Dopiero teraz wychodzą na światło dzienne informacje ws. rozpoczęcia wojny w Iranie, niepotrzebnej wojny. Prezydent Trump, podobnie jak Putin, nie nazywa tego wojną tylko Major Combat Operations. A jak to się ma do słynnego tworu Trumpa „Przymierze Pokoju”, w którym miała także brać udział Polska. Zamiast pokoju, jest wojna i to na wielką skalę.
fot. Getty Images, X / Celal Gunes/ w Minabie zginęło 160 uczennic./ winnych - na razie - brak...
Iran, chociaż w pierwszych dniach stracił panowanie w powietrzu, utracił wyrzutnie rakietowe, stacje radiolokacyjne, systemy przeciwlotnicze rosyjskiej i chińskiej produkcji (okazała się wydmuszką) nie składa broni. Ma jeszcze czołgi, rakiety balistyczne, nadal milionową armię, nowego najwyższego przywódcę duchowego i rakiety średniego zasięgu (nadal schowane w schronach) i prowadzi taktykę zapoczątkowana przez Rosję: niszczenie powolne, ale systematyczne i nękające Sprzymierzonych. Chodzi tu głównie o drugi cel jaki w tej wojnie wyznaczyli generałowie ajatollahów: niszczenie instalacji krytycznych, rafinerii, źródeł uzdatniania wody, a przede wszystkim blokadzie Cieśniny Ormuz – ważnego nawet bardzo ważnego przyczółka przez który przepływa 20-25 proc. świtowych zapasów ropy naftowej, gazu LNG a także żywności dla krajów Bliskiego Wschodu (także Europy).
Przy długotrwałej wojnie Sprzymierzeni muszą odczuć logistyczne problemy: uzupełnianie braków paliwa i słodkiej wody, uzupełnianie amunicji konwencjonalnej i lotniczej, dostawy dronów czy wreszcie sprawy związane z wojną w cyberprzestrzeni. To jest problem, który już odczuwają Chiny, kraje Bliskiego Wschodu, Indie i z pewnością Rosja. Przypomnijmy, że Rosja wyprzedawała złoto, po zaskakująco niskiej cenie, aby zaspokoić potrzeby wojenne w Ukrainie. Dziś złoto, srebro i ważne pierwiastki ziem rzadkich znów podrożały.
Z całą pewnością ucierpi także motoryzacja, rynki zbytu największych producentów; niestety świat z pewności pogrąży się w chaosie, a ceny ropy naftowej jeszcze długo będą razić w oczy kierowców. Trump się przeliczył, nie docenił mentalności Persów, Arabów i wielu innych narodowości. Wszystko wskazuje na to, że dał się wkręcić Netanjahu i swoim jastrzębiom (JD. Vance, Marco Rubio).
Otóż powoli dziennikarze i analitycy rozwiewają się wątpliwości dotyczące wojny w Iranie. Niestety, decyzję podjął premier Izraela Benjamin Netanjahu, a prezydent USA dał się wkręcić na radiowy numer Kamila Nosela.
Przypomnijmy, jak to było w Iraku, gdy wywiad amerykański donosił, że w kraju Saddama Husajna jest broń masowego rażenia i chemiczna. Broni BMR nie było, a błędy wywiadowcze spowodowały wszczęcie niepotrzebnej wojny(!).
Teraz wcześniejsze zapewnienia Donalda Trumpa, Marco Rubio i Steve’a Witkoffa, że Iran szykował atak na Amerykę, że za chwilę będzie dysponował rakietami balistycznymi i głowicami atomowymi, okazały się wydmuszką, jak broń przeciwlotnicza z Chin i Rosji.
Przez ostatnie dwa dni amerykański sekretarz stanu tłumaczył: "Musieliśmy uderzyć pierwsi, bo wiedzieliśmy, że pierwszy uderzy Izrael, a wtedy Iran odpowie, uderzając w nas". Wielu dziennikarzy i wojskowych wiedziało, iż do fake newsy. Czymś przecież trzeba nakarmić media...
Wygląda na to, że nie było także symulacji, co do dalszych skutków interwencji, zarówno dla Stanów Zjednoczonych, dla Bliskiego Wschodu, dla światowej gospodarki.
Trump otworzył, jak w mitologii greckiej puszkę Pandory. To był kolejny błąd, za który życie straci wielu żołnierzy amerykańskich, izraelskich, jak również irackich fanatyków. Przypomnijmy tylko bezprawny atak lotnictwa na szkołę w Minabie, gdzie zginęło 160 uczennic. Do dziś nikt ze Sprzymierzonych nie przyznaje się do winy.
*/ Iran oskarżył USA i Izrael o zabicie 160 uczennic szkoły w Minabie, których pogrzeby odbyły się we wtorek. Atak na placówkę potępiło także UNESCO. Irański minister spraw zagranicznych, nie przebierając w słowach, porównał zbrodnię do ludobójstwa w Strefie Gazy. Opublikował też szokujące zdjęcie, ukazujące mogiły ofiar. /źródło: wp.pl/
Przypomnijmy, że Marco Rubio w ciągu 72 godzin zmieniał zdanie, ws. ostatecznych celów wojny. Mętne tłumaczenia, arogancja także w stosunku do papieża, coraz silniejsze przymierze z Putinem, brak poszanowania prawa międzynarodowego, wymuszanie na sojusznikach udostępnienia baz wojskowych do nalotów na Iran, chaos w światowej dyplomacji, to tylko niektóre wady jastrzębi Donalda Trumpa, który może nie dokończyć tej prezydentury, choćby na stan zdrowia.
fot. Abbas Zakeri Mehr/ Reuters/ w Minabie mogło zginąć jeszcze więcej osób, dokładne dane nadal są nieznane...
Trump, jego otoczenie bezwzględnych uzurpatorów, Republikanie mają poważny problem wizerunkowy. Według jednego z ostatnich sondaży (Reuters/Ipsos) zaledwie 27 proc. Amerykanów popiera wojnę z Iranem, 43 proc. jest przeciwnych. Mówiąc w najkrótszym skrócie prezydent Trump nie radzi sobie nad emocjami, uległ zakusom jastrzębi, oczernia swojego poprzednika Joe Bidena, sam stawia siebie jako hegemona w światowej rozgrywce na szczycie, ma za nic prawo międzynarodowe, z Przymierza Pokoju zrobił wydmuszkę. Szkoda, że przy okazji nie szanuje swoich sojuszników, którzy dzielnie ramię w ramię brali udział w Iraku, Libii czy Afganistanie. Nazwanie sojuszników, w tym Polaków, że stali na drugiej linii frontu to poważny błąd, który jak dotąd został sprostowany jedyni przez premiera Wielkiej Brytanii Keira Starmera.
Słowa potępienia ws. wojny w Iranie przekazał też papież Leon XIV, jak również wielu przywódców europejskich (Pedro Sanchez, Antonio Tajani, Emmanuel Macron, szef norweskiej dyplomacji Espen Barth Eide czy premier Szwecji Ulf Kristersson). To jednak nie wszystko, miliarder ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich zwrócił się do Donalda Trumpa, zarzucając mu, że atakując Iran, włączył do tej wojny cały Bliski Wschód.
"Czy oszacował pan straty, zanim nacisnął na spust?" - pyta prezydenta USA Khalaf Al Habtoor.
"Kto dał panu upoważnienie do wciągnięcia naszego regionu w wojnę z Iranem? I na jakiej podstawie podjął pan tę niebezpieczną decyzję?" - zapytał
"Co gorsza, twoja decyzja (pisownia oryginalna) zagraża nie tylko narodom regionu, ale także Amerykanom, którym obiecałeś pokój i dobrobyt. I oto dziś są włączeni do wojny finansowanej z ich pieniędzy i podatków" - twierdzi miliarder, dodając, że gospodarka USA może mocno teraz ucierpieć. Na koniec ciekawe motto: Prawdziwego przywództwa nie mierzy się decyzjami wojennymi, ale mądrością, szacunkiem dla innych i dążeniem do pokoju - dodał Khalaf Al Habtoor. /Źródło: businessinsaider.com.pl/
Dodajmy, że w czasie wyborów właśnie pokój i dobrobyt obiecał Donald Trump Amerykanom(!).
redakcja autoflesz.com