To był spektakularny sukces jednego aktora i całkiem dobrego gitarzysty... Piotra Żyły. „Wiewiór” był najlepszy w pierwszej i drugiej serii. Mówiąc krótko, wytrzymał psychicznie ciśnienie i w wieku 34 lat został kolejnym (najstarszym) polskim mistrzem świata. GRATULUJEMY.
fot. AFP
Faworyzowany Halvor Egner Granerud zawalił pierwszą serię skoków, dopiero w drugiej skoczył 103 m. Niestety buńczuczny Norweg nie umie przegrywać, a tym razem musiał uznać wyższość jeszcze trzech skoczków. Szkoda, że nie zagrano hymnu polskiego na zakończenie transmisji. Jednak radość Piotrka była widoczna na ekranie. Brawo!
Dziś dnia nie miał także Kamil Stoch, który skoczył wprawdzie powtarzalnie, ale tylko 96 m (z obniżonej belki). Nie da się ukryć, był zły, ale nie zawsze można wygrywać.
Druga seria rozpoczęła się z 11. belki, dzięki czemu awansował nieco Stoch. Jednak nieco później znów przeniesiono rozbieg na 12. belkę. Wspomniany Granerud skoczył 103 m i otrzymał notę 259,7 pkt. – dług prowadził. Kubackiemu, aktualnemu mistrzowi świata, nie udało się uzyskać zbliżonej odległości (wylądował na 99. metrze), choć był 5. po pierwszej serii.
Piotr Żyła nie zawiódł, oddał piękny, drugi skok, zaledwie 0,5 m krótszy od Graneruda i osiągnął największy sukces w karierze, został w wieku 34 lat najstarszym mistrzem świata. Tym samym przeszedł do historii skoków narciarskich.
Kilka razy oglądaliśmy jego możliwości wydolnościowe, są wręcz kosmiczne, zwłaszcza w potędze skoku obunóż przez wysokie płotki. Nikt przed nim nie miał takiego przewyższenia. Dodajmy, że równie wysoko potrafią skakać siatkarze i... ciężarowcy. Ale Piotrek bije ich na głowę. Widać, że teraz poukładał sobie wszystko, co kiedyś wydawało się tylko marzeniem. I tak trzymać, aż do olimpiady!
redakcja autoflesz.com