W cieniu tragedii: Audi wygrywa, Toyota zajmuje drugie miejsce w 24-godzinnym Wyścigu Le Mans

Dosłownie w tej sekundzie zakończyła się 81. edycja słynnego i prestiżowego, 24-godzinnego wyścigu Le Mans. Praktycznie od samego początku, pod nieobecność Peugeota, rywalizowały dwa teamy Toyoty i Audi. Jak pierwszy linię mety minął Tom  Kristensen w Audi R18 e-Tron Quattro,  z numerem bocznym 2. Drugie miejsce, co jest dużym sukcesem, zdobyła Toyota. Model TS 030 Hybrid (kierowca S. Buemi)  z numerem bocznym, nomen omen 2. wjechał na linię mety za Audi Sport Team Joest.

fot. Toyota

Zaledwie niecałe okrążenie dzieliło Toyotę i Audi od zwycięstwa (pełna pętla liczy 13,629 km i najszybsi pokonywali ja w niecałe 7 minut). Kolejną niespodzianką jest to, że supremacja Audi nie został potwierdzona w tak spektakularny sposób, jak w ciągu ostatnich dwóch latach. Toyota bowiem rozdzieliła Team Audi zdobywając drugie i czwarte miejsce. Warto dodać, że gdyby nie wypadnięcie  z trasy drugiej załogi Toyoty (kierowca Nicola Lappier), to Audi zadowoliłoby się tylko pierwszym miejscem.

Przypomnijmy, że jadący na 37 minut przed końcem wyścigu N. Lappier - na trzecim miejscu - wypadł z trasy na zakręcie Dunlopa i "skasował" przód hybrydowego pojazdu. Chwilę później spadł rzęsisty deszcz, a szef stajni japońskiego producenta poleciał kontynuować kierowcy jazdę do boksu serwisowego. Tu udało się przywrócić niezbędną sprawność bolidowi, dzięki czemu obie załogi Toyoty dojechały do mety, zajmując znakomite miejsca.

Wyścig  jednak przebiegał w bardzo trudnych warunkach. Co więcej, zaraz po starcie na kolejnym zakręcie Dunlopa,  w barierkę uderzył Allan Simonsen (Aston Martin Vantage V8). Krótko po przewiezieniu kierowcy do szpitala zmarł. Aston Martin chciał się wycofać z wyścigu, ale rodzina tragicznie zmarłego kierowcy wyraziła zgodę na kontynuację rajdu. To miał być pożegnalny Le Mans dla Allana.

fot. autoblog

Oficjalne wyniki podamy po zatwierdzeniu przez  L' Automobile  Club de l'Quest.

 

Toyota TS030 Hybrid w pigułce
Za kierownicą znani kierowcy: Wurz, Lapierre i Nakajima, W drugim bolidzie z nr 2: Davidson, Sarrazin i Buemi. Przypomnijmy, że ten model w ubiegłorocznym wyścigu,   eliminacji WEC na Silverstone,   zajął  trzecie miejsca.

W obecnej specyfikacji (która nadal jest tajemnica) przeprojektowano podwozie typu monocoque, udoskonalono aerodynamikę i pracę układu napędowego. Mocna poprawiono osiągi bolidu, jego niezawodność i czas obsługi.
Układ napędowy, Toyota Hybrid System, to wolnossący silnik benzynowy 3.4 V8 z hybrydowym kondensatorem i znacznej pojemności. Dzięki niemu i silnikowi elektrycznemu układ napędowy produkuje dodatkowo 270 kW.

Audi R18 e-Tron Quattro
W tegorocznej edycji Le Mans konstruktorzy musieli dodać co najmniej 15 kg masy, aby specyfikacja techniczna LMP1 był zachowana. Silnik spalinowy, w przeciwieństwie do Toyoty, to jednostka Diesla 3.7 V6 TDI. Zgodnie z obowiązjącymi w tym roku przepisami  ogranicznik przepływu powietrza o średnicy 45,1 mm ma teraz o 0,7 mm mniejszy przekrój. Element ten zmniejsza moc do ok. 490 KM ( 360 kW), ale moment obrotowy jest nadal gigantyczny -  850 Nm. Zbiornik paliwa ma pojemność 58 litrów.

Dodatkowymi elementami hybrydowego układu są dwa motory elektryczne. W zależności od konfiguracji, zwykle silnik wysokoprężny napędza oś tylna, elektryczne motory  - przednią.  Ciekawostką są tu wspomniane dwa silniki synchroniczne  MGU (ang. Motor Generator Unit) z układem rekuperacji (odzyskiwania energii). Całość jest dość skomplikowana, ale odcinki proste z tzw. dohamowaniem przed zakrętami Muslane, Indianapolis i Porsche pozwala samochodom hybrydowym "odzyskać", co najmniej, 0,14 kWh energii.

Ponadto, według naszych wyliczeń, bo komentatorzy Eurosportu tego nie powiedzieli, Audi R18 e-Tron Quattro rzadziej zjawiało się w parku serwisowym niż Toyota. Gdyby, nie rzęsisty deszcz i częsta wymiana opon,  przewaga Audi nad TS030 (niecałe okrążenie) mogłaby być większa.

 

 

Źródło: Eurosport

 

Publish modules to the "offcanvas" position.