Dała się ponieść nerwom, musiała odpowiadać na zarzuty Roberta Korzeniowskiego, a nawet prezesa Tajnera. Walczyła z kontuzją stopy, mimo to zrobiła co do niej należało, zamknęła wreszcie usta krytykom. I to w jakim stylu!
fot. AFP | Justyna Kowalczyk - najlepsza polska biegaczka, Sportowiec Roku, biegaczka wszech czasów
Dzisiaj, na 10-kilometrowej trasie, na Krasnej Polanie, nie pozostawiła złudzeń. Biegły wszystkie najlepsze sprinterki, również te od kroku łyżwowego i klasycznego: Bjoergen, Johaug, Kalla, Saarinen, Kyllonen i inne. Justyna pokazała wszystko co można było dziś pokazać: walkę z kontuzją, hart ducha, wielką ambicję, wreszcie upór i chęć pokazania niedowiarkom, że można zwyciężyć (startując z blokadą i bombą ze środkami znieczulającymi).
Po 2 kilometrach Justyna miał 1,9 sekundy przewagi nad najgroźniejszą Bjoergen, ale było widać, że Marit biegnie dość ciężko. Później ósmy kilometr, bo na piątym nie pokazano pomiaru czasu, a komentatorzy zaczęli się gubić. Gdy Johaug podbiegło na szczyt wzniesienia i na punkcie pomiaru czasu maiła ponad 23 sekundy straty już wiedzieliśmy, iż Justyna nie odda zwycięstwa.
Na mecie były już inne biegaczki, zmęczone, potwornie zmęczone. Śnieg, w tak wysokiej temperaturze, nie był już taki nośny, niektórzy nie trafili ze smarowaniem, a do tego wszystkiego letnia aura (niektóre biegaczki rozebrały górę od dresów). Justyna dobiegła w świetnej dyspozycje, nawet rzut na rozmrożony śnieg wykonała z gracją. Wiedziała, że czas 28:17:08 da jej zwycięstwo, nie widziała tylko, iż pokona Marit Bjoergen aż o 33,4 sekundy! To bokserski nokaut, a słynna Norweżka długo dochodziła do siebie leząc na śniegu. Później się okazała, że nie zdobyło - po raz kolejny - zapowiadanego medalu; była piąta. Drugie miejsce, przebojem i… ciężką praca zdobyła Charlotte Kalla 18,4 sekundy straty do Justyny. Wreszcie trzecie miejsce i brązowy medal dla Terese Johaug 28,3 straty.
- Powiedziałam sobie, że mam w nosie wszystkie taktyki. Biegnę ile mogę, albo wygram, albo zdechnę - powiedziała przez łzy Justyna Kowalczyk
Justyna Kowalczyk „Wielka” zrobiła swoje, teraz może zejść ze sceny, jak zapowiedziała. Tak robią najwięksi mistrzowie wszech czasów!
Gratulujemy Polce i trenerowi Wierietielnemu! Osiągnęli to, co jeszcze nie udało się osiągnąć nikomu podczas zimowych IO w polskiej drużynie. Aczkolwiek, to mogą być prorocze słowa, bo Kamil Stoch ma jeszcze kolejną szansę na "Dużej skoczni" + występ w drużynie. Z kolei Kowalczyk ma jeszcze 30 km techniką dowolną, ale nie wiadomo czy się zdecyduje.
Przypomnijmy jedynie, że w glorii chwały odchodził Robert Korzeniowski, Marian Kasprzyk, Artur Partyka czy Leszek Blanik. Inni, jak Otylia Jędrzejczak, Paweł Nastula, Dariusz Michalczewski, a nawet Irena Szewińska z całą pewnością nie byli na koncercie "Perfectu". Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść!
fot. Kiryll Kudryavtsev, AFP
Soczi 2014 - 10 km stylem klasycznym kobiet:
1. Justyna Kowalczyk (Polska) - 28:17:08
2. Charlotte Kalla (Szwecja), +18 s
3. Therese Johaug (Norwegia), +28,3 s
4. Aino-Kaisa Saarinen (Finlandia), +30.3 s
5. Marit Bjoergen (Norwegia), +33.4 s
6. Stefanie Boehler (Niemcy), +46.5 s
26. Kornelia Kubińska (Polska), +2:25.7 s
39. Paulina Maciuszek (Polska) +3:08.0 s
redakcja autoflesz.com
Źródło: TVP1