Kontynuujemy cykl dotyczący oceny aut używanych, zwłaszcza jeśli mają szeroki kadr prezentacji. Dziś przedstawiamy ocenę właściciela Audi A3, podczas wycieczki do Berlina. Przy okazji, jego spojrzenie na stolicę Niemiec.
fot. Łukasz Durczak \ Katedra ewangelicka w Berlinie. Zbudowana w latach 1894-1905 według planów architekta Juliusa Carla Raschdorffa z Pszczyny w stylu włoskiego renesansu. W 1944 roku katedra została uszkodzona przez naloty aliantów, a odbudowa rozpoczęła się dopiero wiosną 1975 roku. Berlińska katedra była inspiracją dla wielu architektów. Na jej wzór został zbudowany ewangelicko-augsburski kościół św. Trójcy w Łodzi, który dziś jest rzymskokatolickim kościołem parafialnym Zesłania Ducha Świętego /źródło: wikipedia.org/
Jak najlepiej dojechać?
Wyjazd z Bydgoszczy w stronę Szubina, Żnin po drodze (uwaga: ograniczenia prędkości do 40 km/h), obwodnica Poznania, nowa autostrada A2 wybudowana na Euro 2012 r. Na tę chwilę doliczyłem się, że koszt przejazdu po polskiej stronie, z opłatą autostradową (fundowała moja pasażerka) to 33 zł. Około 130 km jedzie się super, pod samą granicę, warto zatankować na ostatnim Orlenie, zjeść coś konkretnego, odetchnąć polskim powietrzem. Kantor owszem, ale kurs… słaby, lepiej wcześniej wymienić złotówki.
Audi A3 trzyma fason, choć „kanty” już nie te co kiedyś
Średnia prędkość 95 km/h, zużycie 5,1 litra ON dla Audi A3 TDI r. 2008 (ponad 60 tys. km przebiegu) z pewnością nie jest rekordem olimpijskim, ale ustawia diesle common rail (nie pompowtryskiwacze) w kolejce anorektycznych rozbójników. I choć kanciaste „beemki” nadal królują, Audi nadal trzyma fason.
Od redakcji: przypomnijmy jedynie, że niedawno jechaliśmy tą samą trasą Toyotą TS 1.4 D- 4D 90 KM, ze średnią prędkością autostradowa 120-130 km/h, a zużycie nie przekroczyło 4,7 l/100 km. Ale to dwie odmienne konstrukcje i ciągle rywalizujące technologie wtrysku bezpośredniego common rail.
Sama jazda, nic szczególnego - 4,5 godziny, 450 km można było szybciej, ale też wolniej, jak kto jeździ. Ja wybrałem podziwianie krajobrazów, zachwyt nad prostymi jak drut autostradami i uszanowałem wolę mojej pasażerki.
Przejście granicznej - most nad Odrą i autostrady co nie pękają w okresie gwarancyjnym
Chwilowo 217 km/h na 6. biegu przyspieszyłem od 90 do 217 km/h, minimalny zapas jeszcze był na 3-5 km/h na prostej. To tak dla dociekliwych i zakochanych w niemieckiej technice. Ja nadal wolę zakochać się w kobiecie, zwłaszcza tej na prawym fotelu.
fot. Łukasz Durczak
Od granicy droga łatwa i prosta, w tle niemieckie radio, na autostradach rządzą kierowcy Audi, „beemek” i „meroli" - w tej kolejności. Czasem przemknie piękne Renault Megane CC lub Opel Insignia. Kultura kierowców na mega poziomie; dla mnie, jako osoby która była w wielu krajach, nawet na wielu kontynentach czuć, że na lewym brzegu Odry poczucie bezpieczeństwa daje powody do dumy. I podkreślam… czuć wielką kulturę jazdy niemieckich kierowców.
Berlin – wcale nie jest miastem emerytów
Berliner Ring, super sprawa, aby szybko zjechać z autostrady, do tego w punkcie z którego najbliżej do domu, aby nie stać w korkach. Jadąc przez całe miasto, policji nie widać! Są wtedy, gdy coś się dzieje, u nas wolą stać w... krzakach.
Zatankowałem za ok. 260 zł ON Vera Diesel (wspomniana stacja Orlenu, droga), w zbiorniku miałem ok. 10 litrów przed tankowaniem i starczyło w dwie strony tj. 900 km.
Drogi czyste, inny asfalt, samochody wymuskane, mniej aut starych i zaniedbanych. Sam Berlin - co chwilę światła, ronda, duży ruch autobusów, taksówki, buspasy, autka zasilane CNG (Erdgas), a nawet elektryczne, itp.
Berlin, co widać na zdjęciach, metropolia, wieżowce, dużo taksówek (kość słoniowa, słychać tureckie rozmowy); nie tylko Mercedesy rozwożą przyjezdnych, inne marki takie jak Audi czy Opel też kręcą się po trasie. Aczkolwiek w takim Frankfurcie, gdzie często przyjeżdżam na targi, klany tureckich taksówkarzy to norma.
fot. Łukasz Durczak
Dzielnica Spandau (AltSadt ) - stara dzielnica Berlina
Bez problemu znalazłem miejsce na parkingu miejskim, koszt 1 euro za godzinę (sobota 9-17), niedziela for free (za darmo), więc dość tanio wyszło nawet dla Polaka. Po Berlinie za 6-8 euro jeździ się wszystkim cały dzień. Nie sprawdziłem tylko Renault Twizzy, rowerów elektrycznych i Segway’a Wystarczy wykupić tagesbilet i heja; U- Bahn, S- Bahn, tramwaje są twoje.
Od redakcji: w Warszawie bilet jednorazowy kosztuje 4,80 zł, ale będziesz miał problemy z kupieniem tego kartonika np. w kioskach podziemnego przejścia przy Dworcu Centralnym. Kioskarzom nie opłaca się tym handlować, a typowych punktów Ruchu, jak na lekarstwo. Za to prezydent Gronkiewicz-Waltz ustawiła biletomaty, tylko zanim przyjezdny rozszyfruje technikę obsługi uciekną ci już dwa tramwaje.
Metro bardzo rozbudowane, w porównaniu do Barcelony może ciut starsze, widać komfortowe wagony kolejki. Kupujesz bilet, kasujesz, jedziesz! Co ważne, bilet kupisz przed wejściem do wagonu i jeździsz cały dzień, aż zaśniesz ze zmęczenia. Metro, średnio 2-3 i minuty czekasz, czyli nie zdążysz zapalić papierosa. Metro jest bardzo punktualne, słowem Ordnung!
W środku metra widać najbardziej zderzenie wielu kultur: Afroamerykanie, Azjaci, Kraje Skandynawskie, Polacy, Turcy. Istna Wieża Babel. Wszyscy tolerancyjni, czysto, dużo homoseksualności, widać że to środek Europy - zatem biegunowo np. w stosunku do Rosji czy Białorusi.
Sieć sklepów Lidl, Rewa, ceny podobne jak u nas, nie czuć (jak 10-15 lat temu), że o wiele drożej - niektóre artykuły tańsze, aczkolwiek chleb to już przysmak i trzeba wydać nawet 2,5 euro.
W niedzielę rano, w restauracjach, pubach siedzą ludziska (nawet młodzież) na śniadaniach. Kawa, herbata, dobre piwko i tłuste jedzenie, słychać rozmowy i pełny luzik.
fot. Łukasz Durczak
Od redakcji: stać ich, bo najniższa stawka to ok. 8 euro /h. W kraju chcą Ciebie wydymać, proponując nawet 5,50 zł/h, a to przecież Unia zwana Europejską. Jeśli chcesz pracować, znajdziesz coś dla siebie. Polacy są poszukiwani na rynku pracy, zwłaszcza lekarze, pielęgniarki, informatycy, inżynierowie czy budowlańcy. Znajdzie się też dobra praca dla spawaczy, a ostatnio poszukiwani są poborowi do zasilania niemieckiej policji. Sprawdź, może też się nadajesz. W Goerlitz k.Zgorzelca znajdziesz nawet polsko-niemieckie biura pośrednictwa, pomagają założyć tu swój „interes”. Jeśli znajdziesz drugą połowę - czasem interes życia.
To przykre, że obecny rząd nie potrafi zatrzymać młodych ludzi w kraju, nie może nic zaproponować na dłużej, nawet preferencyjnych kredytów i w miarę stabilnej pracy. Szkoda, ale tak to wygląda z tej strony Odry.
W dzielnicy Spandau, co chwilę widać wznoszące się w powietrze statki powietrzne z pobliskiego lotniska Tegel. Spandau jest znane ze swojej słynnej cytadeli, miejsca w którym uwięziony był po wojnie Rudolf Hess, do tego ponad trzydzieści kościołów różnych wyznań, Muzeum Lotnictwa (na starym lotnisku w Gatow).

fot. Łukasz Durczak / Audi A3 2.0TDI 140KM
Okiem Polaka
Było ciepło, jak na przedwiośniu (ok. 10-11 stopni), sucho i dynamicznie. Wprawdzie nie masz tu źródlanej wody (z akweduktów), jak w Rzymie i Watykanie, masz za to Coca-Colę, wiśniową lub waniliową. Czy jest lepsza od tradycyjnej, pozostawiam to Czytelnikom.
„Berlinale”, czyli targi filmowe były w tym czasie i czuć to było wszędzie, nie tylko w budynku festiwalu ale na całym mieście. Jeździły tylko najnowsze A8 L z aktorami z Hollywood, gejszami z Japonii, a Audi trzymało wszystko w garści, jako sponsor festiwalu.
Wiem, że był George Clooney, bo widziałem nastolatki biegające z jego zdjęciem, niektóre już w ekstazie, bo zdobyły upragniony autograf. Małolaty, tak jak w Polsce, szukają idoli, celebrytów, chcą być podobne do nich. Niektórym odbija, uzależniają się od narkotyków i używek, jeszcze inni szukają swojego miejsca w życiu. Jednym się udaje, inni szukają dalej.
fot. Łukasz Durczak
Pociągiem też dojedziesz
Pociąg Bydgoszcz - Berlin - Hauptbanhof 39 euro (od red. - kursuje od 5 czerwca 2012 roku z Bydgoszczy), kultura, obsługa jak w Bristolu, wszystko jest OK. Moja pani lubi tę sposób podróżowania, jechała jak podczas teleportacji znanej z filmu „Podróż do przyszłości”. Zatem klima, Wars, numerowane miejsca, po przekroczeniu granicy zapłata w euro. Słowem full service, bez wątpliwej ingerencji nowej pani wicepremier Bieńkowskiej. Lubię ją, ale na pewne sprawy też nie może nic zaradzić. Problem w tym, z tutaj wszystko można, sprawdzają się europejskie wzorce, młodzież ma wybór. A jeśli nie można, to nie zwala się problemu na... klimat! Chciałbym, aby chociaż moje dzieci dożyły takiej chwili – bo przecież od wieków jesteśmy w Europie.
Co warto zwiedzić?
Oczywiście Brama Brandenburska, Reichstag - są koło siebie, a także Muzeum Natury, gdzie znajdziesz między innymi szkielety dinozaurów. Jest też Muzeum Figur Woskowych, jak w Londynie MFW Madame Tussauds. Podobno erotycznie bywa, ale nie zdążyłem sprawdzić. Zresztą w takim towarzystwie, nie wypadało…
fot. Łukasz Durczak | Reichstag od strony zachodniej - budynek parlamentu. Od 1999 siedziba Bundestagu, od 1994 roku jest miejscem obrad Zgromadzenia Narodowego (niem. Bundesversammlung), które odbywa się co pięć lat (celem wyboru prezydenta Niemiec). Neorenesansowy budynek został zbudowany w latach 1884–1894 według projektu Paula Wallota. Do 1918 obradował w nim parlament II Rzeszy Niemieckiej. W latach 1919–1933 odbywały się tu posiedzenia parlamentu Republiki Weimarskiej. Gmach doznał poważnych uszkodzeń wskutek pożaru w 1933 oraz w wyniku działań wojennych. Został odbudowany w zmodernizowanej formie w latach 60. XX wieku przez Paula Baumgartena i przebudowany po zjednoczeniu Niemiec w latach 1991–1999 według projektu Normana Fostera /źródło: wikipedia.org/
Dla fanów motoryzacji jest Muzeum Techniki - przeogromne! Przy szybkim zwiedzaniu zajęło mi to ok. 3 godzin, gdybym był sam – bez kobiety, to mógłbym tam być cały dzień http://www.sdtb.de/Startseite.63.0.html
Autor: Łukasz Durczak
Od redakcji: czekamy na kolejne opisy ciekawych miejsc, z motoryzacja w tle. Wyostrzcie pióra! Najlepsze opracowania zatwierdzone do druku biorą udział w konkursie na najlepszy fotoreportaż. Zwycięzców nagrodzimy, jak zwykle, pod koniec roku.