Papież Leon XIV i Watykan nie dołączą Rady Pokoju - jednoznaczna odmowa

To kolejna wizerunkowa porażka prezydenta Stanów Zjednoczonych. Papież Leon XIV nie dołączy do Rady Pokoju Donalda Trumpa.

fot. Shutterstock

O decyzji papieża  poinformował kard. Pietro Parolin,  watykański sekretarz stanu. Stolica Apostolskiej daje jasny sygnał, że sytuacjami kryzysowymi powinna zajmować się Organizacja Narodów Zjednoczonych. Niejasny dla papieża jest także regulamin, jak i podstawa prawna.

Prawa - własnego prawa - na  świecie nie może uzurpować sobie  nawet prezydent Stanów Zjednoczonych, który dzięki swoim jastrzębiom (J.D. Vance, M. Rubio) chce zmienić dotychczasowy porządek na naszym globie,  wbrew obowiązującemu prawu międzynarodowemu!  

Rada Pokoju, której ma przewodniczyć (aż do śmierci) prezydent USA Donald Trump, pierwotnie została ustanowiona do nadzorowania odbudowy Strefy Gazy. Później okazało się jednak, że jej działalność  - najprawdopodobniej - będzie rozszerzona, a organ zamierza zająć się także innymi światowymi konfliktami(?).

Jak do tej pory to nierealna gra prezydenta Trumpa, który miał „załatwić” pokój w Ukrainie w ciągu 24 godzin, przyjmował na Alasce dyktatora Władimira Putina na czerwonym dywanie, w awanturniczy sposób zagroził Grenlandii, bez pardonu obraża dziennikarzy (i dziennikarki), a b. prezydenta Bidena obraził słowami "Idiota był prezydentem". Dziś naciska na prezydenta Zełenskiego, aby oddał  Rosji Donbas i najprawdopodobniej rozpali kolejny konflikt w Iranie. Dziś premier Tusk dał jasno do zrozumienia rodakom, że wojna Stanów Zjednoczonych w Iranie jest tuż-tuż.

Powróćmy na chwilę do Ukrainy. Rzeczniczka prezydenta USA  Karoline Leavitt zbyła wtorkowe uwagi ukraińskiego prezydenta, który w wywiadzie dla portalu Axios powiedział, że "nie jest sprawiedliwe" to, że prezydent Donald Trump publicznie wzywa do ustępstw Ukrainę, a nie Rosję.

Watykan nie popiera żadnej wojny, wielokrotnie zabiegał o zakończenie niepotrzebnej wojny w Ukrainie czy na Bliskim Wschodzie, aczkolwiek  papież Franciszek nigdy nie nazwał Rosji i Putina agresorem. Dlaczego? Można przytoczyć tylko anegdotę, jak  były dyktator Józef Stalin rozmawiał z papieżami (szczególnie z Piusem XI i Piusem XII) pytając: "(...) ile mają dywizji?". 

Wróćmy jednak do odmowy Stolicy Apostolskiej.  W styczniu zaproszenie do Rady otrzymał Watykan, ale kard. Pietro Parolin grzecznie zakomunikował, że papież Leon XIV nie dołączy do tego gremium. To była oczywista oczywistość, ale dyplomacja amerykańska nie wykazała się sprawnością, choćby taką, jak to przedstawił niedawno sam Władimir Putin (Rosji tam nie będzie).

"Rosja nie będzie reprezentowana na posiedzeniu Rady Pokoju" - ogłosiła Marija Zacharowa. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ zapowiedziała, że władze przygotują stanowisko ws. uczestnictwa w inicjatywie zainaugurowanej przez Donalda Trumpa. 

Kard. Parolin przekazał mediom, że papież był "zdezorientowany" i "zdumiony" niektórymi punktami planu przedstawionego przez prezydenta Trumpa, a "kluczowe kwestie" uznaje za wciąż wymagające rozwiązania.

Stacja CNN zauważa, że decyzja papieża została ogłoszona tuż po tym, jak Ojciec Święty wziął udział w uroczystościach z okazji rocznicy Paktów Laterańskich, w których uczestniczyli najwyżsi przedstawiciele włoskiego rządu.  Przypomnijmy,  że Giorgia Meloni, premierka Włoch i najwyżsi przedstawiciele  Unii Europejskiej zapowiedzieli wcześniej, że zamierzają uczestniczyć w posiedzeniu Rady Pokoju tylko jako obserwatorzy. Podobne stanowisko prezentuje prezydent Nawrocki, po odmowie rządu finansowania i zgody ws. tego gremium Trumpa.

Postanowienie Watykanu zostało skrytykowane przez Biały Dom. Niestety, tylko w ten sposób amerykańska dyplomacja mogła pogodzić się z porażką, a słowa rzeczniczki Karoline Leavitt nikt w Stolicy Apostolskiej nie zamierzał skomentować. Dlaczego? Tu nie nie ma nawet co komentować. Wprawdzie Watykan nie ma żadnej dywizji, pułku czy brygady, ma za to najlepszą dyplomację na świecie. Niewykluczone, że tym kanałem nadal posługują się strony -  amerykańska i rosyjska. 

Niezależnie od opinii wielu komentatorów, także w Polsce, z Watykanem, zwłaszcza w czasie panowania Leona XIV na stolicy piotrowej trzeba rozmawiać, o czym świadczą wizyty choćby wspomnianych wcześniej jastrzębi amerykańskiego prezydenta na Watykanie. Spotkanie odbyło się niemal bez kamer telewizyjnych, nie podano głównego tematu rozmowy, ale z pewnością dotyczyło spraw najwyższej wagi na świecie.*

*/ Robert Prevost, gdy jeszcze był kardynałem, krytykował politykę prezydenta Donalda Trumpa. Szczególnie krytycznie odnosił się do traktowania przez niego migrantów, twierdząc, że "nie ma ono nic wspólnego z chrześcijaństwem".
Przyszły papież niepochlebnie wypowiadał się również o słowach J.D. Vance'a, który w jednym z wywiadów przywoływał katolicką zasadę porządku miłości, twierdząc, że w pierwszej kolejności powinno się dbać o najbliższych, a dopiero później o obcych. W odpowiedzi na te słowa kard. Prevost opublikował artykuł o tytule: "J.D. Vance się myli: Jezus nie prosi nas, abyśmy oceniali naszą miłość do innych". /źródło: interia.wydarzenia.pl/

Przypomnijmy, że zaproszenie do Rady Pokoju odrzuciły:  Wielka Brytania, Francja,  Norwegia, Hiszpania, Słowenia czy Szwecja. Polska wyśle do Waszyngtonu - w roli obserwatora - prezydenckiego ministra Marcina Przydacza.

Papież Leon XIV wielokrotnie apelował o pokój w Gazie, wzywając do rozwiązania dwupaństwowego oraz do prawa Palestyńczyków do pokojowego życia "na własnej ziemi". Jednocześnie krytykował politykę Trumpa w kwestii imigracji. Krytyka była słuszna, bo już w styczniu w stanie Minneapolis i Kalifornia bezwzględne służby  ICE zastrzeliły kilku niewinnych Amerykanów, a prezydent skomentował te tragiczne wydarzenia: "działali w obronie własnej". Niestety nie, to było morderstwo!

Podobnie wysoki komisarz ONZ ds. praw człowieka Volker Tuerk ostro skrytykował propozycję prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczącą przejęcia kontroli nad Strefą Gazy i przesiedlenia jej mieszkańców. Volker Tuerk przypomniał, że wszelkie przymusowe przesiedlenia są "bezwzględnie zakazane" przez prawo międzynarodowe.

Prezydent Trump podczas jednego z ostatnich wywiadów powiedział: "Ogranicza mnie jedynie moja własna moralność. Mój własny umysł. To jedyna rzecz, która może mnie powstrzymać" - powiedział prezydent USA Donald Trump, objaśniając swoje działania na arenie międzynarodowej.

Cóż, komentarz jest zbyteczny, ale niedawno zmarła aktorka Bożena Dykiel mówiła w kultowym filmie "Wyjście awaryjne",  w reżyserii Romana Załuskiego: Podłość ludzka nie zna granic. Ale czy w tej napiętej sytuacji, straszaku wyjścia Stanów Zjednoczonych z NATO, prawdopodobnym ataku wojsk amerykańskich i izraelskich na Iran, nieuchronnym konflikcie na Tajwanie jest wyjście awaryjne? Naszym zdaniem tak, wystarczy jeden telefon Xi Jinpinga, przewodniczącego Chińskiej Republiki Ludowej,  zarówno do Trumpa, jak i do krwawego dyktatora Putina. 

redakcja autoflesz.com

 

Publish modules to the "offcanvas" position.