To już ostatnia w tym roku spotkanie, które odbyło się z motopodróżnikami w ASD BMW Dynamic Motors w Bydgoszczy. Goście Michał Frelichowski, Monika Pinkowska przekazali ciekawą opowieść o Wyspach Jońskich, zaś Paweł Seweryniak pokazał - na pięknych zdjęciach - wyprawę do Gambii. Jeszcze piękniejszy był wschód słońca na pustyni pokazany w technice poklatkowej time lapse.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / reprint ze zbiorów Michała Frelichowskiego; polska grupa motocyklowa
Tym razem było nieco mniej fanów dwóch kółek, ale najtwardsi znów przyjechali na motocyklach, choć temperatura sięgała zaledwie kilku stopni Celsjusza. Jak powiedział na wstępie Michał Szczecki, kierownik salonu BMW, dział motocykle, to ostatnia w tym roku relacja z motocyklowych wypraw.
Następne zapowiadają się równie interesująco, bo planowane jest m.in. szkolenie w zakresie udzielania pierwszej pomocy motocyklistom i innym ofiarom kolizji drogowych. Warto jedynie nadmienić, że udzielanie pierwszej pomocy podczas tak długich wypraw, często niebezpiecznych wypraw, wydaje się potrzebą chwili, by nie powiedzieć koniecznością. W rozumieniu ustawodawcy przepisów ruchu drogowego - obowiązkiem!
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / reprint ze zbiorów Michała Frelichowskiego
Już podczas poprzedniego spotkanie dowiedzieliśmy się, jak udzielają pomocy w Gruzji, jak działa ubezpieczenie Assistance, co możemy spodziewać się po lecznicach danego kraju. Jeśli narzekamy na polską służbę zdrowia, to w Gruzji jest jeszcze gorzej. Ale dużo zależy od poświecenia, chęci pomocy i empatii samych lekarzy. Ale po kolei...
Wyspy Jońskie – Grecja
Michał przedstawił swoją wieloletnia znajomą, która wybrała się z nim na tak trudną wyprawę Yamahą R6 wraz z grupą bikerów z Polski. Monika wielokrotnie przebywała w Grecji, była tam rezydentką i przewodniczką wycieczek zorganizowanych, ale kiedyś chciała powalczyć o najpiękniejsze zakątki Grecji na własny rachunek, a dokładniej na motocyklu. Michał ze swoją "beemką" K1600GTL był jej mentorem od spraw technicznych. Oboje mieli zaś pod opieką całkiem sporą grupę motopodróżników.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / reprint ze zbiorów Michała Frelichowskiego
Podroż rozpoczęli z Łodzi, dalej przez Czechy, Słowację, Węgry, Serbię, Macedonię i Grecję. Nazwy największych greckich wysp jak Kreta, Rodos czy Korfu są doskonale rozpoznawane przez większość turystów, jako popularne miejsca do wakacyjnego wypoczynku, ale nie wszyscy jada tam, gdzie kelner przynosi śniadanie do łóżka.
Tak czy owak, szacuje się, że Grecja mieści w swoich granicach nawet 5000 wysp i wysepek, ale tylko około 200 jest zamieszkałych na stałe. Tak znaczna ilość wysp sprawia, że linia brzegowa Grecji wynosi ponad 16000 km, co przekłada się na korzystne warunki powstawania zróżnicowanego krajobrazu. W Grecji, a tym bardziej na Wyspach Jońskich można znaleźć najpiękniejsze piaszczyste plaże, kamieniste formacje skalne, a przede wszystkim zatoczki z dostępem wyłącznie od strony morza. Aby to wszystko udanie eksplorować nie starczy czasu za pierwszym razem - jedna, dwie wyprawy to mało. Dlatego motopodróżnicy już szykują następną przygodę z motocyklami.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Monika i Michał opowiadają o Wyspach Jońskich - podroż na motocyklu
Jak zorientował się Michał, większość gości już wielokrotnie była w Grecji, na Korfu czy na Zakhyntos, ale wyprawa motocyklowa to szczególna sprawa. Dlatego porozmawialiśmy z Moniką o Grecji i wyspach inaczej. Chcieliśmy się dowiedzieć o słynnych adaptacjach filmowych kręconych na wyspach, a szczególnie o jednym z najlepszych filmów wojennych „Działach Navarony” (1961) z brawurową kreacją Gregory Pecka. Film wprawdzie osadzony jest na bazie powieści Alistaire'a McLeana na niewielkiej wysepce Keros, ale filmowcy wybrali do swoich dubli Rodos. Trudno zatem na mapie wyszukać Navaronę, bo jej zwyczajnie – nie ma. Co więcej, Antony Quinn był tak zachwycony Rodos, że wykupił sobie kawałek plaży na własność.
Z kolei film „Grek Zorba” (1964) kręcony był na Krecie. Ale uważny kinoman rozpozna w filmie Chanię, pejzaże regionu Apokoronas i Półwyspu Akrotiri. To właśnie tam, na plaży w wiosce Stavros, kręcona była słynna końcowa scena.
fot. Michał Frelichowski
Kolejny film „Mama Mia” (2008) z boską Meryl Streep kręcono na Domouchari i na wyspie Skiathos. O filmach kręconych w przepięknych kadrach Wysp Jońskich można mówić całymi godzinami, ale być tam na wyprawie motocyklowej i dzielić się wrażeniami z innymi podróżnikami, to już zupełnie inna bajka. Dosłownie "bajka" - bo urokliwość Wysp Jońskich jest niemal taka, jakby zobaczyć Afrodytę wyłaniajacą się z krystalicznie czystej wody...
Jeśli chodzi o Zakhyntos, jedną z najciekawszych wysp, to obowiązkowo należy zaliczyć „Zatokę Wraku” (Navigo Beatch). W 2018 roku nastąpiło tąpniecie klifu na plażę, ale dziś znów można tam plażować i przeglądać w lazurowych wodach. Praktycznie dostęp jest tylko od strony morza, ale polska wyprawa znalazła sposób, aby choć zrobić zdjęcie z klifu. Dodajmy to miejsce nr 1 na Zakhyntos serii „must see”.
Kolejne ciekawe miejsce to kościół św. Dionizosa z przepięknym sarkofagiem i płaskorzeźbami. Jak powiedziała Monika- cudo! Podobno raz w roku można zobaczyć zmumifikowanego Dionizosa.
Ogólnie rzecz biorąc Grecy i „wyspiarze” są bardzo przyjemnie nastawieni do Polaków, a jazda turystyczna motocyklem wyjątkowo przyjemna. Wyprawa, którą zorganizował Michał z Moniką spodobała się całej braci motocyklowej, większość wrócić już za rok, jak kiedyś śpiewał Krzysztof Klenczon w megahicie „Wróćmy na jeziora”.
Gambia – Paweł Seweryniak opowiada o kolejnej już afrykańskiej przygodzie
Niewielki kraj w Afryce Zachodniej nad oceanem Atlantyckim, zajmuje powierzchnie średniego województwa w Polsce; graniczy z Senegalem. Dla motocykli do dość trudny teren, pokryty piaszczystymi wydmami, słabiutką infrastrukturą, ale z funkcjonariuszami gotowymi do oddania strzału zanim zapytają ciebie o cokolwiek. Drogi, jak to w Afryce, ale jeszcze ciekawiej robi się, gdy zapytacie o przepisy ruchu drogowego – tu obowiązuje prawo silniejszego i większego.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Podróż na rozpoczęła się w Maladze (tu dolecieli uczestnicy wyprawy), poprzez Maroko, Saharę Zachodnia, Senegal i przejście (niepolecane Rosso). Ale tak naprawdę granice i przejścia graniczne to cała ceremonia korupcji, proszenia, czekania nie wiadomo na co. Zabawne, w Europie mamy praktycznie wszystko, brakuje jedynie gwiazdki z nieba. Tam dla przykładu granica z Mauretanią to koszmar, jeśli się spóźnicie, to o odprawie można zapomnieć, bo zwyczajnie funkcjonariusze służby granicznej mają ograniczony czas urzędowania, jak polskie biuro paszportowe – "od-do". Nikogo nie obchodzi, gdzie będziesz spał, gdzie załatwisz potrzeby fizjologiczne, gdzie dokonasz toalety porannej. Tam tego – zwyczajnie – nie ma.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Zresztą wystarczy popatrzeć na zdjęcia i filmy z wcześniejszych wypraw do Gambii i Senegalu. Jeśli dajecie dzieciom czy tzw. przyjaciołom „my friend” puszkę coca-coli - to zwyczajnie, puste opakowanie wyrzucą pod nogi. Taka mentalność, brak dbałości o higienę, żyje się chwilą – najczęściej z dużą dozą operatywności, cwaniactwa, bez niepotrzebnego wysiłku fizycznego. Motocykliści lub inni przybysze z Europy to ich zdaniem frajerzy. Ale czy można się dziwić skoro najprawdopodobniej sam Bóg zapomniał o tych ludziach żyjących i egzystujących z dnia na dzień.
Poza głównymi miastami, drogach przypominających utwardzone klepisko, wszędzie piach, wydmy, totalny bałagan i duża rozpiętość temperatur (w nocy spada nawet w okolice zera st. C).
- Czasem, gdy jedziemy przeze tereny, gdzie sawanna zawistuje cień i ochłodę w podróży spotkamy jedynie guźce (z rodziny świniowatych) - mówił Paweł
Ale Paweł ze swoją drużyna spotkał nawet Polaków z Poznania, to znak iż Gambia jest tania i atrakcyjna dla Polaków.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / sklep w Gambii
W Afryce, szczególnie na granicy z Mauretanią i Senegalem urzędnicy poza spisywaniem danych z paszportu pytają o zawód. Po przejechani Maroka (zupełnie inny świt – bajkowy) przejeżdżamy przez ziemię niczyją między Marokiem z Mauretanią. Tu pełno wraków, zapominanych rzęchów. Dlaczego? W Maroku obowiązuje prawo, że nie można sprzedać samochodu z Unii starszego nić 5 lat, ale pochodzącego np. z Mauretanii... już tak. Cwaniacy przyjeżdżają samochodem do Mauretanii, sprzedają je innym cwaniakom i później wjeżdżają do Maroka od strony mauretańskiej. Auta, których nie da się sprzedać, kończą swój żywot na wspominanej ziemi niczyjej.
Solowa jazda po tych terenach bywa niebezpieczna i trudna do nawigowania. Często trzeba jechać na tzw. czuja, gorzej jeśli wpadniesz ciężkim sprzętem na muldę czy złapiesz kapcia. Miejscowi tylko na to czekają, oczywiście pomogą, ale za kilkadziesiąt euro. Jedno im trzeba przyznać, liczyć potrafią, jak Żyd na Piotrkowskiej w Łodzi.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com /dziewczynki i kobiety w Gambii dbają o swój wygląd, fot.4 Paweł Seweryniak na swoim GS 1200 i z Canonem w gotowości...
- Nasza motocyklowa wycieczka odbyła się w styczniu, to optymalny termin dla Europejczyka, temperatura w dzień dochodzi zaledwie do 31 st. C, nocą przyjemnie 15 st. C – mówi Paweł
W Gambii, podobnie jak w Senegalu, problemem jest woda, czysta woda, dlatego niekiedy jest ważniejsza niż paliwo do GS-a. Co ciekawe, sklepy – umówmy się, że to są sklepy, wodę dostaniemy w takich samych plastikowych opakowaniach jak w Polsce, często nawet schłodzoną. Paweł, choć był tu już kolejny raz nie dociekał jak oni to robią, bo nie widać przewodów elektrycznych do tych sklepików, ani chłodziarek.
Jeśli chodzi o benzynę, to z pewnością nas nie oszukają na oktanach (jest OK), ale trzeba uważać, co tankujemy (opisy mogą wprowadzić w błąd) bo motocykle nie lubią oleju napędowego. Wspominaliśmy o sawannie, często wycieczka korzystała z „hoteli” na wolnym powietrzu, gdzieś pod 1000- letnim baobabem.Tańsze, znacznie tańsze są obiekty typu guest house, ale nie znajdziecie nic tańszego niż nocleg pod wspominanym baobabem. Co ciekawe, funkcjonariusze straży granicznej cały czas mają nas na oku, jeśli wjechaliśmy pięcioma motocyklami z pasażerem (pasażerką), to dokładnie tylu musimy pokazać na check-poincie.
Na koniec ważna sprawa dotycząca wiz do Gambii (ok. 45 euro). Wizy dla obywateli polskich, a także dla osób stale przebywających na terytorium Polski, wydawane są przez konsulat honorowy Republiki Gambii w Warszawie. Ale to tylko półprawda, pogranicznicy nie honorują takich wiz, nakazują wykupić na miejscu. Nie targujcie się, bo utrudnią wam życie jak ci w Mauretanii, zamykając przejście graniczne na minutę przed waszym podjazdem. Co kraj, to obyczaj, warto posłuchać tych, co już tam byli, przeżyli i opowiedzieli o wszystkim. Zresztą bardzo ciekawie!
W kontaktach z ludnością należy pamiętać, że 80 proc. mieszkańców Gambii wyznaje islam, teoretycznie musimy przestrzegać norm obyczajowych przyjętych w krajach muzułmańskich. Zabroniony jest alkohol, ale sprytni Gambijczycy donosili grupie napoje wysokoprocentowe, w tym whisky i piwo.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Przydatne informacje o Republice Gambii:
- stolica: Bandżul (Banjul);
- waluta: dalasi (GMD), 1 GMD = 0,09 zł;
- język urzędowy: angielski
- inne języki: mandingo, wolof
- przelot Barcelony – Banjul (Gambia), linia Vueling, 115 euro = ok. 485zł (dane z 2015 roku)
Elektryczność - w Gambii w większości miejsc są brytyjskie wtyczki, dlatego należy wyposażyć się w tzw. przejściówki. W ciągu dnia często występują przerwy w dostawie prądu. Samochody elektryczne są tu tak egzotyczne, jak sushi w senegalskim barze.
Warto zobaczyć Lac Rose – jezioro różowe niedaleko Dakaru, jeszcze nie tak dawno organizowano tu słynny Rajd Dakar. Wiadomość z ostatniej chwili - Rajd Dakar ma wrócić na dawne trasy.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Paweł i Michał planują kolejną podróż...
Na koniec o ludziach, szczególnie paniach, są smukłe, ładnie ubrane, przyjaźnie nastawione do przybyszów. Panowie (chłopcy w koszulkach z Messim) nigdy nie podbiegają do motocyklistów pierwsi. Zupełnie inaczej jest w Senegalu, turyści, jak powiedzieliśmy to frajerzy, których trzeba „skroić”. Warto też zaszczepić się, aczkolwiek przed malarią nie ma skutecznej szczepionki, dlatego trzeba uważać na komary (stosować moskitiery, żele antybakteryjne tam gdzie nie ma wody).
- przeczytaj także:
redakcja autoflesz.com![]()