipska.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com /  MZ 150 ES

Upadek muru berlińskiego
Po upadku muru berlińskiego zjednoczeniu Niemiec w 1990 roku, przemysł po drugiej stronie Odry załamał się. W tym samym  roku, zakłady zostały sprywatyzowane,  a istniejące oprzyrządowanie sprzedano tureckiej firmie Kanuni, która kontynuowała produkcję modeli z serii ETZ nad Bosforem.  Przy sprzedaży osprzętu i technologii produkcji pozbyto się również znaku firmowego i nazwy, co spowodowało konieczność zmiany nazwy spółki na MZ Motorrad  und Zweiradwerk GmbH. Musiano też użyć  zastępczego oznaczenia „MuZ”. Jednak w 1999 roku prawa licencyjne odzyskano, ale MZ zostało wykupione  przez malezyjski koncern Hong Leong, co zapewniało jej dalszy rozwój. Nowym motocyklem niemieckich zakładów był MZ 1000 S. /źródło: wikipedia.org/

Niestety, przestarzała konstrukcja, brak nowości zmusił firmę Hong Leong do odstąpienia od dalszego finansowania motocykli. W 2008 koncern Hong Leong zamknął fabrykę. Jednakże istnieją szanse na kontynuowanie produkcji motocykli MZ, gdyż w marcu 2009 spółkę, pod nową nazwą Motorenwerke Zschopau GmbH, zakupili dwaj niemieccy zawodnicy sportów motocyklowych  Ralf Waldmann i Martin Wimmer. Na tę chwilę firma oferuje tylko skutery elektryczne Elektroroller Charly.

Czy jest szansa na reaktywację?
Marna, gdyż konkurencja na rynku jest znaczna, a elektryczne skutery nie są jeszcze tak popularne. Tymczasem na wielu aukcjach internetowych można nadal wyszukać przepięknie odrestaurowaną „emzetkę” w cenie 40-60 tys. zł. Takie białe kruki spotkaliśmy podczas MotoClassic Wrocław 2019, co chętnie pokazujemy amatorom i kolekcjonerom.

Wspomnieliśmy wcześniej o bardzo ciekawej konstrukcji modeli MZ BK 350, często nazywanego "czarną śmiercią", gdyż rozwijana prędkość często była przyczyną tragicznych wypadków.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

BK 350 – początek produkcji w 1953 r.  Skrót BK pochodzi od pierwszych liter zastosowanego rodzaju silnika i napędu – Boxer Kardan, 350 to pojemność skokowa silnika.

Jednostka dwusuwowa, dwucylindrowa, chłodzona powietrzem, natomiast cylindry były ułożone w układzie przeciwsobnym. W początkowym okresie produkcji boxer miał moc 15 KM. W roku 1956, kiedy to firma została przemianowana na MZ, moc podniesiono do 17 KM, zużycie paliwa ok. 5l/100 km, prędkość max do 120 km/h.

 

redakcja autoflesz.com

 

 

 

 

Publish modules to the "offcanvas" position.