Dziś mija 39. rocznica stanu wojennego w Polsce. Media znów odgrzewają tragiczną historię Polski, aczkolwiek to jedynie półprawda, jak mawiał śp. prof. Józef Tischner. Każda ze stron, fatalnego w skutkach konfliktu, widziała to inaczej. Nawet dziś toczą się gorące spory o tę jedyną, słuszną i niepodważalną prawdę historyczną.
fot. archiwum /zachód.pl
Obóz władzy nie miał sobie nic do zarzucenia
Przypomnijmy, stan wojenny wprowadzony 13 grudnia 1981 roku na terenie całej Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej - według niektórych konstytucjonalistów i prawników - niezgodnie z Konstytucją. Zresztą do dziś toczą się spory działaczy Solidarności, jak również wielu historyków i prawników. Znamy to od co najmniej kilku lat, gdyż obecna opozycja przy każdej okazji oskarża rząd o łamanie Konstytucji RP.
Najważniejsi organizatorzy i wykonawcy stanu wojennego, jak gen. Wojciech Jaruzelski czy gen. Kiszczak już nie żyją, ale do końca swoich dni nie przekonali młodych Polaków o celowości, a przede wszystkim konieczności wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. To była trauma z którą Polki i Polacy żyją do dziś!
Inni generałowie i przywódcy partyjni wprzęgnięci – zwyczajnie na rozkaz - do Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (WRON), w tym gen. Hermaszewski mieli żal, że b. już minister obrony Antoni Macierewicz chciał pozbawić stopnia wojskowego komunistycznych notabli, jak również odebrać emeryturę wojskową tej elicie. Czy słusznie?
Stan wojenny wprowadzono na mocy uchwały Rady Państwa z dnia 12 grudnia 1981 roku, na wniosek WRON. Wniosek został przegłosowany przez Sejm PRL uchwałą z dnia 25 stycznia 1982 roku.
Powiedzieliśmy wcześniej, że nawet dzisiaj nie ma zgodności, co do obiektywnych przyczyn wprowadzenia stanu wojennego. Nawet historycy IPN mają duże wątpliwości, co do intencji gen. Jaruzelskiego i potencjalnego zagrożenia ze strony wojsk Układu Warszawskiego.
Przypomnijmy, że 1 grudnia 1980 najwyższe władze ZSRR przekazały gen. Tadeuszowi Hupałowskiemu i płk. Franciszkowi Puchale plany wkroczenia wojsk radzieckich do Polski w ramach ćwiczeń „Sojuz 80”. O tym fakcie wiedziało najwyższe kierownictwo CIA, gdyż meldunki operacyjne słał płk. Kukliński, bohater Antoniego Macierewicza. W granice Polski miało wtedy wkroczyć 18 dywizji wojsk Układu Warszawskiego (15 radzieckich, dwie czechosłowackie i jedna NRD). Do dziś nie wiadomo jednak, jakie zadania dostali najwyżsi dowódcy LWP. Wiadoma zaś, że tak poważna operacja w powojennej Polsce była przegotowywana przez... co najmniej rok! Niemniej trwało normalne szkolenie wojsk, WOPK śledziły i zabezpieczały powietrzną przestrzeń Polski, Wojska Lądowe dokonywały rutynowej konserwacji sprzęty ciężkiego (czołgi, transporty opancerzone, wyrzutnie rakiet), a w szkołach oficerskich trwał normalny proces szkolenia. Nie wprowadzono jeszcze „stanu podwyższonej gotowości bojowej”, a taki niemal zawsze ogłaszano w wyniku naruszenia granic – zarówno powietrznych, jak i lądowych – w jednostkach wojskowych. Aczkolwiek żołnierze pierwszego i drugiego rocznika (w Marynarce Wojennej trzeciego rocznika) wiedzieli swoje, czuć było to „coś”, co może się wkrótce wydarzyć. W kraju narastał chaos, a groźba strajku generalnego przyprawiała o dreszcze komunistyczne władze.
Dziś mędrcy tamtego okresu twierdza, iż ówczesny I sekretarz KC PZPR Stanisław Kania referował w Moskwie plan rozbicia Solidarności, a gen. Jaruzelski miał iść dalej, opracowując misterny plan siłowy tj. wyprowadzenia wojska na ulice, jak za czasów argentyńskiej junty. Niestety nie ma na do twardych dowodów, są natomiast dowody na puste półki sklepowe (jedynie ocet i musztarda), kartki na żywność (nawet żołnierze i podchorążowie dostawali reglamentowane przydziały), reglamentację paliwa, ciągle wybuchające strajki; sytuacja coraz szybciej wymykała się spod kontroli.
Reakcja Stanów Zjednoczonych zaskoczyła samego tow. Breżniewa
Tak, informowani przez płk. Kuklińskiego najwyżsi przedstawiciele służb w Stanach Zjednoczonych, w tym prezydent Carter i jego doradca prof. Brzeziński zagrozili nawet silną reakcją USA, jeśli wojska UW wkroczą do Polski (była też groźba sankcji gospodarczych). Leonid Breżniew, pomimo choroby, brał to jednak pod uwagę.
Późniejszy prezydent USA Ronald Regan miał nawet powiedzieć, iż wyśle do Polski oddziały amerykańskie, ale nie potwierdził tego nigdy śp. prof. Brzeziński, ani sowietolog prof. Richard Pipes z Uniwersytetu Harvarda.
Wiadomo jednak, iż tzw. gry sztabowe MON i MSW zakładały wprowadzenie stanu wojennego na całym terytorium Polski jeszcze przed strajkiem powszechnym NZZ Solidarność. Dodajmy z soboty na niedzielę, aby przejąć strategiczne punkty informacyjne i osłabić reakcję działaczy Solidarności. Co ciekaw,e strona radziecka do końca nie wiedziała, kiedy to nastąpi. Przypadek, czy zrządzenie losu?
Przygotowania do wprowadzenia stanu wojennego były dokładnie zaplanowane, z rocznym wyprzedzeniem
Nieco wcześniej, 30 marca 1981 roku odbyły się rozmowy Lecha Wałęsy, b. premiera Mieczysława Rakowskiego z marszałkiem (i głównodowodzącym siłami UW) Wiktorem Kulikowem, który nadzorował ćwiczenia taktyczne „Sojuz 81”. Zawarto kompromis, a Andrzej gwiazda poinformował o odwołaniu strajku generalnego.
I teraz zaczynają się dziwne gry wojenne. Rosjanie po ćwiczeniach „Sojuz-81” nie wycofali wszystkich czołgów z terenu RP, co więcej, zwiększyli ich liczbę do 900 wozów bojowych i czołgów w Bornem Sulinowo, nietykalnej enklawy wojsk sowieckich. Mało tego, Kulikow żądał wprowadzenie rosyjskich doradców do niemal wszystkich związków taktycznych w Polsce. Generał Jaruzelski odmówił, ale tego żadna telewizja nie przedstawiła obiektywnie.
Przygotowania do wprowadzenia stanu wojennego jednak trwały, choć tak naprawdę wiedziało o tym ścisłe kierownictwo MON i MSW. We wrześniu 1981 roku odbyły się już kolejne ćwiczeni UW „Zapad-81”. Które miały być ostatnią próbą przed wkroczeniem wojsk sowieckich do Polski.
Dziś nie ma twardych dowodów o wkroczeniu sowietów do Polski
W wielu reportażach o tamtym tragicznym okresie w dziejach Polski, ówcześni wojskowi b. ZSRR dają jasny przekaz, że I sekretarz ZSRR tow. Breżniew nie zezwolił na wkroczenie sowieckich wojsk do naszego kraju. O tym fakcie musieli wiedzieć najważniejsi dowódcy wojskowi z kręgu ministra obrony narodowej. Gen. Jaruzelski nie powiedział tego wprost, zakładał iż do ostatnich dnie było to możliwe (wkroczenie dywizji sowieckich). Ale dziś tego nie potwierdzi, najprawdopodobniej strona sowiecka nie przekazała wszystkiego, co mogło się wydarzyć w Polsce. Wiemy natomiast, iż historycy IPN mają już dowody rozbieżne do wywodów gen. Jaruzelskiego, znanych z jego autobiografii. Tu przypomnijmy, iż w Bornem Sulinowo stacjonowały głowice atomowe, o czym nie wiedzieli polscy przywódcy, przynajmniej taka jest ostatnia wersja. Warto dodać, że podobnie zachował się b. prezydent Kwaśniewski i premier Miller, mówiąc do kamery, że nie wiedzieli o torturach i prześladowaniach jeńców w tajnej bazie CIA w Kiejkutach.
Data 13 grudnia jest zachowana w pamięci wojskowych, wykonawców rozkazu naczelnego dowództwa, jak również w świadomości zwykłych Polaków i wielomilionowej grupie ludzi z obozu Solidarności. Krótko przed północą rozpoczęła się akcja „Azalia”, opanowano ośrodki łączności telefonicznej, telewizja i radio znalazły się pod kontrolą wojska i milicji, zamilkły telefony w ambasadach i konsulatach. Na godz. 00 powołano funkcjonariuszy ZOMO, w system operacyjny wprzęgnięto żołnierzy Wojsk Ochrony Pogranicza, rezerwistów. W telewizji dziennik prowadzili prezenterzy, popierający władzę w... mundurach. I wówczas następuje pierwsze tąpnięcie wśród artystów, aktorów ludzi kultury i sztuki. Nie wszyscy chcą grać w tej orkiestrze.
Co ciekawe, powołano nawet emerytów i rezerwistów milicji, szeregowych funkcjonariuszy ORMO, specjalistów od szyfrowania i nasłuchu radowego. Wszystkim przydzielono broń i amunicję, ale warunki jej użycia ustalili właściwi komendanci milicji. Wojsko wykorzystywało zarówno broń osobistą (kadra dowódcza), jako i broń długą 7,62 kbkAK, ale dopiero w styczniu roku następnego zezwolono oficerom, chorążym i podoficerom zabierać broń osobistą „do domu”. Przydzielono tzw. komisarzy, którzy z ramienia LWP pełnili ważną funkcję publiczną i wojskową w gminach, małych miastach czy ośrodkach przemysłowych. Wprowadzono godzinę milicyjną, w początkowym okresie od 19.00, a później od 22,00- 6.00, a na zmianę miejsca pobytu trzeba było wystarać się o przepustkę. Nie trzeba chyba dodawać, że sądy i kolegia orzekały w trybie przyspieszonym. Nawet dziś sędziowie tamtego okresu nadal orzekają, bo są członkami aparatu władzy.
Ciekawostki
Ciekawostką z tamtego okresu były śluby kadry oficerskiej - na ślub trzeba było uzyskać zgodę przełożonych... aż w Warszawie. Jednak i to nie było możliwe w każdym przypadku. Żołnierz (oficer, chorąży czy podoficer) zwykle dostawał wtedy od 2-4 dni urlopu, a druga połowa była prześwietlana, jak podczas badania mammograficznego. To tajemnica poliszynela, o której milczą historycy wojskowości, profesorowie IPN, a nawet działacze Solidarności. Warto też przypomnieć, że zima 1981 roku była surowa i śnieżna, w niektórych jednostkach wojskowych żołnierze i kadra nie wychodzili na przepustkę nawet przez dwa/ trzy miesiące. Każdy miał pod górkę, było ciężko, ale zupełnie inaczej niż w okresie obecnej pandemii koronawirusa. Ludzie jednak się organizowali, nawiązywały się przyjaźnie, niewielu miało uraz do żołnierzy i kadry oficerskiej (choć pewnie niektórzy mogą mieć inne zdanie).
Kolejną ciekawostką była ochrona dawnych pomników, tzw. symboli postradzieckich. Dla przykładu w Jeleniej Górze podchorążowie musieli wystawiać posterunki ochronne pod pomnikiem słynnego „Iwana” w centrum miasto, po tym jak tzw. nieznani sprawcy oblali farbą postument. Dziś nie ma "Iwana", nie ma też Wyższej Oficerskiej Szkoły Radiotechnicznej, a młodzi wyjeżdżają z tego niezwykle ciekawego miasta (kiedyś wojewódzkiego).
Dziś już nie jest tajemnicą, że wojska radzieckie stacjonujące w Legnicy i na terenie Dolnego Śląska nie były wyposażone logistycznie (bez aprowizacji, zimowych ubrań czy środków czystości, aczkolwiek samogonu nie brakowało). Niemal wszystko zapewniały patrole podchorążych odwiedzające – wtedy – sojuszników i dzieląc się racjami żywnościowymi.
Jedną z najbardziej strzeżonych tajemnic z okresu stanu wojennego była tzw. inna działalność wojska i MSW. W Barczewie, dla przykładu, pilnie strzeżono ostatniego gauleitera Prus Wschodnich Ericha Kocha, który odsiadywał karę dożywotniego wiezienia (pierwotnie został skazany na karę śmierci). Obiecano mu nawet łagodniejsze warunki odsadki, za fakt przekazania tajemnic ukrycia Bursztynowej Komnaty. Co więcej, zagadkami zgoła innymi, u schyłku stanu wojennego bardzo interesował się sam gen. Kiszczak, szczególnym terenem poszukiwań tzw. złota Wrocławia był Dolny Śląsk.
Długo, po zakończeniu stanu wojennego rozpoczęły się pierwsze zmiany w Wojsku Polskim, kadra musiał składać drugą przysięgę, ale już bez dodatku "z sojuszniczą armią radziecką". Rozpoczęto też pierwsze czystki kadrowe, opcja zmniejszenia stanu polskiej armii nabrała rzeczywistego wymiaru, przystąpiono też do reorganizacji szkół i uczelni wojskowych. Język angielski wśród kadry oficerskiej był wymagany, tak samo jak wykonanie rozkazu o przeniesieniu do innego garnizonu. Rozpoczęto też przymiarki do zakończenia poboru (ostatni pobór zrealizowano w grudniu 2008 roku).
Kolejną ciekawostką pomijaną w wielu przekazach medialnych był fakt postawy prymasa Glempa.
- Największym osiągnięciem prymasa Glempa jest to, co stało się po 13 grudnia 1981 r. Wówczas Kościół bardzo szeroko otworzył się na potrzeby społeczeństwa dotkniętego stanem wojennym. Stał się przestrzenią alternatywną wobec państwa komunistycznego – mówił prof. Jan Żaryn
Przypomnijmy, że prymas Glemp wstrzymał opublikowanie komunikatu Rady Stałej Episkopatu Polski z 15 grudnia 1981 r., który jasno potępiał ogłoszenie stanu wojennego i jego architektów. Pod wpływem tragedii w kopalni „Wujek” prymas doszedł do wniosku, że komunikat może zostać odczytany jako manifest rewolucyjny i prowadzić do eskalacji strajków - wspominał prof. Żaryn.
Warto przypomnieć, że w ścisłym okresie stanu wojennego wstrzymano wyjazdy zagraniczne, zamknięto cywilne lotniska, zamknięto (poza Trybuną Ludu i Żołnierzem Wolności) wszystkie wydawnictwa prasowe, czasowo zawieszono zajęcia w szkołach i na uczelniach, wprowadzono cenzurę korespondencji.
Lustrzane odbicie
Dziś z perspektywy 39 lat od wprowadzenia stanu wojennego, wiadomo już iż realnego zagrożenia ze strony wojsk radzieckich nie było. ZSRR i jego armia uwikłana była w interwencji zbrojnej w Afganistanie (grudzień 1978 - luty 1989 r.), a otwarte deklaracje prezydenta Ronalda Regana o ewentualnej pomocy zbrojnej, strona radziecka traktowało bardzo poważnie.
Stan wojenny rozchwiał scenę polityczną w Polsce. Co ciekawe pierwszym prezydentem III Rzeczypospolitej został gen. Wojciech Jaruzelski (1989-1990). Jednak już 6 grudnia 1991 roku grupa posłów z Klubu Parlamentarnego Konfederacji Polski Niepodległej złożyła do Marszałka Sejmu wniosek o pociągnięcie do odpowiedzialności konstytucyjnej i karnej osób odpowiedzialnych za wprowadzenie stanu wojennego. To między innymi: gen. Wojciech Jaruzelski, gen. Tadeusz Tuczapski (sekretarz Komitetu Obrony Kraju, Główny Inspektor Obrony Terytorialnej, wiceminister Obrony Narodowej), gen. Florian Siwicki (Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, wiceminister Obrony Narodowej, członek Komitetu Obrony Kraju), gen. Czesław Kiszczak (minister spraw wewnętrznych) czy Stanisław Kania (I Sekretarz KC PZPR do października 1981). Żaden z oskarżonych nie został osądzony zgodnie z polską racją stanu.
Tu warto przypomnieć, że Duma w Rosji uchwaliła ostatnio pełną nietykalność prezydenta Putina... aż do jego śmierci. Podobnym immunitetem obdarzono b. prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmę. Dziś na podobny immunitet czeka kolejny watażka Aleksandr Łukaszenka, prezydent Białorusi.
Niestety gen. Jaruzelski nie obalił za życia mitu dot. zagrożenia interwencją zbrojną ze strony wojsk radzieckich. Jak pisze prof. Antoni Dudek w biuletynie IPN Nr 12(107) z grudnia 2009 roku Wiktor Anoszkin, adiutant marszałka Kulikowa przekazał niezmiernie ważną notatkę z której wynika, iż gen. Jaruzelski żądał wręcz wsparcia militarnego ze strony radzieckiej. Nigdy się do tego nie przyznał, jak również nie chwalił się latami młodości spędzonymi w b. ZSRR.
Gen. Wojciech Jaruzelski trwał do końca w swojej słuszności o wprowadzeniu stanu wojennego. Niezmiennie podawał też znane już powody: chronił Polskę przed chaosem gospodarczym, zapobiegł przelewowi krwi, zapobiegł sowieckiej interwencji i bratobójczej walce, wreszcie uchronił Europę Wschodnią od destabilizacji. Czyżby?
Ale czy zastanawiał się nad późniejszymi represjami, zwolnieniami z pracy działaczy Solidarności, naprawą szkód rodzinom zabitych (kopalnia Wujek, strzelanie do robotników w Gdańsku na dworcu).
- Stan wojenny został wprowadzony nie w trosce o los Polski, ale po to, by ocalić komunistyczną dyktaturę – twierdził dr Łukasz Kamiński, b. prezes IPN
Co zniszczył stan wojenny... a może tylko przyspieszył?
- symptom braku solidarności zawodowej;
- runął autorytet wojska, dziś niektórzy twierdzą, iż był to ostatni bastion komuny;
- komunistyczne wykształcenie i ówczesna poprawność polityczna dziś jest wyszydzana i wypominana;
- przyspieszone wstąpienie Polski, Czech i Węgier do NATO (12 marca 1999 roku);
- tragedia rodzin zmuszonych do emigracji;
- trwające represje SB;
- uchylenie drzwi do wstąpienia Polski do Unii Europejskiej (1 maja 2004 roku);
- zaczyn społeczeństwa obywatelskiego... i czy ktoś chce, czy też nie pod kierownictwem Lecha Wałęsy, aż do obalenia bastionu komunizmu w 1989 roku i utworzenia pierwszego niekomunistycznego rządu, którego premierem został Tadeusz Mazowiecki;
- w latach 1980-1986 nastał exodus emigracyjny, Polskę opuściło aż 740 tys. obywateli wykształconych w PRL-u (22 tys. inżynierów i techników, 1,5 tys. architektów, 1,5 tys. naukowców i aż 3 tys. lekarzy i pielęgniarek /źródło: Sowa 2001 rok , str. 309/;
- w latach 1981-1983 istotną rolę, poza grupą trzymającą władzę, odgrywał Kościół katolicki i wybrany na stolicę Piotrową papież JPII (16 października 1978 roku). Uważał on stan wojenny za naruszenie podstawowych praw człowieka narodu. Dodajmy... nie tylko polskiego narodu(!);
- z inicjatywy prezydenta Stanów Zjednoczonych Ronalda Reagana 31 stycznia 1982 r. obchodzono Światowy Dzień Solidarności z Polakami;
- na PRL Stany Zjednoczone nałożyły sankcje gospodarcze, zawieszono także działalność naukową pomiędzy stronami, nie przyjmowano rejsowych statków powietrznych z Polski na amerykańskie lotniska;
- 6 lutego 1989 roku rozpoczęły się negocjacje Okrągłego Stołu, które tak naprawdę zakończyły się układem gen. Kiszczaka rozgrywającego lekcję pokera z Lechem Wałęsą;
- gen. Jaruzelski w swojej autobiografii jest niespójny, wspomniał iż na ulice polskich miast wprowadzona aż 1800 czołgów, 4 tys. wozów bojowych i transporterów opancerzonych. Po co? Na robotników i obywateli skupionych wokół Solidarności?
- bardzo ciekawie stan wojenny ocenił publicysta Stanisław Stomma, zapytany o to czy media rzetelnie ukazują stan wojenny odparł, że to na ile fotografia jest wierna – zależy od
naświetlenia... od tego, która strona patrzy, a która ocenia. /źródło: Faustyna Kowalska, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu/
redakcja autoflesz.com