Prezydent Andrzej Duda z wizytą w Stanach Zjednoczonych: spotkanie z Donaldem Trumpem

17 kwietnia br. (w nocy czasu polskiego).  Andrzej Duda  spotkał się prywatnie – podobnie jak niedawno Viktor Orban i David Cameron - z Donaldem Trumpem, kandydatem Republikanów na urząd prezydenta. Wizyta miała miejsce w prywatnej rezydencji b. prezydenta USA - Trump Tower.

 fot. team Trump, x.com

Już w Nowym Jorku Duda tłumaczył, dlaczego chce się spotkać z kandydatem partii republikańskiej na prezydenta USA.

- Prezydenci spotykają się w czasie swoich wizyt zagranicznych z różnymi politykami. To normalne, że jeśli jakieś państwo ma dobre stosunki z drugim państwem to chce, żeby te relacje były najlepsze z przedstawicielami różnych stron sceny politycznej — tłumaczył na briefingu z mediami polski prezydent

Przypomnijmy, że w  listopadzie Trump zmierzy się w wyborach ze starającym się o reelekcję  Joe Bidenem. Czy ma szanse? I to duże, aczkolwiek nadal toczą się sprawy karne wobec b. prezydenta USA.

Mimo problemów z prawem, Trump nieznacznie przoduje w wyścigu do Białego Domu;  bardzo dobrze wypowiedział się na temat współpracy z Andrzejem Dudą. Przypomnijmy też, że polski prezydent miał do spełnienia dług wdzięczności, za poparcie Trumpa podczas polskich wyborów prezydenckich (Duda, Trzaskowski).

- Ten pan robi fantastyczną robotę — mówił o Dudzie kandydat republikanów na prezydenta

 - Ludzie w Polsce go kochają, naprawdę go kochają. To niełatwe do osiągnięcia, ale wykonał fantastyczną pracę. Jest moim przyjacielem. Mieliśmy razem wspaniałe cztery lata, być może będziemy musieli to powtórzyć — powiedział Trump

Prezydent Duda nie pozostawał obojętny na takie komplementy. Panowie rozmawiali także o napiętych stosunkach na świecie, w tym o wojnie w Ukrainie i wojnie Hamasu z Izraelem.

Podkreślałem, że musimy uczynić wszystko, by Rosja nie wygrała wojny na Ukrainie. To jest dzisiaj w moim przekonaniu najważniejszy obowiązek, jaki spoczywa na tych krajach, które nazywają siebie wolnym i demokratycznym światem. My do niego przynależymy — powiedział wprost Andrzej Duda po serii spotkań z oficjelami ONZ

 - Dzisiaj naszym obowiązkiem jest wspieranie Ukrainy, żeby obroniła się przed rosyjską agresją. Te najbliższe miesiące będą kluczowe. Rozmawialiśmy również o uchodźcach z Ukrainy, którzy są w Polsce. Rozmawialiśmy też o Strefie Gazy i niestety o naszym rodaku, który został zabity w wyniku izraelskiego ostrzału, o sytuacji, która tam jest i o potencjalnym kryzysem uchodźczym — poinformował Duda

Z pewnością były też rozmowy na temat kolejnego zarzewia wojny między Izraelem a Iranem. To kolejny światowy problem, grożący konfliktem totalnym na Bliskim Wschodzie.

Politycy KO oceniają tę wizytę
Niestety, głosy płynące od polityków będących obecnie w rządzie nie są tak przychylne polskiej głowie państwa. Owszem, choć była to (mocno akcentowana) wizyta prywatna, to miała szeroki wydźwięk polityczny. Z pewnością spotkanie to było obserwowane przez media, w tym przez ludzi Joe Bidena. Jeśli wygra Trump w listopadowych wyborach, to nieprzychylni komentatorzy tej wizyty połkną własny język, jeśli siła argumentów będzie po stronie obecnego prezydenta Bidena, to Andrzej Duda i jego doradcy doznają kolejnego uszczerbku wizerunkowego.

Bardzo mocno o tej wizycie wypowiedział Sławomir Nitras (PO), że "Departament Stanu zachowuje kulturę, klasę, pokazuje pewien poziom należny dyplomacji".

- Obawiam się, że pan Duda i to całe jego zaplecze polityczne z panem Mastalerkiem na czele po prostu nie dorasta do tej funkcji, którą pełnią. To jest oburzające moim zdaniem - mówił minister sportu i turystyki

No cóż, nowy pan minister miał także wiele wizerunkowych wpadek, mimo to został ministrem w rządzie Donalda Tuska. Nitras zarzuca także prezydentowi, że wizyta w USA i spotkanie z Trumpem nie było konsultowane z min. Sikorskim. I kto ma rację? To już się okaże w listopadzie podczas wyborów prezydenckich.

Ciekawie podsumował tę wizytę b. prezydent Bronisław Komorowski. "Trumpowi jest na rękę, żeby pokazać, że jak w pielgrzymce przyjeżdżają do niego przywódcy świata zachodniego" - ocenił Komorowski

Mówił także o jego kandydaturze w kontekście losów NATO, stwierdzając, że Amerykanin jest "w realnej polityce antyukraiński".  "Jeśli prezydent Trump chwieje tym okrętem natowskim i kwestionuje sens jego istnienia, to nie będzie jako prezydent gorącym orędownikiem wzmacniania NATO" - podsumował.

Wszyscy jednak czekają na zapowiadaną pomoc finansową w kwocie ponad 61 mld dolarów dla walczącej Ukrainy.

 

redakcja autoflesz.com

źródło: Kancelaria Prezydenta RP, fakt.pl

 

Publish modules to the "offcanvas" position.