Łotwa. Podczas Rajdu Lipawy na Łotwie doszło do tragicznego wypadku. Niedziela była ostatnim dnem zmagań, w których Kajetan Kajetanowicz zapewnił sobie tytuł Mistrza Europy - już po raz trzeci z rzędu. Niestety, zamiast cieszyć się ze zwycięstwa, pod koniec 11. odcinka specjalnego doszło do tragedii. Na trasie przelotu rozbił się helikopter, na jego pokładzie znajdowały się cztery osoby.
fot. kajto.pl
Pomimo podjęcia natychmiastowej próby reanimacji poszkodowanych, jednej osoby nie udało się uratować. Dwie nadal są nieprzytomne. Polski kierowca Kajetan Kajetanowicz wycofał się z imprezy. Organizatorzy przerwali rajd.
Niektóre agencje podają, że helikopter zahaczył o przewody wysokiego napięcia, ale według LMT Autosporta Akadēmi / ostatni zapis wideo/ na trasie przelotu nie było takiej instalacji.
- Ze względu na zaistniałą sytuację związaną z moimi bliskimi Przyjaciółmi wycofaliśmy się z rajdu. Kochani, bardzo Was proszę o uszanowanie mojej osobistej decyzji, trudnej dla mnie jako sportowca. Dziękuję raz jeszcze, że byliście z nami przez wszystkie rundy tegorocznych Mistrzostw. Za Waszą obecność, kibicowanie, dobre słowo, spotkania. Liczę na Wasze dalsze wsparcie. Wasz Kajto - napisał w oświadczeniu Kajetan Kajetanowicz
Na pokładzie helikoptera były cztery osoby - dwóch Polaków i dwóch Łotyszy. Na miejscu tragedii zmarł Paweł Jagniątkowski, kierownik „Toru Kielce” na Miedzianej Górze, od lat związany motorsportem. W szpitalu walczy o życie Wacław Kostecki, założyciel Szkoły Jazdy Subaru. Obaj byli blisko związani z zespołem Kajetana Kajetanowicza.
Źródło: Eurosport, fakt.pl![]()