Stolica dość mocno wchodzi w ekologiczną flotę pojazdów. Po pojazdach szynowych z bydgoskiej Pesy, zakupiła kolejne, tym razem elektryczne autobusy. Aktualnie, po ulicach Warszawy jeździ 10 takich pojazdów (linia 222), ale będą następne. Czy tym przetartym szlakiem pójdą inni?
fot. Solaris / materiały prasowe
Jeszcze w tym roku MZK zakupią kolejne 20 sztuk, wszystko skazuje iż z Ursusa. Ratusz już zapowiedział, iż co najmniej 80 wozów starszej konstrukcji (czytaj: diesle) zostanie wymienionych na ekologiczne autobusy gazowe (głównie CNG i LNG). Stolicy opłaca się inwestować w czyste i ekologiczne samochody komunikacji miejskiej, w Bydgoszczy z kolei dopiero myślą o takiej ewentualności, choć pod bokiem jest producent w Solcu Kujawskim "Solbus".
Ursus nie jest jedynym dostawcą elektrycznych autobusów, stolica zaprosiła także na testy podpoznańskiego Solarisa (w tym roku obchodzi 20. rocznicę istnienia), który ma największe doświadczenie w ich produkcji (Solaris Urbino 12/18 electric). Autobusy te mają dwa systemy ładowania: opcja - pantografowy (możliwość ładowania bezpośrednio na pętli) oraz standard - gniazda plug-in (z przetwornicy podłączanej do zwykłego gniazdka). Ratusz podał także informację, iż do 2020 roku po warszawskich ulicach będzie jeździć łącznie 130 elektrycznych pojazdów komunikacji miejskiej.
Media rozpisują się o końcu silników Diesla, zupełnie niepotrzebnie. Okazuje się, że poczciwe diesle nadal będą używane w transporcie, a przede wszystkim komunikacji miejskiej. Muszą jednak spełniać normę Euro VI a wkrótce Euro VII. Stołeczne MZK zakupi w tym roku 75 autobusów z silnikami wysokoprężnymi (Euro VI), ponadto 5 autobusów z napędem CNG (niewykluczone, iż także modele LNG).
fot. Ursus Ecovolt
Wspomniana Bydgoszcz, dopiero budzi się z letargu. Prezydent miasta teraz skrobie się po głowie, gdyż przespano nadarzającą się okazję na autobusy gazowe w tym LNG. Firma KDD Trans zaproponowała w ogłoszonym przetargu chęć wykorzystania tych autobusów, prezydent i rajcy miejscy kupili tę bajkę, a w efekcie na linii 69 jeżdżą diesle z silnikami Cumminsa spełniające co najwyżej normę Euro V. Niestety, nikt nie wrócił do przetargowej oferty autobusów LNG, bo jak się okazało problem z mobilnymi punktami ładowania zbiorników skroplonym gazem przerósł możliwości obu stron.
Dziś pasażera nie obchodzi problem zasilania autobusu (diesel, hybryda, LNG, CNG, wodorowe czy hybryda), ale cena biletu, czystość i punktualność. Niestety, autobusy linii 69 i inne należące do prywatnego przewoźnika są nie tylko brudne, ale także –zwyczajnie – śmierdzą. Nikt z ZDMiKP nie zainteresował się tym problemem, prezydent miasta jeździ limuzyną, podobnie wojewoda – a problem, śmierdzący problem bulwersuje pasażerów. Wystarczyłoby takiego pana, co ma status bezdomnego zatrudnić do sprzątania i dodatkowo zapłacić. Ale lepiej jest dawać zasiłki niż pracę.
redakcja autoflesz.com![]()
