Niestety buńczuczne zapowiedzi nowego prezydenta Donalda TRUMPA, o zakończeniu wojny w Ukrainie w ciągu 24 godzin, nie ziściły się. Tym samym 47. prezydent USA poniósł pierwszą porażkę, ale nie ostatnią. Przypomnijmy tylko ślad ajatollahów w Iranie, którzy pałają żądzą zemsty za zamach na dowódcę sił specjalnych Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej gen. Kassema Sulejmaniego. To początek prezydentury w Białym Domu, ale nie początek problemów.
fot. Anna Moneymaker / Shutterstock
Przypomnijmy też, że Trump wielokrotnie zabierał głos na temat szybkiego zakończenie wojny w Ukrainie. Putin z kolej tylko marszczył czoło, śmiał się do rozpuku i dalej prowadził (nadal prowadzi) – swoją politykę zaboru kolejnych terenów Ukrainy. Powiedzmy od razu, że to się rosyjskiemu dyktatorowi udaje, ale skala tej agresji przekracza nasze wyobrażenia. Niestety, nawet na tę sytuację, tj. śmierć posyłanych do boju młodych rekrutów i skazanych już na śmierć Koreańczyków - nie ma nowy prezydent USA rozwiązania. Ale czy faktycznie jest jakieś rozwiązanie, gdy nie ma punktów wspólnych do ewentualnych rozmów pokojowych?
Obecna retoryka Donalda Trumpa uległa zmianie, prezydent obecnie zapowiedział zakończenie konfliktu między Rosją a Ukrainą w ciągu kilku miesięcy (ponoć 100 dni). Choć nie podjęto jeszcze negocjacji pokojowych, to już wiemy, iż będą trudne. Zarówno Ukraina, jaki Rosja mają rozbieżne żądania w sprawie ewentualnych rozmów pokojowych. Wiemy też, że D. Trump podpisał wczoraj dekret zawieszający pomoc finansową dla beneficjentów, w tym dla Ukrainy.
"Jeśli zostanę prezydentem, rozstrzygnę tę wojnę w ciągu jednego dnia, w ciągu 24 godzin" — mówił Trump w 2023 r. podczas wywiadu dla CNN.
Zapytany, jak zamierza to osiągnąć, odparł, że spotka się z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim i przywódcą Rosji Władimirem Putinem.
Najnowsza narracja Trumpa zdecydowanie różni się do tej przedwyborczej. Po zaprzysiężeniu stwierdził, że prawdopodobnie nałoży dodatkowe sankcje na Rosję. Powiedział również, że rozważa, czy nadal wysyłać broń Ukrainie, Co więcej, chce jednak spotkać się z Władimirem Putinem i uścisnąć mu krwawą dłoń

Według Trumpa Rosji powinno zależeć na pokoju, bo ponosi duże straty. Wymienił w tym kontekście liczbę 800 tys. żołnierzy (w poniedziałek mówił o milionie) i 600-700 tys. po stronie ukraińskiej (w poniedziałek mówił o 600 tys.). Nowy prezydent USA jest po prostu populistą, Rosji nie zależy na żołnierzach, jeśli trzeba powoła pod broń kolejnych rekrutów. Ukraina zaś - mówiąc kolokwialnie - ma problemy, ale nie chce powołać 18- latków. Taką politykę skazującą na śmierć miliony żołnierzy stosował także Stalin.
Putin boi się tylko siły, a nie argumentów siły, co w ostatnich dniach rządzenia próbował pokazać Joe Biden. Zezwolenie na użycie rakiet ATACMS (średniego zasięgu) przyszło zdecydowanie za późno, ale już wywołuje frustrację w szeregach sztabowców Putina.
Donald Trump po raz kolejny podkreślił, że Stany Zjednoczone zbyt wiele wydały na pomoc Ukrainie twierdząc, zresztą niezgodnie z dostępnymi danymi, że wydały na ten cel o 200 mld dolarów. Ciągle też powtarza, iż kraje UE powinny podnieść próg wydatków obronnych na NATO z 2 do 5 proc. PKB. To płonne nadzieje, co podkreśliła prof. Roseanna McManus, politolożka z Pennsylvania State University. Co więcej pani profesor nazwała strategię Donalda Trumpa „Strategią szaleńca”.
redakcja autoflesz.com
Źródło: fakt.pl, wywiad z prof. Roseanną McManus