Obiecaliśmy wrócić do tematy zamku w Golubiu. Niedawno spędziliśmy tu kilka dni, ale celem głównym był golubski zabytek. Większość myśli, że Golub-Dobrzyń to jedno miasto, ale prawda leży gdzieś pośrodku. To dwa miasta (miasteczka) przedzielone meandrami Drwęcy, kiedyś leżały w różnych zaborach - pruskim i rosyjskim. Najcenniejszym zabytkiem w obu miastach są jednak: golubski zamek i kościół pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej z przełomu XIII/XIV wieku.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Oba miasta zostały w 1951 roku połączone, dlatego dziś pełna nazwa brzmi Golub-Dobrzyń. W Golubiu jest spokojnie, cicho, niemal niemrawo, a życie toczy się wokół krzyżackiego zamku, odbudowanego starannie. Obecnie jest własnością golubsko-dobrzyńskiego zarządu PTTK, którego dyrektorem został Piotr Kwiatkowski, syn zmarłego kasztelana Zygmunta Kwiatkowskiego. Dobrzyń z kolei to nieco większe miasto, z kilkoma marketami, rynkiem, kościołem i urzędem gminy.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Podobno mieszkańcy obu miast do dziś czynią sobie osobiste przytyki - jedni mówią do tych z Dobrzynia... Antki, drudzy przeżywają i śmieją się z nazwy Krzyżacy. Gwoli ścisłości dodajmy, że nie słyszeliśmy takich uwag, ale miasto składające się z dwóch członów dawniej leżało pod dwoma zaborami – pruskim i rosyjskim. Widać to choćby po zabudowie rynku, domów czy kościołów. Ten w Golubiu pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej pochodzi z przełomu XIII/XIV wieku.

O Golubiu już pisaliśmy, ale warto wyłuskać kilka ciekawostek dotyczących choćby zamku, jak powiedzieliśmy odbudowanego starannie po II wojnie światowej, dzięki jego kasztelanowi, charyzmatycznemu Zygmuntowi Kwiatkowskiemu. To on szukał sponsorów, namówił darczyńców na to, że warto ten zabytek przywrócić do świetności. Dziś dyrektorem zamku jest jego syn Piotr Kwiatkowski, podobno zdolny malarz samouk. Golubski zamek, z należącymi do jego przyległościami, to już mały kombinat: 150 pomieszczeń, 43 hektary ziemi, farma hodowlana, ceniona szkołą jeździecka, restauracja, łąki, park, hotel z 22 miejscami noclegowymi, muzeum. Praktycznie cały czas trwa rewitalizacja kompleksu (były też dotacje unijne ok. 1,8 mln zł).
Nieco historii
Zamek miał być połączeniem klasztoru i twierdzy. Jak podała przewodniczka prace ziemne i budowlane wznoszono już ok. 1300 r. z inicjatywy komtura Konrada von Sacka. Choć budowa nie była jeszcze ukończona, sześć lat później, na zamku goszczono księcia dobrzyńskiego Ziemowita z małżonką. Później dzieło budowy kontynuowali jego następcy – komturzy Herman i Luther z Brunszwiku.
Warownia, zbudowana na szczycie wzniesienia, była doskonałym punktem obserwacyjnym. Zamek wysoki miał zwartą konstrukcję wraz z przedzamczem (zwanym przedgródkiem lub zamkiem niższym). Tu była część gospodarcza (stajnie, stodoły, spichlerz, źródło wody pitnej). Pani przewodniczka zapewniała, że rycerze (Krzyżacy) wjeżdżali do swoich komnat konno - dlatego dziś mówi się o "schodach końskich". Spali ponoć w zbroi, gotowi natychmiast wyruszyć do odparcia ewentualnego ataku. Inni z kolei mówią o fantazji rycerzy i byłych właścicieli zamku, ale prawdopodobnie nie jest to prawdą. O Kaliguli i jego koniu Incitatusie, którego cesarz chciał uczynić konsulem, też konfabulowano, ale na szczęści nie jest to prawdą. Tak czy owak pozostawiamy ten temat niedokończony.
Nie da się ukryć, że miejsce budowy twierdzy wybrano bardzo starannie.*
*/ Wzgórze, dostępne było jedynie od strony zachodniej. Widać było z niego drogę do Torunia i Brodnicy i tereny na lewym brzegu Drwęcy, jak również grodziska w Ostrowitem i Nowogrodzie oraz zamek w Kowalewie Pomorskim.
„Zamek wysoki zbudowano na planie czworoboku wokół wewnętrznego dziedzińca, zgodnie z regułami wypracowanymi przez Krzyżaków na początku XIV wieku. Reprezentował on niezależny od ukształtowania terenu typ zamku konwentualnego (budynku konwentu wzniesionego na planie czworoboku z wieżyczkami w narożach)" – czytamy na stronie zamekgolub.pl
Zwiedzający, po powojennej rewitalizacji zamku*, podziwiali czteroskrzydłową budowlę, z ceglanymi murami, które wieńczyły blanki i umacniały przypory. W narożniku północno-wschodnim – ostatnim punktem obrony była solidnie zbudowana wieża, obecnie wieża i zamek są podświetlone w nocy.
*/ Inicjatorem odbudowy zamku w latach 1951-1967 był Ireneusz Sławiński
W podziemiach wieży znajdował się okrągły dwupoziomowy, wentylowany loch, zaopatrzony w latrynę. Ten element jest odrestaurowany i można czasami do niego zejść po drabinie. Wyjście z lochu (więzienia) było niemożliwe, przypomniało loch z filmu „Ostatni samuraj”. Miała być tajemniczo, zagadkowo, z tajemnymi przejściami - podobno do dziś nieodkrytymi.
Z zamkowych kazamatów – jak twierdzi przewodniczka – można było opuścić oblężony zamek tajemnymi przejściami, które miały prowadzić do kościoła z końca XIII w. pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej; mówi się także o przejściu podziemnym do zamku w Radzikach Dużych. Oficjalnie tych sensacji nie potwierdzono, ale mogą być prawdziwe. Zamek był samowystarczalny, miał wodę pitną poprowadzoną z pobliskiej Drwęcy, drążonymi w palach dębowych rurami (podobno ołowianymi).* Na parterze zajmowały się pomieszczenia gospodarcze, w tym kuchnia, piekarnia, stajnie, kuźnia i inne najpotrzebniejsze kramy do przetrwania ewentualnego oblężenia.
*/ Ołów jest najprawdopodobniej najstarszym znanym pierwiastkiem. Egipcjanie już 3500 lat przed naszą erą posiadali umiejętność wytapiania ołowie z rudy. Później 550 lat p.n.e. także Grecy wytapiali ołów z rudy...
Zamek próbowano zdobyć kilkakrotnie
Zamek w latach 1329–1333 trzykrotnie (ale bezskutecznie) próbował zdobyć Władysław Łokietek. W 1410 roku zamek został zajęty przez rycerstwo polskie i przekazany przez króla Władysława Jagiełłę w zarząd rycerzowi Niemście ze Szczytnik. Jednak pod koniec 1422 roku zamek ponownie zajęli Krzyżacy.
„Prace remontowe nadzorował początkowo biskup chełmiński Jan Konopacki, a potem starostwo i opiekę nad zamkiem przejął starosta Stanisław Kostka i jego potomkowie” – czytamy na zamekgolub.pl
Gotycki zamek zmienia swoje oblicze
W 1611 r. król Zygmunt III Waza nadał starostwo golubskie swej siostrze Annie Wazównie, jednej z najlepiej wykształconych panien w Europie. Wazówna władała kilkoma językami, w tym do perfekcji opanowała łacinę.
„Anna Wazówna około 1623 r. zmieniła zamek-klasztor w renesansowy pałac, zastępując architektoniczne elementy obronne dekoracyjnymi. Wykorzystała to tego także te elementy, które wcześniej (najprawdopodobniej) zaprojektować Włoch, niejaki Hanusz Lenk” – czytamy zamekgolub.pl.
Jej pomysłem były mury zwieńczono attyką, a w narożnikach postawiono okrągłe wieżyczki nakryte kopułkami. Na ścianach elewacji i attyk wykonanych techniką sgraffitową osadzono figuralne ozdoby. Komnaty na piętrze zostały powiększone dla dworzan i gości, w tym króla i jego świty.
"Po śmierci Anny Wazówny w 1625 r. zamek pozostał w kobiecych rękach. Starostwo golubskie obejmowały kolejno: druga żona Zygmunta III Wazy, królowa Konstancja Austriaczka, po 1631 r. jej córka – królewna Anna Katarzyna, a w 1638 żona Władysława IV, Cecylia Renata. Od 1645 r. zarządzanie zamkiem przejmowały rodziny: Szczawińskich, Lubomirskich, Grudzińskich, Denhoffów i Wesselów" - piszą autorzy zamekgolub.pl.
Okres zaborów
Od 1833 r. zamek (przejściowo) pełnił funkcję więzienia. Nie prowadzono wtedy remontów, dlatego zamek systematycznie niszczał. Choć nie zanotowano pożarów, to dzieła zniszczenia dopełnił żywioł. W 1842 r. porywiste wiatry zrujnowały część attyki wschodniej, zawaliły się też sklepienia (aż do samych piwnic). W 1867 r. uległy zniszczeniu oba skrzydła: północne i część południowego (w tym sklepienie gotyckiej kaplicy). Pomimo dość znacznego zniszczenia, od 1883 r. zamek nieudolnie remontowano, aby jego część wykorzystać na szkołę podstawową.
Warto dodać, że w samym mieście, na podobny krok zdecydowały się władze w przypadku kościoła ewangelickiego (z 1909 roku). Po pożarze tego kościoła w 1982 roku przeprowadzono jednak kapitalny remont, adaptując pomieszczenia na sale lekcyjne. Obecnie ewangelicki kościół służy oświacie, jako Szkoła Podstawowa nr 1 im. Konstytucji 3 Maja.
