Zmiany to nierozłączny element, który dotyka każdego i wszystkiego, co nas otacza. W pogoni za doskonałością Honda postanowiła mocno zaingerować w kultowy model tourera - Gold Wing. Zbierane przez 43 lata doświadczenia, które przyczyniły się do rozpoczęcia nowej ery flagowego turystyka marki, pozwoliły na stworzenie kolejnego, bezproblemowego w prowadzeniu i nieziemsko wygodnego motocykla, który w nowej odsłonie wyzwala dreszczyk adrenaliny, oddziałujący na nasze zmysły; tym samym dając nieskończoną radość z jazdy. Flagowy turystyk Hondy przenosi nas - na złotym skrzydle - w nowy wymiar podróżowania, umożliwiając odkrywanie świata na nowo.
Dziękujemy Hondzie Motor Europe Limited, Oddział w Polsce za tę niecodzienną przyjemność komfortowego podróżowania, zgłębiania możliwości trakcyjnych tego maksymalnie doposażonego pogromcy odległości i poszukiwacza przygód.
fot. Alicja Gotowska©, autoflesz.com / lepiej już być nie może, Gold Wing lubi długie, komfortowe podróże, na wyposażenie ma poduszkę powietrzną, skuteczne hamulce, wieloobwodowy ABS i prestiż jaki tylko można sobie wyobrazić...
Można nawet powiedzieć, gdyby Indiana Jones miał w swoim porfolio taką maszynę, to pewnie odkryłby kolejną Arkę Przymierza, a filmowa Marion Ravenwood (amerykańska aktorka Karen Jane Allen) pojechałaby z nim na koniec świata. Ale skupmy się na faktach...
Harmonia ruchu
Gold Wing zawsze budził skrajne emocje głównie za sprawą swojej masy mięśniowej, jednak są to zazwyczaj powierzchowne sugestie zakorzenione w stereotypowych rozumowaniach. Rozwiązanie tej nieścisłości jest proste. Wystarczy raz dosiąść tego kolosa i poczuć jego wrodzoną harmonię ruchu, by skierować swoje refleksje na odpowiedni tor przygody. Motoryzacyjny trend, nieustannie pędzący w stronę odchudzania, dotknął swoimi mackami flagowca Hondy.
Nowa, odlewana ze stopów aluminium rama, z mniejszą ilością połączeń spawanych sprawiła, że turystyk Hondy jest lżejszy, bardziej zwarty i krótszy, ale to nadal ten sam Gold Wing uwielbiany przez grono miłośników od samego początku powstania. Nawet dla fanów konkurencyjnych modeli jak BMW K1600 GTL, Kawasaki ZZR 1400 czy FJR 1300AS jest modelem nietuzinkowym, praktycznie poza wszelką konkurencją. Tak wygodnego, dziarsko połykającego kilometry, do tego w zgrabnym „opakowaniu” wypełnionym nowatorskimi rozwiązaniami dawno nie było w polskich salonach.
fot. Alicja Gotowska©, autoflesz.com
Gold Wing zaopatrzony w nowe, smukłe owiewki o aerodynamicznym profilu, z nisko osadzonym siodłem, a przede wszystkim zmodyfikowanym silnikiem 6- cylindrowym jest wzorcem w swojej klasie. Miękka linia motocykla, opływowy kształt, przedni deflektor czy bardzo wygodna kierownica z wieloma elektronicznymi zabawkami – wszystko to zapewnia zwycięskie potyczki z wiatrem i turbulencją powietrza. Co ważne, tourer przy masie własnej 365 kg jest zadziwiająco zwrotny, cichy i pozbawiony jakichkolwiek wibracji.
Nowa szyba przednia jest nieco mniejsza, ale dzięki elektrycznej regulacji wysokości i kąta doskonale chroni przed nadmierną turbulencją powietrza, wyczuwalne są jedynie pląsy wiatru, co każda załoga tego tourera przyjmie z ochotą w upalne dni. Lato w tym roku było wyjątkowe, ekscytująca też była podróż przez Polskę tym zjawiskowym turystykiem.
fot. Alicja Gotowska©, autoflesz.com / przed pałacem w Radziejowicach
Nowe zawieszenie z podwójnym wahaczem z przodu w połączeniu z innowacyjnym zawieszeniem tylnym tj. wahacza Pro-Arm z układem Pro-Link zapewnia doskonałą stabilność, płynną jazdę i wysoki poziom komfortu. Jedyna rzecz, która czasem przeszkadza w połykaniu kilometrów, to nieutwardzone pobocza czy wyciśnięty przez tiry - jak plastelina - asfalt na drogach szybkiego ruchu (nadal w budowie). Gold Wing ma mały prześwit, trzeba więc przewidywać i neutralizować takie drogowe szykany.
Bogactwo nowatorskich rozwiązań
Nowy Gold Wing występuje w trzech wersjach: bazowy Gold Wing, Gold Wing Tour, a na samym szczycie Gold Wing Tour DCT Airbag (z automatyczną, dwusprzęgłową skrzynią biegów). Niezależnie od wersji wyposażenia flagowy turystyk Hondy daje niesamowitą radość z jazdy, zapewnia poczucie luksusu i dopływ endorfin. Jednym słowem to pogromca stresu!
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Zastosowana w nim najnowsza technologia przenosi kierowcę w inny świat podróżowania. Wszędzie, gdzie się pojawi, przyciąga wzrok ciekawskich. Każdy pyta o coś innego, dlatego panujemy nad całością tego niesamowitego testu i postaramy się odpowiedzieć na najistotniejsze pytania.
Oświetlenie jak z bajki - całe oświetlenie motocykla wykonano w technice LED, co szczególnie w nocy prezentuje się pięknie. W przednich reflektorach zastosowano pięć polerowanych soczewek optycznych po obu stronach, aby utworzyć świetlną sygnaturę „Jewel Eye”. Intensywne, bardziej skupione wiązki światła zapewniają lepszą widoczność i minimalizują zmęczenie w nocy (sprawdziliśmy, system nie oślepia innych użytkowników). LED-owa technika wygląda zjawiskowo i podkreśla ukryty „magnetyzm”, o tym się mówi jak o spadających Perseidach w lipcu.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Przednie kierunkowskazy umieszczono w sprytnie obudowanych lusterkach, tylne wbudowano pomysłowo w listwę pod kufrem na kaski. Na kierownicy znajdują się tylko najważniejsze przełączniki a deska rozdzielcza zawiera wszystko, co kierowca musi wiedzieć (i widzieć), by pewnie kontrolować maszynę. Większość potrzebnych funkcji przełączamy zgrabnym pokrętłem (interfejs zamontowany na zbiorniku), jak w niemal każdym samochodzie klasy premium. Kiedyś takie rozwiązanie widzieliśmy już w kultowych Jawach 353 250 ccm; wtedy się nie przyjęło.
Czytelne wskaźniki i 7” wyświetlacz TFT, w którym znajdziemy nawigację, system audio z mocnymi głośnikami lub łącznością Bluetooth, umożliwiają również kontrolę nad ustawieniami trybów jazdy, w bogatszych wersjach dodatkowo systemem sterującym momentem obrotowym ( HSTC) i elektronicznie sterowanym (utwardzanym) zawieszeniem. Całość jest obsługiwana wspomnianym interfejsem na zbiorniku paliwa oraz poprzez przyciski przy lewej manetce. Na początku trochę to trudne, ale po kilku próbach dochodzimy do wprawy.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
W wersjach TOUR, pośród udogodnień przedstawiających mnogość elektronicznych dodatków, znajdziemy unikatowe zawieszenie, w którym napięcie wstępne sprężyn tylnego zawieszenia jest elektrycznie regulowane za pomocą czterech różnych ustawień - dostosowanych do kierowcy, kierowcy i pasażera oraz dodatkowo... bagażu. Świetne rozwiązanie i takie samo wykonanie.
Ponadto w podstawowej wersji dostępne są 2 tryby jazdy, a w wersjach TOUR aż cztery ustawienia, które współpracując z systemem HSTC umożliwiają stałą kontrolę przenoszenia momentu obrotowego, w zależności od przyczepności na drodze. Gold Wing doskonale przystosowuje się do każdej sytuacji, nawet podczas deszczu (który tego lata był anomalią meteorologiczną).
Szczytem doskonałości jest dwusprzęgłowa przekładnia DCT (Dual Clutch Transmission), która miała swoją premierę w Hondzie VFR 1200F w 2010 roku. Posiada 7 biegów, dość szybko zapina przełożenia w górę i w dół (z charakterystycznym kliknięciem), dostosowując zakres prędkości obrotowych specjalnie do każdego z trybów jazdy.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Kolejnym udogodnieniem dostępnym w najbogatszej wersji (nasza wersja testowa) jest tryb cofania. Przydaje się w sytuacjach, gdzie manewrowanie wymaga sporego użycia siły własnej bikera. Moc Hondy Gold Wing, polega również na tym, że kierowcą tego turystyka może być słaba płeć. W przeciwieństwie do Harley Davidsona nie trzeba tu używać siły Pudziana, aby zaparkować maszynę na wolnym miejscu. Jedynym problemem może być postawienie tego turystyka na podnóżku centralnym.
Praktycznym rozwiązaniem jest inteligentny kluczyk (zwykle schowany w kieszeni kurtki motocyklowej), dzięki któremu mamy ułatwiony rozruch maszyny, a także uproszczony dostęp do kufrów bagażowych (system bezkluczykowy). To także jeden ze skuteczniejszych sposobów zabezpieczeń przed amatorami cudzej własności.
Wolnossąca jednostka 6- cylindrowa
Sercem Gold Winga jest sześciocylindrowy agregat z 4 zaworami na cylinder, z elektronicznym sterowaniem przepustnicy (TBW), układem Unicam (po jednym wałku rozrządu w głowicy i wtryskiem paliwa. Powiedzieliśmy na wstępie, że to całkiem nowa konstrukcja, bez elementów wspólnych z poprzednich wersji. Trzeba mieć duszę artysty, aby ingerować nawet w tak doskonały silnik 6- cylindrowy. Wszystkim się wydaje, przynajmniej patrząc na ten ogromny agregat, iż to znana konstrukcja klepana przez ostatnie 16 lat. Nic bardziej mylnego.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Odkąd Kawasaki zaprzestało produkcji 6-cylindrowej jednostki w 1989 roku Honda pozostała sama na tym teatrze działań wojennych, połykając konkurencję nie tylko gigantycznym momentem obrotowym, ale także kulturą pracy. Wystarczy posłuchać klangu tej cudownej jednostki, a dokuczliwa chandra mija bezpowrotnie; naszym zdaniem, to majstersztyk mechanicznego sztychu. Ale Honda znana jest od lat z tego, że nie produkuje pospolitych, by nie powiedzieć plebejskich jednostek napędowych. Inżynierowie Hondy pod wodzą Yutaka Nakanishi, nie tylko odchudzili tę jednostkę o 6,2 kg, ale także dodali kilka użytecznych nowości: wyłącznik silnika po zatrzymaniu (Idling Stop), rozrusznik zintegrowany z alternatorem (ISG), dwie chłodnice zamontowane „pod skrzydłem” (co diametralnie poprawiło chłodzenie turystyka i zmniejszyło opory powietrza), dodano także asystenta ruszania pod górę (HSA). Mechanicznie, dzięki zastosowaniu nowatorskich stopów cylindrowych (chronionych patentem) udało się zminimalizować opory tarcia o kilka procent. Zwiększyła się także efektywność tego agregatu, co przełożyło się na mniejsze zużycie paliwa przy podniesieniu mocy i momentu obrotowego (20 proc. poprawa ekonomii jednostki).
Jednostka w praktyce – pracuje z gładkością małego generatora, a niemal maksymalny moment obrotowy dostępny jest już od najniższych obrotów. Tak mało jest motocykli, które mają starannie dopracowany dolny zakres obrotów, Gold Wing wymiata najlepiej z tych jakimi jeździliśmy, robi to płynnie, przewidywalnie, niemal jak kamień wystrzelony z procy. I to jest właśnie to, co kierowcy uwielbiają w tym turystyku. Zwykle jest łagodny jak chart angielski (whippet), gdy trzeba odkręcić manetkę wkracza w rejestry nieosiągalne nawet dla graczy z logo Audi Q5.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Single, bez zbędnego bagażu zanotują pierwszą setkę już po 3,9 sekundy, po przeoczeniu 3600 obr./min czujemy się jak w Porsche Kuby Wojewódzkiego. Wydaje się, że silnik ma rezerwy, nie jest wyżyłowany jak polski robotnik na hiszpańskiej plantacji truskawek. W przypadku najnowszego Gold Winga prędkość maksymalna nie jest kartą przetargową, zresztą producenci motocykli nie podają tego parametru w swoich danych technicznych, ale na niemieckiej autostradzie licznik rozmienia 200 km/h.
Jak nam powiedzieli mechanicy z ASO AutoWitolin Warszawa jednostki Hondy bezproblemowo przekraczają 400 tys. km, warunkiem niezbędnym jest przestrzeganie przeglądów serwisowych.
Zużycie paliwa – trudno w to uwierzyć 5,4-5,6 l/100 km
Protoplasta, czyli wersja produkowana od 2001 roku o tej samej pojemności skokowej 1832 ccm, z motorem V6 spalała - z manualną sekwencyjną skrzynią biegów - od 5,3 - 8,9 l/100 km. Na autostradzie przy prędkości ponad 150 km/h to już zaczynało się wirowanie w zbiorniku paliwa – nawet ponad 12 l/100 km. Przypomnijmy jedynie, że zbiornik paliwa (pod korek) pomieścił 25,2 l benzyny Pb 95. Użytkownicy opisujący swoje wrażenia z jazdy i zużycie paliwa na znanym portalu motocyklowym także narzekali na duże spalanie protoplasty. Z drugiej strony jeśli ktoś decyduje się na zakup motocykla w cenie od 136.300 zł MY 2018, to nie pyta o zużycie paliwa, to znaczy tylko tyle, iż go nie stać na taką zabawkę.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Z niedowierzaniem przyjęliśmy zatem wynik, jaki zanotował najnowszy Gold Wing ze skrzynią dwusprzęgłową DCT. Na trasie, przy prędkości do 110 km/h komputer zapisał 5,4 l/100 km, pomiar powtórzyliśmy trzykrotnie, różnice były minimalne. Oddając maszynę po zakończonym teście do Importera w Warszawie na komputerze zapis – 5,6 l/100 km (jazda autostradowa z epizodami jazdy po Warszawie). Wynik godny zanotowania, potwierdzający jednocześnie, iż najnowszy model turystyka, pomimo zwiększonej mocy, jeździ bardzo ekonomicznie. Przypomnijmy, że projektanci nowej Hondy zdecydowali się na zmniejszenie pojemności zbiornika paliwa. Nie twierdzimy, że to dobre rozwiązanie, ale dzięki temu znacząco poprawiono pozycję kierowcy (nogi/uda idealnie obejmują zabudowany zbiornik paliwa), zmniejszyła się także masa własna motocykla (gotowego do jazdy), łatwiejsze stawianie maszyny na podnóżku centralny (choć kobieta nadal będzie miała z tym problemy).
Jazda – lepsza od tańca z gwiazdami
Mając niecodzienną okazję do testowania Hondy Gold Wing Tour DCT Airbag wybraliśmy się w dość długą trasę, gdyż jazda tym sprzętem to przyjemność sama w sobie, zatem żadna trasa nigdy nie jest za długa. Tak, więc wykręciliśmy prawie 500 km pierwszego dnia testów. Prosto z zakorkowanej Warszawy skierowaliśmy się na Radziejowice. Skuszeni bajecznymi plenerami zespołu parkowo pałacowego w Radziejowicach obraliśmy słuszny azymut, ale co do gościnności... było jak zwykle. Na miejscu - niestety - musieliśmy zostawić naszą cud maszynę przed pałacowym murem, gdyż jak nam powiedziała miła pani z recepcji – pozdrawiamy - wjazd na teren możliwy jest tylko dla hotelowych gości.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Jednak mając zamiłowanie do takich miejsc uwieczniliśmy to i owo w kadrze Nikona i Sony. Goldwing, jak na króla przystało, zamiast na tle pałacyku został uwieczniony w majestatycznej otoczce Zamku Królewskiego w Warszawie. O Radziejowicach napiszemy pokrótce pod koniec tematu, a tymczasem wróćmy do wrażeń z jazdy. Z pewnością najlepiej robi się to z punktu siedzenia, zresztą wygodnego, jak fotel Blake’a Carringtona z „Dynastii”.
Po pierwsze, zerkając na nowego Goldwinga nadal mamy przed oczyma duży motocykl z serii Touring. Wsiadanie na niego nie sprawia kłopotów, jeśli ma się sprawność Chucka Norrisa. Niestety, jego właściciele, najczęściej panowie z rozwiniętym mięśniem piwnym muszą wsiadać z tzw. przekrokiem.
Z nowościami, w jakie wyposażono tego turystyka warto zapoznać się przed jazdą, zresztą producent przygotował dość grubą instrukcję techniczną, napisaną zrozumiałym językiem. Ale podobnie jak to zawsze robił agent 007, wszelkie nowinki na pokładzie jego flagowego modelu BMW - opisane w pękatej instrukcji - ignorował. Wszystko wychodziło w praktyce, a jeśli było inaczej, to kręcono kolejne duble i podstawiano zapasowe modele.
Przy pierwszym kontakcie wstępny instruktaż i wtajemniczenie w meandry systemu pokładowego przez pana Bartosza Pyla, Cotractor, Honda Motor Europe Ltd (Sp. z o.o.) były bardzo przydatne. Pomaga to zaoszczędzić czas stracony na rozszyfrowanie nowinek w tym wcieleniu. Zdarza się, że zapominalscy stoją na stacji benzynowej i próbują rozwiązać zagadkę, jak dostać się do wlewu paliwa, gdyż nie zawsze jest to tak oczywiste (najpierw trzeba otworzyć schowek po prawej tronie baku). Odmienne jest także „odpalanie” maszyny, zamiast kluczyka z immobilizerem (chowamy w najgłębszych czeluściach kurtki) należy przycisnąć switch „ignition” Tak, więc gdy wstępne zapoznanie się z maszyną mamy za sobą i powołamy do życia drzemiącą w jego wnętrzu bestię, ruszamy przed siebie. Otuleni symfonią przyjemnych dla ucha i serca dźwięków silnika zauważamy, że cała jego wielkość i masa znika w oka mgnieniu, pod wpływem urzekającej lekkości z jaką się go prowadzi. Zdecydowanie dobrze sprawuje się w mieście (aczkolwiek manewrowanie na parkingu nie zawsze jest przyjemne), jest zwinny, pewny i dynamiczny w zależności od sytuacji, przed jaką go postawimy.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Jedno jest pewne, w korku nie ma co przepychać się na siłę, stoimy jak Bóg przykazał, szkoda lusterek. Ponadto to nie uchodzi w tak dostojnej i prestiżowej maszynie. W jego siodle czujemy się jak w luksusowej limuzynie, ba, są nawet szerokopasmowe głośniki z których sączą się i nastrojowe ballady w wykonaniu utalentowanej Agaty Wyszyńskiej - zatem nie ma powodów do narzekań.
Każdy, kto kocha długie podróże, poznawanie przyrody na dotknięcie ręki, czy widok siedzących w gnieździe bocianów, doceni możliwości tego zwinnego monstrum w praktyce. W zależności od naszych preferencji, bądź sytuacji na drodze, możemy rozkoszować się odprężającą jazdą w trybie Econ, bądź nieco bardziej dynamiczną w trybie Tour z zachowaniem dbałości o komfort. W trybie sport niepozorny Gold Wing jest dynamiczny i szybki, ale nie brutalny jak Kawasaki H2 SX Tourer (ten ostatni rozpędza się pełnym ogniem, nasza maszyna robi to aksamitnie gładko). Dzięki systemowi elektronicznie sterowanej przepustnicy (TBW) i kontrolowanemu momentowi obrotowemu nie ma szans na zerwanie praw fizyki.
Jak to bywa w życiu - na nieprzewidziane niespodzianki, pod chmurką, mamy do dyspozycji tryb Rain ułatwiający prowadzenie w trudnych (śliskich) warunkach. Nowe zawieszenie z podwójnym wahaczem z przodu sprawiło, że półka kierowcy i kierownica są bardziej usztywnione, co więcej, na goleniach nie występuje efekt shimmy. Główka ramy nie jest z nią połączona bezpośrednio, dzięki temu rozwiązaniu koło nie przesuwa się w stronę ramy tylko „chodzi do góry”. Dodatkowo ruchy kierownicy przekazywane są za pomocą podwójnych wsporników widelca i są oddzielone od ruchów pionowych koła, tłumionych przez pojedynczy amortyzator. Z całą pewnością zabieg ten miał na celu poprawę komfortu i stabilności znanego choćby z BMW K1600GTL. Jedni będą tym zachwyceni inni będą musieli się przyzwyczaić.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / pałac w Radziejowicach / Już w XV w. istniała tu reprezentacyjna siedziba rodu Radziejowskich. Współczesny sztych pałac otrzymał jednak dopiero na przełomie XVIII i XIX wieku, po przebudowie staraniem Kazimierza Krasińskiego...
Zmiany w przednim zawieszeniu czy brak efektu nurkowania pomagają w szybko pokonywanych agrafkach, turystyk doskonale kładzie się w zakrętach, a jeszcze lepiej z nich wychodzi.
Uwaga: w długich trasach zwłaszcza z pasażerem, mając na uwadze dość dużą masę motocykla (379 kg MT, 382 kg DCT) powinniśmy sobie aplikować krótkie przerwy. W przeciwnym razie, podczas zatrzymania pod światłami, mogą się pojawić problemy z utrzymaniem równowagi (znany efekt drętwienia nóg).
Pojemność zbiornika paliwa została zmniejszona do 21,1 litrów. Konstruktorzy tłumaczą, że nowy model jest lżejszy, bardziej aerodynamiczny i ma zwiększoną moc, co przy spalaniu (według producenta wynoszącym 5,6 l/100 km) zapewni wystarczający zasięg. Tylko czy zadowoli użytkowników wykładających za najtańszą wersję 110.300 zł (Gold Wing ABS 2018)?
Podsumowanie
Doskonałe parametry techniczne, ergonomiczny i funkcjonalny pokład dla zgranej złogi, wysoki poziom wykończenia, to zalety cenione wśród turystyków i cruiserów. Producenci tych wspaniałych maszyn mają w swojej ofercie motocykle spełniające najróżniejsze oczekiwania. Honda Gold Wing, jak do tej pory, jest poza wszelką konkurencją, spełnia wszystkie potrzeby na dalekie wojaże, nawet na koniec świata. Ma to coś! Jednie latać jeszcze nie potrafi.
Pomimo słusznych rozmiarów jest dużym, przyjaznym cruiserem, który posiada wyjątkowe osiągi, indywidualny charakter, pożądany prestiż. Zaskakuje lekkością prowadzenia z perfekcyjnie dopasowaną pozycją za sterami, nieziemsko wygodnym fotelem dla pasażera i wystarczającą przestrzenią bagażową. Nowy, wyrafinowany styl, komfortowy pokład i miejsce pracy kierowcy dają gwarancję na nową erę podróżowania. Jeśli masz już potrzebne papiery i ważny paszport w ręku możesz planować kolejne przygody. Goldwing nigdy ciebie nie zawiedzie.
To dojrzały obieżyświat, który lubi pohulać na trasie, jak wiatr towarzyszący zmianie pogody, a przy tym potrafi się dobrze dostosować do jazdy w miejskiej dżungli. Honda nie lubi jedynie piaszczystych wertepów i nieutwardzonych poboczy (mały prześwit 130 mm). Wszak to w końcu król twardych nawierzchni, więc lepiej nie przekraczajmy granic jego królestwa! Ocena nawigacji pokładowej mogłaby być lepsza, niestety "softy" nie obejmują (w niektórych przypadkach) nowo wybudowanych dróg szybkiego ruchu i odcinków autostrad. Mimo to udało się nam prysnąć bez większych przeszkód z zatłoczonej Warszawy.
Każdy motocykl to inna bajka, a Honda Goldwing otwiera nam okno na świat, byśmy tworzyli swoją własną wielką księgę przygód. Tylko cena sprowadza na ziemię. Niemniej, to luksus oddający sporą dawkę niezwykłych emocji i zawsze znajdzie grono wybrańców, którzy będą podziwiać świat z fascynującego punktu widokowego na jego pokładzie. Taka jest Honda Goldwing, nadal ponad wszelką konkurencję. Naszym zdaniem, jedyną jej wadą jest... brak wad!
tab.1
| Wybrane dane techniczne | Honda Gold Wing 1800 126KM EDC Airbag |
BMW K1600 GTL 160,5 KM |
| silnik | 6-cyl. boxer, 24 zawory, sohc, chłodzony cieczą |
6R, Superior, chłodzony cieczą, 24V |
| pojemność skokowa [ccm] | 1833 | 1694 |
| moc [KM] przy {obr./min] | 126/5500 | 160,5/7750 |
| max moment obrotowy [Nm] przy [obr./min] | 170/4500 | 175/5200 |
| prędkość maksymalna [km/h] | 193 test | ponad 200 |
| przyspieszenie od 0-100 km/h [s] | 4,2/ 4,1 test | b.d. |
| skrzynia biegów | EDC automatyczna 7-st. | 6b. |
| długość/ szerokość/ wysokość [mm] | 2475/925/1340 | 2489/1000/1465 |
| wysokość siodła [mm] | 745 | 750/780 |
| hamulce P/T | 320 mm x 4,5 6-tłoczk. 316 mm x 11 3-tłoczk. ABS sterowany elektronicznie |
320/320 |
| opony P/T | 130/70R18 200/55R16 |
120/70ZR17 190/55ZR17 |
| masa [kg] | 382 | 348 |
| rozstaw osi [mm] | 1695 | 1680 |
| prześwit [mm] | 130 | |
| zawieszenie przód | podwójny wahacz | BMW Duolever |
| zawieszenie tył | Pro-Link | BMW Paralever |
| pojemność zbiornika paliwa [l] | 21,1 | 26,5 |
| średnie zużycie paliwa [l/100 km] | 5,6/5,4 test | 5,9 |
| napęd | wał Kardana | |
| gwarancja | 2 lata z możliwością przedłużenia |
2 lata |
| zalecany olej silnikowy | Honda SAE 0W-30 | |
| cena [tys. zł] | GW ABS 110.300 GW Tour ABS 136.300 GW Tour ABS DCT airbag 152.600 |
100.600 |
| przegląd | przegląd zerowy w cenie motocykla |
|
Zalety: cudowna praca 6-cylindrowego silnika, wysoki komfort jazdy, szybka skrzynia automatyczna DCT, airbag, bogate wyposażenie, sportowa kreska nadwozia, pięknie wykończone detale, ostre jak brzytwa hamulce z połączonym ABS-em, czytelny wyświetlacz, podgrzewane manetki i siedzenia, możliwość regulacji twardości zawieszenia w zależności od liczby pasażerów i bagażu, możliwość sekwencyjnego wyboru biegów (jak w przekładnie manualnej), skuteczne światła przednie, dobry system audio, bardzo głośny sygnał drogowy, podnóżek boczny i centralny, automatycznie otwierane i odblokowywane kufry, siedzenie dopasowane do każdego bikera, nikła awaryjność, bardzo wysoki prestiż
Wady: cena, mała pojemność zbiornika paliwa. Innych nadal szukamy...
Alicja Gotowska, Krzysztof Golec, redakcja autoflesz.com![]()