Dymisja najważniejszych generałów w Wojsku Polskim - min. Błaszczak postawił na swoim...

Atmosfera na najwyższych szczeblach Wojska Polskiego, od czasu znalezienie niewybuchu rosyjskiej rakiety Ch-55 w m. Zamość pod Bydgoszczą, była napięta. Minister Błaszczak, za ewidentne błędy,  obwinił wtedy dwóch ważnych, jeśli nie najważniejszych generałów. Pokłosiem tamtych wydarzeń, najprawdopodobniej także braku zaufanie - by nie powiedzieć lekceważenia - panów generałów jest szeroko komentowana (także w prasie zagranicznej)  dymisja.

 fot. Gazeta Wyborcza

Minister Błaszczak zachował się jak Poncjusz Piłat, nie mając sobie nic do zarzucenia, musiał jednak  wiedział o zagubionej rakiecie. Konflikt narastał, jak za czasów b. już ministra Macierewicza. Wreszcie tuż przed wyborami 9 października, opinia publiczna dowiedziała się o dymisji szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Rajmunda Andrzejczaka oraz dowódcę operacyjnego gen. Tomasza Piotrowskiego.

W świetle fleszy i kamer telewizyjnych, a także z medialnego przekazu samego Donalda Tuska, Polacy dowiedzieli się o dymisji panów generałów. To już nie jest istotne, czy sami podali się do dymisji czy zostali zdymisjonowani przez min. Błaszczaka. Przypomnijmy, dużo wcześniej, kwiat polskiej armii, na czele z gen. Różańskim, został zwolniony do cywila przez b. już min. Macierewicza. Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Rajmund Andrzejczak,  to znany i uznany w NATO dowódca, bezkompromisowy, apolityczny – do czasu dymisji. Z kolei  dowódca operacyjny gen. Tomasz Piotrowski nie przyjął oskarżeń o niedopełnienie obowiązków, a nawet wypowiedział się do kamery, co zostało odebrane dość dwuznacznie.  Media nie są dobrą arena do rozstrzygania takich sporów.

Co dalej z generałami (już  wstanie spoczynku) czas pokaże, przypomnijmy, że gen. w st. spocz. Mirosław Różański wybrał opcję formacji Polska 2050 Szymona Hołowni, jako doradca wojskowy. Dziś krytykuje poczynania MON w sprawie zakupu uzbrojenia, budowania silnej armii -  ba,  poddał  wątpliwość przygotowania do obrony terytorium Polski /źródło: tvp.info z 4 kwietnia br./

Z pewnością zdymisjonowani generałowie nie będą bezrobotni, być może liczą na zwycięstwo Donalda Tuska i kolejną ciepłą posadę europosła czy doradcy.  Chciałoby się powiedzieć  "Sorry, taki mamy klimat", ale jest  w tym wszystkim pewna niespójność. Decyzje min. Błaszczaka były podważane, to oczywiste, podobnie było z b. ministrem Macierewiczem, który mienił się ważniejszym od samego Zwierzchnika Sił Zbrojnych.  Ale czym innym  jest wchodzenie w buty cywila, jakim jest dla przykładu Szymon Hołownia (nawet nie służył  w armii), lider Polski 2050, a obecnie... zwierzchnik gen. Różańskiego. Poważny generał, do tego podwładny komika z TVN? Cóż, postawa niektórych generałów po zejściu z wojskowego świecznika zaskakuje.  

Samo zwolnienie, to wydarzenie bez precedensu dla polskiej armii, jak również dla polskiej racji stanu. Nawet, jeśli iskrzyło pomiędzy zdymisjonowanymi generałami a min. Błaszczakiem, to sposób załatwienia, w tym szybka nominacja następców wypadła  - mówiąc najprościej – niezręcznie. Wniosek jest jeden, tak szybka dymisja (?), choć mówi się także o rezygnacji musiała wywołać tsunami, zwłaszcza w okresie wybuchu kolejnej wojny między Hamasem i Izraelem. Owszem minister Błaszczak podjął  decyzję, ale czy w kontekście wspomnianej wojny to dobre rozwiązanie? Czy most powietrzny pomiędzy Warszawą a  Izraelem (z lądowaniem w Grecji) tzw. operacja Neon (z wykorzystaniem wojskowych samolotów C-130 Hercules) była uzgodniona z generałami? Pytanie retoryczne, z pewnością każdy na nie odpowie.

Warto pamiętać, że w razie wojny dowodzenie nie należy do ministra obrony tylko do Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych RP  powoływanego przez Prezydenta RP. Dotąd, w wojsku był zwyczaj, że za wieloletnią służbę, wzorowe wykonywanie obowiązków służbowych, dziękowano żołnierzom, zwłaszcza na tak wysokich stanowiskach służbowych. Niestety min. Błaszczak popełnił grzech zaniechania. Szkoda, bo najprawdopodobniej po wyborach – nawet zwycięskich dla swojej opcji - może być pominięty przy tworzeniu nowego rządu.

Wojskowi  zwracają uwagę, że gdy prezydent powoływał następców Andrzejczaka i Piotrowskiego (gen. Wiesława Kukułę i gen. dywizji Macieja Klisza) - to nie podziękował ich poprzednikom za służbę /źródło: TVN24/

"Szkoda, że obaj generałowie odeszli ze stanowiska w czasie akcji Neon, ale każdy żołnierz ma prawo przejścia  do cywila"  - powiedział szef Gabinetu Prezydenta Paweł Szrot

Warto tylko dodać, że obu generałom, za kilka miesięcy kończyła się kadencyjność na zajmowanym stanowisku. Co więcej, napięta sytuacja na wschodniej flance NATO, jak również wojna w Ukrainie i wojna na Bliskim Wschodzie otworzyła szereg nieprzewidzianych niebezpieczeństw dla bezpieczeństwa polski. Prawda jest taka, że kapitan  z okrętu schodzi ostatni!

Jeszcze więcej goryczy do tego kociołka dodają żołnierze b. premiera Tuska, nowo  powołani wywodzą się z WOT- u i są oficerami (obecnie generałami) popieranym przez b. ministra Macierewicza. Wojsko musi być apolityczne, bez względu na opcję polityczną, co więcej, musi mieć optykę zgodną z polską racją stanu i Konstytucją RP. Gry polityczne, iskrzenie na szczeblach dowodzenia, wykorzystywanie wojska w kampanii wyborczej, uzurpowanie sobie nienależnych przywilejów jak za czasów b. min. Macierewicza - to wszystko pokazuje słabość zarządzania polską armią. Niestety, ten szlak bojowy przecierali  wcześniej b. ministrowie obrony za czasów b. premiera Tuska.

redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.