Wojna w Iranie: pierwsze ofiary, zapalne ognisko na całym Bliskim Wschodzie, to nie jest operacja kilkudniowa

Wojna sprzymierzonych USA i Izraela w Iranie już przynosi śmiertelne żniwo, które według prezydenta Trumpa było wkalkulowane w tę bezprecedensową, militarną akcję w państwie ajatollahów, od ponad 40 lat jawnie wzywających  muzułmanów do nienawiści. Dziś już wiemy o stratach wojsk amerykański (śmierć 6 żołnierzy, zestrzelone  myśliwce F-15E, a nawet uszkodzony - według Teheranu - lotniskowiec USS Abraham Lincoln). To już wiemy, czego jednak nie wiemy?

fot. RABIH DAHER/AFP/Alex Brandon/Associated Press/Mark SchiefelbeinEast News/ Sprzymierzeni Benjamin Netanjahu i Donald Trump

Sensownych powodów na rozpoczęcie tej wojny nadal brakuje
Choćby kilku podstawowych powodów do rozpętanie tej niepotrzebnej  wojny, jak wiadomo bez zgody Kongresu. Pytanie podstawowe, to ile ta wojna kosztuje,  skąd Donald Trump weźmie pieniądze na jej prowadzenie w dalszej perspektywie.  Nastroje w Stanach Zjednoczonych nie są optymistyczne, a sam prezydent traci poparcie. 

Ponadto w  listopadzie odbędą się w USA wybory połówkowe - Amerykanie wybiorą Izbę Reprezentantów, a także 1/3 składu Senatu. Zwycięstwo Demokratów znacznie osłabiłoby wpływy Donalda Trumpa. 

Przypomnijmy tylko, że amerykańska pomoc dla Izraela w latach 2023-2024 wynosiła 17, 9 mld dolarów, a sojusz z Benjaminem Netanjahu jest nierozerwalny i nadal kwitnie. Niestety, tego nie można powiedzieć o drugiej stronie Zełenski - Trump. To już nie szorstka przyjaźń... tylko ciągłe zginanie karku w stronę dyktatora Putina.

Czy Donald Trump ma plan B?
Nie wiemy też, czy Trump ma plan B na dalsza wojnę, bo rozlewający się konflikt na Bliskim Wschodzie,  to dopiero początek wojny nazwanej przez jastrzębi prezydenta USA "Epicką Furią". Tu warto zwrócić uwagę na wielokrotnie pokazywany, film "Furia" z Bradem Pittem, który ma tragiczne zakończenie,  albo na słowa Leszka Millera: "Nie ważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz".  Jakie zatem będzie zakończenie tej niepotrzebnej wojny? 

Wielu analityków mówi wprost, że prezydent Trump nie wziął wszystkich opcji pod uwagę, za namową jastrzębi poszedł na żywioł. My wspomnieliśmy, że samo zaopatrzenie floty amerykańskiej US Navy, w tym amunicji artyleryjskiej i pocisków 155 mm naprowadzonych laserowo już zaczyna być problemem. Podobny problem stanowi użycie wyczerpujących się pocisków kierowanych Tomahawk BGM 109.

Kolejna sprawa, to złudne założenie, że likwidacja  najwyższego przywódcy Iranu załatwi całą sprawę. Ali Chamenei już za życia naznaczył swoich następców, w tym syna Mojtaba Chamenei. Reżim trzyma się mocno i nie odda władzy pod naciskiem niewiernych. Syn obalonego w 1979 roku szacha Iranu Cyrus Reza Pahlawi szykuje się na przejęcie władzy, ale to nadal długa droga. Opozycja w Iranie nadal jest zastraszona represjami po niedawnych wyjściach na ulice Teheranu i brutalnym stłumieniu buntu. Reżim bestialsko rozprawił się z demonstrującymi Irańczykami, ostatni raport ze stycznia 2026 roku mówił o ponad 30 tys. ofiarach (nieoficjalnie zginęło jeszcze więcej).

Afera Epsteina, czy mogła być odwróceniem uwagi od spraw najważniejszych?
Dziś wiemy, że jednym z motywów podjęcia decyzji ataku na Iran mogły być mocne dowody na powiązania  Trumpa z maniakalnym despotą, pedofilem Jeffreyem Epsteinem. Coraz więcej nazwisk ze świata polityki, wyższych sfer, celebrytów, koronowanych głów miało udział w koronkowej układance pedofila. Wywołanie wojny, to jeden z prostszych sposobów na odwrócenie uwagi i ewentualny  impeachment

Jednak dziś, na tym etapie prezydentury, nie można powołać - choćby na przesłuchanie - prezydenta, tak jak to niedawno widzieliśmy ( w tej roli)  małżeństwo Clintonów. Przypomnijmy tylko, że prezydenta Donalda Trumpa, w stan oskarżenia - w ramach procedury impeachmentu - w następstwie ataku demonstrantów na Kapitol postawiono 6 stycznia 2021 roku. Bezskutecznie!

Cieśnina Ormuz głównym rozgrywającym ws. dostaw ropy naftowej i LNG
Nadal nie wiemy, jaki wpływ na rynek paliw będzie miało całkowite zamknięcie Cieśniny Ormuz, aczkolwiek w poniedziałek cena baryłki ropy na giełdach światowych podrożała już do 78 dol./ baryłkę, mimo że  OPEC+, grupa głównych producentów ropy kierowana przez Arabię Saudyjską, zgodziła się zwiększyć produkcję o 206 tys. baryłek dziennie – ale od  kwietnia. To jedynie epizod nie mający wielkiego znaczenia w dostawach spowodowanych trwającym konfliktem w Iranie. Warto dodać, że prezes Orlenu powiedział, iż polskie dostawy ropy naftowej nie są zagrożone; potwierdził to także Donald Tusk. Mimo to ceny paliw na stacjach w Polsce znacznie podrożały,  z reguły o 40-48 groszy na litrze paliwa. 

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / wtorek 03 marca br.  - ceny paliw na stacji Shell pod Toruniem

Czego jeszcze nie wiemy - operacja lądowa?
Siły powietrzne Iranu zaatakowały ambasadę amerykańską w Rijadzie, zginęło też kilku żołnierzy amerykańskich. To rozwścieczyło Donalda Trumpa, który  w telewizji News Nation wspomniał  o ewentualnej operacji lądowej. My też wspominaliśmy, że naloty powietrzne nie rozwiążą żadnego konflikty, co pokazała determinacja żołnierzy w Ukrainie czy wcześniejsze bombardowania irackich laboratoriów wzbogacania uranu.

Śmierć Chameneiego to tylko symbol
Zdaniem red. Parafianowicza, obecnie dziennikarz Wirtualnej Polski, który  twierdzi, iż tzw. celowane zabójstwa nie rozwiążą również "irańskiego problemu". I ma rację.

„Śmierć Alego Chameneiego jest symboliczna, a on sam był bardziej ikoną niż kimś, kto realnie zarządza państwem. Zbliżający się do dziewięćdziesiątki starzec mógł inspirować do nienawiści wobec Żydów” napisał Zb. Parafianowicz.

Przypomnijmy, że w Izraelu były i nadal są jednostki specjalne zajmujące się – jak agent 007 Jej Królewskiej Mości -  likwidacją na zlecenie. Określano je mianem biura ds. Spotkań z Bogiem, a agenci byli szkoleni zgodnie z zasadą b. szefa Mossadu „iż przywódców wrogich państw i ważnych oficerów operacyjnych (dop. red. i generałów) należy ścigać i bez litości likwidować".  Nie inaczej postępowała jednostka specjalna amerykańskich komandosów w Afganistanie i Pakistanie, tropiąc i zabijają Bin Ladena.

Amerykańskie błędy
Amerykanie już za czasów panowania prezydenta Busha i (jego syna G.W. Busha),  Baracka Obamy popełnili wiele błędów. Likwidacja Muammara Kaddafiego w 2011 r. nie przyczyniła się do zmian w Libii,   a o demokratycznych wizjach opozycja mogła tylko marzyć. Zapanował chaos i anarchia, swoje macki zapuściła tam słynna grupa Jewgienija Prigożyna, a gangi przyspieszyły  kryzys migracyjny do Unii Europejskiej. Kaddafi, jeden z najbogatszych ludzi w Afryce, despota, zginał w październiki 2011 roku, a próżnię po nim - niestety - zapełnił  chaos.

Kolejna porażka USA to Irak. Przypomnijmy, że przywódcy b. ZSRR, USA i państw Europy Zachodniej bardziej niż Iraku obawiali się rozprzestrzenienia irańskiej rewolucji islamskiej, a co za tym idzie... jawnie, zachęcali Saddama Husajna (zbrodniarza wojennego) do wojny z Iranem. Co więcej,  wspierali go politycznie oraz militarnie. Dziś niemal wszyscy stoją po różnych stronach barykady, jedynie Chiny, Korea Pn. i nadal Rosja popierają niemal wszystko, co wiąże się z nienawiścią do Stanów Zjednoczonych (a także Izraela).

Do Iraku wysłaliśmy kontyngent wojskowy, jako wierni sojusznicy Ameryki. Decyzję podjął rząd Leszka Millera przy aprobacie b. prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Zauważmy, że tu także nie było głosowania w Sejmie. Niestety, nie uzyskaliśmy żadnego konkretnego  dostępu do rury z ropą naftową, nie uczestniczyliśmy też w zapowiadanych planach odbudowy infrastruktury w Iraku. Owszem, jeśli mówimy o korzyściach, to jedynie należy powiedzieć o pomocy w okresie stabilizacji Iraku czy korzyściach wizerunkowych.

Byliśmy i nadal jesteśmy wiernym sojusznik Ameryki, tymczasem dziś prezydent Trump mówi o wyjściu z NATO Stanów Zjednoczonych. Czy to odwet za odmowę Wielkiej Brytanii i Hiszpanii (brak zgody na korzystanie z baz wojskowych),  Niemiec (brak zgody na wysłanie wojsk niemieckich w rejon Zatoki Perskiej).

Art. 5 NATO, program SEJF, Afganistan 
Należałoby teraz zapytać, czy w razie zagrożenia Polski agresją ze strony Rosji, art. 5 NATO zostałby uruchomiony? Wielu odpowie negatywnie, ale są tacy co nadal w to wierzą. Dziś, w obliczu totalnego zagrożenie ze strony Rosji - nie Niemiec, jak to próbuje wmówić Polakom Jarosław Kaczyński, program SEJF jest jedyną dobrą opcją  na stole. Polska jest małym krajem i bez sojuszy (także z walczącą Ukrainą), a przede wszystkim Stanami Zjednoczonymi i NATO nie jest w stanie przeciwstawić się zapędom Rosji i Putina.
Owszem, to pożyczka niskooprocentowana, ale na 45 lat. Gdy kupowaliśmy sprzęt wojskowy w Korei (w tym samoloty FA-50, ale bez uzbrojenia), to b. minister Błaszczak nie miał zahamowań, aby kupować i zadłużać państwo na samoloty z Korei Pd., do tego w ramach pożyczki w tamtejszych bankach na wysoki procent. 

Afganistan to sromotna porażka Sprzymierzonych, szczególnie Stanów Zjednoczonych. Przypomnijmy, że decyzja b. prezydenta Joe Bidena o natychmiastowym opuszczeniu Afganistanu była oznaką słabości samego prezydenta, jak również misji skazanej na porażkę. Niestety nasi żołnierze także ginęli, tracili zdrowie, nabawili się pourazowego stresu pola walki, a dziś prezydent Trump mówi, iż walczyli na drugiej linii i... byli niepotrzebni!  Swoją wizytówkę zostawił także w Afganistanie Barack Obama, który jednak dostał Nagrodę Nobla. Za co? To on wydawał rozkazy na ataki HVT (high-value target, tj. cele wysokiej wartości), także w Pakistanie, Somalii czy Jemenie.

Linia Stolicy Apostolskiej
Niestety, a może stety, iż Watykan nie ma swoich dywizji. Kiedyś tak odpowiedział Winstonowi Churchillowi,  na sugestie papieża  Piusa XII,  sam Józef Stalin, który w Jałcie (być może w Teheranie)  podjął polemikę włączenia się papieża w sprawy dyplomatyczne.  

Linia Stolicy Apostolskiej w sprawie interwencji na Bliskim Wschodzie, od czasu wojny w Iraku, jest niezmienna.  Jan Paweł II stanowczo sprzeciwiał się inwazji Stanów Zjednoczonych  na Irak w 2003 r., określając wojnę jako „porażkę ludzkości” i zagrożenie dla pokoju. Miał rację, ale nie miał dywizji!

Okres rządów Benedykta XVI był podobny, w oparciu o przestrzeganie prawa międzynarodowego. Dziś to prezydent Trump uzurpuje sobie prawo do ustanawiania praw, globalnego przeorientowania świata, decydowania o wszystkim, a przede wszystkim biznesie. Całkiem niedawno  Aleksander Tichonow, legendarny radziecki biathlonista nazwał go "politycznym idiotą". 

Papież Franciszek z kolei nieustannie apelował, by zamiast dywizji  uruchamiać  dyplomację. Uznawał  dialog między chrześcijaństwem a islamem,  uczynił ten dialog  istotnym elementem swojego pontyfikatu. Niestety, nigdy nie powiedział, kto jest agresorem w Ukrainie. 

Leon XIV całkowicie nie zgadza się z Donaldem Trumpem i jego jastrzębiami (Marco Rubio,  J.D. Vance). Pomiędzy amerykańsko-izraelskim atakiem a odwetem Teheranu Leon XIV odrzuca wszelkie ideologiczne opowiedzenia się po jednej ze stron i „wobec groźby tragedii o ogromnych rozmiarach” wzywa do moralnej odpowiedzialności za dialog, „aby powstrzymać spiralę przemocy, zanim stanie się ona nieodwracalną przepaścią”. Niestety, ten głos ze Stolicy Apostolskiej ponownie jest niesłyszalny.

Premier Izraela Benjamin Netanjahu zapowiedział, że wspólna operacja ze Stanami Zjednoczonymi  przeciwko Iranowi będzie szybka i zdecydowana, a nie długotrwała. Cóż, wojna to gra w szachy, aczkolwiek na szachownicy nie giną niewinni ludzie, zaś w Iranie z całą pewnością. W tej grze chodzi w dużym uproszczeniu - o zniszczenie przeciwnika, czasem przez poddanie. W przypadku Iranu o poddaniu nie ma mowy;  choć militarnie Stany Zjednoczone i Izrael osiągną zwycięstwo, to później nastąpi... chaos! Historia się powtarza, Napoleon też był pewny zwycięstwa, ale musiał przyznać się do klęski pod Moskwą. 
 
redakcja autoflesz.com
Źródło: Reuters, Zb. Parafianowicz wp.pl, fakt.pl
 
Z ostatniej chwili: 

Wojna w Iranie nie będzie krótka, to pewne. Pewne jest także to, że reżim ajatollahów nie odda władzy, co więcej, z pewnością pod naciskiem Benjamina Netanjahu, a tym bardzie Donalda Trumpa. Prezydent Stanów Zjednoczonych popełnił kardynalny błąd dotyczący Irańczyków zakładając, iż wyjadą na ulicę i obalą teokratyczny rząd. Dziś pokazują to ulice Teheranu, pustki na ulicach, strach, terror. Jedni opłakują najwyższego przywódcę,  inni liczą na ewentualny powrót syna obalonego szacha Iranu Rezy Pahlaviego. Pustkę wypełnia chaos, choć nowo wybrany przywódca, syn Alego Chameneiego jest także celem agentów Mosadu (wg transkrypcji angielskiej Mossad).

Mamy też kolejny pewnik, już pojawił się problem towarzyszący wojnie, choćby tej w Ukrainie. Chodzi o ewakuację turystów, polskich obywateli, urzędników państwowych, notabli ambasad. I co się okazało, premier Donald Tusk i prezydent Karol Nawrocki zaczęli mówić jednym głosem w sprawie bezpieczeństwa Polaków na Bliskim Wschodzie.  

Jak poinformowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, misja ewakuacyjna oficjalnie wystartowała, choć pierwsi turyści wracali szczęśliwi już dwa dni temu. Warto w tym miejscu przypomnieć, to biura podróży muszą zabezpieczyć powrót.*

*/Biuro podróży mają prawny obowiązek zabezpieczyć powrót turystów do kraju, w tym z rejonów Bliskiego Wschodu, jeśli doszło do nagłej eskalacji konfliktu lub sytuacji uniemożliwiającej realizację powrotu zgodnie z umową. Wynika to z przepisów o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych, które nakładają na organizatora odpowiedzialność za wykonanie umowy oraz obowiązek udzielenia pomocy w trudnych sytuacjach. / źródło: przepisy, przegląd AI/

Mimo to, pomimo wcześniejszych ostrzeżeń premiera Tuska, aby nie wyjeżdżać na Bliski Wschód i w trybie natychmiastowym go opuścić (jeszcze na dwa dni przed wojną) biura proponowały jeszcze wyjazdy np. do Omanu(!). 

Rząd, w tak trudnej sytuacji, chce pomóc turystom a także sportowcom, którzy mają zgrupowania np. w Katarze. Już w środę (4 lutego) premier Tusk ogłosił, że zdecydował o wykorzystaniu Polskiego Kontyngentu Wojskowego do wsparcia ewakuacji Polaków z Bliskiego Wschodu, a prezydent podpisał postanowienie, co oficjalnie zatwierdziło plan ratunkowy. Dziś rano, wojskowe samoloty  Sił Powietrznych RP wystartowały z Polski, rozpoczynając działania w ramach PKW Bliski Wschód.

„W okresie od 5 marca 2026 r. do 31 marca 2026 r. zostanie użyty Polski Kontyngent Wojskowy w Królestwie Arabii Saudyjskiej, Królestwie Bahrajnu, Arabskiej Republice Egiptu, Państwie Izrael, Państwie Katar, Państwie Kuwejt, Sułtanacie Omanu i Zjednoczonych Emiratach Arabskich o liczebności do 150 żołnierzy wraz z niezbędnym zabezpieczeniem i wyposażeniem. PKW zostanie użyty w celu ewakuacji obywateli Rzeczypospolitej Polskiej w związku z koniecznością ochrony ich życia lub zdrowia" -   przekazała rzeczniczka  Biuro Bezpieczeństwa Narodowego.

Dzień wcześniej (w środę)  głos w sprawie zabrał też minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.  

"Wojsko Polskie jest gotowe do ewakuacji naszych rodaków z Bliskiego Wschodu. Jutro rano dwa samoloty specjalne Boeing-737 z wojskową załogą rozpoczną misję ewakuacyjną. Do ewakuacji Ministerstwo Spraw Zagranicznych zgłosiło w pierwszej kolejności ponad 100 osób, które potrzebują wsparcia medycznego. Priorytet jest jasny — bezpieczny powrót do domu" — napisał minister obrony na platformie X.

redakcja autoflesz.com

 

Publish modules to the "offcanvas" position.