Różne sposoby odpoczynku, odmienne preferencje, proste sposoby odreagowania na stres. Jak to możliwe? To proste. Jeśli spędzasz w tym roku wakacje w górach, np. w Karkonoszach, Tatrach czy w Bieszczadach spróbuj znaleźć sobie temat przewodni, motyw na chandrę i zły cholesterol. My poszukaliśmy kilka motywów związanych z... zachodem słońca i Górą Witosza. Zwłaszcza w górach to pasjonujące natręctwo, a może tylko uzależnienie.
fot. Krzysztof Golec ©, autoflesz.com
Tak, natręctwo, bo komu chce się wspinać na Wzgórza Łomnickie, jakieś 30 min. w upale i po kamienistych ścieżkach. Ale niektórzy właśnie to lubią, a zachód słońca wynagrodzi wszystkie fizyczne niedostatki. Zatem zaczynamy ten wakacyjny epizod...
Góra Witosza w Staniszowie
Nawet nie zdajemy sobie sprawy, że spojrzenie na góry z innej perspektywy, to odkrywcze rozwiązanie problemów. W dużym mieście, gdzie czas biegnie szybko, a życie toczy się jak Pendolino nie ma czasu na zachwycanie się przyrodą, panoramą czy podglądaniem życia zwierząt. Zarówno tych małych, jak i tych dużych.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / widok na Karkonosze bezcenny
W Bieszczadach dla przykładu podglądaliśmy żubry, jelenie, a nawet bobry. W Karkonoszach, Rudawach Janowickich czy wspomnianych wcześniej Wzgórzach Łomnickich znajdują się - naznaczone tu i ówdzie śladami ingerencji człowieka i okalane niezwykłą przyrodą - zakątki tworzące urzekające scenerie. Tutaj każdy znajdzie wymarzony punkt spotkań z naturą na własnej mapie przygód, my znaleźliśmy Górę Witosza, która roztacza tajemniczą aurę niesamowitości nad Staniszowem. Na samym szczycie wybudowano pomnik kanclerza Bismarcka (wysadzony w powietrze w 1947 roku). Miejscowi mówią i piszą zwyczajnie – tędy wiedzie droga na „Bismark”. Choć z błędem, ale każdy wie o co chodzi.
Rzeczywiście, trudno tu nie trafić, gdyż tuż przy schodach na tę górę nadal stoi nieczynna remiza Ochotniczej Straży Pożarnej. Jeszcze kilka lat temu, wynajmowano w tych pomieszczeniach wiejski bar; jak wieść gminna niesie miał wzięcie...
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Dziś nie ma ani baru, ani podchmielonych jegomościów, ani strażaków. Tak się bowiem porobiło, że młodzi wyemigrowali do Niemiec, a seniorzy nawet nie mają czasu ponarzekać. Tu bowiem czas spłynie powoli, a każdą sekwencję kończącego się tygodnia oznajmia ksiądz w przepięknym kościele pw. Przemieniania Pańskiego (wg badań ksiąg kościelnych ks.Johana Proxa kościół pochodzi z 1023 roku, ale późniejsze badania nie potwierdziły tej rewelacji; przyjmuje się ok. 1338 r.). Dokładnie historię kościoła opisał Marek Hachulski w monografii "Kościół pw. Przemienienia Pańskiego w Staniszowie". Praca badacza kosztowała go wiele lat pracy i poszukiwań (w niemieckich i polskich archiwach). Ale było warto, przynajmniej coś pozostanie dla potomności...
- Gdy wydał książkę "Staniszów" w 2013 roku, w sali reprezentacyjnej Pałacu Staniszów odbyła się wyjątkowa uroczystość na której byli obecni mieszkańcy wsi, burmistrz gm. Podgórzyn, prezydent Jeleniej Góry, znani politycy i... skromny autor. Niektórzy dostali dedykację, z czego cieszą się najbardziej - wspomina Maria Koszak, emerytowana dyrektorka Szkoły Podstawowej w Staniszowie
Ale, ale trzeba płynąć ku brzegowi, choć temat jest dość długi nie będziemy korzystali z wielu już powstałych opracowań. Postaramy się wnieść żywe słowo, do czego zachęcał zawsze - podczas wykładów - dr hab. Władysław Sawrycki z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / strudzony wspinaczką turysta znajdzie na wierzchołku góry spokój, ukojenie i to co pozostało po monumencie "żelaznego kanclerza". Doskonały punkt widokowy na Panoramę Karkonoszy...
W historycznym ujęciu
Wzgórza Łomnickie to trampolina do gór wysokich i kurortów Karkonoszy (Karpacz, Szklarska Poręba, Sosnówka, Miłków). Staniszów zaś, to najpiękniej położona – naszym zdaniem – wieś w Polsce. Zaledwie 8 km od Jeleniej Góry, 14 km od Karpacza, trzy pałace (plus pobliskie ruiny Zamku Henryka), zabytkowy kościółek z I poł. XIV w. i bardzo ciekawa historia.
Jeśli już zdecydujesz się na wspinaczkę na Górę Witosza, to miejscowi przywitają turystę życzliwie. O pozostawienie samochodu czy motocykla nie musisz się martwić, jak zejdziesz naładowany wrażeniami, będzie stał na tym samym miejscu. Co więcej, gmina Podgórzyn nie wyznaczyła (jeszcze) biletu za parkowanie.
- Nie... dobry człowieku, tu wchodzisz i schodzisz nie płacąc za przyjemności ducha i ciała, jak na Zamku Henryka – odpowiada jowialny pan siedzący na ławeczce, jeszcze bez piwa
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / fot.1 zachód słońca widziany ze szczytu Góry Witosza, fot.2 panorama Karkonoszy, fot.3 kościół pw. Przemienienia Pańskiego w Staniszowie, fot.4 opis trasy i fotografia monumentu - prawdopodobnie z 1901 roku- dzieło gm. Podgórzyn
- Uważajcie jednak na ducha „latającego proroka”, nieposłusznym i niepokornym nie lubi przekazywać swoich mądrości, zagubionym i ciągle poszukującym tej właściwej drogi pokazuje rozwiązania – dodał
Cóż, nieco się skonfundowaliśmy, bo cóż miałby nam powiedzieć prorok żyjący tu przed wiekami. Ale miejscowi wiedzą swoje, więc i my mieliśmy się na baczności, rozważając czy np. zapłaciliśmy mandat za złe parkowanie.
Jeśli chodzi o wspomniany Zamek Henryka, to w tamtych czasach modne były polowania i atrakcje przyciągające wyżej urodzone głowy do takich miejsc jak Staniszów czy Cieplice. Prawdopodobnie dlatego hrabia von Reuss kazał wybudować na pobliskiej Górze Grodna (niem. Stangenberg, 504 m n.p.m.) słynny Zamek Henryka. Ukończył go dopiero książę Heinrich XII w 1841 roku. Dziś to umocniona ruina, wdzięczny obiekt do zwiedzania i fotografowania (jak wspomnieliśmy płatny).
Wróćmy na chwilę do proroka. Podobnie jak ojciec Pio miał zdolność bilokacji i obwieszczania przepowiedni. Przypomnijcie bowiem sobie fakt, jak przepowiedział kard. Wojtyle, że zostanie papieżem!
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / kościół pw. Przemienienia Pańskiego w Staniszowie z I poł. IV w., jeden z najstarszych na Dolnym Śląsku, wyremontowany kilka lat temu przez parafian (2002-2008), pod kierownictwem jednego z najlepszych kapłanów ks. Mariusza Witczaka
Tak naprawdę, to ta góra (niem. Prudelberg, 484 m n.p.m.) to olbrzymie skały (tzw. granit waryscyjski), kamienie, a nawet wyolbrzymione w wielu przewodnikach pieczary i nawisy skalne. Wejście jak powiedzieliśmy, ułatwiają granitowe schody, poręcze, są nawet ławeczki do odpoczynku. Wytyczono też dwa szlaki – żółty (nieco łatwiejszy) i zielony. Wspomnieliśmy o wytyczonych ścieżkach, kiedyś chodzili po nich właściciele Staniszowa – rodzina von Reuss a nawet księżna Izabela Czartoryska.
Kolejny jegomość odpoczywający na ławeczce przypomniał nam o tym, a po chwili dodał:
- Po tych ścieżkach chodziła nawet księżna Daisy z Książa i Chrystian Gottlieb Körner – powiedział całkiem głośno, jakby szukał potwierdzenia
Cóż, nie wykluczamy tego wątku, gdyż książę von Reuss sprowadził do Staniszowa Körnera, znanego wtedy piwowara, aby produkował tu złocisty trunek. Piwowarskie tradycje w Staniszowie są znane od dawna, już wtedy popularne były tzw. ogródki piwne gdzie serwowano cenione regionalne piwo "Englisch Ale". Drugą pasją piwowara było ziołolecznictwo, to on skomponował recepturę słynnego likieru „Echt Stonsdorfer Bitter”. Starsi mieszkańcy wsi od razu poprawiają, iż recepturę stworzyli nieco wcześniej karkonoscy laboranci z ziół zbieranych w najczystszych partiach gór. Słynny likier produkowano później w Jeleniej Górze, a od 1960 roku (i obecnie) pod Hamburgiem; z oryginalną etykietą i widokiem Śnieżki.
Najprawdopodobniej pierwsze partie słynnego likieru produkowano w skalnych podziemiach Witoszy, gdzie do dziś są zamurowane (zburzone) labirynty. Tajemnica góry czeka więc na odkrywców, eksploratorów, badaczy zapomnianej historii. Mieszkańcy wsi wspominają nawet, że w podziemiach mogą znajdować się także zrabowane skarby Wrocławia. Częściowo wykorzystywane przez mieszkańców wolnostojącego domu nr 49 piwnice dają klarowny przekaz, iż mogły tu wjeżdżać i wyjeżdżać samochody ciężarowe np. Opel Blitz o DMC ponad 3 tony. Czy tylko z likierem?
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / Pałac Staniszów dawna siedziba rodowa księcia von Reuss, dziś starannie odbudowany hotel z basenem i SPA...
Sporo trudu zadał sobie książę von Reuss, aby ta atrakcyjna wspinaczka była w sam raz dla młodych, dam dworu, a także seniorów i dzieci. Niektóre fragmenty tego labiryntu kazał ułożyć jak puzzle. Pracowało przy tej układance (jaskinie, groty, wąskie przejścia, granitowe schody) wielu mieszkańców wsi. Dziś urzędnicy gminy Podgórzyn tylko odcinają kupony od historii Łomnickich Wzgórz, choć trzeba przyznać, iż zadbali o bezpieczeństwo wspinaczy (wspomniane poręcze, barierki, punkty widokowe, ławeczki, mały parking).
Trudno dziś jednoznacznie powiedzieć, kto nadał poszczególnym elementom tej układanki ciekawe nazwy: Skalna Komora, Ucho Igielne, Skalna Ulica z wejściem do Pustelni czy Schronisko w Zaułku. Tak czy owak są adekwatne do granitowych skał i formacji.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / w drodze na Wzgórza Łomnickie
Latający prorok
Wspomnieliśmy o latającym proroku, podobno potrafił lewitować, jak mnisi z klasztoru Shaolin i... przenikać przez ściany. W wielu opracowaniach prorok, czyli Hans Richmann (często pisownia Rischmann) faktycznie nazywał się Hans Georg Rischmann). Od urodzenia był niemową i cierpiał na epilepsję. Gdy wydarzył się cud, zaczął mówić i wygłaszać swoje przepowiednie. Miał przepowiedzieć pożar Jeleniej Góry (1634), powrót protestantów z prawem wznoszenia świątyń w Kotlinie Jeleniogórskiej, rozbiory Polski, a nawet własną śmierć. Pochowano go na cmentarzu w Łomnicy, niestety najstarsi mieszkańcy niewiele wiedzą o pochówku (bo niby skąd, musieliby żyć 300 lat z okładem), przekazują jednak jak mantrę informację, iż na tablicy nagrobnej widniał napis „sprzedał duszę diabłu”. Inni z kolei twierdzą, iż na tablicy wyryto napis „dziwak”. A któż z nas nie jest dziwakiem, nie każdy jednak ma dar przepowiadania przyszłości.
Smutny koniec pomnika
Kanclerz Niemiec znany był z tego, iż nie był przychylny Polsce. Pomnik jednak wybudowano przy dużym udziale księcia Heinricha XXVIII von Reuss w 1901 roku. To on zaproponował miejsce komitetowi budowy, po tym jak na Małym Szyszaku k.Jeleniej Góry rozebrano podobny pomnik (wybudowany bez zezwolenia). Projektantem obelisku został jeleniogórski rzeźbiarz i architekt Alfred Daehmel.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / drugi pałac księcia von Reuss, obecnie starannie odrestaurowany Pałac na Wodzie
Od samego początku opatrzność nie miała pod opieką „żelaznego kanclerza”. Już w 1915 roku został mocno zniszczony od uderzenia pioruna, pozłacana korona stoczyła się jak beczka piwa na zabudowania pod Górą Witosza. Tuż po wojnie - choć w niektórych informacjach źródłowych widnieje data 1947 rok (i tak my się posługujemy), żołnierze Korpusu Bezpieczeństwa Publicznego (a nie mieszkańcy) rozprawili się na dobre z monumentem.* Wysadzone fragmenty leżą bezwładnie porozrzucane na zboczu góry, korona zaś (kula z krzyżem potoczyła się pod wspomniany budynek nr 49). Pozostał jedynie cokół, legenda o Rischmannie, dwa pałace: Pałac Staniszów i Pałac na Wodzie czy jeden z najstarszych kościołów pw. Przemienienia Pańskiego.** Trzeci pałac i browar, gdzie produkowano słynny likier czeka na lepsze czasy, obecnie jest wystawiony na sprzedaż i niszczeje szybciej niż... jesienna grypa.
fot. archiwum / pocztówki ze zbiorów prywatnych, najprawdopodobniej z roku 1901 lub 1902
Szczyt Witoszy budowniczowie pomnika specjalnie przygotowali, skalne bloki i granitowe skały wciągano na przygotowanych wcześniej maszynach prostych (kołowroty, przekładnie, bloczki przesuwne, liny). Obecnie wierzchołek, o całkiem sporej powierzchni, jest wypłaszczony i nie sprawia zagrożenia do bezpiecznego zwiedzania. Granitowe bloki skalne, ze szczątkowym napisem Bismarck leżą nadal porozrzucane (i są porośnięte mchem) na północnej stronie góry.
*/ w kilku opracowaniach doszukaliśmy się informacji, iż obelisk był niepoprawny politycznie dla nowej władzy w Polsce, stąd nakazano burmistrzowi "zrobienie porządku" z obeliskiem. Jakiekolwiek próby mechanicznego unicestwienia siłami mieszkańców okazały się niewystarczające. Poproszono zatem saperów słynnego Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego o pomoc. Dopiero za drugim razem udało się skutecznie wysadzić w powietrze 14- metrowy pomnik. Warto w tym miejscu dodać, że niewygodny politycznie był także komunistyczny gen. Karol Świerczewski, który kilka miesięcy temu zniknął z cokołu w Bieszczadach. Również w maju br. zniknęły tablice pamiątkowe informujące o budowie "Małej i Dużej Obwodnicy Bieszczadzkiej". Informujemy zatem, że wybudowano ją siłami LWP, a dokładniej przy wsparciu KBW.
**/ Marek Hachulski "Ostatni Mohikanin" wiernie piszący o Staniszowie i kościele w swoim ostatnim dziele "Monografia kościoła pw. Przemienienia Pańskiego" napisał o ks. Witczaku: "Kapłanowi, który zaimponował nam swoją odwagą, konsekwencją i pracowitością, człowiekowi na wskroś skromnemu, Księdzu proboszczowi Mariuszowi Witczakowi pracę tą dedykuje Autor"
Staniszów to ciekawa i bardzo atrakcyjna wioska, ale do tematu powrócimy.
- przeczytaj także:
- Warto zwiedzić: rycerskim szlakiem - zapomniany Dziwiszów
- Atrakcje Karkonoszy: kaplica św. Anny, coroczny festyn z wieloma atrakcjami
- Miłków: kościół pw. św. Jadwigi – perełka Dolnego Śląska
- Wakacje w Karkonoszach - Staniszów nieoszlifowany diament / artykuł archiwalny/
- Dolina Pałaców i Ogrodów – Pałac Pakoszów, powstał jak Feniks z popiołów
Krzysztof Golec, redakcja autoflesz.com![]()
Źródło: zapomnianepunkty.karr.pl opr. Ivo Łaborewicz
karkonosze.org.pl
Marek Hachulski, Staniszów