Podczas testu najnowszego crossovera Suzuki mogliśmy przetestować jego najlepsze strony. Specjalnie piszemy „strony”, gdyż w tym temacie zwiedziliśmy kilka ciekawych miejscowości naszego pięknego regionu. Ale o wszystkim już za chwilę...
fot. Bolesław Kozłowski, autoflesz.com
Raz na wozie, raz pod wozem
Gruczno należące obecnie do gminy Świecie, położone w bajecznie malowniczym krajobrazie, jest jednym z najpiękniejszych zakątków w Dolinie Wisły. Posiada bardzo bogatą i dynamiczną historię, mającą swój początek w VII-VIII wieku. Początkowo (prawdopodobnie) była to niewielka osada, z upływem czasu w XIII wieku wyrosła na wieś, która pod względem gospodarczym, kulturowym i oświatowym osiągnęła bardzo wysoki poziom rozwoju.
Pojawiły się też pierwsze problemy związane z prześladowaniem ludności za sprawą zakonu krzyżackiego. Późniejsze wydarzenia, które miały miejsce pomiędzy XVII-XX w. niejednokrotnie przyczyniły się do wzlotów i upadków wsi. Borykając się z nieszczęściami, które dotykały Gruczna od XVII w., takimi jak pożary w 1602r., wojny szwedzkie, rozbiór Polski, wojny napoleońskie, kończąc na pierwszej oraz drugiej wojnie światowej.
fot. Bolesław Kozłowski, autoflesz.com
W okresie międzywojennym Gruczno po raz kolejny osiągnęło szczyt rozwoju. Jednak dalsze działania wojenne spowodowały zniszczenia w strukturze wsi oraz spustoszyły zasoby ludzi wśród miejscowej społeczności, w wyniku grabieży, mordów, zagarnianie majątków, wysiedlania czy germanizacji. Dzieło śmierci pustoszyło wszystko, co spotkało na swej drodze, tylko nieliczni umknęli spod kosy. Zarazy, choroby i zniszczenia zdziesiątkowały stan ludności.
Były to trudne czasy, w których ścierały się polaryzujące odczucia jak rezygnacja i nadzieja, strach i odwaga czy chęć ucieczki i chęć walki. Ostatecznie koleje losu po II wojnie światowej pozwoliły miejscowości otrząsnąć się z popiołów nieszczęść, prześladowań, niewoli i śmierci. Gruczno wyrwało się z jarzma niedoli (niewoli) i dzięki wspólnym działaniom, początkowo niewielkiej grupy ludzi, odbudowało swoje struktury.
fot. Bolesław Kozłowski, autoflesz.com
Dziś odbywa się tu słynny nie tylko w regionie "Festiwal Smaku", impreza opisywana i relacjonowana w mediach. Pewnie za rok tam będziemy, aby opisać najprzedniejsze trunki, smakowite jadło i krzewienie kultury Kujawsko-Pomorskiego.
Ślady dawnego życia ukryte przez „piaski” czasu
Grodziska i prehistoryczne osady oraz cmentarzyska były obiektami, o które przez lata lokalne społeczności nie dbały w należyty sposób, jednak obecnie miejsca te stają się powoli cenionymi atrakcjami turystycznymi.
Na terenie wsi na niewielkim wzgórzu nazwanym „Wzgórzem św. Jana” (z dawna po kociewsku zwane Święta Jona) znajdywało się wczesnośredniowieczne cmentarzysko oraz osada z grodem piastowym. Co prawda, obecnie grodzisko świeci doszczętną pustką, jednak zielone wzniesienie przyciąga spojrzenia niczym deszcz Perseidów na letnim bezchmurnym niebie pełnym gwiazd. To właśnie tam grupa archeologów podczas prowadzonych wykopalisk pod koniec XIX i XX wieku odkryła wiele cennych przedmiotów należących do osadników które można podziwiać na wystawie muzealnej w Grudziądzu. Tuż przy górze piękną strzelistą wieżą swe istnienie zaznacza neogotycki kościół św. Jana Chrzciciela, zbudowany pod koniec XVII w.
Gruczno -Stary Młyn skarbnicą smaku
Osada Stary Młyn znajduje się niedaleko kościoła św. Jana Chrzciciela w północno zachodniej części wsi Gruczno. Na powierzchni 0,1 ha usianej „plejadą” pagórków znajduje się mini skansen z kolekcją zabytkowych uli w śród, których króluje zrekonstruowany drewniany "Dom Pszczół" z 1920 r. Nad całością góruje Stary Młyn zbudowany w 1888 r. postawiony na stałym fundamencie z cegieł i głazów granitowych. Trzy piętrowy budynek z dwuspadowym dachem posiada drewnianą konstrukcję z wypełnieniem z cegieł w jego wnętrzu znajdziemy częściowo zachowany sprzęt oraz okazy starych gatunków zbóż. Przed Starym Młynem można podziwiać stary sprzęt m.in. maszyny do produkcji cukierków i tzw. lutlampy. Na terenie osady można też podziwiać starego Ursusa oraz radziecki GAZ- 51, który był produkowany w b.ZSRR w latach 1946- 1975. W Polsce produkowany w latach 1951-57 pod nazwą Lublin 51 na licencji radzieckiego protoplasty. Jak poinformowała nas pani Justyna, która jest opiekunem osady wiekowy Ursus zasuwa jak burza i podczas cyklicznych imprez jest zawsze gotowy, by zabawiać przybyłych gości.
fot. Bolesław Kozłowski, autoflesz.com
Na corocznym Festiwalu Smaku organizowanym przy Starym Młynie mamy możliwość skosztowania tradycyjnych potraw i przetworów z mięs w tym również z dziczyzny oraz najróżniejszych gatunków miodu z okolicznych pasiek, jak i również znakomitych trunków w postaci nalewek i miodów pitnych kończąc na smażonych powidłach z miejscowych odmian śliw.
Kuszące walory przyrody
Obszar Zespołu Parku Chełmińskiego i Nadwiślańskiego posiada szczególne walory przyrodnicze oraz zróżnicowaną rzeźbę terenu, która została ukształtowana ponad 16 mln lat temu, podczas topnienia lądolodu skandynawskiego. Park ma na celu ochronę zróżnicowanego ekologicznie krajobrazu Doliny Wisły, jednej z największych rzek europejskich oraz stoi na straży zachowania walorów historycznych i kulturowych regionu. To tu, pomimo znacznych przekształceń terenu przez człowieka, zachowały się naturalne ekosystemy. Przylegające do brzegów rzeki łąki, starorzecza czy lasy łęgowe, które są europejskim odpowiednikiem tropikalnych lasów deszczowych oraz aktywne geologicznie zbocza, jary, wąwozy porośnięte zaroślami krzewiastymi, wielowarstwowymi i wielogatunkowymi lasami liściastymi, bardziej wystawione na nasłonecznienie zbocza dolin z roślinnością stepową (kserotermiczną) składającą się z traw oraz ziół sucho i ciepłolubnych, wśród których znajdują się rzadkie gatunki zagrożone wyginięciem, wspólnie tworzą niezwykłą bioróżnorodność przyrody, którą jesteśmy zobowiązani chronić.
Czas tutaj płynie inaczej nie trzeba się nigdzie spieszyć można się cieszyć bliskim kontaktem z przyrodą, podziwiając doliny ozdobione pagórkami, strome zbocza porośnięte swoistą szatą roślinną oraz pola mieniące się paletą barw, od wczesnej wiosny do późnej jesieni. W nocy na zimowym niebie, od października do marca można podziwiać niezwykłe widoczne gołym okiem Plejady oraz konstelację Oriona i Wielką Mgławicę Oriona, które z dala od ulicznych latarni spowodują nieziemski zachwyt i mały zawrót głowy. Bliski kontakt z naturą sprzyja relaksowi i wyciszeniu zmazując z nas stres codziennej gonitwy za obowiązkami.
fot. Bolesław Kozłowski, autoflesz.com / Chrystkowo, chata z 1770 roku
Chrystkowo ostoja kultury menonickiej
Na południe od Gruczna położona jest wieś Chrystkowo. Od pierwszej polowy XVI w. w Polsce zawierane były kontrakty osadnicze z menonickimi kolonistami. Którzy zmuszeni byli do opuszczenia swoich rodzinnych stron za sprawą dekretu wydanego w XVI w. na mocy, którego mennonizm został uznany za ciężkie przestępstwo karane śmiercią. Prześladowania i masowe mordy na społeczności menonickiej spowodowały, iż zaczęli oni szukać miejsc, w których mogliby się osiedlić i zachować wiarę, przekonania i styl życia.
Taką ostoję znaleźli między innymi w Polsce gdzie kwitła szlachecka wolność i swoboda. Ogromne połacie podmokłej ziemi w okolicach polskich rzek były niezagospodarowane a menonici w technikach melioracyjnych nie mieli sobie równych. Współpraca grup menonickich z Polską była sytuacją, gdzie potrzeby i możliwości obydwu stron uzupełniały się idealnie. Osadnicy nabywali prawo do gruntów na prawie dziedzicznej długoterminowej dzierżawy, nieprowadzącej jednak do nabycia ziemi na własność. Przez okres kilku lat menonici byli zwolnieni z opłat w zamian za osuszanie i nadawanie wartości rolnej dzierżawionych gruntów oraz otrzymali pewne przywileje, które pozwalały im żyć w zgodzie z wyznawaną wiarą, byli zwolnieni z obowiązku służby wojskowej bez ponoszenia z tego tytułu dodatkowych opłat. Po upływie terminu tych ulg, które trwały przez ok. 7 lat płacili dość wysoki czynsz dzierżawy i opłatę za zwolnienie z obowiązku służby wojskowej.
Do Chrystkowa mennonici przybyli ok. 1669 r. Byli niezwykle pracowici i sumienni a jako że pochodzili z nizinno-depresyjnych Niderlandów nikt tak jak oni nie umiał osuszać gruntów i zapobiegać powodziom. Stanowili społeczność zamkniętą nie dopuszczali do siebie nikogo z innych społeczności, utrzymywali rzadkie kontakty z innymi mieszkańcami i nie uczestniczyli w życiu wsi. Podstawą działania grupy była solidarność oraz współodpowiedzialność. Surowo przestrzegali swojej religii i konsekwentnie stosowali się do jej kanonów. Propagowali oni chrzest młodzieży po 14. roku życia. Chrzest ten stanowi wyznanie wiary i potwierdza świadomy wybór przynależności do społeczności mennonitów. Realizowali zasadę miłości i braterstwa poprzez wzajemne wsparcie w życiu codziennym. Osoby starsze, chore, samotne lub takie, które spotkało jakieś nieszczęście zawsze mogły liczyć na bezinteresowną pomoc współwyznawców.
Obowiązywał ich całkowity zakaz noszenia i używania broni oraz odmowa służby wojskowej. Mennonici sami wybierali pastorów spośród siebie. Uważali, że władzy państwowej należy się posłuszeństwo, ale sami nie mogli piastować wysokich stanowisk, gdyż oznaczałoby to służenie złu. Tym, którzy łamali prawa religii groziło wykluczenie. Wiązało się z poważnymi konsekwencjami jak pozbawienie wszelkiej własności i środków do życia. W życiu codziennym menonitów dominowała skromność oraz dochowanie wiary (chrześcijańskie wyznanie protestanckie). Używali oni bardzo prostych sprzętów i ubrań.
fot. Bolesław Kozłowski, autoflesz.com
Jednak pomimo skromności i oszczędności posiadali niezwykły talent artystyczny i rzemieślniczy, który uwydatniał walory estetyczne na wykonywanych własnoręcznie przez nich meblach, skrzyniach i porcelanie. Mimo surowości obyczajów i oszczędności w wyrazie artystycznym dopuszczano upamiętnianie swoich zmarłych efektownymi formami steli, obelisków i kolumn, które można podziwiać na cmentarzach mennonickich oraz katolickich i ewangelickich, gdyż nie każda gmina posiadała swój własny mennonicki cmentarz. Wstrzymywali się od palenia papierosów, zabaw tanecznych oraz picia alkoholu, ale potrafili produkować doskonałe trunki.
Pomiędzy XVI-XVII w. mennonici przechodzili dobry okres, który zaowocował rozwojem i dobrobytem w ich społeczeństwie. W miarę jak rosła zasobność ich kieszeni dzierżawili budynki i parcele na terenach miast w celu prowadzenia usług i handlu produktami, które sami wyrabiali. Wprowadzili nowy sposób wyrobu koronek o fantazyjnych splotach, byli dobrymi cieślami i ślusarzami, prowadzili gorzelnie i browary, zajmowali się bednarstwem oraz handlowali tekstyliami.
fot. Bolesław Kozłowski, autoflesz.com
Po pierwszym rozbiorze Polski w 1772 r. sytuacja zmieniała się stopniowo na gorszą za sprawą niemieckiego militaryzmu, który uderzał w podstawy zasad wiary mennonitów oraz przez akcję werbunkową przeprowadzoną na rozkaz carycy Katarzyny II. Takim sposobem część osadników przeniosła się do południowej Rosji a część wyjechała do USA i Kanady. Ci, którzy zostali ulegli stopniowej asymilacji i godzili się na ingerencję w ich życie religijne. Druga wojna światowa doprowadziła do całkowitego opuszczenia przez mennonitów terenów Polski. Znaleźli oni schronienie w Ameryce oraz w Niemczech zabierając za sobą pamięć o utraconej „Ziemi obiecanej”. Wiele obiektów kultury mennonickiej uległa zniszczeniu na skutek niewiedzy późniejszych mieszkańców.
Stopniowo poprawia się poziom dbałości o spuściznę kultury pozostawionej na polskiej ziemi przez dawnych osadników. Mennonici wprowadzili na naszych ziemiach nowe formy architektoniczne dostosowane do przetrwania żywiołu powodzi. Chaty sytuowano na sztucznie usypanych wzniesieniach, co zabezpieczało przed powodziami. W przypadku bardzo wysokiej wody wszystkie sprzęty domowe przenoszono na górną kondygnację. Dla zwierząt przygotowana była specjalna pochylnia by i one mogły wejść na górę i bezpiecznie przeczekać trudny okres szalejącego żywiołu. Wspaniale zachowana chata mennonicka w Chrystkowie zbudowana została w 1770 r. Chata z podcieniem wspartym na ozdobnych słupach została wybudowana z sosnowych bali łączonych w narożnikach na jaskółczy ogon. Stolarka okienna i drzwiowa, komin butelkowy i przepierzenia z imponującej szerokości desek stanowią o niezwykłości budynku i wyrażają jego oryginalny charakter. Dominujący wysokością dach prawie trzykrotnie wyższy od ścian kryje pomieszczenia mieszkalne i gospodarcze. Chata została wykupiona przez Dyrekcję zespołu Parków Krajobrazowych Chełmińskiego i Nadwiślańskiego. Obecnie gromadzone są tu eksponaty muzealne związane z codziennym życiem rolników i rybaków. Sama chata pamięta czasy, kiedy mieszkali tu Holenderscy osadnicy.
Elżbieta i Czesław Kwiatkowscy
Naprzeciwko chaty znajduje się gospodarstwo agroturystyczne, którego właścicielami są Elżbieta i Czesław Kwiatkowscy. Pan Czesław jest ostatnim potomkiem z polskim obywatelstwem, który urodził się w mennonickiej chacie. Z zapałem i młodzieńczą werwą oprowadzi turystów po zabytkowym domostwie opowiadając historię swojej rodziny i dawnych osadników. Zaspokoi ciekawość turystów „gawędą ostatniego mennonity”, która korytarzem wspomnień przeniesie ich do dawnych czasów.
Pani Elżbieta wprowadzi nas w smakowity świat tradycyjnych menonickich potraw. Posiada również niezwykły talent pisarski, który możemy dostrzec w jej autorskich wierszach ukrytych pod pseudonimem „Emka”. Na terenie gospodarstwa znajduje się Muzeum Tradycji Wsi, suszarnia i przechowalnia owoców, sad kryjący w swoich zasobach kilkadziesiąt tradycyjnych o odmian jabłoni, grusz i czereśni. Organizowane są cykliczne imprezy prezentacje ekologicznej żywności, wyrobów ludowych oraz malarstwa i rzemiosła. W gospodarstwie można stanąć oko w oko z nieznośnie psotną gromadką owiec (Wrzosówek), sprawiającym przyjazne usposobienie koniem oraz napotkać spacerujące z gracją i wdziękiem koguty wraz z przesiadującymi w zaroślach trawy kokoszkami.
- przeczytaj także:
- Suzuki SX4 S-Cross 1.0 110 KM BoosterJet po zmianach - redakcyjny test
- SsangYong XLV 1.6 128KM - pierwsza jazda
- Zamek Moszna - jeden z najpiękniejszych zamków w Polsce
- Skarby Dolnego Śląska - tajemnicze ciekawostki Gór Sowich
Od redakcji: dziękujemy Pani Justynie i Panu Czesławowi za życzliwe przyjęcie i miłą rozmowę oraz wyrażenie zgody na robienie zdjęć w towarzystwie nowego Suzuki SX4 S-Cross.
Alicja Gotowska, inż. Bolesław Kozłowski![]()