Centrum Targowo-Kongresowe przy ul. Marsa 56C w Warszawie gościło elitę zelektryfikowanego, hybrydowego i gazowego świata motoryzacji. Dwa dni targów, w tym wykłady, spotkania z ludźmi wiedzącymi o elektromobilności więcej niż sama pani premier Szydło i wicepremier Morawiecki razem wzięci, pokazy i jazdy testowe ikonami motoryzacji (Tesla S, Nissan Leaf czy bmw i3), nowe kontakty biznesowe. Mimo to świat jeszcze nie zwariował na punkcie pojazdów elektrycznych, a my jesteśmy nadal w przedsionku wielkiej motoryzacji. Drzwi jednak już są lekko uchylone.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Nie da się ukryć, że niemal wszyscy wystawcy byli nakręceni i pozytywnie nastawieni do czekającej nas wkrótce ery elektromobilności, w tym sieci stacji ładowania elektrycznych pojazdów, nowości rynkowych, a w szczególności nowych (tanich) samochodów z sinikiem elektrycznym. Niektórzy dziennikarze z mainstreamowych tygodników wreszcie przyznali - w magazynie "Menadżer floty - forum biznesowe" - że nie wierzyli w lans Toyoty o hybrydowych pojazdach. Dziś wyrażają akt skruchy. Szkoda, że nadal nie odmówili pokuty na okoliczność premiowania wszystkiego, co wyprodukuje niemiecka motoryzacja.
Po paru godzinach spędzonych w Warszawie, rozmowach branżowych ze specjalistami, porównaniu możliwości technicznych wystawionych tu pojazdów stwierdzamy, a raczej prostujemy fakty i mity o elektromobilności. Ale po kolei...
Zacznijmy od tego, iż najładniejszym modelem wystawy był Lexus LC500 Hybrid, podobnie jak w Genewie elektryzował osiągami i kreską nadwozia. Podstawą Lexusa LC 500h jest 3,5-litrowy silnik benzynowy (V6 312 KM) i agregat elektryczny o mocy 155 kW. Łączna moc to 477 KM, model właśnie wchodzi do sprzedaży w polskich salonach.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Lexus LC 500h, cena od 527 tys. zł
Rozpocznijmy może od wizji wicepremiera Morawieckiego, wizji 1000 pojazdów do 2025 roku (?).
- Świat stoi u progu rewolucji transportowej, której Polsce "nie wolno" przespać. Dodał, że obecnie po świecie jeździ milion samochodów elektrycznych, w 2040 r. - według wszelkich analiz - ma ich być 500 mln. Chcemy z tej rewolucji skorzystać, chcemy być w awangardzie zmian – mówił Morawiecki
Niestety nie było wicepremiera w Centrum Targowo-Konferencyjnym, wygląda na to iż to tylko słowa. Oczywistym jednak faktem staje się pomysł przesiadki na samochody nowej generacji, tak jak kolonizowanie Marsa. W najbliższej przyszłości plany te chce zrealizować sam Elon Musk i jak twierdzi nie przeszkodzi mu w tym nawet dyktator Korei Pn. Kim Dzong Un.
Rzeczywiście w Polsce widać pewne ożywienie, by nie powiedzieć lans na samochody elektryczne, ale nadal to korporacje, wypożyczalnie, ekomobilni. Cena jest ciągle horrendalna, zasięg zbyt krótki, a sieć ładowania dopiero w planach. Brakuje też jasno postawionej sprawy dot. zwolnienia podatkowego (czy innych bonusów) dla właścicieli takich aut.
fot. Kzysztof Golec, autoflesz.com / najprawdziwsza nowość TESLA X, niedawno była pokazana w hotelu Marriott, wersja X 75 D Hatchback 231 kW kosztuje 414 000 zł, zaś wersja TESLA X P 100 D Hatchback 430 kW 660. 000 zł
Oczywiście są pierwsze taksówki na bazie Nissana Leaf, Toyoty Auris Hybrid plug-in wypożyczalnie samochodów elektrycznych i hybrydowych na bazie Toyoty Prius i Yaris, jak również kolejne jaskółki elektromobilności tj. TESLA Shuttle, ale w kontekście ceny takiego pojazdu np. Tesla S 40 kWh kosztuje 49.900 dolarów - to porażka dla pracującego po 8-12 godz. Polaka. Owszem b. wicepremier Bieńkowska lansując teorię iż "za 6 tys. zł pracuje tylko złodziej lub idiota" może za pensję gwiazdorską w Brukseli kupić sobie niejedną Teslę i BMW serii 5 na dokładkę.
Oczywiście ekomobilni od razu storpedują ten argument, mówiąc że samochody elektryczne stanieją. Z całą pewnością, pewnie jak smartfony Apple, czy ich chińskie podróbki, ale nadal będzie nierozwiązalnych kilka problemów o których za chwilę...
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / Tesla S oraz najnowsza Tesla X (fot. 3 i 4)
Ekomobilni są tak nakręceni, jak klient banku przed kolejną pożyczką
Przeciwnicy tradycyjnej motoryzacji nadal twierdzą, że nawet słynne hybrydy z wtyczką czyli "plug-in" służą tak naprawdę przedłużaniu życia silnikom spalinowym. Cóż, można się z tym zgodzić lub nie, ale tak naprawdę to tanieją hybrydy, głównie Toyoty, a eklektyczne auta nadal trzymają cenę. Dla przykładu Hyundai Iqoniq Premium i Platinum – pierwszy w promocji kosztuje 149.900, drugi 165.500 zł. Kolejny przykład Volkswagena i jego lansowanego hitu w opakowaniu e-Golfa, w cenie 34.900 euro, nawet nie przyciągał zwiedzających i gości, a już totalną porażką jest zasięg – 190 km (gwarancja na baterie 8 lat lub 160 tys. km). Zieloni znów powiedzą, że 190 km to w sam raz, czyli jak polski sukces w Brukseli podczas wyboru b. premiera Tuska na drugą kadencję Przewodniczącego Rady Europejskiej.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Nikt jeszcze nie mówi o recyklingu zużytych baterii (lub nie chce mówić), to będzie kolosalny problem po 5-8 latach eksploatacji. Obecnie stosowane baterie nie są wieczne, mają też określoną liczbę cykli ładowania, słabną też z każdym rokiem eksploatacji, są coraz gorsze na mrozie! Znamy to choćby z komórek, smartfonów czy laptopów. Czy będą odważni na zakup nowego kompletu, którego wartość wynosi niemal 1/3 ceny samochodu. Kilka lat temu Renault promowało dzierżawę akumulatorów, a Hyundai ich wymianę na stacjach szybkiego ładowania, oba pomysły upadły ze względu na nikłe zainteresowanie użytkowników.
Kolejny argument ekomobilnych to oleje silnikowe. W elektrykach nie trzeba dokonywać wymiany oleju, ani w silniku, ani w skrzyni biegów. Dlaczego? Bo tu nie ma sprzęgła w tradycyjnym rozumowaniu, ani zawodzącej skrzyni biegów (ostatnio dwusprzęgłowe Volkswagena). Motor eklektyczny zaś jest prostą maszyną indukcyjną, która nie przysparza problemów swojemu właścicielowi.
Daniel Romanowski, szef ETESLA.Eu jasno wyraził się na temat serwisowania takich pojazdów, głównie amerykańskiej Tesli w... Berlinie.
- Silnik jest praktycznie bezawaryjny, układ hamulcowy z tarczami nie wymaga wymiany nawet po 90 tys. km (przyp. red. - i więcej) , a sama elektronika jest tak solidna, jak na amerykańskich wahadłowcach – przekonywał Daniel Romanowski
Z kolei Przemysław Kałdoński, EVPlus, sp. z o.o. przejeździł Polskę i pewnie całą Europe BMW i3 i jest pewien niemal bezawaryjnej pracy tego modelu.
- Tu nie ma się co psuć, niemal bezobsługowe serwisowanie, całkiem spory zasięg, komfortowe zawieszenie i - jak na razie - niemal darmowe ładowanie. Dla kierowcy z aplikacją mobilną stacji ładowania, to kaszka z mleczkiem w poszukiwaniu szybkich ładowarek - przekonuje Kałdoński
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / BMW i3 z firmy EVPlus sp. z o.o.
Oleje silnikowe i cieknące silniki - argument na jednostki iskrowe i Diesla
Stawiając orzechy laskowe przeciw włoskim na szali, odpowiadamy też w prosty sposób na kwestie olejowe. Oleje silnikowe to coś, co napędzą kasę nie tylko kartelom olejowo-naftowym, ale każdemu serwisowi danej marki. Trudno zatem odcinać kupony od złotej żyły przynoszącej kolosalne profity. Nie mniej, przynajmniej od kilku lat, są stosowane oleje pochodzące z przerobu... gazu ziemnego a nie krakingu ropy naftowej. Należą do nich oleje Shell PUREPlus Technology, opatentowane przez ten koncern. My też je stosujemy z bardzo dobrym efektem (zero wycieków, brak dolewek jak to ma miejsce w serii TSI Volkswagena czy Ecotec Opla) tę wielokrotnie nagradzaną serię olejów. / więcej: Shell PurePlus Technology/
Trudno zatem ekomobilnym podważać najnowsze technologie i mówić, iż silniki iskrowe (tudzież Diesla) kopcą, mają wycieki, wymagają dolewek, etc. Polak potrafi jeździć nawet na przepracowanym oleju (zamiast ON) i nie wymieniać oleju silnikowego przez kilka lat! Później daje na FB fotę z dziurawym tłokiem! Komu to służy?
Kończąc ten spór warto pamiętać, że nie wynaleziono jeszcze perpetuum mobile, a kartele olejowo-naftowe nie zrezygnują z żyły złota. Szejkowie musieliby wtedy szukać nowego zajęcia, a to nie byłoby takie łatwe jak szastanie petrodolarami czy budowanie wyspy na oceanie. Jeśli dbasz o silnik iskrowy, jego serwisowanie z wymianą płynów eksploatacyjnych, to nie musisz się bać o kondycję swojego pojazdu, masz też wielką przyjemność w tym, iż twój silnik „nie bierze” oleju. I to niektórych kręci bardziej niż konferencja o cud-zaletach aut elektrycznych.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / instalacje gazowe Prins wtrysku bezpośredniego do Forda Focusa i BRC - sekwencyjnego wtrysku gazu do Seata
Zaledwie kilka modeli samochodów postawiono na parkiecie CTK przy ul. Marsa, ale za to z klasą, a właściwie VI generacją wtrysku gazu. Ten hit gazowego kunsztu przedstawiła firma Prins Autogaz Sp. z o.o z Kobylnicy, autoryzowany koncesjoner firmy Prins Alternative Fuel-Systems. Bartosz Czubała, dyrektor handlowy pokazał nam dokładnie sam montaż OEM-owy tej instalacji, jak również powiedział o jej zaletach. Kierowca nie odczuwa różnicy pomiędzy jazdą na gazie i benzynie, nie ma tu dodatkowych wtryskiwaczy ani parownika, a zbiornik cylindryczny gazu (razem z pompą) zamontowano we wnęce koła zapasowego. Nawet zimą silnik tego Forda Focusa odpala na gazie, cena trochę zgina kolana 9 tys. zł. Dodajmy, że firma Prins ma homologację Forda na OM-owy montaż instalacji wtrysku gazu.
Niemal zupełnie pominięty temat zasilania gazowego
Warto tu dorzucić kilka kamyczków do ekomobilnego ogródka. Mocną alternatywą dla kopcących i leciwych pojazdów spalinowych jest zasilanie gazowe. Dla przykładu szósta generacja układów wtryskowych firmy Prins, pokazana na targach, w nowych samochodach Forda zamyka sprawę. No, nie do końca, bo ani premier Szydło, ani wicepremier Morawiecki nie wykazują zainteresowania działem gazowym; nawet w kontekście tak dumnie otwieranego gazoportu.
Zarówno LPG, CNG, jaki LNG (w autobusach i samochodach ciężarowych) nie mają nadal ciśnienia takiego, jakie powstało w ostatnim czasie w dziale aut elektrycznych. Ostatnie przykłady nowości z fabryczną instalacją gazową: Fiat Tipo z instalacją Landi Renzo, Opel Astra 1.4 Turbo LPG TEC (inst. BRC), Renault Fluence LPG (Landi Renzo), Dacia Sandero LPG (Landi Renzo), Peugeot 301 i Citroën C-Elysée (BRC Czakram), tanie modele flotowe Skody – Fabia, Rapid, Citigo (Landi Renzo) czy Kia i10 Picanto (Prins) - nie powodują szturmu na autoryzowane salony.
Dziennikarze motoryzacyjni też nie pomagają w tym temacie, jak premier Morawiecki wsiadł do Arrinery, polskiego Ferrari, to nawet deszcz, śnieg i mróz nie przeszkadzał w fotoreportażu. Jak na polskim rynku pojawiły się instalacje gazowe VI generacji, to nawet tego nie zauważono. Paradoks, a może niechciany problem, jak ten z imigrantami w Niemczech?
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / prapremiera w Warszawie Jaguar I-Pace Concept
Przechodzimy do najciekawszych modeli elektrycznych, hybrydowych i gazowych na II Międzynarodowych Targach Motoryzacji EKOFLOTA
Niezależnie od przewidywań entuzjastów i sceptyków ekomobilności, w tym przypadku elektrycznej mobilności, na całym świecie wytworzył się klimat promujący nowe napędy. Wiele koncernów już za punkt honoru stawia sobie nowatorskie konstrukcje oparte na silniku elektrycznym (bądź silnikach elektrycznych np. do napędu 4x4 jak w premierowym Jaguarze I-Pace). Aczkolwiek piętą achillesową tych konstrukcji są nadal baterie, ciężkie, o dużym czasie ładowania i o ograniczonym cyklu n-ładowania. Jeśli z tym uporają się najwięksi producenci (jak również z ceną modelu), to napędy elektryczne wkroczą szeroką ławą do naszych miast i garaży. Taka jest przyszłość motoryzacji.
Lexus LC 500h. O najpiękniejszym modelu tj. Lexusie LC500h już trochę powiedzieliśmy, właśnie wjechał do polskich salonów i kusi ceną. Luksusowe coupe będzie konkurować z BMW serii 6. Pod maską zamontowano dwa rodzaje napędów, mocny jak diabli motor 5.0 V8 471 KM dla wersji LC 500 lub agregat hybrydowy oparty na jednostce iskrowej 3,5- litra 312 KM i motorze elektrycznym 162 kW. Łączna moc (nie można sumować liniowo) wynosi 477 KM. Wersja hybrydowa kosztuje w Polsce - w. Prestige 527 tys. zł a wersja Superturismo 598 tys. zł.
W rzeczy samej, stoisko Lexusa i Toyoty należało do największych ekspozycji targowych, a liczba modeli hybrydowych, w tym z tzw. wtyczką (plug-in) całkiem spora. W ubiegłym roku byliśmy na prapremierze tego modelu w Poznaniu. Już wtedy rozpalał rządzę i namiętności. /więcej: Lexus LC 500/
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / Lexus LC 500h
Jaguar I-Pace Concept – polska prapremiera w Warszawie. Choć to wersja koncepcyjna, według Pawła Kuskowskiego, Jaguar Polska, model seryjny który wejdzie do sprzedaży w I poł. 2018 roku ma niewiele się różnić od tej zaprezentowanej w CTK w Warszawie. Obejrzeliśmy ten model na tyle, na ile pozwolili handlowcy (nie wolno było siadać na fotelu kierowcy nawet hostessom!). Sportowa linia z nadwoziem samonośnym typu cab-forward z pewnością przypadła do gustu przyszłym klientom tego 5-miejscowego SUV-a, dodajmy pierwszego elektrycznego w gamie Jaguara. Do roku 2020 firma należąca do indyjskiego koncernu Tata Motors ma produkować jedynie napędy hybrydowe i elektryczne.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / prapremiera w Warszawie Jaguar I-Pace Concept
Zasięg tego modelu zaliczanego do klasy etude wynosi 500 km, ale Paweł Kuskowski dopowiedział, że rzeczywisty zasięg będzie wynosił ponad 400 km. To całkiem sporo, zważywszy na fakt, iż dzienny przebieg koncern Jaguara wyliczył na 50 km. Czas ładowania akumulatorów litowo-jonowych wynosi od 2 – 12 godzin w zależności od zastosowanej ładowarki . I-Pace może pochwalić się dwoma silnikami montowanymi przy każdej osi o łącznej mocy 295 kW i aż 700 Nm. Pozwala to na przyspieszenie do pierwszej setki w niecałe 4 sekundy. Wygląda na to, że Tesla będzie miała co robić, konkurentów przybywa. Specjalnie do tego pojazdu firma Pirelli zaprojektowała opony w rozmiarze 20”.
- Wyzwaniem było zaprojektowanie i zbudowanie pojazdu elektrycznego, patrząc na który, będziesz od razu wiedział, że to prawdziwy Jaguar - pojazd, który wykaże, że samochód elektryczny może być samochodem dla kierowcy i pobudzać zmysły już po zajęciu miejsca za kierownicą - powiedział Ian Callum, naczelny stylista Jaguara
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / BMW i3
Nie da się ukryć, że BMW przedstawiło na targach najszerszą ofertę samochodów elektrycznych i hybrydowych. Toyota faktycznie dzierży palmę pierwszeństwa w dziale aut hybrydowych i wodorowych fuel cell (niestety Toyoty Mirai nie było). W tym towarzystwie świetnie radzi sobie Nissan i Hyundai. Ale o tuzach motoryzacji już za chwilę...
BMW i3 – małe, kompaktowe cudeńko bawarskiego koncernu z napędem elektrycznym. Wyjątkowa stylistyka, nadwozie z kompozytów i włókien węglowych, do tego drzwi otwierane jak w Madzie RX-8. Jedno się nie zmieniło odkąd widzieliśmy ten model na IAA we Frankfurcie dwa lata temu – napęd na tył. Nadwozie oprócz lekkich materiałów posiada niską jak na ten rodzaj pojazdów masę – tylko 1195 kg, do tego nisko osadzony środek ciężkości i przyspieszenie od 0-100 km/h w czasie 7,2 s (prędkość max do 150 km/h).
Zasięg na w pełni naładowanych akumulatorach wynosi do 300 km (wersja rozbudowana), w praktyce to 130-160 km. Ciekawostką jest tu możliwość zastosowania dwucylindrowego silnika spalinowego tzw. range extendera doładowującego akumulatory, to pozwala na zwiększenie zasięgu do 340 km. Kolejna ciekawostka to systematyczne modyfikacje układu zasilającego. Obecnie BMW współpracuje z Samsungiem, co wpłynęło na wzmocnienie akumulatorów do 33 kWh (11 kWh więcej), przy tej samej masie. Inżynierowie bawarskiego koncernu dołożyli też zbiornik o większej pojemności – 9 litrów Pb 95. Jak nam powiedział Przemysław Kałdoński z firmy EV+, Poznań tak uzbrojone BMW jest w stanie przejechać ponad 420 km.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / BMW 530e
Choć w Polsce stacje tankowania dopiero raczkują, zupełnie inaczej jest w Niemczech, Danii, Szwajcarii czy Finlandii. Tam kierowca takiego autka ma specjalną aplikację do podglądania nie tylko stacji ładowania, ale także otrzymuje informacje o ich zajętości.
- U nas to dopiero nowość, która z czasem ułatwi szybkie ładowanie baterii – przekonuje Przemysław Kałdoński, EVplus Sp. z o.o Poznań
BMW 330e (BMW Rawski)– można powiedzieć jednym zdaniem, to „trójka” z wtyczką. Pod maską pracują dwa silniki, iskrowy 184 KM i motor elektryczny 65 kW. Łączna moc to 252 KM i aż 420 Nm. Do pierwszej setki beemka katapultuje w ciągu 6,1 s. Świetny wynik i jeszcze lepszy design. Ciekawostką w tym modelu jest możliwość jazdy w trybie elektrycznym na dystansie 40 km (przy prędkości do 120 km/h). Czas ładowania litowo-jonowych akumulatorów wynosi, przy zastosowaniu ładowarki większej mocy, nieco ponad 2 godz. Należy dodać, iż pomimo upakowania baterii akumulatorów „w podłodze” model 330e ma bardzo dobry rozkład masy 49:51 proc.
Kierowca ma do dyspozycji trzy tryby jazdy: Max eDrive – jazda „na prądzie”, Save Battery – doładowanie baterii do 50 proc. pojemności podczas jazdy ( możliwość "przechowywania" energii), Auto eDrive komputer sam decyduje o tym, jaki silnik ma pracować.
Niestety, ceny już nie polubicie – od 174 tys. zł, gwarancja też marna, jak u Volkswagena - tylko dwa lata, szybko też trzeba się liczyć z wymianą (i utylizacją) baterii.
BMW 740 Le xDrive (BMW Group Warszawa) – najbardziej zaawansowane technicznie auto na świecie, choć po łydkach kąsa Lexus LS 500h. Pod maską 740 Le upakowano najmocniejszy motor iskrowy w historii seryjnych modeli czterocylindrowych o pojemności do 1998 ccm (258 KM). Synergię doładowania zapewnia synchroniczny motor elektryczny 83 kW. Bardzo wysoki moment obrotowy 500 Nm jest przenoszony za pomocą ośmiostopniowej skrzyni biegów Steptronic. Łączna moc agregatu hybrydowego wynosi 326 KM, co gwarantuje nieziemskie atrakcje – przyspieszenie do pierwszej setki trwa tylko 5,5 s (prędkość maksymalna ograniczona elektronicznie do 250 km/h.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / fot. 1-3 BMW 740Le xDrive, fot. 4 BMW 330e
Warto dodać, że wykonanie elementów i ich pasowanie, jakość użytej skóry i materiałów - na najwyższym światowym poziomie.
W trybie elektrycznym można poszarżować na dystansie do 40 km (nie przekraczając 140 km/h), przynajmniej tak twierdzą doradcy klienta z BMW Group z Radości. Podstawowa wersja BMW 740Le xDrive kosztuje 483.100 zł (z dwuletnią gwarancją i możliwością jej przedłużenia).
BMW 530e – po raz pierwszy pokazano ten model w Polsce na Międzynarodowych Targach Poznańskich, choć model z silnikiem iskrowym mogliśmy już zobaczyć na Targach Flotowych w EXPO XXI w Warszawie (nie było jedynie zgody na publikację zapisu foto tego modelu).
Pod maską motor iskrowy 2.0 184 KM i silnik elektryczny 83,2 kW. Łączna moc to 252 KM, a 420 Nm momentu obrotowego przenoszonego jest za pomocą 8-stopniowej skrzyni Steptronic. Energia elektryczna jest magazynowana w baterii litowo-jonowej o pojemności 9,2 kWh. Na pełnych akumulatorach limuzyna może przejechać dystans „na prądzie” do 50 km (przy prędkości do 140 km/h).
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / BMW serii 5
Model ten jest wielokrotnie wyróżniany za ekologię, pierwsze 100 km można przejechać zużywając jedynie 2,1 l/100 km. Jeśli chodzi o przyspieszanie to 6,2 s od 0-100 km/h jest wizytówką najnowszej beemki. Prędkość maksymalna zamyka skalę na podziałce 232 km/h. Ceny rozpoczynają się od 242.900 zł. Model wystawiła grupa BMW z Radości.
BMW i8 - pomysł na ekologiczny, sportowy samochód, jednym słowem mocna hybryda. Dzięki wysokowydajnej technologii BMW eDrive i materiałom wykończenia wnętrza nadającym się do recyklingu auto wygląda kosmicznie. BMW i8 to hybryda plug-in (ładowanie z gniazdka 230 V ok. 2,5 godz.). Zasięg w trybie elektrycznym 37 km, przyspieszenie od 0-100 km/h tylko 4,4 sekundy.
Nissan Leaf II – najnowsze dziecko japońskiego koncernu powiązane aliansem z Renault, a od niedawna z Mitsubishi. Niestety na parkiecie CTK nie pokazano najnowszej II generacji tego modelu. Dostępne były ciągle świeże, ciągle oszczędne, ciągle najchętniej kupowane hatchbacki elektryczne w Europie tzw. poliftowe. Wprawdzie zasięg protoplasty jest znacznie mniejszy od najnowszego modelu - wynosi ok. 250 km (nowy model Leaf 2.zero dysponuje zasięgiem do 378 km).
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / Nissan Leaf
W najnowszej wersji mamy motor synchroniczny o mocy 112 kW i 320 Nm, co upoważnia do jazdy z prędkością do 144 km/h. Model ten dysponuje kilkoma nowatorskimi systemami jak pro Pilot Park czy e-Pedal. Akumulatory jonowo-litowe nowej generacji o poj. 40 kWh są zdolne do szybkiego ładowania w czasie do 40 min.
Nowy model trafi do sieci autoryzowanych dealerów na początku 2018 roku. Dodajmy, że producent zaopatrzył Nissana w nowatorskie aplikacje informujące o dostępności do wolnych punktów lądowania. Ciekawostką października jest koncepcyjny model - Nissan Leaf Nismo Concept, który zostanie pokazany na Targach w Tokio.
Cena, cóż, nie jest przepustką do elektrycznego raju – 159.900 zł. Z dziennikarskiego obowiązku dodajmy, że wielkim zainteresowaniem cieszyły się jazdy elektrycznym Nissanem, jak również ładowarki przyspieszające czas ładowania.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / Nissan e-NV200 pomocnik w małym biznesie, przestrzeń ładunkowa 4,2 m3
Nissan e-NV 200 – praktyczny kombivan do zadań specjalnych na płycie podłogowej Micry. Napęd elektryczny bazuje zaś na świetnie sprzedającym się Leafie. Zasięg tego pomocnika w interesach nie jest imponujący, ale do codziennego poruszania się po mieście wystarczy - w praktycznym jesiennym teście, według wystawców z Nissan Sales Central & Eastern Europe i Nissan Zaborowski, Warszawa wynosi 120-140 km.
W elektrycznym kombivanie Nissan dołożył tryb jazdy B, który po każdym odpuszczeniu pedału gazu wyhamowuje auto tak, aby odzyskać jak najwięcej energii (podobnie jest w bmw i3), dzięki temu można odzyskać ok. 30 proc. energii. Ładowanie do 80 proc. pojemności baterii, za pomocą specjalnej szybkiej ładowarki CHAdeMO, trwa tylko 30 minut. Na pokład można zabrać towar o masie do 770 kg, przestrzeń ładunkowa 4,2 m3 (dwie europalety). Cena: 137.760 zł
Hyundai Ioniq electric – elektryczna wersja tego liftbacka właśnie jest dostępna w Polsce. Hyundai na bazie tego modelu wprowadził także do sprzedaży wersję hybrydową i ładowaną z zewnętrznego gniazdka plug-in.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / nowo wprowadzony do sprzedaży Hyundai Ioniq electric
Wersja elektryczna wyposażona jest w polimerowe akumulatory litowo-jonowe oraz silnik elektryczny o maksymalnej mocy 88,3 kW (295 Nm). Pełne naładowanie baterii, w zależności od źródła zasilania, trwa od 30 min. do 12 godzin, a maksymalny zasięg według polskiego importera wynosi 280 km. Przyspieszenie tego ekomobilnego autka wynosi niecałe 10 sekund, co przy baterii akumulatorów 28 kWh pozwala na krótkotrwałe figle z prędkością maksymalną do 170-172 km/h.
W przeciwieństwie do Volkswagena, Hyundai udziela 5-letniej gwarancji i osiem lat na akumulatory (nie podaje jednak liczby cykli ładowania). Wersja Premium kosztuje 149.900 zł a Platinum 165.500 zł. Hyundai proponuje bardzo ciekawe formy kredytowania np. leasing dla firm, wynajem długoterminowy, a ostatnio Hyundai Abonament.
Skoda POL-MOT Auto, Warszawa pokazała miejskiego malucha Citigo, coraz chętniej kupowanego Rapida, wytworną Skodę Superb i doskonałego VAN-a czyli Skodę Kodiaq. Niestety nie było żadnej wersji gazowej z bardzo dobrą instalacją, dedykowaną instalacją gazową firmy Landi Renzo. Skoda nadal jest numerem jeden w Polsce w rankingu zakupów flotowych, zaś wśród kierowców indywidualnych mamy nowego lidera - Fiata Tipo (i to od dwóch miesięcy).
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Volkswagen e-Golf, Sobiesław Zasada Warszawa – w 2017 roku VW e-Golf został zmodernizowany pod kątem zasięgu. Według normy NEDC (New European Driving Cycle) zasięg pojazdu wynosi 300 km. Hatchback posiada nowe akumulatory litowo-jonowe o pojemności zwiększonej z 24,2 kWh do 35,8 kWh. Na stacji szybkiego ładowania (DC/40 kW) akumulatory można naładować w ciągu godziny do 80 proc. pojemności. W domowym garażu, korzystając z tzw. Wallboxu (AC/7,2 kW) akumulatory auta można naładować do pełnej pojemności w ciągu sześciu godzin lub 9-12 godzin, z gniazdka 230 V.
Pod maską silnik elektryczny o mocy 100 kW (290 Nm) rozwijający prędkość do 150 km/h, sprint do setki trwa jedynie 9,6 s. Cena 162.880 zł i zaledwie 2-letnia gwarancja nie przypadnie do gustu fanom ekomobilności.
Volkswagen e-UP! (koncesjonowany dealer Plichta, Gdańsk) – proste miejskie autko z silnikiem elektrycznym o mocy 60,3 kW. Do 100 km/h rozpędza się dość szybko – 12,4 s, ale zadyszki dostaje już po przekroczeniu 85-87 km/h.
Volkswagen e-up! dysponuje kilkoma trybami jazdy, które pozwalają wykorzystywać zgromadzone zapasy energii z różną wydajnością. Dla przykładu w trybie Eco zyskujemy na zasięgu kosztem gwałtownych przyspieszeń i prędkości maksymalnej (do 135 km/h), zaś tryb Eco+ wyłącza ogrzewanie i klimatyzację. Uśredniając można wykazać, że średni zasięg wynosi ok. 120 km. Mocnym punktem tego malucha są także tryby rekuperacji czyli odzyskiwania energii.
Cena rzuca na kolana 115.190 zł, a zaledwie 2-letnia gwarancja zniechęca do zakupu. Aktualnie, w obliczu deklaracji wicepremiera Morawieckiego jest ciśnienie na samochody elektryczne i rozbudowę infrastruktury szybkich sieci ładowania, problem w tym, że np. w Warszawie (ul. Emilii Plater) są dwa wydzielone stanowiska. Co z tego skoro są wiecznie zajęte, a nawet traktowane jako miejsca parkingowe!
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / VW e-Golf i miejski e-UP!
Warto też dodać, że jeszcze możesz naładować swojego elektryka niemal za darmo, ale to nie będzie trwało wiecznie. Sorry, taki mamy klimat!
Powoli docieramy do największego stoiska w CTK przy ul. Marsa 56 - TOYOTY, najważniejszego przedstawiciela aut hybrydowych, największego producenta aut na świecie.
Toyota Prius plug-in – najnowsza wersja jednego z najmniej awaryjnych samochodów, jeśli nawet nie najmniej awaryjnego. Obecna wersja dostępna w salonach jest poszukiwanym modelem wśród celebrytów, elektromobilnych, w tym taksówkarzy. Mało tego, wypiękniała jak Natalie Portman znana z filmu „Leon zawodowiec”. Ma doskonałe krystaliczne światła Matrix LED i znacznie mocniejsze baterie – 8,8 kWh zamiast 4,4 kWh znane z poprzedniego modelu. Pozwoliło to zwiększyć zasięg tylko "na prądzie” do 50 km. W tym modelu istnieje możliwość zakupienia pakietu fotowoltanicznego zwiększającego zasięg o 5 km (solar dachowy, cena 9000 zł).
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / Toyota Prius plug-in, Ekologiczny Samochód Roku 2017
Układ napędowy ma cztery tryby pracy: hybrydowy (HV), elektryczny (EV), miejski (City EV). Ciekawostka są tu podgrzewane baterie, co znacznie poprawie uruchamianie i jazdę przy – 22 st. Celsjusza.
Pod maską silnik spalinowy (1798 ccm, 98 KM) i motor elektryczny 53 kW, całkowita moc zespołu hybrydowego wynosi 122 KM przy 5200 obr./min. Sprint do setki trwa tylko 11,1 s, średnie zużycie Pb 95 ok. 2,2 l/100 km, napęd nie wydaje charakterystycznego buczenia jak w Melexie, ale skrzynia bezstopniowa e-CVT do ideałów jeszcze nie należy (nadal jest nieco za głośna). Co warto podkreślić - świetna cena 132.800 zł po rabacie.
Prius dzierży zaszczytny tytuł World Green Car of the Year 2017 - Najlepszy ekologiczny samochód roku 2017.
Jeździliśmy TESLĄ S
Nie udało się podczas polskiej premiery Tesli S i niedawno Tesli X w hotelu Marriott, ale udało się podczas Targów EkoFlota. Firma ETESLA.Eu która przyjechała do stolicy, co najmniej, dwoma elektrycznymi limuzynami pokazała w praktyce na czym polega fenomen amerykańskiego producenta. Oczywiście bardzo chętnie skorzystaliśmy z zaproszenia pana Daniela Romanowskiego, ETesla.eu, Warszawa, który zaprezentował możliwości tego pojazdu.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / TESLA P85+
Przede wszystkim cicha, bardzo cicha praca, jedynie słyszalnym elementem jest szum toczenia opon przy dużych prędkościach. O dziwo, oba modele Tesla S P85D i P85+ wyposażono w opony koreańskie firmy Nexen i Hankook (245/35ZR21) z rantem. Doskonała przyczepność i jeszcze lepsze przyspieszenia.
Tesla P85+ potrzebuje niecałe 4 sekundy do pierwszej setki, dodanie gazu wciska w fotel i powoduje przyspieszone bicie serca. Sporo jest harcowników na polskich drogach, którzy pod światłami zostali skarceni w przedbiegach za popisy rolowania asfaltu. Tesla nie pali gum, ale robi to co należy, katapultuje do 200 km/h, jak kamień z procy!
Środkowy panel przypominający tablet ma wszystkie funkcje potrzebne kierowcy do szczęścia, rzecz jasna zdecydowana większość nie jest nawet wykorzystywana w Polsce. Radość z jazdy pokazują także maluchy, które mogą okupować tylną kanapę z pozycji... bagażnika. Już umówiliśmy się na kolejne pokazy, tym razem w Bydgoszczy, mamy nadzieję, że pan Daniel dotrzyma danego słowa.
Tesla P85D – powszechnie znaną opinią wśród zmotoryzowanych i dziennikarzy jest często przytaczany fakt, iż to najszybszy sedan na świecie. Otóż nie jest to zbyt dokładna opinia – wśród „elektryków” z całą pewnością. Na świecie jest co najmniej kilka modeli szybszych, głównie z silnikami benzynowymi, jak: Bugatti Veyron (2,5 s do pierwszej setki, ponad 420 km/h), Bugatti Chiron (2,5 s, ponad 420 km/h), Koenigsegg Agera R (2,6 s, 416 km/h) czy Hennessey Engineering Performance (2,4 s, 427 km/h). Ponadto wśród motocykli królewskiej klasy 1000 ccm jest jeszcze więcej "ścigaczy" zdolnych pokonać granicę 2,6 sekundy od 0-100 km/h (Suzuki GX-R 1000, Yamaha YZF-R1 czy CBR 1000RR).
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / TESLA P85D
P85D oznacza P jak "performance", cyfra 85 określa pojemność akumulatorów – 85 kWh, D jak Dual-Motor – dwusilnikowy. Obecna Tesla S napędzana jest na jedną oś silnikiem elektrycznym o mocy 345,5 kW. W modelu P85D dołożono drugi przekazujący moc na przednią oś. Dodatkowe 163 kW zwiększyło moc do 507,8 kW i 930 Nm momentu obrotowego. Pierwsze 96 km/h Tesla S P85D AWD osiąga w zaledwie 3,2 sekundy a prędkość maksymalna to 250 km/h (prędkość ograniczona elektronicznie). Zasięg – co najmniej 447 km.
Ceny przyprawiają o zawrót głowy: Tesla S AWD kosztuje od 74,5 tys. dolarów za wersję 60D, Tesla 85D kosztuje już 83,9 tys. dol. a tylnonapędowa Tesla S P85 została wyceniona na 93,4 tys. dol.
Tesla S P85+ - luksusowy sedan klasy premium, z możliwością dodatkowych siedzeń z tylu (w bagażniku). Już po 4,4 sek pojawia się na ciekłokrystalicznym wskaźniku 100 km/h, do tego aż 600 Nm! Razem daje to 305,7 kW, napęd na oś tylną, zasięg ponad 320 km.
Jak powiedział Daniel Romanowski z ETESLA.Eu auto jest niemal bezawaryjne, a układ hamulcowy nie wymagał wymiany tarcz hamulcowych po przebiegu 100 tys. km (Tesla posiada układ rekuperacji tj. odzyskiwanie energii z układu hamowania). Niestety, serwis Tesli jest w Berlinie, to spory kłopot dla właściciela takiego luksusowego „elektryka”; za to niemal bezszelestna jazda, wygodne fotele i dobre nagłośnienie wyraźnie poprawiają humor kierowcy. Czego nie potrafi zatem Tesla? Na tę chwilę nie zaparzymy sobie kawy Lavazza, jak we Fiacie 500L.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / Strefa Metanu
Strefa Metanu – jeden z najmocniejszych punktów targów, propagujący od lat zasilanie gazowe, w szczególności sprężony gaz ziemny. Jak nam powiedział red. Bartosz Kamiński, nadal nie przybywa stacji ładowania CNG, a autoryzowane salony w Polsce nie przeżywają boomu na samochody z gazowymi, ekologicznymi napędami. Paradoks? Nie, rząd nie ma ciśnienia na CNG/LNG...
Pomimo wybudowania gazoportu w Świnoujściu nie widać mocnego ożywienia gałęzi LNG, śladowa ilość autobusów jeździ jednak w Polsce nie zatruwając środowiska. Największym producentem takich autobusów jest podpoznański Solaris i Solbus z Solca Kujawskiego (np. Solbus SM12 LNG). Bardzo pochlebne opinie o autobusach MZA w Warszawie wypowiedział Jan Kuźmiński, prezes zarządu warszawskich MZA.
– Zalet tych autobusów, w stosunku do autobusów zasilanych CNG, jest wiele. Należy do nich 4 minutowy czas tankowania, taki sam jak w przypadku silników Diesla, a także to, że mogą być tankowane bezpośrednio przez przeszkolonych kierowców – wyjaśniał prezes MZA
Sporym zainteresowaniem cieszyła się flota samochodów pokazana na targach: IVECO Stralis (ciągnik siodłowy), Mercedes-Benz CNG (na czeskiej rejestracji), Lancia Ypsilon CNG, a także przydomowe sprężarki.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / Strefa Metanu
W Strefie Metanu specjaliści Fundacji Green Fuel odpowiadali na trudne pytania związane z zasilaniem gazowym, pokazywali także proces ładowania gazu za pomocą sprężarki przydomowej Coltri (do ładowania małej floty samochodów CNG). Cena takiego urządzenia to ok. 18 tys. zł.
Błękitna energia, jak potocznie nazywany jest sprężony gaz ziemny, mogłaby być znacznie szerzej wykorzystywana w motoryzacji, ale jak do tej pory kierowcy samochodów prywatnych nie są poważnie zainteresowani tym medium. Znacznie więcej propozycji mają autoryzowane salony, szczególnie oferta aut dostawczych jest ciągle opłacalna.
- przeczytaj koniecznie:
- Jedyna na świecie technologia – Shell PUREPlus Technology: fotoreportaż z polskiej prezentacji nowej linii olejów silnikowych
- Nissan Leaf Nismo Concept - debiut w Tokio
Krzysztof Golec, redakcja autoflesz.com
obsługa własna