Prezydent Donald Trump przekazuje mediom różne komunikaty, ale najczęściej mówi, że wojna w Iranie przebiega pod dyktando Stanów Zjednoczonych i Izraela. Coraz mnie zaś mówi o operacji lądowej, która jego zdaniem mogłaby przechylić szanse zwycięstwa na korzyść Sprzymierzonych. Do ofensywy lądowej gotowi są nawet Kurdowie, po raz kolejny zawierzyli amerykańskiemu prezydentowi.
fot. Getty Images
Niestety prezydent nie wskazał daty zakończenia konfliktu, ale powiedział: „(...) Gdy Stany Zjednoczone zakończą operację militarną przeciwko Iranowi, Teheran przez długi czas nie będzie miał żadnej zdolności wytwarzania broni przeciwko Stanom Zjednoczonym, Izraelowi ani żadnemu sojusznikowi USA”.
Kolejny raz, to nie jest prawda, bo prace nad wzbogacaniem uranu nie zostały zatrzymane, ani w tzw. wojnie jednodniowej, ani obecnie. Fizycy irańscy ukrywają stopień zaawansowania prac nad bronią atomową, ponadto laboratoria są ukryte głęboko pod powierzchnią ziemi.
Prezydent stwierdził, że amerykańsko-izraelski atak osiągnął swoje cele. „Osiągamy znaczące postępy w realizacji naszych celów wojskowych, a niektórzy mogą powiedzieć, że są one prawie całkowicie zakończone” - zapewnił.
Prezydent Trump wiele razy mówił różne rzeczy, rano podczas wywiadu, a wieczorem już miał nową wersję. Do tej pory jednak nie powiedział dlaczego rozpoczął wojnę w Iranie, aczkolwiek zmienił zdanie ws. ewentualnej pertraktacji w temacie zakończenia działań wojennych. Największy jednak problem istnieje w Cieśninie Ormuz, przyczółka, gdzie transportowane jest 20-25 proc. zasobów irańskiej ropy, także do Chin i Indii.
Prezydent Trump przestrzegł Iran przed próbą jej zablokowania.
- Nie pozwolę, aby reżim terrorystyczny trzymał świat w szachu i próbował zatrzymać dostawy ropy naftowej na całym świecie, a jeśli Iran podejmie jakiekolwiek działania w tym kierunku, spotka go znacznie surowsza kara - wyjaśnił Trump podczas jednego z ostatnich wywiadów.
Kolejna nieprawda, cieśnina już jest zablokowana, a prezydent Stanów Zjednoczonych nic nie może już zrobić, choć grozi mocą piekieł i zwiększonymi nalotami. Iran podjął nierówną walkę, owszem stracił wiele okrętów, wyrzutni rakietowych, samolotów, dronów, systemów obrony powietrznej, ale jest przygotowany na długotrwałą wojnę. Niestety, prezydent Trump nie przewidział ruchu ajatollahów i generałów. Iran odgryza się innym państwom Bliskiego Wschodu, niszczy rafinerie, instalacje odsalania wody, systemy energetyczne, umiejętnie stosuje terroryzm gospodarzy. Tego - niestety - nie przewidział, ani prezydent Trump, ani jego jastrzębie (JD. Vance, Marco Rubio).
Wywiad prezydent USA kończy sentencją "odnosimy wielkie sukcesy". - Gdzie nie działamy, tam odnosimy wielkie sukcesy - mówił.
Kolejna półprawda, jeśli wojna potrwa dłużej, przy braku zaopatrzenia wojsk amerykański, choćby w słynne Tomahawki, pociski naprowadzane laserowo czy na skutek kończącej amunicji do systemów Patriot, a także paliwa Jet do samolotów - Iran wygra (albo ma szansę) tę wojnę działaniami gospodarczymi, zakłócając światowe dostawy ropy naftowej, destabilizując cały łańcuch zaopatrzenia. Teraz już widać, że ropa naftowa nadal rządzi światem, a nie chińskie bogactwa w zakresie pierwiastków ziem rzadkich i elektromobilności. To była niepotrzebna wojna, a jej skutki już odczuwa Europa. Tylko dyktator Putin cieszy się ze wzrostu cen ropy, ma kolejne paliwo na kontynuowanie wojny w Ukrainie.
Jeśli dodamy, że u prezydenta Stanów Zjednoczonych już widoczne jest déjà vu w ocenie sytuacji, choćby po ostatnim telefonie do przyjaciela Putina, to można zakładać, że Donald Trump traci orientację w tej wojnie nazwanej "Epicką Furią", traci też sprawdzonych sojuszników i przyjaciół. Putin zaś, nazywany wielokrotnie przez prezydenta Trumpa... przyjacielem, dalej go oszukuje i podsyła dane wywiadowcze irańskim dowódcom ws. stacjonowania amerykańskich baz.
fot. Agnieszka, autoflesz.com
Prezydent Trump będzie musiał także wyjaśnić tragiczną pomyłkę Sprzymierzonych polegającą na zbombardowaniu szkoły dla dziewcząt mieszczącej się niedaleko irańskiego obiektu militarnego. Opublikowane przez irańskie media nagranie pokazuje, że to amerykański pocisk Tomahawk uderzył w pobliżu szkoły podstawowej w irańskim Minabie - napisał "New York Times" i portal Bellingcat.
Według mediów irańskich zginęło co najmniej 175 osób, głównie uczennic. Prezydent USA stwierdził niedawno, że "w jego ocenie była to robota Iranu". Cóż, riposta godna ubolewania, powagi stanowiska i amerykańskiej dyplomacji.
Dopiero teraz wychodzą na światło dzienne poufne informacje, Ukraina proponowała USA swoją technologię przeciw irańskim dronom ponad pół roku temu - donosi Axios. Jastrzębie Trumpa zlekceważyły temat... odrzucono ofertę. Teraz łapią się za głowę, mówiąc o "największym błędzie taktycznym". Niestety... nie jedynym!
Czy można zmusić Iran do bezwarunkowej kapitulacji? Nie, nie chodzi o broń ostateczną jak w Hiroszimie i Nagasaki. To byłaby zagłada świata i całej ludzkości, o tym muszą wiedzieć obie strony. Ale, niewielka wyspa Chark w Zatoce Perskiej staje się centrum geopolitycznej gry o dominację w regionie. To właśnie tu bije gospodarcze serce Iranu, centrum dystrybucji ropy naftowej. Według doniesień Politico administracja Trumpa rozważa zajęcie wyspy.
redakcja autoflesz.com
Źródło: New York Times, Axios,Reuters, Politico