Tego już nie zmienią propagandziści Kremla, ani rzecznik Dmitrij Pieskow, ani Maria Zacharowa. Zachód przejrzał na wskroś atomowa taktykę Kremla, a po porażce dyktatora Rosji w Syrii już wiemy, że psychoza strachu - jeden z punktów terroryzmu - nie działa.
fot. Aref Tammawi/AFP/East News W tym świetle zupełnie inaczej Ukraina może przystąpić do rozmów pokojowych, już nie przyparta do muru i pod wpływem kaprysów krwawego dyktatora. Czy to już powolne zejście ze sceny teatru działań wojennych? Pewnie nie, ale duma Putina została wreszcie mocno zgaszona za sprawa syryjskich rebeliantów.
Jakże inaczej wyglądałaby sytuacja w Ukrainie, gdyby ustępujący Joe Biden znacznie wcześniej zezwolił na użycie rakiet średniego i dalekiego zasięgu, podobne pytanie można zadać do targanego problemami wewnętrznymi kanclerza Niemiec Olafa Scholza, który nawet dziś łudzi się, iż nie należy budzić tygrysa.
Porażka Putina w Syrii obaliła całkowicie strategię Kremla, także tę nakazującą jedynie słuszny sojusz z Iranem. Izrael jednak pokazał, że można rozegrać tę partię inaczej, choćby bombardując sprzęt, okręty dotąd będące w arsenale Asada. Putin nawet nie wydał w tej sprawie komunikatu, chciał zachować twarz informując, że dogadał się z rebeliantami. Czyżby?
Wojna na dwa fronty w Syrii i w Ukrainie nie mogła się udać, podobnie było z armią Hitlera, który w żaden sposób nie chciał dopuścić do siebie, iż wojna z b. ZSRR nie jest dobrym wyborem, choćby ze względu na logistykę i zaopatrzenie.
Putin popełnił przynajmniej kilka kardynalnych błędów w tej wojnie na dwa fronty, co pokazał już Jewgienij Prigożyn. Jak wiadomo, wojskowe bazy w Syrii nie służyły li tylko do działań stricte militarnych wspierających dyktaturę Asada, były tak naprawdę składnicą (hubem) do operacji w Afryce, gdzie Rosja prowadziła kontrolę choćby nad wydobyciem bogactw naturalnych.
Asad wiedział, że jego koniec jest bliski, gdyż sam Putin poinformował, że nie jest w stanie pomóc swojemu "przyjacielowi". Mimo to kolaborował, co więcej, został oskarżony o zdradę wiernych "przyjaciół".
Kolejnym punktem zwrotnym był wyrok wydany przez Putina na Prigożyna, to on rozkazał zestrzelić jego statek powietrzny, po puczu na Moskwę. Prigożyn dbał o swoje interesy nie tylko w Syrii, ale i w Afryce. Wykonywał z obowiązku służbowego polecenia cara Rosji, znał się na logistyce, terroryzmie, grupach mafijnych, przekupywaniu marionetkowych przywódców, rozwinął ślad narkotykowy w Afryce, ba, współpracował w tym zakresie z Asadem. Między wierszami można wyczytać, że Asad nie wzbraniał się w użyciu bojowych środków trujących na swoich przeciwnikach.*
*/ USA dokonały w piątek nad ranem 2017 roku ataku na bazę lotnictwa syryjskiego z użyciem 59 pocisków samosterujących Tomahawk. Była to odpowiedź na atak bronią chemiczną na opanowane przez rebeliantów miasto, o który Waszyngton oskarżył prezydenta Syrii Asada. Atak potępiła Rosja nazywając go agresją przeciw suwerennemu państwu.
Ten cytat przytoczyliśmy celowo, gdyż hipokryzja Kremla sięga Himalajów. Zatem dlaczego Putin zdradziecko napadł na suwerenną Ukrainę?
Mało się mówi o interesach rosyjskich firm i oligarchach, którzy właśnie tu, w ramach tzw. Korpusy Pokoju lokowali swoje pieniądze, niekontrolowane przez jakiekolwiek instytucje nadzorcze. Putin, jak wiadomo jest najbogatszym przywódcą na świecie, rabunkowo wyprzedaje bogactwa naturalne Rosji, współpracuje ściśle z dyktatorami o podobnych skłonnościach sadystycznych i terrorystycznych (przywódca Korei Pn., przywódcy Republiki Islamskiej w Iranie), co więcej z biednej Afryki korzystał dotąd w sposób niemal nieograniczony. Nie ukrywajmy faktu, iż wojskowe bazy w Syrii były przykrywką do ochrony tych szemranych interesów. Pisaliśmy już, że Putin podpisał z Asadem umowę na 49- letnią dzierżawę baz w Syrii - lotniczą w Humajmim i morską w Tartus.
Rebelianci (Hajat Tahrir asz-Szam, w skrócie HTS) nie potwierdzają tego, co mówił rzecznik Kremla o dealu Putina z nimi. Jak bowiem wytłumaczyć, że to wojownicy HTS podeptali i spalili flagę Rosji?
Rosja i Putin mają teraz jeszcze więcej problemów do rozwiązania, nikt nie wie jak zachowają się nowe władze w Syrii, czy zechcą współpracować z osią zła.
Rosja i Putin mają teraz jeszcze więcej problemów do rozwiązania, nikt nie wie jak zachowają się nowe władze w Syrii, czy zechcą współpracować z osią zła.
W tym kontekście niewykluczona jest militarna odpowiedź USA, które z rozkazu prezydenta elekta Trumpa mogą zbombardować podziemne bunkry, w których naukowcy irańscy nadal pracują nad (wzbogacaniem) bombą atomową. Rosja krwawi, Iran ma jedynie Chiny i Koreę Pn. po swojej stronie (i kilku mniej ważnych watażków), a o tym wie Donald Trump.
W tym kontekście rosyjskie bazy wojskowe są zagrożone, potrzebne jest przegrupowanie, albo zmiana dyslokacji, gdyż ewakuacja sił i środków do Rosji jest obecnie dość trudna, choćby z uwagi na blokowanie przepływu statków, a w szczególności okrętów wojennych przez cieśniny Bosfor i Dardanele (przez Turcję).
Ciekawą koncepcję upadku Asada wysunęła tez Tatiana Kolesnychenko, dziennikarka Wirtualnej Polski: "W wersji Kremla, kiedy Asad zaczął mieć problemy, zamiast polegać na swoich sojusznikach - Rosji i Iranie - potajemnie szukał kontaktów z Zachodem za pośrednictwem krajów Zatoki Perskiej. Zachód nie udzielił Asadowi pomocy i dlatego jego reżim padł".
Upadek Asada może nie przełożyć się bezpośrednio na wojnę w Ukrainie, ale pokazuje, iż Putin nie może grać siłowo, siać terror i nie jest pewny już swoich sojuszników. Napisaliśmy wcześniej, że wkrótce musi zejść ze sceny, jak to zrobi, to także wiele zależy od nowego gabinetu prezydenta Trumpa. Warto przypomnieć, że nad dyktatorem ciąży nakaz aresztowania wydany przez Międzynarodowy Trybunał Karny.*
*/17 marca br. Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK) wydał nakazy aresztowania prezydenta Rosji Władimira Putina i komisarz do spraw praw dzieci w jego biurze (odpowiednika polskiego rzecznika praw dziecka) – Marii Lwowej-Biełowej. Oboje są podejrzewani przez Prokuraturę MTK o popełnienie zbrodni wojennych. Podjęcie przez MTK działań wobec Putina to ważny gest, pokazujący, że trybunał nie uchyla się od ścigania nawet najwyższych funkcjonariuszy państwowych. Wyegzekwowanie nakazów będzie jednak trudne z uwagi na spodziewane unikanie przez te osoby podróży do państw, z których mogłyby zostać wydane trybunałowi.
redakcja autoflesz.com

Z ostatniej chwili: Rosja wyrzucona z syryjskiej bazy. Rząd Syrii anulował umowę dzierżawy, na mocy której Rosja miała dostęp do portu Tartus. W ocenie m.in. brytyjskiego wywiadu jest to bardzo poważny problem dla Kremla, który utracił jedną z najważniejszych baz poza granicami Rosji.
Po obaleniu reżimu prezydenta Baszara al-Asada współpracującego z Rosją świat skupiał uwagę przede wszystkim na bazie lotniczej Humajmim w prowincji Latakia oraz porcie Tartus. Rosjanom bardzo zależało na możliwości dalszego korzystania z nich, ale nie udało się dojść do porozumienia z nowymi syryjskimi władzami.
Rząd Syrii anulował umowę dzierżawy, którą zawarto w 2019 r. na okres aż 49 lat. Jednocześnie wydano zgodę na wejście do portu kilku rosyjskim statkom towarowym, które przez dłuższy czas przebywały na morzu. /Źródło: wp.pl, 22 stycznia br./
Po obaleniu reżimu prezydenta Baszara al-Asada współpracującego z Rosją świat skupiał uwagę przede wszystkim na bazie lotniczej Humajmim w prowincji Latakia oraz porcie Tartus. Rosjanom bardzo zależało na możliwości dalszego korzystania z nich, ale nie udało się dojść do porozumienia z nowymi syryjskimi władzami.
Rząd Syrii anulował umowę dzierżawy, którą zawarto w 2019 r. na okres aż 49 lat. Jednocześnie wydano zgodę na wejście do portu kilku rosyjskim statkom towarowym, które przez dłuższy czas przebywały na morzu. /Źródło: wp.pl, 22 stycznia br./