Ostatnie wakacje w okresie pandemii spędziliśmy na oglądaniu obiektów zabytkowych Wielkopolski, a dokładniej gminy Pakosław. Pałac w Pakosławiu już opisaliśmy, dziś Czestram-Golejewko, wieś w powiecie rawickim, w której znajduje się znana stadnina koni i pałac w stylu elżbietańskim. Czy warto tu przyjechać z aparatem w ręku. Warto, wszak Polska jest piękna, choć nie zawsze pamiątki historii wyglądają tak, jak pałac †Jana Kulczyka w Szwajcarii.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Czestram-Golejewko – odrobina historii
Według zapisów historycznych, to jedna z najstarszych polskich wsi wzmiankowanych w dokumentach źródłowych. Golejewko jako Czestram, po raz pierwszy wymienione zostało w bulli papieża Inocentego II w 1136 roku. I wszyscy powtarzają to jak mantrę. Wiemy też bezspornie, że za panowania Piastów Czestram (do 1370 roku) był grodem warownym z wieloma umocnieniami (w tym fosą). Dziś maszerując do zapuszczonego – niestety – pałacu mijamy kamień węgielny z wyrytym napisem „Czestram Golejewko 1136 rok” (jest także podkowa końska). Na początku nie wiesz jeszcze o co chodzi, ale miejscowi chętnie mówią o ciekawej historii wsi. Co ważne, masz pewne miejsce parkingowe, za które nikt nie wyciąga ręki do natychmiastowej zapłaty.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Początki zatem sięgają głębokiego średniowiecza, wtedy był to ważny gród kasztelański położony na handlowym szlaku, tuż przy granicy ze Śląskiem. Nazwa Golejewko pojawiła się w 1296 r. i używana była wymiennie z nazwą Czestram. Dziś funkcjonuje oficjalnie Golejewka, być może dlatego, iż bardziej znana niż pałac jest stadnina koni czystej krwi angielskiej (głównie biorą udział w wyścigach na Służewcu).
W tym miejscu przypomnijcie sobie kolejną ciekawostkę, która opisywaliśmy podczas podróży po Dolnym Śląsku, a konkretnie Przesiece. Tuż po wojnie nosiła nazwę Matejkowice, wcześniej – podczas zasiedlenia przez Niemców – Hain.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Zatem jakiż to bogaty ród wybudował tu swoją rezydencję?
Od 1486 do 1663 r. Golejewko wraz z przyległymi włościami (w tym kilka wsi) należało do rodu Awdańców-Chojeńskich. Ale dopiero w 1496 r. zapisano w księgach kościelnych powstały tu dwór. Skąd o tym wiemy? Otóż do rejonowego sądu wpłynęła (w 1620 r.) skarga hrabiego Andrzeja Chojeńskiego na okoliczność zuchwałej kradzieży dóbr, podpalenia i pobicia jego żony przez granicznego ziomala Hansa Ulricha Schafgotscha. Dlaczego Hans Ulrich, pan na Żmigrodzie posunął się do takiego afektu pod nieobecność gospodarza? Powodów było kilka (jednym z nich... chciał uwieść córkę Chojeńskiego), ale żaden nie upoważniał do czynnej napaści i czynienia gwałtu. Nie uwierzycie, zabrał ze sobą aż 500 zbrojnych watażków!
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Wtedy właśnie wymieniono niemal cały inwentarz dworu wraz z zabudowaniami. A trzeba wiedzieć, iż nawet dziś zespół pałacowo-parkowy wraz ze stadniną konie robi wrażenie. problem w tym, że obecny pałac nie jest tym z czasów rodu Chojeńskich. Smutno się jednak robi, gdy popatrzymy na zdjęcia, które ukazują stopień degrengolady dawnego majątku, choć niektórzy używają nazwy twierdzy. Naszym zdaniem to nadużycie, jakby z chińskiego grzywacza przeistoczyć w pitbulla...
Chojeński był nie tylko bogatym zarządcą tych włości, ale także przemycił kilka patriotycznych akcentów do zabudowań pałacowych. Przede wszystkim na szczycie wieży bramnej, zresztą zachowanej do naszych czasów – umieścił gwiazdę z półksiężycem, a kościołowi pobdarował wota zdobyte na wojnie z Turkami.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Po śmierci właściciela i rządcy tego majątku, jego córki sprzedały Golejewko cześnikowi inowrocławskiemu Władysławowi Rogalińskiemu ze Smolic (1663 r.). Nowym właścicielem, aczkolwiek po kądzieli, został Konstantyn Rogaliński (1701-1768), kasztelan nakielski. To on rozbudował najpierw stojący naprzeciwko wieży bramnej drewniany dwór o murowanym alkierze, nakazał także wznieść murowany, dwukondygnacyjny pałacyk wraz z ogrodem włoskim. Dziś wygląda to ponuro, a oczko wodne pokryte jest roślinnością bagienną i szuwarową.
Dopiero w 1846 r. Golejewko nabyła rodzina Czarneckich, która w latach 1848-1852 przebudowała wieżę bramną Chojeńskich oraz pałac Rogalińskich. Głowa rodu nakazała też wybudowanie czworaków, które dziś (przynajmniej niektóre) wykorzystywane są na stajnie koni pełnej krwi angielskiej. Styl angielski widać także w wielobocznych wieżyczkach i misternie dobudowanych sterczynach. Całość nawiązuje do gotycko-renesansowych zamków angielskich wznoszonych w II poł. XVI w. (w stylu elżbietańskim). Cóż, jednym się to podoba, innym nie. Ale tak to jest z modą – styl pozostaje, moda przemija. Ponoć tak powiedziała słynna wizjonerka mody Coco Chanel.
W tym okresie sprowadzono kilku znanych ogrodników i leśników, którzy mieli rozbudować i - co nieco - zmienić w przypałacowym ogrodzie. Czy to się udało, sami zobaczycie.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Jak jest dziś?
Cóż, to miejsce powoli, bardzo powoli wstaje z kolan – przynajmniej naszym zdaniem - obiekt i jego zarządcy faktycznie z trudem wstają z kolan, ale muszą uważać, aby nie uderzyć się w głowę. Owszem to ironia, jaka wypowiedział b. premier Marcinkiewicz na politykę b. ministra spraw zagranicznych. Ale czy w Golejewku jest jakakolwiek polityka na dalsze lata? W dobie szalejącej pandemii to trudny, bardzo trudny okres; do tego, jak później dopowiemy obarczony sagą spadkową.
W każdym bądź razie wieża bramna na przełomie XV i XVI w. a później rozbudowana w XVIII w. posiada pomieszczenia mieszkalne. W latach 1848-1852 została ponownie przebudowana na spichlerz w stylu elżbietańskim. W okresie głębokiego PRL-u substancję trwałą adaptowano na budynek socjalno-biurowy. Dziś urządzono tu salę muzealną, ale trzeba mieć szczęście, aby cokolwiek zwiedzić. Pałac, dla przykładu, jest nieudostępniony do zwiedzania i prezentuje tzw. ruinę umocnioną. Trzeba włożyć sporo pieniędzy (lub dotacji unijnych), aby pałacyk przypominał okres największej chwały za panowania hr. Chojeńskiego. Z zewnątrz jakoś się trzyma, w środku jak po tsunami...
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Stadnina koni
W 1921 r. Janusz Czarnecki założył w Golejewku znaną w Polsce stadninę koni pełnej krwi angielskiej. Stajnie rozbudowano w latach 1924-1925 o nowe stajnie, ale większość z nich nie dotrwała do naszych czasów. Po śmierci znanego hodowcy koni w 1933 r. majątkiem, aż do wybuchu ii wojny światowej, zarządzała Romana Czarnecka, wdowa.
Zaraz po wojnie Golejewko zostało upaństwowione nakazem Bieruta i przejęte przez Państwowe Zakłady Chowu Koni. Pomieszczenia pałacowe i piwnice wykorzystywane były różnie, nawet na paszę dla koni. Obecnie zespół pałacowo-parkowo-folwarczny jest własnością Stadniny Koni „Golejewko” i czeka na lepsze, znacznie lepsze czasy.
Ciekawostka... na osi elewacji ogrodowej pałacu usytuowana jest aleja główna parku, biegnąca z pn. na pd., a następnie przechodząca przez ozdobną bramę oraz most południowy za którym rozpościera się aleją lipową, zwana Aleją Zasłużonych Koni. Miejscowi mówią, że to hałd dla najlepszych koni wyhodowanych w tej stadninie.
Zespół pałacowo-parkowy z folwarcznymi zabudowaniami tworzył dość rozległe założenie dworu obronnego. Najstarszym zachowany zabytkiem jest wspominana już wieża-brama z charakterystycznymi elementami, zaś kompleks XIX i XX-wiecznych zabudowań folwarcznych, zaliczany jest do najokazalszych w Wielkopolsce. Mówiąc wprost: trochę kiczu, przebłyski dawnej epoki, kawał historii Polski i ocalone od zapomnienia konie (wygrywają wiele wyścigów na Służewcu). A pałac, cóż ciągle czeka na ocalenie od kompletnej ruiny (jest w rejestrze zabytków).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Podsumowanie
Pałac, przynajmniej w kadrze Nikona wygląda okazale, zaś w środku wymaga remontu. I to dość szybkiego remontu. Ogólnie jest tu skromnie, a dzień mija niemrawo - na pędzeniu rumaków na pobliskie pola i z powrotem. Na tę chwilę zamykana jest droga główna przebiegająca przez całą wieś (droga nr 36 z Rawicza). Szukając w gąszczu założeń parkowych, tuż przy dziedzińcu zamkowym, natkniemy się na marmurową figurę Samsona z 1768 roku - owszem zniszczona i zapomniana, jak Shannen Doherty dawna gwiazda filmowa, ale dzielnie czekająca na świetlisty blask.
Dzisiejszy neorenesansowy pałac, ale na średniowiecznych fundamentach, wybudował w latach 1848-1852 hrabia Jan Czarnecki. Z pierwszego zamku obronnego zachowała się jedynie późnorenesansowa wieża strażnicza (I poł. XVII wieku). Wspomnieliśmy o Alei Zasłużonych Koni, to najprawdopodobniej jedyna na świecie taka aleja, której inicjatorką była dr Maria Świdzińska.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Pewnie spytacie dlaczego pałac niszczeje? Też chcieliśmy o to zapytać kustosza sali muzealnej, ale było to niemożliwe. Mieszkanka Golejewka podpowiedziała nam, iż trwa postępowanie spadkowe w sprawie przejęcia pałacu wraz z parkiem przez prawowitą spadkobierczynię rodziny Czarneckich, którzy nabyli Golejewko w 1846 r. Starsza pani zamieszkuje obecnie w Stanach Zjednoczonych i pewnie nawet nie wie, w jakim stanie pozostają rodowe włości.
Właścicieli Czastramu było więcej, niż ci wymienieni w opracowaniu (Bronikowscy, baron Gendorf czy hr. Marceli Czarnecki), ale zasługi tych rodów dla tego miejsca nie zawsze są udokumentowane historycznie. Szkoda, że nie można na co dzień skorzystać z miejscowego przewodnika. Jeśli tu będziecie, obowiązkowo zapytajcie o możliwość zwiedzania powozowni. Są tu ciekawe eksponaty (bryczki i powozy) pamiętające jeszcze dawnych gospodarzy.
Prawa spadkowe są ważne i nierozerwalnie wpisane w tragiczną historią Polski po II wojnie światowej. Przypomnijmy tylko zawiłą sytuację spadkową w pałacu Lubostroń. Przy takiej obstrukcji spadkowej i prawnej pałac jeszcze długo pozostanie li tylko upadającym obiektem zabytkowym. Szkoda, bo stając na dziedzińcu zamkowym można poczuć intencje dawnych właścicieli. Oni ciągle wierzą, że pałac w końcu stanie na nogi. My też i pewnie za kilka lat znów pojawimy się tu z kamerą.
Wstęp na teren stadniny i pałacu (na tę chwilę niemożliwy) nie jest biletowany, ale nie zawsze uzyskacie pomoc przewodnika. W wyremontowanej części folwarku można skorzystać z noclegu. I na koniec... z całą pewnością pałac czeka na wizjonera, choćby takiego jak w Karpnikach k. Jeleniej Góry.
- przeczytaj także:
- Warto zwiedzić: Zamek Karpniki - ciekawostki, które warto poznać
- Pałac Skórzewskich w Lubostroniu jesienią – piękny o każdej porze roku
- Przesieka d. Matejkowice - największe atrakcje tej mało znanej wsi
redakcja autoflesz.com ![]()
W opracowaniu materiału redakcja oparła się na materiale Tomasza Łuczaka, OT NID w Poznaniu, 17-11-2014 r.