Sobota, 8 stycznia br. Punktualnie o godz. 12.00 rozpoczął się egzamin karate w dwóch grupach (początkującej i zaawansowanej), uczęszczających na zajęcia w Młodzieżowym Domu Kultury nr 2. Z powodu trwającej pandemii i obostrzeń covidowch egzamin odbył się w rygorze obostrzeń sanitarnych. Pomimo pandemii, kwarantanny kilku smoków, do egzaminu przystąpiła bardzo liczna grupa najmłodszych miłośników Bruce'a Lee. Wszystkim, którzy zaliczyli trudny egzamin GRATULUJEMY!
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Teraz możemy już powiedzieć, iż to smoki i smoczyce, które ćwiczą od września 2021 roku w grupie początkującej i zaawansowanej (drugi a nawet trzeci rok) karate shotokan. Międzynarodowa komisja w składzie: grandmaster Zbigniew Jeż, 10 DAN, prezydent Federacji IBDF Polska, mistrz Andrzej Kaczmarczyk, 6 DAN Polska i mistrz Rafał Nowakowski 5 DAN, Stany Zjednoczone przyjęła egzamin na pierwsze stopnie uczniowskie, a także na wyższe stopnie uczniowskie (3-1 kyu). Tak duża liczba zdających zaskoczyła komisję, podobnie jak umiejętności najmłodszych smoków. Rzeczywiście, najmłodszy z nich Kuba Trzciński ma niecałe 5 lat i praktycznie nie opuścił żadnych zajęć.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Sekcja karate w MDK2
Sekcja karate w Młodzieżowym Domu Kultury działa już ponad 17 lat. Najmłodsi adepci tej trudnej drogi smoka zaczynają dość wcześnie, w wieku ok. 5 lat, ale zdarzają się wyjątki, iż 4,5- latki dają radę. Na początku są zabawy ogólnorozwojowe, trening gibkościowy, wytrzymałościowy, stretching. Później dochodzą pierwsze elementy techniczne karate tradycyjnego, czyli karate shotokan. Praktycznie na każdych zajęciach nauczyciel (sensei) wplata elementy zabawy, tak aby najmłodsi nabierali dość ważnej cechy rywalizacji. To ważny element, ale są także inne, o których za chwilę.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
W tym roku, pomimo pandemii, do sekcji MDK2 rodzice zapisali wyjątkową grupę, liczną grupę młodych kandydatów na smoków. Gdy na początku zapisów były – mówiąc obrazowo - aż dwie klasy szkolne (ponad 60 kandydatów), trzeba było zrobić selekcje(tzw. sprawdzian umiejętności kierunkowych). Tak duża liczba dzieci zaskoczyła nawet Dyrekcję MDK2, bo na początku pandemii rodzice z dużą nieufnością spoglądali na pandemiczne obostrzenia, ponadto dojo „emdeku” nie jest rozciągliwe jak ekspander gumowy. Okazało się jednak, iż pomimo zapisów dzieci do kilku kół „emdeku” (także w Pałacu Młodzieży), niewielu rezygnowało z rozpoczęcia treningów, podstaw karate, właśnie w tej najstarszej w mieście palcówce wychowania pozaszkolnego (pomimo dość wczesnych godzin rozpoczęcia zajęć). I tak jest do dziś, ci co mieli się wykruszyć lub chorowali postanowili spróbować za rok.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Tak duża liczba dzieci, które jednogłośnie chciały przystąpić do egzaminu na pierwszy stopień uczniowski (10 kyu, "biały pas") była największą w dotychczasowej historii. To jest budujące, pokazuje ze wytrwałą pracą, ciekawymi zajęciami, sprawiedliwą oceną i nagradzaniem można osiągnąć takie sukcesy. Potwierdził to także grandmaster Zbigniew Jeż 10 DAN, przewodniczący międzynarodowej komisji.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Z kolei mistrz Rafał Nowakowski, 5 DAN dodał, że nawet w Stanach Zjednoczonych, w tym trudnym okresie pandemii, taki nabór jest dużym sukcesem placówki nauczania pozaszkolnego. Coś w tym jest, bo każdy chciałby zostać piłkarzem, najlepiej Robertem Lewandowski, ale taki talent, rodzi się raz na kilkadziesiąt lat.
Podobnie było z Brucem Lee, który przeszedł prawdziwa szkołę smoka, miał kilku mentorów (między innymi słynnego mistrza Ip Mana), ale dopiero wyjazd do Hollywood („fabryki snów”) przyniósł mu sławę, udział w kultowych filmach („Droga smoka” z charakternym Chuckiem Norrisem), niektórzy nawet mówią... „nieśmiertelność”.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Wtedy w latach 70. ubiegłego wieku to był fenomen, pełne sale treningowe, film oglądali młodzi i seniorzy, uczniowie i mistrzowie sztuk walki. Po przedwczesnej śmierci Bruce’a Lee jego gwiazda powoli gasła, trzeba była wielu starań, aby zapełnić sale treningowe. Nie wszystkim się to udawało. Wydaje się jednak, że dziś, po dwóch latach pandemii, najmłodsi mają dość spędzania czasu przed komputerem, grach, spoglądania na najnowsze modele samrtfonów. To podobna sytuacja, jak powrót do szkół tj. nauka w szkolnych lawach, a nie on-line.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Wielcy mistrzowie
Wróćmy na chwilę do karate tradycyjnego czyli shotokanu. Przypomnijmy tylko, że początki karate powstały jako system samoobrony wykorzystujący efektywnie ludzkie ciało, nie używając broni. Tak było i nadal jest w klasztorze Shaolin, gdzie wojownicy (mnisi musieli sobie radzić z wieloma napastnikami, a prawo zakazywało im używani białej broni. Podobnie było z brazylijską capoeirą, stworzoną przez niewolników. Kto był prekursorem karate, zostawmy to historykom, ale najprawdopodobniej pochodził z Okinawy, gdzie rozwijano chińskie sztuki walki chuan – fa lub kempo.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Dzisiaj uznaje się, że największy wkład w usystematyzowanie karate wniósł Gichino Funakoshi. Mistrz urodził się w 1869 r., w Shuri na Okinawie, niestety dość późno rozpoczął naukę, miał wtedy 11 lat. Uczul się bardzo szybko, był przy tym wyjątkowo sprawny motorycznie. Może nie maił kocich ruchów jak Bruce Lee, ale doszedł do mistrzostwa. Jego kung-fu (samodoskonalenie do później starości) doceniono na pokazach. Funakoshi był też zręcznym nauczycielem, nie był obojętny na inne style; akceptowałl bowiem jujitsu i kendo czy kempo. W 1948 roku Funakoshi został głównym instruktorem (profesorem), a jego shotokan był wiodącym stylem Japońskiej Organizacji Karate.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
W MDK2 przez pierwsze dwa lata najmłodsi ćwiczą karate shotokan, wplatając elementu sztuk walki, praktycznej samoobrony (self defence), kempo, jujitsu, mocno angażując się w techniki grapplingowe.
Czy samoobrona (self defence) jest punktem wyjścia dla rodziców zapisujących dzieci na karate? Coś w tym jest, ale nie jest to pierwszy i podstawowy argument. Więcej powiemy za chwilę...
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Wielu pyta co można osiągnąć ćwicząc karate. Spróbujmy wypunktować najważniejsze cechy:
Pewność siebie i opanowanie - główny element treningu w parach, imitujący realne zagrożenie ze strony przeciwnika (agresora). Tu trzeba systematycznie, w oparciu i poznane techniki, w tym bloki i dźwignie, uniknąć uderzenia attackera (napastnika). Mijają tygodnie i najmłodsi uczą się spokoju i opanowania przed takim zagrożeniem, uczą się też reakcji na zagrożenie. To tzw. zachowanie spokoju, po burzy.
Dążenie do celu - małymi kroczkami, wspólnie z nauczycielem, dzieci podążają do celu. Przyznają to rodzice już po kilku miesiącach szkolenia, gdy przychodzi czas na pierwszy pokaz. Z larwy, powoli przeistaczają się w pięknego motyla, jak Julia Kamińska, Natasza Kłos, Michalina Zbielska czy Agata Mularczyk. Ciekawym akcentem takiego dążenia do celu są wspólne ćwiczenia, razem z matką czy ojcem; dziś prawnikiem, informatykiem czy lekarzem. Dzieci dążą do mistrzostwa, rodzice zaś.... zwykle chcą zrzucić kilka kilogramów.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Przynależność do grupy - karate w przeciwieństwie do piłki nożnej ma wiele zalet. Lewandowskim może zostać tylko jeden, w całej historii polskiej piłki nożnej, karate zaś nie ma ławki rezerwowej, ćwiczą wszyscy (jedni lepiej, inni gorzej), a poprzez wytrwałą pracę dochodzą do mistrzostwa, jak największy polski wojownik (kickboxer) Marek Piotrowski (ten który pokonał Ricka Roufusa). I choć karate to sport indywidualny, często trzeba wałczyć dla drużyny, jak w znanej amerykańskiej serii filmowej „Karate Kid”. W grupie jest siła, a dorównanie do najlepszych kolejną cechą motywacji.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Koncentracja i nauka - karate to dobra szkoła, pomoc w nauce skupiania się na tym co najważniejsze, na tym co mówi nauczyciel (sensei), na tym, iż współćwiczący może odczuwać ból. Lekarze, psychologowie mówią wprost, karate to świetny sposób samokontroli, indywidualny jak joga, doskonały jak Newton w „Zasadach dynamiki”, a przy tym sprawny jak wojownik kung-fu.
Przemiana z larwy w motyla – „Karate oferuje jasne oceny rozwoju, których brakuje w innych nowoczesnych zajęciach" - zauważa dr Ann Iryine z Instytutu Psychologii Nort Columbia.
Karate ma różne poziomy zaawansowania, a nauka doskonałości, czyli kung-fu może trwać przez całe życie, jak u mistrzów z klasztoru Shaolin.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Trzynastoletni Bruce Lee, gdy pobierał nauki wing chun w szkole mistrza Ip Mana powiedział wprost: „Będę największym chińskim mistrzem sztuk walki”. Chciał być jak woda: „Woda, najdelikatniejsza substancja na świecie, która zmieściłaby się w najmniejszym naczyniu, która wydaje się tak słaba – w rzeczywistości może przeniknąć do wnętrza najtrwalszych substancji. To było to! Chciałem podążyć za naturą wody” – pisała o swoim ojcu Shannon Lee
Kata - po kilku latach treningu dzieci podświadomie mogą uczyć się form tzw. kata. Potwierdził to mistrz Rafał Nowakowski, Stany Zjednoczone. To podobnie jak u skoczka (skoczkini) w skoku wzwyż. Często widzimy, jak przed oddaniem skoku analizuje, gestykuluje, powtarza każdą sekwencję przed najważniejszym skokiem. Często to pomaga, pozwala zapamiętać rutynowe odruchy, odtworzyć każdą sekwencję skoku.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Fizyczne korzyści - karate, często jest porównywane do baletu czy tańca. Tu ważna jest koordynacja ruchowa, jeszcze ważniejsze jest połączenie siły nóg (wysokie, dynamiczne kopnięcia) z mocnymi uderzeniami tsuki czy blokami uke. Tancerz czy baletmistrz o słabiutkich nogach czy rękach, nie jest w stanie podnieść swojej partnerki, w karate jest podobnie, zarówno „góra” jak i „dół” muszą byś sprawne, sprężyste, dynamiczne, szybkie. To przydaje się podczas turniejów, zawodów czy pokazów. Jakże często szybka technika słabszego fizycznie wojownika powala na kolana kulturystę, przekonanego o swojej sztucznej, napompowanej sile. Ponadto, to nie jest wyrzeźbiona siła, jak u kulturysty na sterydach, tylko naturalna sprężystość mięśni, włókien czy ścięgien. Owocem tego jest natychmiastowa reakcja, duża szybkość uderzenia i perfekcja ruchów znana choćby z... rodziny kotów.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Karate wreszcie jest też skuteczną metodą w profilaktyce leczenia nadwagi i otyłości wśród dzieci, a także wad postawy, o czym przypominają lekarze.
Egzamin zaliczyli /10 kyu/:
1. Bonin Magdalena
2. Czaja Anna
3. Czaja Stasiu
4. Górnowicz Hubert
5. Hojda Maria
6. Jurczak Jan
7. Kutka Maurycy
8. Kapelewski Piotr
9. Lewandowska Zuzanna
10. Kuśmierczyk Antonina
11. Lis Tomasz
12. Łassa Oliwia
13. Łassa Julia
14. Maksymov Nikita
15. Napierała Maksymilian
16. Olejarczyk Bartek
17. Sledz Mikołaj, 10 kyu
18. Trusiłło Dawid
19. Teichert Olaf
20. Trzciński Kuba
21. Traczyk Zofia
22. Wolniewicz Zofia
23. Wierzbowski Miłosz
24. Zielińska Alicja
25. Żmich Anna
9 kyu
- Mularczyk Michał
- Cieślicki Bartek
- Cieślicki Wojtek
- Zbielska Michalina
- Mularczyk Agata
- Igor Palicki
- Rączkowiak Mieszko
- Kłos Natasza
- Antonowicz Maksymilian
8 kyu
- Mikołaj Skocki
- Gościński Hubert
- Gołąbiewski Oskar
- Kamińska Julia
- Runge Aleksander
- Żełabowski Antoni
7 kyu
- Turek Mateusz
3 kyu
1. Bolesław Kozłowski
Opiekę medyczną zapewniła Pani Beata Zielińska. Dziękujemy rodzicom za zrozumienie obostrzeń, w tym reźimu sanitarnego na sali i w MDK2, smokom zaś za zaangażowanie, przychodzenie na treningi (w tym treningi dodatkowe w soboty), dobre i bardzo dobre wyniki w okresie szkolenia podstawowego. Informujemy, że wszyscy rodzice obecni na zebraniu otrzymali pełną ocenę swojego smoka/smoczycy.
Jednocześnie informujemy, że treningi odbywają się:
- poniedziałki godz. 15.15 - 16.00 grupa początkująca/ 16.00-17.30 grupa zaawansowana
- piątki godz. 15.30-16.15 grupa początkująca/ 16.15-17.45 grupa zaawansowana
- zajęcia dodatkowe - sobota godz. 11.45 (po fotografii cyfrowej)
Do końca I semestru nie ma już miejsc w sekcji karate.
Krzysztof Golec, redakcja autoflesz.com