Wyszków, 10 kwietnia br. – Po ponad dwuletniej przerwie – na zaproszenie grandmastera Zbigniewa Jeża, 10 DAN – wiceprezydenta Międzynarodowej Federacji Sportów i Sztuk Walki, na przedświąteczne, wyjątkowe seminarium przyjechali zawodnicy, instruktorzy i mistrzowie sztuk walki z całej Polski zrzeczenie w Federacji IBDF.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Zluzowanie obostrzeń covidowych i widoczny spadek zachorowań na COVID-19 umożliwił organizację takiego spotkania w dojo Centrum Edukacji Zawodowej i Ustawicznej „Kopernik” w Wyszkowie.
Przedświąteczne spotkanie, zarazem seminarium, po tak długie przerwie było bardzo potrzebne.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Maya Gibelli, ceremonia pasowania na 10 kyu
- Zawodnicy, jak również instruktorzy należący do Federacji IBDF wyraźnie odczuli ponad dwuletni okres bez wspólnych treningów, nowych technik, często bez egzaminów na kolejne stopnie uczniowskie i mistrzowskie – powiedział grandamster Zbigniew Jeż, 10 DAN wiceprezydent Europejskiej Federacji IBDF
Bydgoszcz reprezentowali zawodnicy i uczniowie z Młodzieżowego Domu Kultury nr 2 im. dra Jordana, a miłym akcentem dopełniającym to przedświąteczne spotkanie był egzamin Mayai Gibelli, która doskonale zdała na 10 kyu (biały pas).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Seminarium, pod okiem grand mastera Zbigniewa Jeża prowadzili mistrzowie sztuk walki: soke Włodzimierz Gołębiowski, 7 DAN Polska (techniki bokserskie, tonfa), Rafał Nowakowski (wysokie kopnięcia), 6 DAN (Stany Zjednoczone), Andrzej Kaczmarczyk (grappling), 6 DAN, Polska, Grzegorz Sośiński 5 DAN (tai chi, formy).
Na koniec odbyło się wręczenie dyplomów za wieloletnią przynależność do Federacji IBDF, było pasowanie na pierwszy stopień uczniowski (senpai Maya Gibelli), były też życzenia na Święta Wielkanocne, jak również przypomnienie o letnim obozie sportowym, który odbędzie się w Nowej Kaletce, nad bajecznie czystym jeziorem Gim (kompleks Lasów Ramuckich).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Rodzice pytają - odpowiadamy. Dlaczego warto uprawiać karate, a później sztuki walki. Oto dlaczego:
- wyznaczanie i osiąganie celów – zaczynają już 5-6 latkowie, najpierw jako nic nie potrafiący, sztywni, bez koordynacji ruchowej zapaleńcy. Z reguły... bo mama tak chciała! Później wchodzą w rygor i reżim treningowy, który wymaga samodyscypliny, wykonywania poleceń senseiego (nauczyciela, z reguły z pasem mistrzowskim i obowiązkowo - z uprawnieniami do pracy z dziećmi).
Już po 2-3 miesiącach widać postępy u tych, co chcą w przyszłości iść w śladu Bruce’a Lee, kształtuje się (mówiąc kolokwialnie) motoryka, poprawia stretching, pojawiają się pierwsze oznaki rywalizacji;
- trenuję bo chcę dorównać najlepszym - zawsze w grupie jest lider lub kilku zdolnych smoków, ale każdy chciałby dorównać do najlepszych. Zwyczajnie, jak w szkole! Często się to udaje, bo wszystko zależy od motywacji i pracy. Wytężoną pracą można wyrównać braki, zdolności też się przydają, ale praca nad sobą, to niemal 70 proc. powodzenia, że będę najlepszy. Fakt należenia do grupy trenującej – najpierw podstawy karate – np. shotokan, znacznie poprawia pewność siebie i wiarę we własne możliwości (umiejętności). Nieco później, gdzieś w II semestrze nauczyciel wplata elementy sztuk walki, mówi też o poszanowaniu słabszego i zachowaniu zasad ceremoniału (kodeks Bushido). Także w stosunku do samych siebie, do nauczyciela (w szkole, na treningu w dojo), Mistrza Szkoły, jak również w stosunku do rodziców;
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
- koncentracja, skupienie i nauka – karate pomaga w samodyscyplinie, uczy koncentracji i skupienia się nad wykonywaniem technik. Takim doskonałym przykładem na elementy wymienione przed chwilą jest nauka wykonywania form kata. Niektórzy to uwielbiają, inni traktuję dość opornie. Ale nawet w formach kata można być wybitnym karateką, zdobywać laury i medale, rezygnując niejako z walki sportowej. Jeśli chodzi o dzieci, rodzice dość ostrożnie podchodzą do walki sportowej, często niesłusznie, ale wiele zależy tu od umiejętności pedagogicznych nauczyciela (senseiego);
- przemiana z larwy w... „motyla” – karate przybliża młodego smoka do kolejnych poziomów zaawansowania (egzaminy uczniowskie, pierwsze sukcesy, będą też porażki). Rozpoczynając treningi dziecko staje na samym początku drogi, którą praktycznie może iść przez całe życie. To droga smoka, którą podążali wielcy mistrzowie: Ip Man, Bruce Lee czy Masutatsu Ōyama. Dzięki pracy nad sobą smoki mają szansę dojść – po wielu latach treningów - do mistrzostwa. Tak się dzieje patrząc choćby na mistrzów, którzy opowiedzieli o swojej drodze smoka podczas takich seminariów jak to w Wyszkowie. Są tu lekarze, policjanci, nauczyciele akademiccy czy rodzice zafascynowani postępami swoich pociech.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / zdj.1 od lewej: senpai Michał Mularczyk, 9 kyu, mistrz Rafał Nowakowski 6 DAN (Stany Zjednoczone), senpai Bolesław Kozłowski, 3 kyu, senpai Maya Gibelli, 10 kyu i grandmaster Zbigniew Jeż, 10 DAN, Prezydent IBDF Polska...
- korzyści fizyczne – wymagania ruchowe karate można przyrównać do pracy tancerza. Gibkość, pojmowanie ruchów, kopnięcia i uderzenia, a także opanowanie niezliczonych upadków (ból i kontuzje), to wszystko czeka najlepszych. Warto wiedzieć, że taniec czy ogólne poczucie rytmu, zapamiętywanie układów – to jest tylko preludium na drodze smoka. Koordynacja ruchowa jest ważna, tak samo jak rozciągnięcie czy motoryka. Przy okazji karate eliminuje dość częste wady wrodzone smoka, a lekarze zalecają taki trening ogólnorozwojowy na poziomie dostosowanym do dziecka. Warto o tym pamiętać, bo coraz więcej młodych ma wady postawy (płaskostopie, przeprosty, alergie czy małe urazy wpływające na funkcje ruchowe);
- samoobrona – zwykle młodzi posiadają niską samoocenę i szukają słabszych od siebie, aby wyładować na nich swoje frustracje. Tak jest w szkole, a także na treningu karate. Dlatego nauczyciel (sensei) musi takie zachowania tłumić w zarodku! Niedawny przykład nożownika, który zaatakował nieznajome osoby w centrum Łodzi pokazuje, że takie zachowania nadal się zdarzają i grożą poważnymi uszkodzeniami ciała. Warto ćwiczyć, aby w tego typu sytuacjach - zagrażających życiu i zdrowiu - uprzedzić napastnika.
Sztuki walki uczą pewności siebie i umiejętności patrzenia przeciwnikowi prosto w oczy. To dokładnie tak, jak przed walką utytułowanych bokserów, każdy chce mieć przewagę i złamać oponenta. Treningi, po opanowaniu podstaw karate, uczą samoobrony i posługiwania się przyrządami do odparcia ataku (kij tambo, jawara, baton czy tonfa). Warto wiedzieć, że przy mistrzowskim opanowaniu technik, sprawnym posługiwania się przyrządami, a przede wszystkim opanowaniu technik samoobrony (Self Defence), nie jesteś pozbawion(a)y szans przed uzbrojonym napastnikiem. Pamiętaj, życie to nie jest film ze Stevenem Seagalem, który strzela z pistoletu (bez wymiany magazynka) czy wykorzystuje techniki wing chun (kenpo) pokazywane "z trzech kamer" i zawsze zwycięża.
Krzysztof Golec, redakcja autoflesz.com
obsługa własna