Muzeum Żup Solnych w Wieliczce - kopalnia soli wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO

Sól i jej wydobycie - obecnie - mało ma wspólnego z dawnymi  metodami pozyskiwania cennego surowca, który był towarem luksusowym i niezbędnym do życia. Niemal zawsze w kopalniach soli wykorzystywano konie. Ostatni koń z pokładu Muzeum Żup Krakowskich Kopalni Wieliczka wyjechał na powierzchnię w 2002 roku. To był koniec epoki wspierania górnictwa soli siłą pociągowa czworonożnych przyjaciół człowieka. Dziś w Wieliczce nie ma koni, ale przewodniczka bardzo często wraca do tego tematu, oddając tym samym  hołd słynnej „Baśce” (spędziła w kopalni niemal 13 lat).

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Rzeczywiście konie nie miły lekko w kopalni soli, ani w Bochni, ani w Wieliczce, a ich życie często niemal trzynaście lat pod ziemią, było mocno uzależnione od górników (opiekunów). Dziś jednak chcielibyśmy powiedzieć nieco więcej o Muzeum Żup Krakowskich w Wieliczce, a szczególnie o soli. 

Nieprawdopodobne, ale  w XVI wieku jej wartość była bardzo wysoka, podobno za bryłę solną o wadze  1200 kg można było kupić 3500 bochenków chleba. Sól była nawet cenionym środkiem płatniczym.

Na początku,  w okresie neolity,  sól pozyskiwano ze słonej wody czerpanej z drogocennych źródeł (solankowych). Według przekazu przewodniczki najstarsze (w Europie Środkowej) narzędzia solowarskie, pochodzą ze  wsi Barycz, nieopodal Wieliczki.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Sól jest niezbędna do życia, jak tlen,  miłość, empatia czy rodzina. Dawniej używano soli jako środka konserwującego mięso, ryby, warzywa. Była też środkiem płatniczym przez wieki. Dziś mamy różne jej gatunki, które są pokazane w miejscowym sklepiku, po wyjściu na powierzchnię. Co nas  zainteresowało – w sklepie można kupić czekoladę z Wieliczki z dodatkiem... soli. 

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Wieliczka XI - XIII wiek
Niestety, solankowe źródło kiedyś muszą "wyschnąć". Dlatego poszukiwacze kopali coraz głębiej, jak myśliwi na pustyni... szukający wody. Solanka z pomocą zmyślnych maszyn prostych była wydobywana na powierzchnię, gotowana w tzw. panwiach, aż do pozyskaniu soli ważonej. Proces ten jest świetnie pokazany w Muzeum Kopali Soli w Słonem k. Ciechocinka. Biznes solny kwitł, a Wieliczka przeżywała okres rozwoju (handel, rzemiosło, nowi osadnicy).

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Dość szybko, niemal jak obecne Pendolino dojechaliśmy do XIII wieku. Poszukiwaczom z Wieliczki udało się natrafić na bryły soli kamiennej, tak jak to zapoczątkowali poszukiwacze złota w Nevadzie. Sól bowiem była cennym towarem, także (jak powiedzieliśmy) płatniczym, często porównywanym ze złotem. Skoro odkryto  bryły soli, to poszukiwacze, specjaliści zaczęli drążyć szyby pod koniec XIII wieku, a technologie ich budowy kopiowano z Zachodniej Europy.

XIV - XV wiek – sól staje się cennym towarem
Kazimierz III nie na wyrost dostał przydomek "Wielki". Z historycznych przekazów i opowieści przewodniczki wiemy, że aż 1/3 dochodów skarbu królewskiego pochodziła ze sprzedaży soli. Zyski, król umiejętnie inwestował  w dobra narodowe, jednym z nich było ufundowanie Akademii Krakowskiej – pierwszej wyższej uczelni w Polsce. Król wydał  w 1368 roku Statut Żup Krakowskich i  zagwarantował wielickiej kopalni  prawa, stabilny rozwój a także przywileje górnicze.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Warto przypomnieć, że w podkrakowskiej Wieliczce pracowało pod koniec XV wieku (średniowiecze) ok.  300-350 górników (w tym opiekunowie koni, żupnicy, obsługa maszyn prostych).  Roczna produkcja soli sięgała wtedy  8 tys.  tysięcy ton, a nie były to maksymalne możliwości kopalni posiadającej wtedy tylko cztery szyby górnicze.

Jako ciekawostkę warto podać, że Wieliczka okryła się już wtedy europejską sławą, a jednym z pierwszych gości był Mikołaj Kopernik. Według historyków było to w 1493 roku, a na pamiątkę tego wydarzenia w komorze solnej stoi  solna figurka genialnego astronoma (trasa turystyczna).

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / sprawdzanie poziomu metanu w kopalni soli...

XVI - XVIII wiek – kopalnia przechodzi na całoroczny rytm pracy
Kopalnia przeszła dynamiczne zmiany, zatrudniono cenionych specjalistów, w tym geodetów (do dziś mamy pierwsze mapy nakreślone przez nich) i zarządców (Marcin German, Jan Gotfryd Borlach). Specjalistyczne przyrządy geodezyjne (i znakomici specjaliści) pozwoliły na głębsze poszukiwania skał solnych poniżej pierwszego poziomu. W połowie XVII wieku kopalnia sięgała już trzeciego poziomu.  Nie było wtedy wind (najprawdopodobniej wyjść ewakuacyjnych także), gdyż nie było elektryczności. Wprawdzie pierwszy generator zbudował Otto von Guericke już w 1660 roku, ale w Wieliczce nadal wykorzystywane były lampy oliwne, karbidowe, a później zasilane bateriami Volty.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Rozwój kopalni związany był także z warzelniami (na powierzchni) opalanymi drewnem w piecach panwiowych. Deficyt tego surowca spowodował inne rozwiązanie, transport solanki do Torunia, aby tam odparowywać solankę na sól (warzoną). Pomysł był początkowo  nadal dochodowy, ale logistycznie skomplikowany. Dlatego w 1724 roku zrezygnowano z toruńskich warzelni i udoskonalano pozyskiwanie soli metodami górniczymi. Przypomnijmy, że drewno używane było (i jest) do zabezpieczenia szybów czy nowych wyrobisk. W grocie tuż koło Kaplicy św. Kingi jest nawet specjalna budowla (komora Michałowice) pokazująca mistrzostwo górniczych cieśli  na okoliczność zabezpieczeń drewnianych wydrążonych szybów, urobisk. Powiedzmy szczerze, to majstersztyk inżynieryjnego rzemiosła!

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Komora Michałowice

W kopalni jest wiele ciekawym maszyn, przyrządów, latarek górniczych, a nawet powozów – wszystko w celach reklamowych, pozyskania nowych odbiorców, czy wreszcie stopniowego rozwijania merkantylizmu przemysłowego. Praktycznie tak jest do dziś, gdyż kopalnia jest obecnie muzeum nastawionym na zorganizowane wycieczki, obcokrajowców, a także przyszłych nowożeńców pragnących zawrzeć związek małżeński w Kaplicy św. Kingi (to wydarzenie bez precedensu). 

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com  

Kaplica św. Kingi  - kolejny majstersztyk sztuki rzeźbiarskiej
Kaplica św. Kingi znajduje się na Trasie Turystycznej.  Komora powstała w 1896 roku, w miejscu wyeksploatowanej olbrzymiej bryły soli zielonej. Według ostatnich pomiarów ma ok.  12 metrów wysokości, 18 metrów szerokości i 54 metry długości. Posadzkę wyrzeźbiono w jednolitej, solnej bryle, a sufit ozdabiają misternie wykonane w soli kryształowe żyrandole.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / żyrandole wyrzeźbione w... skale solnej

Kaplica św. Kingi Trzyczęściowy ołtarz główny
Ołtarz główny wykonany został przez Józefa Markowskiego, którego tablica pamiątkowa jest zamocowana tuż przy zejściu ze schodów. Pierwotnie znajdował się tu olejny obraz Ferdynanda Olesińskiego – ucznia mistrza Jana Matejki – który przedstawiał św. Kingę oraz górnika, który wręcza jej pierścień wydobyty z bryły soli. W 1914 roku w miejsce obrazu wstawiono figurę św. Kingi, wykutą w soli przez Józefa Markowskiego, a ściany za nią udekorowano kryształami halitu.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ ołtarz główny w Kaplicy św. Kingi  

We wnęce stołu ołtarzowego od 1994 roku spoczywają relikwie św. Kingi, a przestrzeń za rzeźbą udekorowano kryształami mineralnej soli kamiennej, tzw. halitu. W bocznych częściach ołtarza – między parami kolumn – mamy rzeźby świętych: św. Józefa (patrona cieśli i górników) i św. Klemensa (patrona górników oraz parafii wielickiej). Zwracamy uwagę na  ambonę o podstawie przedstawiającej rycinę wzgórza wawelskiego ze smokiem, wyrzeźbioną także przez Józefa Markowskiego. Ten krakowski rzeźbiarz, samouk dokonał pracy niemożliwej, pięknej, a zarazem niepowtarzalnej. Wykonał również dwa ołtarze boczne – Serca Pana Jezusa oraz Serca Matki Boskiej.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com  

W prezbiterium znajduje się krzyż papieski. Symbolizuje on wszystkie cztery kopalnie soli położone na terenie Polski:  Wieliczkę, Bochnię, Kłodawę i Sieroszowice.

Jakby tego było mało, to znajdziemy też w podziemiach kopalni obrazy Jana Matejki "Święta Kinga" i scena pożaru z 1510 roku, który odwiedził Wieliczkę wraz z żoną i dziećmi w 1868 roku. 

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / św. Kinga, obraz Jana Matejki

Okres rozbiorów Rzeczypospolitej
W 1772 roku, na skutek rozbiór Polski Wieliczka znalazła się w monarchii Habsburgów. Choć zaborca stłamsił polską państwowość, kopalnia nadal się rozwijała. Habsburgowie nie żałowali pieniędzy na rozwój kopalni,  zabezpieczenia, dbałość o stan techniczny, a także sprzęt i nowe metody wydobycia:

  • wydobycie skał solnych z wykorzystaniem prochu strzelniczego (jak w kopalniach węgla),
  • zbudowano podziemną linię kolejową,
  • uruchomiono parową maszynę wyciągową oraz przyzakładową małą elektrownię,
  • powrócono do produkcji soli w nowoczesnym zakładzie gorzelniczym.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com  

Czytelnik może się zastanawiać, dlaczego zaborcy i Habsburgowie przykładali taką wagę do rozwoju kopalni. Otóż Wieliczka było w tamtym okresie największą kopalnią w Galicji oraz jednym z najważniejszych (dochodowych)  przedsiębiorstw w imperium.

Już w tamtym okresie turystyka stała się ważnym źródłem dochodów z kopalni soli (kolejka konna, zjazd górników na linie, pływanie łodzią po solankowym jeziorze, orkiestra górnicza, pokazy ważenia soli). Od  1774 roku wprowadzono księgi pamiątkowe, gdzie swój wpis zamieścili, znani kupcy, mieszczanie, członkowie rodów arystokratycznych i królewskich, Polacy z trzech zaborów.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Dwudziestolecie międzywojenne – po odzyskaniu niepodległości
Kopalnia ponownie stała się własnością polskiego Skarbu Państwa i przeszła pod polski zarząd. Symbolicznie zmieniono wówczas nazwy szybów i wyrobisk, np. Szyb cesarzowej Elżbiety przemianowano na Szyb św. Kingi.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

W okresie międzywojennym produkcja,  handel, turystyka  przynosi spore dochody. W szczytowym okresie  wydobywano ok. 203 tysięcy ton skał solnych  rocznie. Rozpoczyna się także etap lecznictwa w kopalni istniejący do dziś – unikalny mikroklimat, szczególnie dla osób z chorobami płuc.

W okresie dwudziestolecia międzywojennego (1918-1939) kopalnię odwiedza coraz więcej turystów, polityków, a nawet koronowanych głów. Swoją obecnością miejsce to zaszczycił marsz. Józef Piłsudski.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Co ciekawe, grota poświęcona marszałkowi w okresie PRL-u zmieniła swoją nazwę na rozkaz władz partyjnych, ale na szczęście nazwa powróciła po okresie wolnych wyborów w Polsce.

Komora Józefa Piłsudskiego
Marszałek Piłsudski odwiedził wielicką kopalnię 20 października 1919 roku, przy okazji wizyty marszałka w Krakowie  jego udziałem w uroczystym otwarciu Akademii Górniczej.

„Historia komory Piłsudskiego sięga XIX wieku. W jej skład wchodzą w zasadzie dwa wyrobiska, które połączone zostały tunelem. Co ciekawe, dawniej dno tunelu zalewała solanka, więc turyści przepływali przez niego tratwą. Uatrakcyjniało to zwiedzenie kopalni – w czasie przeprawy płynącym towarzyszyły dźwięki orkiestry salinarnej oraz pokazy sztucznych ogni. Aby nieco złagodzić niepokój podróżników, postawiono tam rzeźbę św. Jana Nepomucena, patrona tonących” – czytamy kopalnia.pl

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Przygoda związana z podziemnymi spływami trwała do 1915 roku. Wtedy, podczas przeprawy tratwą grupy żołnierzy, doszło do tragicznego wypadku – łódka wywróciła,  utopiło się wtedy siedmiu żołnierzy.

Na przestrzeni dziejów grota nosiła różne nazwy. W latach 1830-1887 była to Komora Rosetti i Mayer, a później do 1918 – Rudolfa i Stefanii. W latach 1918-1945 nadano jej imię Józefa Piłsudskiego. Marszałek utracił jednak ją w czasach PRL, by odzyskać ponownie po roku 1989. Komorę, nazywaną od tamtej pory do dziś Grotą Józefa Piłsudskiego, zdobią imponujących rozmiarów schody oraz malowniczy drewniany pomost.
Pomnik marszałka Piłsudskiego znajduje się w górnej części komory, rzeźba jest dłuta górnik-rzeźbiarza Stanisława Anioła (także  pomnik Jana Pawła II). Rzeźba umieszczona jest na cokole podpisanym imieniem i nazwiskiem marszałka wraz z datą jego urodzenia oraz śmierci. Poniżej znajduje się znany cytat z Piłsudskiego: „Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo. Zwyciężyć i spocząć na laurach to klęska”.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Koniec II wojny światowej 
Inżynierowie i chemicy opracowano system ługowania, czyli uzyskiwania solanki poprzez rozpuszczanie skał solnych wodą.  Tuż po wojnie przywódcy PZPR nakazali wzmożone wydobycie, ale zapomniano o bezpieczeństwie i inwestycjach.

W latach 70. ubiegłego wieku wydobycie soli osiągnęło apogeum.  Zwrócono jednak uwagę, na coraz większy ruch turystyczny i kulturalne znaczenie kopalni. Najprawdopodobniej to był przełom, aby zachować kopalnię dla przyszłych pokoleń,  bez doprowadzenia do rabunkowej gospodarki, tak jak to miało miejsce w Kopalni Soli Inowrocław (dziś zalane szyby).

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

„Ostatecznie kopalnia rozrosła się do IX poziomów, maksymalna głębokość to 327 m. W roku 1964 całkowicie zakończono w Wieliczce wydobycie soli kamiennej, na rzecz przemysłowej produkcji soli warzonej metodą mokrej eksploatacji” – czytamy w opracowaniu specjalistów Kopalni Wieliczka.
Ważne fakty:

  • rok 1978, - wpisanie na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO;
  • rok 1992 (wyciek wody w poprzeczni Mina).

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / sklepik na powierzchni

Wydarzenia te pokazały, że zabytkowa kopalnia jest bezcennym zabytkiem, który wymaga szczególnej troski i ochrony państwa .

„W 1996 zapadła decyzja o zakończeniu w Wieliczce przemysłowej produkcji soli. Od roku 1976 podziemna Wieliczka figuruje w rejestrze zabytków, a w roku 1994 została uznana przez Prezydenta RP (dop. red. - Lech Wałęsa) za "Pomnik Historii".

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / czekolada z... solą

Czasy obecne
Pod ziemią nadal pracują górnicy-specjaliści z różnych dziedzin. Każdego dnia nieustannie dbają  o to, aby kopalnia była bezpiecznym miejscem (kontrola i napraw drewnianych stropów i szalunków, kontrola jezior słonych, bezpieczeństwo p.poż. i bhp, ciągła kontrola Kaplicy św. Kingi) dla turystów, gości, pacjentów, dla przyszłych pokoleń.

Dziś możemy powiedzieć, że Kopalni Soli Wieliczka, przeistoczyła się w sławną na całym świecie atrakcję turystyczną, miejsce wartych odnotowania wydarzeń, a także uzdrowisko (są tu nawet korty tenisowe).

Solne podziemia każdego roku odwiedza blisko 2 mln zwiedzających z całego świata. Gdy byliśmy tu z przewodnikiem do wejścia biletowanego grzecznie czekało w kolejce kilkaset grup podzielonych na narodowości (Anglicy, Amerykanie, Holendrzy, Belgowie, Niemcy, Czesi, Austriacy, a nawet Ukraińcy. 

Choć kontrola biletów jest rygorystyczna, nawet sprawdzane są bilety zniżkowe dla seniorów zakupione przez Biura Podróży, PTTK, to zwracamy uwagę, że w dobie wojny za naszą wschodnią granicą kontrola wnoszonego ekwipunku osobistego jest żadna! Naszym zdaniem taka kontrola powinna się odbywać niemal tak, jak to ma miejsce na lotniskach. Szkoda, że nadal nikt o tym nie pomyślał, nie wprowadza w życie, nie przewiduje zagrożenia. To wręcz idealne miejsce, sposób na terroryzm jaki znamy w arsenale krwawego dyktatora Putina.

Prosimy wręcz, aby Dyrekcja Muzeum Żup Solnych w Wieliczce w trybie natychmiastowym odniosła się do tego arcyważnego tematu.

redakcja autoflesz.com

Źródło: kopalnia.pl

Publish modules to the "offcanvas" position.