Warto zwiedzić: na szlaku Gór Stołowych z malowniczej miejscowości Karłów

Polska jest piękna, a doskwierające obostrzenia w okresie pandemii koronawirusa wymusiły zwiedzanie Polski. Góry Stołowe okazały się idealną odskocznią od codziennych spraw i szybkiego życia w dużym mieście. Wyjazd w góry zaplanowaliśmy z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, wykorzystując malowniczy Karłów jako bazę wypadową. Co ciekawe, gaździna przywitała nas butelką miejscowego piwa. Taki tu zwyczaj!

fot. Łukasz Biskup

Kolejny list do redakcji z wakacji, spędzonych w Polsce, widziany oczyma naszych Czytelników. Góry Stołowe, Karkonosze, Bieszczady czy Dolny Śląsk są nie tylko nam bardzo bliskie, ale dość często o nich piszemy. Dlatego dziś publikujemy krótką relację z tego regionu Polski. Zdjęcia zaś - zresztą piękne - zastępują 1000, często niepotrzebnych  słów. Dziękujemy i czekamy na wasze kolejne listy. Najciekawsze opublikujemy!

Góry Stołowe pretendują do korony cudów świata. Są nie tylko piękne i przyjazne - nawet najmłodszym - ale ciągle tajemnicze, podbudowane wieloma  legendami i krążącymi ciekawostkami. Mamy nadzieje, że dzięki naszym Czytelnikom dołożymy kolejną cegiełkę do tej legendy.

fot. Łukasz Biskup / szlak czerwony z m. Karłów

Widok na Szczeliniec Wielki, Szczeliniec Mały - ciekawe szlaki
Jednym z ciekawszych szlaków Gór Stołowych jest ten prowadzący do „Błędnych Skał” (niem. Wilde Löcher) 843 m n.p.m. - zespołu bloków skalnych  położonych między miejscowościami Karłów i Kudową Zdrojem. Odcinek ten stanowi fragment Głównego Szlaku Sudeckiego (Wambierzyce – Kudowa Zdrój) oznakowanego kolorem czerwonym.

Z Karłowa do Błędnych Skał dzieli nas około 4,1 km marszu o niewielkiej skali trudności. Czas przejścia wg różnych źródeł to około 1 h 15 minut (z kijkami do nordic walking nieco szybciej). Niemniej jednak nie warto się specjalnie spieszyć, gdyż po drodze czeka na nas kilka ciekawych miejsc, które można z łatwością przeoczyć. Warto zatem zrobić sobie mapkę z punktami, które chcemy  "zaliczyć" i koniecznie sfotografować.

fot. Łukasz Biskup

Trasa z centrum Karłowa wiedzie początkowo na północny zachód przez malownicze pola usiane  pojedynczymi głazami,  przecinając następnie Machowską Drogę i przebiegając dalej wzdłuż starego traktu „Zielonej Drogi” - równoległej do grzbietu Skalniaka. Na ostatnim odcinku drogi czeka nas nieznaczne podejście po pokonaniu, którego docieramy do celu naszej podróży - Wielki Szczeliniec.
Ciekawostki:

- Jesteśmy jednym z dwóch w Polsce (drugie to Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów w Tatrach) obiektów, do którego w żaden sposób nie można dojechać samochodem. Nie prowadzi tu żadna droga, po której mógłby się poruszać jakikolwiek pojazd. Jedynym sposobem dotarcia jest wybranie się piechotą - czytamy na stronie Turystycznego Schroniska PTTK

fot. Łukasz Biskup

Jak zatem obsługa schroniska radzi sobie z dowozem towarów? Zdziwicie się, wszelkie towary,  w tym zapasy wody pitnej,  wciągane są specjalną windą towarową (nie jest przystosowana do przewozu ludzi). Można powiedzieć "na linie",  sprytnie, jak przed wiekami.

Drogi dojścia są dwie:

  • droga z Karłowa  "żółtym szlakiem" - uwaga zimą schody (policzyliśmy 665) nie są odśnieżane, wspinaczka grozi kontuzją lub poważniejszymi obrażeniami - bez specjalistycznego obuwia zimą. Samochód należy zostawić na płatnym parkingu w Karłowie;
  • droga od strony Pasterki "żółtym szlakiem" - trudna droga, bez poręczy.

Jeśli spytacie o miejsca noclegowe, to schronisko dysponuje 41 miejscami o standardzie turystycznym. Co to znaczy - jest niemal tak dobrze, jak kiedyś na izbie żołnierskiej, gdzie spało nawet 10 podchorążych II rocznika (piętrowe łóżka, czasem brak ciepłej wody). Są jednak pokoje 2- osobowe w cenie 90-100 zł/dobę. Jeśli nocujecie dłużej niż dobę Urząd Gminy Radków pobiera opłatę klimatyczną 1,80 zł/dobę. Teraz zdziwicie się... schronisko oferuje nocleg "na glebie" (karimata), jeśli wszystkie miejsca na Szczelińcu  są zajęte. 

fot. Łukasz Biskup / na szlaku - Wielki i Mały Szczeliniec

Orogeneza Gór Stołowych
Góry Stołowe  (niem. Heuscheuergebirge, czeski Stolové hory, daw. Hejšovina) pasmo górskie w Sudetach Środkowych pomiędzy Karkonoszami a Górami Bystrzyckimi i Orlickimi, rozciągające się na granicy z Czechami. To uroki Dolnego Ślaska i Czech, a do wspomnianej Kudowy najlepiej jechać właśnie przez Czechy.  Zachodnia część Gór Stołowych leży na terenie Czech i nosi nazwę Broumovská vrchovina.

Góry o płytowej budowie geologicznej, których wypiętrzenie datuje się na ponad 30 milionów lat temu. Płytowa budowa związana jest z osadowym pochodzeniem tworzących je skał. W późnej „kredzie”, w okresie między ok. 95 do 80 mln lat temu obszar dzisiejszych Gór Stołowych stanowił zatokę rozległego i płytkiego Morza Czeskiego. Spływające z przylegających obszarów lądowych rzeki nanosiły materiał zwietrzelinowy, który osadzał się na jego dnie, co w rezultacie utworzyło trzy poziomy piaskowców: dolny, środkowy i górny - powstałe z gruboziarnistych osadów przedzielonych drobnoziarnistymi marglami.

Z uwagi na wyjątkowość formacji skalnych, niespotykanych w innym rejonie Polski w 1993 roku utworzono Park Narodowy Gór Stołowych. Obszar ten zajmuje powierzchnię 6340 ha obejmując wierzchowinowe i centralne partie Gór Stołowych oraz północno- zachodnią część Wzgórz Lewińskich.

fot. Łukasz Biskup

Na północnym zachodzie Park sąsiaduje z czeskim Parkiem Krajobrazowym CHKO Broumovsko. Od południa i północnego-wschodu obszar Parku wyznacza linia ściany lasu biegnąca u podnóży Gór Stołowych i północno - zachodniego fragmentu Wzgórz Lewińskich. Teren Parku ma kształt trójkąta, który wyznacza granica państwa i prowadzące od niej międzynarodowe szlaki komunikacyjne: droga E 67 i droga nr 388, zbiegające się w Polanicy Zdroju.

Teren Parku w 89 proc. powierzchni zajmują lasy – głównie świerki i jodły. Najwyższym szczytem Gór Stołowych po polskiej stronie granicy jest Szczeliniec Wielki - 919 m n.p.m, po czeskiej stronie granicy Adršpašskoteplické skály – Čáp 785 m n.p.m.

Górzysty teren zamieszkują zwierzęta powszechnie występujące w lasach: jelenie, sarny, dziki, lisy, kuny, a nawet muflon sprowadzony z Korsyki . Aczkolwiek dużo ciekawsza jest tutejsza awifauna - chodzi o rzadko spotykane gatunki sów jak: puchacz sóweczka i włochatka, a także bocian czarny, jarząbek,  słonka,  orzechówka, krzyżodzioby świerkowe, czyże, paszkoty, dzięcioły zielonosiwe i czarne, krogulcem jak również  siniaki.

Kolejne ciekawostki o Górach Stołowych, co warto zwiedzić?
Mało kto wie, że ośrodek „Po Szczelińcem” był tłem w superprodukcjach amerykańskich:

  • Opowieści z Narnii – Lew, czarownica i stara szafa;
  • Opowieści z Narnii – Książę Kaspian.

Czy to już wszystko?  Otóż nie. Góry Stołowe z pewnością nie są tak znane, jak Bieszczady, Karkonosze i oczywiście Tatry. Ale uwierzcie, jeśli zdecydujecie się tu przyjechać np. późną jesienią,  to przekonacie się, że było warto. Tajemnice, ciekawostki, obiekty militarne i skalne pomniki napotkacie w  każdym dniu waszej wycieczki. Przy odrobinie szczęścia  sfotografujecie muflony i puchacze.

Niektórzy mówią, iż  każde góry są piękne, ale jeśli chcemy kolonizować Marsa, to powinniśmy choć raz utrwalić w pamięci obrazek przemycony właśnie z niewysokich Gór Stołowych. Nie chodzi tu bynajmniej o oklepany Szczeliniec (czy Błędne Skały lub Adrchpach po czeskiej stronie ), jak Śnieżka górująca nad Karpaczem, tylko o zupełnie inne walory. Ciekawostek, krajobrazów, legend, a także gości zawsze jest pełno w podczas kanikuły, nawet w okresie pandemii. Z kolei  wrzesień-październik,  to chyba najpiękniejsze widoki, mało turystów i raj dla fotoamatorów. Zatem podpowiadamy czego nie wolno przeoczyć. Niestety, nie uda się to wam w ciągu 2-3 dni, trzeba zarezerwować trochę więcej czasu.

Zatem polecamy:

  •  Droga Stu Zakrętów  mekka motomaniaków;
  •  Krzyż Marty, osobliwa pamiątka historii;
  •  bazylika  w Wambierzycach;
  •  Park Zdrojowy w Kudowie Zdroju;
  •  cmentarna Kaplica Czaszek w Czermnej;
  •  Fort Karola – wybudowany nad przygranicznym traktem pomiędzy Austrią i Prusami, w roku 1790.  Bastion ochrzczony imieniem cesarza Karola VI, którego siłę stanowiła zaledwie drużyna,  kontrolująca drogę do Radkowa. Wraz z warownią krąży wśród miejscowych kolejna ciekawostka. Jej budowniczy kpt. Bonawentura von Rauch marzył o zmilitaryzowaniu nieodległego Szczelińca. Nadaremnie! Fort opustoszał i jak to zwykle bywa zaczął popadać w coraz większą ruinę. To co pozostało określono jaku umocnioną ruinę (resztki murów, platforma widokowa, okna). Ale widoki przepiękne... Fort można polecić jako zakończenie pętli po Narożniku oraz Białych Skałach, stąd zaledwie 15 min. spokojnego marszu do ruin.
  • oraz Ludwikowice Kłodzkie – wprawdzie to Góry Sowie, ale warto zobaczyć miejsce, gdzie najprawdopodobniej Hitler miał zaawansowaną broń antygrawitacyjną „die Glocke” (Dzwon) - to zaledwie 24 km od Wambierzyc.

 

Autor: Magdalena i Łukasz Biskup

Publish modules to the "offcanvas" position.