Dotąd, jakiekolwiek pytania do rządowych notabli w sprawie LPG trafiały w betonową ścianę. Ostatnio jednak posłowie Kukiz’15 i PO znów przystąpili do kontrofensywy. Czy coś z tego będzie, zwłaszcza w kontekście medialnego smogu ustawy o elektromobilności?
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / obecnie importer zezwala na montaż instalacji gazowej LPG w nowym aucie na gwarancji
Od lat zastanawiamy się, dlaczego LPG (również CNG) – skoro są ekologiczne - nie zdobywają uznania w gronie rządowych ekspertów. Obecnie los zmotoryzowanych zaczyna leżeć na sercu posłom PO. A co robili, gdy można było cokolwiek zmienić? Roztropny min. Rostowski jeszcze dokręcił śrubkę. Dziś, to raczej wywołanie medialnego szumu niż troska o polskich kierowców.
Przypomnijmy jednak, że 16 stycznia do ministra finansów wpłynęła interpelacja posłanki PO Mirosławy Nykiel. Jej treść jest dość zaskakująca i merytorycznie pozbawiona znajomości tematu.
- Po polskich drogach porusza się aż 14,6 proc. pojazdów zasilanych gazem. Według rozrachunku koszt jazdy na LPG jest znacznie bardziej opłacalny niż na benzynę. Okazuje się jednak, że po montażu instalacji gazowej posiadaczom wzrastają wydatki za polisę OC. Należy podkreślić fakt, że gaz jest powszechnie uznawany za paliwo ekologiczne - w porównaniu z ropą czy benzyną, które zatruwają środowisko – pisze pani posłanka
Poniżej zadane pytania:
- Dlaczego ceny składek OC posiadaczy samochodów z napędem gazowym są wyższe niż w przypadku benzyny czy ropy?
- Dlaczego ministerstwo w walce o ograniczenie smogu nie zaproponuje dofinansowań do wymiany instalacji LPG?
W oficjalnej interpelacji posłanka używa języka potocznego z błędami logicznymi i rzeczowymi. Otóż, nadal spora liczba kierowców używa samochodów z silnikami zasilanymi ON, a nie „na ropę”. Ponadto autogaz (LPG) jest paliwem ekologicznym, a nie powszechnie uznawanym za ekologiczne. Obecnie warunki ubezpieczenia i naliczanie składek OC zależą od ubezpieczycieli i określane są we własnym zakresie, choć trzeba przyznać, iż to zmowa cenowa i łupienie kierowców.
Jeśli chodzi o wysokie ceny składek OC posiadaczy samochodów z napędem gazowym, to ubezpieczyciel skrzętnie unika odpowiedzi, a ministerstwo finansów nie jest stroną w tym sporze. Należałoby jednak dodać temat tabu, a dokładniej kierowców jeżdżących latami bezszkodowo. Dlaczego właśnie ich nie uhonorować jeszcze większymi bonusami, dziś to jedynie 65 proc. zniżki ubezpieczenia obowiązkowego (w PZU, jeśli zapłaci się całe ubezpieczenie z góry). Co więcej, PZU jest chyba jedynym ubezpieczycielem, który załatwia szkodę komunikacyjną kompleksowo, nawet jeśli jeden z uczestników "stłuczki" wybrał innego ubezpieczyciela.
Kolejny temat dofinansowania do instalacji gazowych. Cóż kilka lat temu PGNiG dopłacało do montażu instalacji CNG, ale zainteresowanie taką konwersją było znikome. Trudno zatem spodziewać się, aby znacznie popularniejsze instalacje LPG były pod szczególnym nadzorem fiskusa. Trudno też zrozumieć, dlaczego fabryczne samochody z instalacją LPG (czy CNG) nie posiadają wyraźnych zachęt dla przyszłych posiadaczy, bonusów (np. na wjazd do zielonej strefy miejskiej, etc.).
Mówiąc krótko, to jedynie szum medialny, do tego niezrozumiały dla obu stron – kierowców i decydentów. Co więcej, premier Morawiecki zachęca urzędników państwowych, w tym prezydentów i wojewodów do przesiadki na auta elektryczne. O autach zasilanych LPG czy CNG nie ma nawet słowa. Nie ma też parcia, jak w przypadku samochodów elektrycznych, a modny temat smogu jest jedynie wykorzystywany medialnie.
redakcja autoflesz.com![]()
