Brzmi sensacyjnie! Jak podało Radio Wrocław, dwóch eksploatatorów twierdzi, że znalazło tzw. złoty pociąg. Co więcej, wysłali nawet urzędowe pismo do Starostwa Powiatowego w Wałbrzychu, że wskażą miejsce jego ukrycia, po otrzymaniu 10 proc. znaleźnego. Sprawa jest rozwojowa, ale nie rozdmuchiwana przez media, jak balon wyborczy.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ stacja Piechowice choć zamknięta od 12 grudnia 2012 r. ma kilka torów i bocznic kolejowych prowadzących do zakładów wojskowych (dziś Kerelma) produkujących części do rakiet V1/V2. Stąd ułożono prowizoryczne tory do sztolni odległej o 400-450 m góry Sobiesz. Jednak do dziś nie natrafiono na "Zloty pociąg"...
Podgrzewanie legendy
Takich sensacyjnych odkrywców było przynajmniej kilku: Władysław Podsibirski, Tadeusz Słowikowski, a nawet specjalnie utworzone zastępy oficerów za czasów urzędowania gen. Kiszczaka czy premiera Jaroszewicza. Jako ciekawostkę podajemy hipotezę, iż zamordowany w 1992 roku premier (i jego żona Alicja Solska) mógł posiadać wiedzę, a przede wszystkim dokumenty o wielkiej sile rażenia.
Jeszcze w 1995 roku do legendy o "Złotym pociągu" dał się przekonać premier Józef Oleksy, który zaangażował w tę arcyciekawą sprawę min. Andrzeja Mielczanowskiego, zaś misję odnalezienia cennego skarbu powierzono płk Janowi Lesiakowi z UOP. Skarbu załadowanego na 12 wagonów nie odnaleziono - tak przynajmniej opisują to eksploratorzy-amatorzy.
My opieramy się dziś tylko na hipotezach i naciągniętych opowiadaniach świadków, iż są dwa miejsca ukrycie "Złotego pociągu" tj. Góra Sobiesz k.Piechowic, jak również podziemne korytarze bocznicy prowadzącej do Zamku Książ k.Wałbrzycha.
Góry Sowie ukrywają niejedna tajemnicę III Rzeszy
Znany eksplorator i historyk sztuki dr Figiel już dawno twierdził, że wie gdzie jest ukryty słynny pociąg zawierający ponoć sztaby złota (zrabowanego z okolic Dolnego Śląska), kosztowności zrabowane w Polsce i Rosji, ale przede wszystkim dokumenty Centralnego Banku Rzeszy, tajne archiwa III Rzeszy, a nawet komponenty do tajemniczej broni Adolfa Hitlera (na ukończeniu była już bomba atomowa). Jak dotąd nie udało się znaleźć nawet zardzewiałego drutu od kolejowego wagonu. Czy zatem to kolejna prowokacja, temat zastępczy, a może zmowa milczenia zawarta pomiędzy prominentami Polski Ludowej a rządem Niemiec?
Sensacyjne ślady prowadza do kompleksu RIESE (Olbrzym), w który zamek Książ jest jądrem, a sztolnie walimski satelitami. Nie wolno też zapominać o Pałacu Lubiąż, który nadal skrywa tajemnice, a przede wszystkim podziemne korytarze, w których mogła znajdować się fabryk elementów do cudownej broni. Wreszcie Zamek Czocha, słynny z serialu "Tajemnice twierdzy szyfrów" jest kolejnym naczyyniem połączonym.
10 proc. znaleźnego za miejsce wskazania pociągu
Wszystko to są domysły, nadal nie poparte żadnymi dokumentami. Większość ukrywana jest pod klauzulą TAJNE bądź ŚCIŚLE TAJNE. Pytanie tylko dlaczego? Marika Tokarska, rzeczniczka starosty twierdzi, że przekaz o skarbie (opisany w liście) jest rzetelny i nie pozbawiony prawdy historycznej. Aczkolwiek miejscowi historycy-amatorzy, regionaliści i media zajmujący się tym sensacyjnym skarbem zgodnie twierdzą, iż to może być kolejna "kaczka dziennikarska". Jednak, jeśli to prawda, to Wałbrzych, okolice Walimia znów nabrałyby należnego blasku. Dodajmy, niekoniecznie przypudrowanego pyłem węglowym po upadłych kopalniach i koksowniach.
Wspomniany dr Figiel już jakiś czas temu mówił, że miał co najmniej kilka propozycji „nie do odrzucenia”, gdy zapowiadał odtajnienie spraw tzw. złotego pociągu czy Bursztynowej Komnaty. Sprawa przycichła, legendy pozostały, a sensacyjni odkrywcy podkręcają temat. Czy słusznie?
- przeczytaj koniecznie:
- Skarby Dolnego Śląska - "Złoty pociąg", wciąga jak trąba powietrzna
- Rozmowa z dr. Mirosławem Figlem
- Tajemnice III Rzeszy - Góry Sowie, Złoty Trójkąt, kompleks RIESE
- Zamek Książ - miejsca które warto odwiedzić
- Nowe fakty na temat Bursztynowej Komnaty
- "Złoty pociąg" na Allegro
Od redakcji: zastanawiające jest też i to, że odkrywcy dość dokładnie opisują znalezisko, wymiary, zawartość, miejsce położenia. Skąd taka dokładność, dlaczego dopiero teraz - 70 lat po wojnie. Jak dotąd swojego zdanie nie wypowiedział dr Figiel, od lat penetrujący Sudety i Góry Sowie. Ponadto znaleźne tj. 10 proc. wartości może nie trafić w ręce ewentualnych odkrywców - tak twierdzi kilku prawników.
Odkrywcy nazywają prawdopodobne znalezisk "Złotym pociągiem", ale kancelaria adwokacka z której wypłynął wniosek do starosty, powiedziała między wierszami coś, co daje do myślenia. Odkrywcy mieli na myśli raczej pociąg pancerny, a nie legendarny "Złoty pociąg" znany z opowieści dra Figla.
Krzysztof Golec, redakcja autoflesz.com
Z ostatniej chwili:
28. sierpnia br. - jak podała Radio Wrocław, tajemnicę zakopania,a raczej zaminowania "złotego pociągu" wyjawił na łożu śmierci jeden z żyjących Niemców pracujących przy ukrywaniu pociągu.
Światowy Kongres Żydów zabrał głos ws. "złotego pociągu". W oświadczeniu wydanym w Nowym Jorku, szef organizacji Robert Singer podkreśla, że wartościowe przedmioty, które być może zostaną znalezione, mogą pochodzić z grabieży żydowskiej własności. Jego zdaniem powinny więc wrócić do swoich prawowitych właścicieli lub ich spadkobierców.
Wcześniej w rosyjskich mediach pojawiła się wypowiedź prawnika, który dowodził, że zawartość pociągu może należeć do Rosji - jako prawnego sukcesora Związku Radzieckiego, uczestnika antyhitlerowskiej koalicji. Michaił Joffe uważa, że jeśli mienie znajdujące się w wagonach zostało wywiezione z terenów sowieckich, to powinno wrócić do Rosji. / fakty.interia.pl/
29 sierpnia br. Dolnośląskie Towarzystwo Historyczne opublikowało swoje stanowisko wobec rzekomego odkrycia "złotego pociągu": "Nasze wieloletnie doświadczenie eksploracyjne oraz posiadane dokumenty archiwalne jednoznacznie wskazują, że informacje o odkryciu/odnalezieniu pociągu pancernego są nieprawdziwe. Osoby, które rozpowszechniają takie stwierdzenia, działają na niekorzyść wszystkich osób oraz grup działających w branży eksploracyjnej w Polsce. Chęć zdobycia medialnej sławy przyćmiła tu wszelkie poczucie zdrowego rozsądku. Osoby te mają jednak świadomość słabości aparatu administracyjnego naszego kraju i doskonale wiedzą, że za podawanie nieprawdy nie spotka ich żadna odpowiedzialność. Jak widać, można wysłać do urzędu pismo, a później je wycofać bez żadnych konsekwencji" - czytamy w oświadczeniu DTH.
05 września br. - ujawnili się rzekomi odkrywcy "Złotego pociągu", to Polak Piotr Koper i Niemiec Andreas Richter. Pokazali też zdjęcia wykonane georadarem. Obaj dalej twierdzą, że swojego odkrycia dokonali dzięki rozmowom ze świadkami tamtych wydarzeń oraz dokładnym pomiarom za pomocą georadarów. Nie potwierdzili, iż tajemnice wyjawił im jeden z ostatnich świadków na łożu śmierci. /Panoroma, TVP2/
04 kwietnia 2016 r. - odkrywcom złotego pociągu w końcu udało się dogadać z PKP. Negocjacje trwały prawie trzy miesiące. Teraz Piotr Koper i Andreas Richter muszą jeszcze wszystko uzgodnić z konserwatorem zabytków. Liczą jednak, że prace ruszą już w maju. Piotr Koper i Andreas Richter po prawie trzech miesiącach w końcu dogadali się z koleją, która jest właścicielem terenu skrywającego złoty pociąg. /fakt.pl/