Egzaminy na pierwszy stopień karate w Młodzieżowym Domu Kultury nr 2 - styczeń 2021

Sobota, 23  stycznia 2021roku. W dojo Młodzieżowego Domu Kultury nr 2 w Bydgoszczy im. dra Jordana, najstarszej placówce wychowania pozaszkolnego, odbył się egzamin na pierwszy (i kolejne) - stopnie uczniowskie, gdzie  ćwiczą najmłodsi – i te nieco starsze  - smoki. Niestety w dobie pandemii koronawirusa i obostrzeń sanitarnych – bez udziału rodziców na sali!

fot. Rafał Nowakowski, mistrz sztuk walki, Stany Zjednoczone

Egzamin przyjął przewodniczący międzynarodowej komisji grandmaster Zbigniew Jeż, 10 DAN, wiceprezydent IBDF Europe i prezydent IBDF Polska wraz z członkami komisji: mistrzem Rafałem Nowakowski 6 DAN, Stany Zjednoczone i mistrzem Andrzejem Kaczmarczykiem 6 DAN, Polska.

W tym roku,  na koniec I semestru, przerywanego nauką on-line w szkołach,  do tego w reżimie sanitarnym, dość trudno o systematyczny trening. Rodzice nadal boją się o swoje pociechy, aczkolwiek uwolnienie obostrzeń – przynajmniej niektórych - i powrót klas I-III do ław szkolnych spowodował gremialny przypływ tych smoków, które z różnych powodów czekały na tę chwilę w domach.

fot. Bolesław Kozłowski, autoflesz.com

I choć dużym zaskoczeniem była taka liczba smoków przestępujących do egzaminu, co przyznał sam przewodniczący komisji, to wydaje się, że najgorszy okres pandemii mamy już za sobą. Podczas rozmów z rodzicami dowiedzieliśmy się też, iż uczniowie bardzo chętnie powrócili do ław szkolnych, jeszcze chętniej do systematycznego trenowania karate shotokan.  

Młode smoki z Młodzieżowego Domu Kultury nr 2 w Bydgoszczy, to grupa – liczna grupa, jak powiedzieliśmy – z nowego naboru w roku szkolnym 2020/2021. Dzieci, głównie 5-8 latki ćwiczą od września ub.r. - dwa razy w tygodniu. Grupa starsza 10-12- latki, kontynuująca naukę jest jeszcze liczniejsza i ćwiczy w poniedziałki i soboty, po dwie godziny lekcyjne.

Jeśli chodzi o grupę początkującą, to już pierwszy pokaz umiejętności najmłodszych smoków  - tuż przed feriami - pokazał wielkie zmiany. Rodzice nie wierzyli, że w tak krótkim czasie ich pociechy zmieniły się w precyzyjnie oszlifowany diament,  nabyły nowe umiejętności, poznały filozoficzne aspekty yin & yang (pochodzącej  z antycznej filozofii chińskiej i metafizyki), wstąpiły na początek drogi samurajów... zwanej Kodeksem Bushido. W tym miejsce warto przypomnieć bitwę na Okinawie, gdzie siły japońskie (szkolone przez potomków samurajów), odpierające ataki amerykańskiej piechoty morskiej na Pacyfiku,  przeszkolone zostały zaledwie w... niecałe 3 tygodnie!

fot. Bolesław Kozłowski, autoflesz.com

Do egzaminu nie trzeba było namawiać
Kolejna przyjemna wiadomość dla nauczyciela, to fakt, iż młode smoki entuzjastycznie przyjęły możliwość zdawania pierwszego egzaminu  w życiu  - już  po niecałych czterech miesiącach nauki. Podstawy karate  shotokan Gihino Funakoshiego, zwanego też ojcem współczesnego karate, to dopiero wstęp do dalszej kariery. Przypomnijmy, że pod jego  okiem nauki pobierali późniejsi mistrzowie jak: Masutatsu Oyama (kyokushin),  Hironori Otsuka (wado-ryu) czy Hidetaka Nishiyama (karate tradycyjne).

Podstawy karate shotokan, przynajmniej dla 5-6 latka i wymagania egzaminacyjne są dość trudne, dlatego zakwalifikowane smoki do egzaminy na „biały pas” trenowały intensywnie w domu (streching, ćwiczenia aerobowe, motoryka, nie było laby podczas ferii).

Praca z dziećmi - trudna, ale wdzięczna sztuka
Okazuje się, że wytężona praca, chęć zdobywania wiedzy, wiara w sukces na długiej i trudnej drodze wojownika Bushido przynosi zamierzone efekty. Praca z dziećmi jest wyjątkowo trudnym, a jednocześnie wdzięcznym tematem dla nauczyciela, instruktora sztuk walki. Dzięki sportom i sztukom walki, najmłodsi korygują („przy okazji”) wady postawy, czuja się dowartościowani, mają  lepszą samoocenę i pewność siebie.
Zresztą korzyści jest znacznie więcej... oprócz samych aspektów sportowych i psychicznych, co bardzo ciekawie opowiedziała psycholog Jolanta Uran-Gędłek i Roksana Wojcieszak, pedagog (prywatnie mama Tymona, który zdawał na 10 kyu). Niestety, jak powiedzieliśmy, rodzice nie mogli przebywać w dojo, dlatego materiał szkoleniowy (wywiad) zostanie rozesłany do wszystkich rodziców i opiekunów prawnych. Jak dodała dr Roksana Wojcieszak takie wykłady w szerszym gronie zostaną jeszcze powtórzone (i rozszerzone o kolejne tematy), co przyjęliśmy entuzjastycznie!

fot. Bolesław Kozłowski, autoflesz.com

Psychologiczne aspektu uprawiania karate
Jak powiedzieliśmy materiał roześlemy rodzicom, którzy dowiedzą się więcej o:

  • emocjach, które nie są dobrym sprzymierzeńcem do wykonania tzw. pierwszego ruchu karateki. Ty masz się bronić, ale nigdy nie atakuj pierwszy. Złe emocje przeszkadzają w podejmowanie szybkich decyzji;
  • obserwacja,  powinieneś być pilnym obserwatorem, aby zareagować np. na napaść czy chęć odebrania smartfona;
  • umiejętność panowania nad  emocjami... to już sztuka sama w sobie;
  • ćwicz oddech. Często element ten jest bagatelizowany przez nauczyciela i zbyt luzacko podchodzącego do zagadnienia... smoka. Oddech pomaga w koncentracji uwagi, poprawia świadomość umysłu, wyzwala dobra energię „Chi”;
  • karateka nigdy nie atakuje pierwszy (bez potrzeby), stosuje chwyty „łagodne” dla przeciwnika, bloki czy szeroko pojętą samoobronę. Dokładnie takie jest chan shaolin-si, dju-su, które smoki zaczynają ćwiczyć po poznaniu podstaw karate shotokan;
  • często sztuki walki jak ten wspominany wyżej, a także  Aikido (kung-fu, tai-chi czy wu-shu) uczą rozwiązywania problemów bez użycia siły. Przypomnijcie sobie odpowiedź Bruce'a Lee na pytanie, jakim stylem walczysz:  „Stylem bez stylu” – odpowiedział  / film „Wejście Smoka”, reż. Robert Clouse, 1973 rok/;
  • masz umiejętności - nie pozwól potencjalnemu przeciwnikowi, aby zrobił ci krzywdę. Już po dwóch latach pilnego uprawiania podstaw karate powinieneś wiedzieć, że to ty możesz wyrządzić  szkodę potencjalnemu napastnikowi. Szczególnie w szkole, możesz zostać sprowokowany do takiej sytuacji, nie daj się ponieść emocjom i stosuj takie techniki, aby nie zadać bólu niepoprawnemu agresorowi;
  • dojrzały karateka powinien być „męski” mówi pani psycholog, nie znaczy to jednak, że ma uciekać z podkulonym ogonem.

fot. Bolesław Kozłowski, autoflesz.com

Egzamin to jeden ze sprawdzianów młodego smoka
Rodzice, opiekunowie prawni, dziadkowie, najmłodsze (i te starsze ) smoki z aktorską tremą czekali na ten dzień. Ze względów sanitarnych COVID-19 egzamin  już kilka razy był przekładany.
W ocenie przewodniczącego komisji grandmastera Zbigniewa Jeża 10 DAN, wszyscy zdali prezentując dobre i bardzo dobre przygotowanie do egzaminu – jak powiedzieliśmy wcześniej - pomimo zawirowań i obostrzeń. Międzynarodowa komisja była  pod wrażeniem najmłodszych smoków, które z niecierpliwością czekały na dzień egzaminu (Michalina Zbielska 10 kyu, Milana Boiko 10 kyu, Kalina Pangowska 10 kyu, Rączkowiak Mieszko, 10 kyu, Palicki Igor 10 kyu  czy Antonowicz Maksymilian 10 kyu) - to 5-6- latkowie, już wiedzą czego chcą i jeśli wytrzymają ciśnienie na rozpoczętej „Drodze Smoka” mogą osiągać sukcesy sportowe w niedalekiej przyszłości.

Egzamin na 10 kyu zdali:

  1. Antonowicz Maksymilian
  2. Boiko Milana
  3. Cieślicki Bartek
  4. Cieślicki Wojtek
  5. Kaniak Wojtek
  6. Kłos Natasza
  7. Mularczyk Agata
  8. Palicki Igor
  9. Pangowska Kalina
  10. Rączkowiak Mieszko
  11. Wojcieszak Tymon
  12. Zbielska Michalina

9 kyu

  1. Skocki Mikołaj
  2. Cebula Szymon
  3. Gołębiewski Oskar
  4. Gościński Hubert
  5. Kamińska Julia
  6. Runge Aleksander

8 kyu

  1. Cerajewski Hubert
  2. Świetlicka Maja
  3. Turek Mateusz

7 kyu

  1. Kozłowska Milena

3 DAN za całokształt działalności w Federacji IBDF:

  1. sensei Dolata Ryszard

Seminarium – asystenci wyciskają siódme poty z tych najmłodszych i nieco starszych smoków
Jak powiedzieliśmy egzamin nie jest łatwy, a zakres wiadomości dla smoków rozpoczynających przygodę z karate nie obejmuje wszystkich wymagań egzaminacyjnych. Dlatego kandydaci na przyszłych mistrzów musieli – ba, chcieli – przychodzić na zajęcia dodatkowe!

Musimy dodać, iż wymagania egzaminacyjne na 8 i 7 kyu są wysokie, ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. Przekonała się o tym senpai Milena Kozłowska, która rozpoczęła swoja "Drogę Smoka" 3 lata temu  właśnie  w "emdeku". Grandmaster Jeż, jako doświadczony pedagog i nauczyciel, wyciągnął z młodego smoka wiedzę potrzebną do samoobrony (także z przeciwnikiem uzbrojonym np. pałka, kij czy niebezpieczne narzędzie). Zarówno Milena, jak partnerująca jej senpai Maja Świetlicka wykonały swoje zadania wzorowo. Widać, że nie siedziały li tylko przed komputerem...
Przypomnijmy, że w okresie swojej świetności słynny Bruce Lee ćwiczył 4-6 godzin dziennie i w ocenie wielu fighterów był  uważany z najlepszego karatekę wszech czasów (szczególnie walka w stójce). Jeśli smoczycom staczy sił i samozaparcie, to już za kilka lat o nich usłyszymy.

Doskonale wypadli też  kōhai Julka Kamińska 9 kyu i Mateusz Turek 8 kyu, którzy wykonują już dynamiczne, wysokie kopnięcia mawashi-geri. Warto dodać, w tej grupie zdającej są smoki, które zaczęły przygodę z karate na początku września,  a dziś już udanie ćwiczą ze smokami z grupy zaawansowanej (Natalia Kłos, Agata Mularczyk czy Mikołaj Skocki).

Starsze smoki mają w programie egzaminacyjnym także elementy  jiu-jutsu w tym rzuty (np. osoto gari, tai otoshi czy seoi nage ). Bardzo ciekawym, a przede wszystkim widowiskowym elementem każdego egzaminu są formy smoka, które są zmorą niektórych wojowników, z kolei dla innych pięknym połączeniem harmonii i lekkości ruchu. Niektórzy porównują to do elementów tai-chi, które można ćwiczyć do późnej starości. W stylu chan shaolin si, dju su, kung-fu mamy 12 takich form, a ich poznanie (i przypominanie) trwa znacznie dłużej niż nauka jazdy na elektrycznej hulajnodze.  Po ich opanowaniu można jednak powtarzać sekwencje ruchu i doprowadzać je do perfekcji, aż do wieku seniorskiego. Najstarsi mistrzowie z powodzeniem utrzymują dziarskość swego stanu umysłu i ducha, a  pytani o wiek odpowiadają – 92 i więcej wiosen.  I to jest właśnie kung-fu, samodoskonalenie (perfekcja) do późnej starości, o czym już wielokrotnie pisaliśmy.

Wspomnieliśmy o seminarium, to nieodłączne uzupełnienie każdego egzaminu prowadzone zwykle przez asystentów grandmastera Jeża.  Formy smoka,  trening aerobowy o tzw. parter to  domena mistrza Andrzeja Kaczmarczyka, zaś wysokie kopnięcia to ulubiona płaszczyzna mistrza Rafała Nowakowskiego, Stany Zjednoczone. Kto wie, czy za parę lat senpai Mateusz Turek i senpai Julka Kamińska nie osiągną takiego poziomu mistrzostwa.
Warto tylko dodać, że zgodnie z psychologicznymi aspektami uprawiania karate nauczyciel musi znać granicę - jak matematyk granicę funkcji -  kiedy zakończyć dynamiczne kopnięcie czy uderzenie zuki, tak aby nie zrobić krzywdy młodszemu stopniem. To jest także kung-fu, o czym często przypomina przewodniczący międzynarodowej komisji.

Wszystkim zdającym składamy GRATULACJE, dziękujemy też rodzicom za zaufanie i bezpieczne posyłanie swoich smoków na lekcje karate do MDK2. Dziś wszyscy zasłużyli - jak to często mówi instruktor - na dobry obiad. Słowa podziękowania kierujemy także do międzynarodowej komisji, która oceniała umiejętności najmłodszych smoków.
Dziękujemy też Dyrekcji MDK2, za perfekcyjne zaplanowanie terminu egzaminu i zgodę na przygotowanie sali (parkiet po lakierowaniu).

 

Krzysztof Golec, redakcja autoflesz,com

Publish modules to the "offcanvas" position.