Hel, miasto symbol, przez wielu nazywane początkiem Polski, a przez Kaszubów „Krowim ogonem”. W głębokim PRL-u można się było tu dostać z pobliskiej Juraty... tylko za okazaniem dowodu osobistego. Dziś hulaj dusza, piekła nie ma – czyli Hel późną jesienią!
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / rzeźba Neptuna z Bolonii, rozpoznawalny postument Helu
Gdynia, Puck, Władysławowo, Chałupy, Jurata, Kuźnica, Jastarnia wreszcie Hel. To znane i wielokrotnie odwiedzane miejscowości, kurorty nad polskim Bałtykiem i Zatoką Pucką. Warto się zatem pokłonić gen. Hallerowi w Pucku, podziwiać ciągle w rozbudowie Obwodnicę Trójmiasta, posłuchać opowiadań miejscowych w Chałupach, co niejedno piwo wypili ze Zbigniewem Wodeckim, trzeba też obejrzeć obowiązkowo jeden z większych portów w Jastarni, zstąpić z wysokich klifów Władysławowa na szeroka plażę, aby wreszcie dotrzeć do miasta symbolu – Helu.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Oj dawno tu nie byliśmy! Latem w środku wakacji, to wątpliwej jakości atrakcja (lub jak kto woli odpoczynek). Turyści, wczasowicze, ozdrowieńcy z pobliskich sanatoriów i domów zdrojowych okupują ten rejon Polski. Jednym słowem zbyt tłoczno, za dużo samochodów, za mało miejsc parkingowych, a reprezentacyjny deptak (ul. Wiejska) tętni zwykle życiem. Pod koniec października niemal wszystkie sklepy, kramy, bary - pozamykane. Nie dość, że nie ma wczasowiczów, to jeszcze pandemia i obostrzenia wypłoszyły gości. Zauważyliśmy jednak żwawo pomykających rowerzystów, ścieżką rowerową z samego Władysławowa - lasy iglaste i liczne punkty do odpoczynku są życzliwe dla miłośników dwóch kółek.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Postanowiliśmy zatem sprawdzić, czy późną jesienią Hel nadal jest atrakcyjny. Okazuje się, że jest, a każdy może znaleźć coś dla siebie. Historycy, eksploratorzy, fotograficy zawsze znajdą tu coś do wyhaczenia. My podziwialiśmy cumowanie jachtów w porcie, czyszczenie rybackich sieci, militarne umocnienia zachowane z czasów II wojny światowej i kilka innych ciekawostek o których za chwilę napiszemy więcej.
Hel to także, a może przede wszystkim Port Wojenny i Rejon Umocniony Hel. Niestety to już przeszłość, a obiekty którymi administruje Agencja Mienia Wojskowego są notorycznie dewastowane. Marynarze, co tu służyli jeszcze w PRL-u łapią się za głowę, jak można było doprowadzić tę historyczną ikonę, wybudowana jeszcze w 1931 roku, do totalnej ruiny. Postanowiliśmy nie zamieszczać zdjęć portu - tak po ludzku – ręce opadają. Łodzie patrolowe, kutry torpedowe niszczyciel Warszawa zniknęły, a po kolejce wąskotorowej pozostały jedynie zardzewiałe szyny.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ Hel, port rybacki
Jednym z większych producentów w Helu jest przetwórnią ryb morskich i hurtownia Koga Maris Sp. z o.o. Ale jeśli chcecie zjeść dobrą rybkę, to warto zapukać do restauracji Kutter (przy ul. Wiejskiej). Ponoć śledzie na słodko docenił tu nawet Kamil Okrasa, niezły jest też śledź po kaszubsku. Na dorsza z frytkami i surówką warto wpaść do „Rybomanii” w Juracie. Wprawdzie nie jest to pychota jak w Darłowie – najlepsza ryba jaką jedliśmy w tej części polskiego Bałtyku, ale też dobra. Ważne, iż świeża!
Port rybacki w Helu to taki mix, trochę kutrów rybackich i większych jednostek, knajpki, statki wycieczkowe, skrawek płaży, szalejące mewy przypominające te z „Dzikich plaż Juraty”, jak śpiewa Irena Santor oraz... kościół przemianowany na muzeum. Oddział Muzeum Rybołówstwa (kiedyś był tu kościół ewangelicki z XV w.) przejęło w 1969 muzeum Morskie w Gdańsku. Jednak centralnym punktem wejścia do portu jest rzeźba Neptuna wzorowana na tym z Bolonii... artysty Arkadiusza Żółtowskiego herbu „Ogończyk”.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ Hel, port rybacki
Hel to także miasto przyjazne motocyklistom – naprzeciwko magistratu znajdziemy skwer motocyklistów, pamiątka po pierwszym zlocie H.O.G. (Harley Owners Group). Wszystko wskazuje na to, iż po zakończeniu pandemii COVID-19 odbędzie się tu kolejny zlot. Podobne zloty odbywają się także w stolicy motocyklowej Dolnego Śląska – Karpaczu.
Jeśli zamierzacie latem pościgać się na skuterach wodnych i zdobyć uprawnienia na motorówkę, taki kurs oferują specjaliści tuż przy porcie (cena w sezonie 500 zł). Podobne szkolenia oferują specjaliści od nurkowania, w tym nurkowania do zatopionych wraków (jakich tu wiele).
Aby dokładnie spenetrować Półwysep Helski, w szczególności Hel trzeba co najmniej kilku dni zwiedzania. Historia tego miejsca jest niezwykła. Mało kto wie, że Hel bronił się dłużej niż nagłaśniane Westerplatte. Po upadku Oksywia (19 września 1939 roku) Hel bronił się już samotnie. Powstał Rejon Umocniony Hel, który wiązał ogniem ataki pancerników „Schlesien” i „Schleswig-Holstein”.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Pewnie podobnie jest z mało znaną taktyką obrony Półwyspu Helskiego, między Chałupami i Kuźnicą utworzono zaporę, która miała przeciąć w najwęższym miejscu półwysep tak, aby powstała wyspa. Na szczęście nie wykonano tego planu. Wiele umocnień, punktów, resztek skaldów amunicji, stanowisk baterii ogniowych można jeszcze spotkać na Półwyspie Helskim. Warto zatem zwiedzić Muzeum Historii Helu (czynne od 1-25 października w godz. od 11-16.00). Uwaga: zwiedzanie baterii Laskowskiego wymaga telefonicznego uzgodnienia w okresie pandemii COVID-19.
Kolejną ciekawostką jest rzeźba wykonana z jednego kawałka drewna, długość to 15,2 m - co odnotowano w Księdze Rekordów Guinnessa (czerwiec 2019 r.).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ Hel, port rybacki
Półwysep Helski – najciekawszym miastem na półwyspie jest oczywiście Hel, który otrzymał z rąk księcia Świętopełka II Wielkiego prawa miejskie na prawie lubeckim w 1260 roku. Swój rozwój zawdzięcza jednak Krzyżakom, bowiem do zakonu należał ten unikalny w skali światowej półwysep (od 1308 do połowy XV w.). To oni dali zalążek powstania portu rybackiego, ściągnęli tu pierwszych osadników, powstawały karczmy, kościoły, miejsca wyznaniowe.* Dodajmy jednak, że prawa miejskie dotyczyły Starego Helu (niem. Neu Hela). Dziś, to co pozostało dotyczy głównie Nowego Helu, stary przykryła gruba warstwa piasku pod powierzchnią morza. /źródło: Ilustrowany kurier Codzienny z 1935 roku/
*/ na początku XIV wieku Pomorze Gdańskie wraz z Półwyspem Helskim zajęli Krzyżacy. W 1378 roku wielki mistrz zakonu krzyżackiego Winrich von Kniprode potwierdził lokację miejską Starego Helu na prawie lubeckim (miejscowość otrzymała wówczas część mierzei aż do Jastarni z prawem eksploatacji lasów i pastwisk). Półwysep, jako część Prus Królewskich, formalnie stał się częścią Polski po wojnie trzynastoletniej, w 1466 roku. /źródło: tytus.edu.pl/
W Nowym Helu znajdziemy twarde dowody dot. kościoła pw. św. Piotra i Pawła, potwierdzające lokowanie w 1417 roku. Niestety, w okresie pandemii kościół był zamknięty.
W 1626 roku helanie odmówili przysięgi wierności królowi Karolowi Gustawowi, konsekwencje były surowe – miasto spalono i splądrowano, a kobiety zgwałcono. Mimo to osadnicy i Kaszubi nie poddali się zniewoleniu szwedzkiemu najeźdźcy.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ Jastarnia, port jachtowy
Hel utracił prawa miejskie pod zaborem pruskim w 1872 roku, a odzyskał dopiero w Polsce Ludowej w 1963 roku. Niektórzy urzędnicy UM w Helu mówią, iż miasto - nawet dziś - przypomina zaginioną Atlantydę. Inni mówią „Miasto z morza”, jak w filmie o tym samym tytułem w reżyserii Andrzeja Kotkowskiego, ale dotyczącym początków Gdyni.
Ciekawostki z okresu II wojny światowej - Muzeum Obrony Wybrzeża
31 Bateria im. Heliodora Laskowskiego w Helu - bateria artylerii nadbrzeżnej, stanowiąca b. ważny punk oporu Półwyspu Helskiego. W jej skald wchodziły: cztery zamaskowane stanowiska z płyt żelbetowych + siatki maskujące), działa kalibru 152,4 mm Bofors, magazyny amunicji.
Baterię wchodziła w skład Rejonu Umocnionego Hel. Wykazała swoja skuteczność w bitwie artyleryjskiej 3 września 1939 z dwoma niemieckimi niszczycielami. Ponadto wspierała oddziały Lądowe Obrony Wybrzeża, zaś 25 i 27 września stoczyła dwukrotny pojedynek artyleryjski z niemieckim pancernikiem szkolnym „Schleswig-Holstein”. Bateria wypełniła przydzielone zadanie, a dzięki dobremu maskowaniu, mimo nalotów lotnictwa i ostrzału pancerników nie poniosła większych szkód.
Koncepcja budowy baterii powstała w 1933 roku z inicjatywy kmdr. ppor. Heliodora Laskowskiego (stopień oficerski w Marynarce Wojennej odpowiadający stopniowi majora w Siłach Zbrojnych i Lotnictwie), kierownika Szefostwa Artylerii i Służby Uzbrojenia Kierownictwa Marynarki Wojennej. Przetarg na dostarczenie dział wygrała szwedzka firma Bofors. Umowę z Boforsem na dostawę czterech armat kal. 152,4 mm podpisano 20 grudnia 1933 roku. Dwa lata później armaty trafiły do Gdyni na pokładzie polskiego okrętu ORP Wilia, po czym przewieziono je na Hel.
Po II wojnie światowej, w 1946 roku na bazie istniejących stanowisk dział 31. Baterii im H. Laskowskiego została zorganizowana 2 Bateria 13. Samodzielnego Dywizjonu Artylerii Nadbrzeżnej. Bateria funkcjonowała do 1976 roku, ale ostatecznie zrezygnowano z artylerii nadbrzeżnej w naszym wojsku. W maju 2008 roku staraniem Muzeum Obrony Wybrzeża odrestaurowano i udostępniono zwiedzającym stanowisko nr 4 Baterii im. H. Laskowskiego wraz z zachowaną powojenną armatą B-13, a w podziemiach stanowiska umieszczono wystawę poświęconą tejże baterii. /źródło: wikipedia.org/wiki/Bateria_nr_31/
Musimy dodać, ze baterią dowodził kmdr Zbigniew Przybyszewski, do samego końca nie chciał się poddać. Wspomnieliśmy, że obrona Helu trwała dłużej niż obrona Westerplatte i Oksywia, aż do 2 października 1938 r. Dalsza obrona była bezcelowa, wcześniej padła Warszawa i Modlin. W PRL-u komandora oskarżono o zdradę w tzw. spisku siedmiu komandorów. Aresztowany w Warszawie, został zastrzelony w więzieniu na Mokotowie - strzałem w tył głowy (16 grudnia 1952 r.). Dopiero w 1956 roku rodzina o komandor doczekali się rehabilitacji.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
"16 grudnia, w 65 rocznicę pozbawienia życia kmdr Stanisława Mieszkowskiego i kmdr Zbigniewa Przybyszewskiego, po mszy w kościele garnizonowym na Oksywiu, szczątki trzech komandorów przewieziono na lawetach na Cmentarz Marynarski na Oksywiu i tam z asystą wojskową, w obecności prezydenta RP pochowano uroczyście w specjalnie zaprojektowanej Kwaterze Pamięci" - czytamy w opracowaniu mow.helmuzeum.pl
Niemiecka bateria Schleswig Holstein
Jak opowiada Władysław Szarski z Muzeum Obrony Wybrzeża Helu bateria Schleswig Holstein była w tym czasie największą bateria lądową na świecie. Aczkolwiek mało znane działa kolejowe 802 mm Schwerer Gustav nazywane przez artylerzystów „Dora” było jeszcze potężniejsze. Niestety, duma Adolfa Hitlera (Dora) była nie tylko mało mobilna, ale bardzo kłopotliwa w codziennej obsłudze.
Bateria Schleswig Holstein z kolei miała kal. 406 mm i została sprytnie zamontowana w centralnej części cyplu, ok. 1 km na północ od dworca kolejowego w Helu. Warto tylko przypomnieć, że w samym Helu mamy aż trzy generacje umocnień, baterii i dział wybudowanych przez Niemców, Polaków, a po wojnie także Rosjan. Praktycznie do 1989 roku roku Hel był enklawa stricte wojskową i tylko obywatel PRL-u mógł, za okazaniem dowodu osobistego, tu przyjechać. Szlabany wojskowe z ochroną wartownika pozostały do późnych lat 90. XX w. Dziś hulaj dusza - piekła nie ma! Każdy może tu przyjechać, aczkolwiek burmistrz Helu i lokalna społeczność chcą ograniczeń w związku z pandemią COVID-19.
Wracając do tak potężnej baterii to chluba entuzjastów z Muzeum Obrony Wybrzeża, została wyremontowana i stanowi nie lada atrakcję dla zwiedzających (zimą o w okresie drugiej fali pandemii) mogą być problemy.
Jej podstawowym zadaniem była walka z największymi okrętami, które zagrażały bazom w Gdańsku i w Gdyni. Zasięg aż 56 km pokrywał ogniem obszar od jeziora Żarnowieckiego, poprzez rejony Kartuz i Tczewa, aż do ujścia Nogatu do Zalewu Wiślanego w okolicach Elbląga. /źródło: gohel.pl/
W kontekście słynnego filmu Alistara McLeana, zresztą z nieistniejącą wyspą i wykonanymi na potrzeby filmu działami Navarony, te na Helu są zarówno prawdziwe, jak i potężniejsze – tak twierdzą pracownicy Muzeum Obrony Wybrzeża.
Dane baterii Schleswig Holstein robią wrażenie: obsługa 55 artylerzystów, masa wieży 400 T kal. 406 mm typu SK C/34-model z 1934 roku, masa pocisku 1030 kg, prędkość początkowa pocisku 810 m/s. Amunicja była przesyłana za pomocą kolejki wąskotorowej. Więcej o tej nadzwyczajnej konstrukcji dowiecie się z opowiadań Władysława Szarskiego i Wojciecha Waszkowskiego ze Stowarzyszenia „Przyjaciele Helu”.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / wyciąganie z wody jachtu pełnomorskiego w Jastarni
Jastarnia – nieco młodsza od Helu, pojawia się w spisie miejskim z 1595 roku.* Port rybacki wybudowano w latach 1926-1930. Jest większy niż ten w Helu, ale swój rozwój zawdzięcza licznie bazującym tu jachtom, żaglówkom czy katamaranom. Mieliśmy szczęście, aby podpatrzeć, jak wyciąga się z wody jachty morskie do zimowego garażowania. Wygląda to dość ciekawie, co zobaczycie na zdjęciach.
*/ pierwsze wzmianki o Jastarni pochodzą z 1378 r., wówczas nosiła nazwę Osternas, późniejsza nazwa to Hasternia, a już od 1578 r. - Jastarnia
Jastarnia ma także wojenne konotacje. Warto zwiedzić Ośrodek Oporu Jastarnia i baterie dział Schleswig-Holstein, zbudowane w 1940 roku. Jak mówią miejscowi osadnicy, były to najpotężniejsze działa, jakie zamontowano na lądzie (aczkolwiek podobne działo znajduje się na Bornholmie). Do dziś zachowały się 3 działobitnie z bunkrami i magazynem amunicji, wieża i dwa magazyny amunicyjne. Zachowane umocnienia wpisano do rejestru zabytków militarnych w 1999 roku.
Żal wyjeżdżać z Helu, jeszcze sporo do spenetrowania, zwłaszcza iż Złota Polska Jesień nadchodzi. Jeszcze tu wrócimy, bo wątek wojenny, heroiczna obrona Helu, bohaterscy marynarze, Kaszubi, ciągle intrygują i nie pozwalają zapomnieć o patriotyzmie i honorze.
redakcja autoflesz.com![]()