Ukraina pod ścianą: echa katastrofalnej wizyty w Białym Domu

Nie milkną oceny spotkanie prezydenta Donalda Trumpa i prezydenta Zełenskiego w Gabinecie Owalnym Białego Domu. Niestety, niektórzy komentatorzy, w tym red. Kraśko nie pozostawili suchej nitki na prezydencie Ukrainy. Szczytem bezczelności jest krytykowanie prezydenta zaatakowanego państwa, podczas gdy samemu nie jest się czystym jak łza.

fot. fakt.pl 

Ale zostawmy tę narrację, dużo czasu minie, zanim o ocenę pokuszą się autorzy kolejnych artykułów, autorzy publikacji, a nawet książek. Nie wszyscy bowiem wiedzą, że katastrofalna awantura w Białym Domu miała  dość złożone implikacje, a Wirtualna Polska naświetla ten  (najprawdopodobniej)  wyreżyserowany spektakl. Niestety wiceprezydent J.D. Vance, jeden z negatywnych bohaterów tego spotkania,  już został okrzyknięty zdrajcą.*

*/ Wiceprezydent USA J.D. Vance został chłodno powitany przez grupę protestujących w Vermoncie. Jak podaje CNN, przynieśli oni transparenty na których znajdowały się m.in. hasła "Jedź na narty do Rosji, zdrajco" oraz "Wstydź się, Vance". 

Jak ujawnia Wirtualna Polska, kulisy tego epilogu w Gabinecie Owalnym były burzliwe, co przekazał mediom wysoko postawiony urzędnik z kręgów rządowych Ukrainy.

Gdy prezydent Trump wdał się w wymianę zdań w świetle kamer, zarzucił swojemu rozmówcy  brak szacunku i wdzięczności, po czym wyprosił do z Białego Domu(!). To, że giną niewinni ludzie, Putin rozgrywa na oczach całego świta bestialska wojnę, bombarduje miasta, szpitale, infrastrukturę przemysłowa, a jego żołnierze gwałcą ukraińskie kobiety, rozstrzeliwują ukraińskich jeńców, dokonują zbrodni wojenny (Bucza, Irpień, pewnie inne nadal nieodkryte miasta), porywają ukraińskie dzieci, to dla prezydenta Trumpa i J.D. Vance'a nie ma żadnego znaczenia. Liczy się deal, handel, przymuszanie do szybkiego podpisania umowy o wydobyciu pierwiastków ziem rzadkich (to oficjalna wersja, ale nie jedyna).

Rzadko przytacza się tu słynne już Memorandum Budapeszteńskie, gdy Amerykanie, Rosja i Wielka Brytanie gwarantowały Ukrainie bezpieczeństwo i niezmienność granic, w zamian za oddanie głowic nuklearnych.  Donald Trump, nawet o tym nie raczy pamiętać, bo powiedzmy szczerze historykiem nie jest, ani tym bardziej analitykiem. Jest biznesmenem, na którym nadal ciążą dawne grzechy (gwałt, nieprzestrzeganie przepisów dot. dokumentacji niejawnej czy szturm na Kapitol).

Wspomniany ukraiński urzędnik, który brał udział w rozmowach z Amerykanami, przekazał Wirtualnej Polsce, zupełnie inną wersję tych rozmów, o której  red. Kraśko powinien wiedzieć. Otóż taktyka  Trumpa i Vance'a  była prosta, z pewnością wyreżyserowana:  "atakować z zaskoczenia, ciągle żądać szybkich decyzji i nie dać drugiej stronie się podnieść".

„Byliśmy w szoku” - przyznaje i opowiada, jak wyglądała pierwsza wersja umowy surowcowej. Prezydent Zełenski uznał ją za "niedopuszczalną", bo USA zażądały prawa własności 50 proc. wszystkich ukraińskich surowców, nie oferując nic w zamian. Zełenski odrzucił tę wersję umowy, a administracja Trumpa pięciokrotnie zmieniała negocjatorów. Ostatni wysłannik Scott Bessent przybył do Kijowa i dał prezydentowi Ukrainy godzinę na podpisanie umowy! Takie niedyplomatyczne zachowanie może być w filmie akcji z gwiazdorami Hollywood, a nie w obecności demokratycznie wybranego prezydenta, z coraz większym poparciem Ukraińców. Przypomnijmy, że według Vance'a  popiera go zaledwie 4 proc. Ukraińców, tymczasem i w tej ocenie Amerykanie się mylą.* 

*/ Według badania Gradus Research 46 proc. ankietowanych wierzy, że Ukraina będzie w stanie dalej stawiać opór agresorowi nawet bez wsparcia ze strony USA. Jednak 36 proc. respondentów nie podziela tego przekonania. Poparcie dla prezydenta Ukrainy nadal rośnie!

„Byłem zszokowany taktyką wysłanników Trumpa. Wcześniej mieliśmy styczność z urzędnikami z administracji Bidena. W wielu kwestiach się nie zgadzaliśmy, ale rozmowy zawsze były na bardzo profesjonalnym poziomie. Tym razem Amerykanie już na samym początku zaczęli wychodzić z pozycji siły. Zachowywali się arogancko i agresywnie" — mówi wysoko postawiony ukraiński urzędnik.

Dziś nieco spokojniejsze głowy, po jednej i drugiej stronie oczekują zupełnie czegoś innego. Zełenski chce parasola ochronnego USA, bo to nadal jedyny mocny punkt tego układu. Prezydent Trump zaś czeka na oficjalne przeprosiny, co już oznajmił w prasie wiceprezydent J.D. Vance.

Z tej całej niekomfortowej sytuacji najbardziej cieszy się Władimir Putin, który chce mediować w negocjacjach USA  ws. broni atomowej z Iranem. To nie będzie takie proste, gdyż po rozpoczęcie wojny w Ukrainie Putin był z wizytą oficjalna w Iranie, ale media informowały, iż mógł być to jeden z kilku sobowtórów prezydenta Rosji. Niestety, prezydent Federacji Rosyjskiej został dość chłodno przyjęty przez duchowego przywódcę Iranu ajatollaha  Ali Chamenei.

Czy możliwa jest kolejna wojna w Europie? 
Nie jest to wykluczone, szczególnie w kontekście   krajów bałtyckich, Mołdawii a nawet Polski. Zdaniem gen. Bogusława Packa Rosja szykuje się do wielkoskalowej wojny. Ewentualny pokój o który zabiega prezydent Trump, nazwano  „zgniłym pokojem”, bo to tylko prowadzi do kolejnego przygotowania Rosji do wojny. Rosja już została przeorientowania na produkcję wojenną, ma ciągle duże zasoby ludzkie, ciągle eksportuje ropę i gaz ziemny i ma środki (jeszcze)  na prowadzenie dalszych działań wojennych. Ukraina, niestety, ma ich coraz mniej, a rozkaz Trumpa o wstrzymaniu dostaw sprzętu, amunicji, rakiet do Ukrainy znacznie osłabi morale armii ukraińskiej, jak również będzie miał kolejne implikacje związane z prowadzeniem dalszej walki.

Warto też zwrócić uwagę na słynny art. 5 dot. państw NATO.  Donald Trump nie wykluczył wycofania amerykańskich żołnierzy z Europy i wschodniej flanki NATO. Z kolei NATO bez Ameryki i siły pierwszej potęgi na świecie,  to jak drużyna Bacelony bez bramkarza. To także łakomy kąsek dla dyktatora Putina ws. ewentualnego konfliktu z Sojuszem Północnoatlantyckim.

Czy pomoc Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii będzie tym razem skuteczna?
O tym dowiemy się wkrótce, gdyż w Europie już, a może wreszcie przywódcy zaczęli poważniej myśleć o dozbrajaniu Ukrainy i mówić jednym głosem (za wyjątkiem Węgier i Słowacji). Przykład już dał premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer, premier Kanady Justin Trudeau, a nawet premier Australii Anthony Albanese. Najprawdopodobniej przyszły kanclerz Niemiec Friedrich Merc  zresetuje politykę ustępującego kanclerza Olafa Scholza i mocna zaangażuje się w pomoc dla naszego sąsiada.

redakcja autoflesz.com

Źródło: fakt.pl, wykorzystano cytaty wp.pl

Publish modules to the "offcanvas" position.