Pogrzeb prezydenta Pawła Adamowicza zdominował niemal wszystkie przekazy medialne w Polsce. Jego charyzma, światełko dobra, aż pięć kadencji na tym najważniejszym stanowisku w Gdańsku zostały docenione przez rzesze gdańszczan, ale nie tylko. Trafiliśmy do Jeleniej Góry, a po drodze do Krzeszowa, opactwa cystersów i najważniejszego sanktuarium maryjnego diecezji legnickiej. Wszędzie ludzie solidaryzują się z Jego osobą, choć nie wszyscy znali Go osobiście. Dziś spełniamy też obietnicę dotyczącą zimowej prezentacji: bazyliki mniejszej pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, kościoła św. Józefa i Mauzoleum Piastów Śląskich.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Temperatura wreszcie spadła poniżej 5 kresek, puszysty śnieg padał wczesnym rankiem i przed południem. Mieliśmy przysłowiowy łut szczęścia, aby przedstawić naszym czytelnikom d. opactwo cystersów. Dodajmy, że to właśnie tu - w bazylice - gorliwie czczony jest obraz Bogurodzicy, najstarszej ikony maryjnej z XIII w. Ikona ta, znaleziona w dość ciekawych okolicznościach jest starsza o ponad 200 lat od obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej.
Krzeszów jest na tyle znany, że większość znajdzie czas i drogę na chwilę wyciszenia. Łatwo tu trafić zarówno z Wrocławia (Jelenia Góra-Lubawka), jak i Jeleniej Góry (Bolków-Kamienna Góra), drogą nr 367. Jest jeszcze jedna bardzo urokliwa trasa szlakiem bystrza Bobru (Wojanów, Łomnica, Miedziana Góra, Marciszów, Kamienna Góra, Krzeszów), ale w niektórych miejscach np. Wojanów -Trzcińsko mijanie z nadjeżdżającymi z przeciwka zmusza do zjeżdżania na... pobocze, którego nie ma. Na tej trasie mamy kilka wspaniałych pałaców np. Pałac Wojanów, Pałac Łomnica, ruiny Pałacu Bobrów czy pałacyk Trzcińsko. Później dość szybko mijamy Kamienną Górę i wjeżdżamy do Krzeszowa. Naszym zdaniem to duchowa uczta na 1/2 dnia. Znajdziesz tu bezpłatny parking (obecnie podczas ferii), bary i miejscowe restauracje (także w Centrum Pielgrzyma). Wstęp na teren opactwa też bezpłatny, ale bilet na podstawowe zwiedzanie architektonicznego kunsztu dawnych mistrzów kosztuje 12 zł. I pomyśleć, że dawniej nie korzystano z budowlanych hipermarketów, dźwigów wysokościowych, co więcej nie wykorzystywano wymówki, że drożeją elementy budowlane i... nie ma komu budować!
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / kościół pw. św. Józefa lokowany w miejscu poprzedniego kościoła św. Andrzeja - to musisz zobaczyć - genialne wręcz freski Michaela Willmanna
Mauzoleum Piastów świdnicko - jaworskich w Krzeszowie
Nigdy tam nie byliśmy, a szkoda, gdyż to jedno z najpiękniejszych miejsc kultu naszych przodków. Od razu powiemy, że warto zwiedzać z przewodnikiem lub audiobookiem, gdyż ogrom nagromadzonego tu piękna przerasta możliwości poznawcze zwiedzającego (grup pielgrzymujących tu w czasie ferii czy wakacji).
Mauzoleum lokowano na tyłach bazyliki pod kopułą północną i południową. Zaskakujące jest to, że drzwi do tego historycznego miejsca są gigantycznych rozmiarów, co więcej, klamkę ze starodawnym zamkiem zamocowano na wysokości wyciągniętej ręki pielgrzyma (zwiedzającego) o słusznym wzroście 180 cm! Podobne mocowanie klamek widzieliśmy też w Pałacu Prezydenckim. Przestępując próg tego miejsca zaskakuje nas uporządkowany, ściśle określony charakter, a nawet zaplanowana gra świateł - całość narzucona przez fundatorów, którzy nie szczędzili grosza!
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Mauzoleum Piastów, kopuła północna i południowa; rzeźby są dziełem Antoniego Dorazila, płótna ołtarzowe pędzla Feliksa Antoniego Schefflera, sztukaterie i marmoryzacje wykonał Ignacy Albert Provisore, a freski wykonał Jerzy Wilhelm Neunhertz
To z pewnością jedno z najwspanialszych miejsc sakralnych tego typu w świecie, Być może Panteon w Rzymie ma jeszcze większą wartość historyczną. Bynajmniej nie chodzi tu o malowidła naścienne, ale przede wszystkim bogate rzeźby, marmury, unikalne sarkofagi czy mozaikową podłogę. Niestety, Mauzoleum Piastów nie jest ogrzewane, podobnie jak kościół pw. św. Józefa. Przeszywające do szpiku kości zimno, łagodnieje z chwilą poznawania i odkrywania coraz bardziej zagadkowych epizodów z historii Polski. Baliśmy się też o nasze baterie w Nikonach, ale to sprzęt zaprawiony w bojach i bardzo niskiej temperaturze.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Krzeszów, Mauzoleum Piastów / fot. 1 obraz wszystkich śwętych pędzla Feliksa Schefflera; fot. 4 epitafium księcia Bernarda, obecnie znane jako epitafium Bolka III i nagrobek Piastów Śląskich. Po bokach stoją puste urny i tworzą wymowny kontrast sfery doczesnej i sfery śmierci; fot.5 ołtarz św. Jadwigi, obraz Feliksa Antoniego Schefflera 1741 r.
Panteon chwały rodu Piastów linii świdnicko-jaworskiej, ich zasługi jako fundatorów opactwa w Krzeszowie, rola opatów krzeszowskich jako depozytariuszy duchowej i materialnej schedy po Piastach – to wszystko znajdziecie w jednym miejscu, pięknym miejscu. Co ciekawe, niezniszczonym przez nazistów podczas II wojny światowej (aczkolwiek dopiero w marcu 2018 roku znaleziono tu karabin Mauser i granat, pozostałość po kilku formacjach niemieckich tu stacjonujących).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Krzeszów, Mauzoleum Piastów fot. 3 przepiękny łuk sklepienny łączący kopułę północną i południową
Przy ścianie oddzielającej mauzoleum od prezbiterium kościoła ustawiono dwa sarkofagi: Bolka I Surowego (strona północna) i Bolka II Małego (strona południowa). Przy oknie południowym, ze zdobionego ołowiem szkła położono sarkofag Władysława von Zedlitz. Książęce sarkofagi to dzieła okresu baroku, ale nakrywające je płyty figuralne pochodzą z wcześniejszych nagrobków, z okresu średniowiecza - wg wzorca Henryka IV Probusa.
Władysław von Zedlitz – był komturem zakonu jerozolimskiego św. Jana. Na tumbie znajdziemy herby: von Stosch, von Salisch, von Rotenburgk i von Gründberg. Oprócz Piastów w mauzoleum chowano także przedstawicieli śląskiego rodu rycerskiego Zedlitzów. Władysław Zedlitz należał do hojnych dobrodziejów klasztoru w Krzeszowie, sypnął złotem tak hojnie, aby światło stale padało na jego sarkofag.
fot. Krzysztof Golec, autofesz.com
Sarkofag Boleslava I –fundator krzeszowskiego opactwa, zmarł w 1301 roku. Oryginalna w tym sarkofagu jest tylko część wierzchnia, reszta zbudowana znacznie później, ale całość także wzorowana jest na sarkofagu Henryka IV Probusa.
Sarkofag Bolka II – również wzorowany na sarkofagu Henryka IV Probusa. W ręku trzyma tarczę i mizerykordię, u jego stóp czuwa lew - symbol odwagi, pies – symbol wierności, wół - herb Łużyc Dolnych.
Mauzoleum Piastów świdnicko-jaworskich powstawało w 1735 - 1736 r. Wnętrze stanowią połączone arkadą dwie przykryte kopułami kaplice, a całość fresków i malowideł jest pędzla Georga Wilhelma Neunhertza – dodajmy - genialnie namalowana.
Mauzoleum jest nie tylko zdumiewająco piękne, wyniosłe i bogate majestatem książęcym. Miejsce to zadziwia nas śmiertelników grą świateł płynących z okien i kopulastych wież. Do tego bajecznie piękne rzeźby, alabastrowe i granitowe kolumny z różnych gatunków tego surowca, czy dostojne sarkofagi, wprawiają gości i zwiedzających w głęboką refleksję, zadumę nad przemijaniem. Takim właśnie przykładem była niepotrzebna śmierć lubianego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com /Mauzoleum Piastów, fot.1 Bolko I, fot.2 Bolko II, fot.3 von Zeidlitz, fot. 4 epitafium ks. Bernarda
Praca mistrzów... dłuta i pędzla
Wilhelm Neunhertz (ur. 1689 we Wrocławiu, zm. 27 maja 1749 w Pradze), malarz i autor fresków, tworzył nie tylko w Krzeszowie. Przykład jego talentu znajdziemy także w kościele pw. Najświętszej Maryi Panny i św. Mikołaja w Lądzie nad Wartą, a także w żagańskim kościele augustiańskim (1736 r.), klasztorze na Strahaniu (1743-1744) w Pradze czy na zamku w Rydzynie (sala balowa, 1745). Był uczniem Michaela Willmanna (autor fresków w kościele głównym), a niektórzy znawcy już mówią, że przerósł mistrza.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Epitafium księcia Bernarda, obecnie znanym jako epitafium Bolka III i nagrobek Piastów Śląskich. Po bokach stoją puste urny i tworzą wymowny kontrast sfery doczesnej i sfery śmierci...
Piramidalna inskrypcja prócz imion pochowanych tu władców głosi "Wiedz przechodniu, że my wszyscy prędzej czy później podążamy do jednego celu wieczności. Niechaj tobie, który to czytasz lub słyszysz, łaskawi niebianie uczynią tę wieczność szczęśliwą i błogosławioną". /źródło: paskonikstronik.blogspot.com/
Mauzoleum powstawało równocześnie z kościołem, a wykończenie powierzono znakomitym mistrzom, o jednym z nich już powiedzieliśmy. Dekorację stiukową wykonał genialny Ignacy Albrecht Provisorea.* Mało o nim wiemy, gdyż w przewodnikach opactwa poświecono mu niewiele miejsca. Nie mniej po owocach jego pracy sądzimy, że musiał być genialnym artystą.
*/ Ignacy Albert Provisore sztukator z Włoch. Często zamiast oryginalnych materiałów kamieniarskich (marmur, alabaster), stosował tańszy... gips. To od jego nazwiska pochodzi regionalne spolszczenie "prowizorka", określające coś tymczasowego ale i tańszego, prostszego , a czasem gorszego od oryginału...
Po stronie wschodniej znajdziemy bardzo ciekawe trzy ołtarze zdobione pędzlem Feliksa Antona Schefflera z 1741 r. przedstawiające św. Jadwigę, zamordowanie św. Wacława i wszystkich świętych. W narożnikach mauzoleum ustawiono cztery barokowe rzeźby. Dwie przedstawiają postacie kobiece przy nagrobkach małżonki książąt Bolka I - Beatrycze i Bolka II - Agnieszki oraz dwie będące alegoriami "Miłości z sercem" i "Opatrzności Bożej z rogiem obfitości".
Sarkofagi, to zaledwie skromna część ocalała z czasów średniowiecza. Bolko I to fundator klasztoru w Krzeszowie, zaś Bolko II (jego wnuk) to wybitny władca, za którego panowania księstwo świdnickie było w rozkwicie. W 1331 roku Bolko II w bitwie z Janem Luksemburskim pokonał wojska czeskie idące z odsieczą Krzyżakom; ułatwiło to Łokietkowi zwycięstwo pod Płowcami.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / kościół prosty, jednonawnowy - za to sztuce, a dokładniej malowidłom Willmanna podporządkowano niemal wszystko w kościele, zrezygnowano nawet z okien w kaplicach
Kościół pw. św. Józefa - genialne wręcz freski Michaela Willmanna
Budowlę świątyni rozpoczęto 1692 roku, budowano ją przez trzy lata na miejscu średniowiecznego kościoła parafialnego pw. św. Andrzeja. Obecnie wchodzi w skład krzeszowskiego opactwa - trzeba go koniecznie zobaczyć, choćby ze względu na geniusz Willmanna (kościół nieogrzewany, przenikliwe zimno, ale obcowanie ze sztuką zagrzewa do działania).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / kaplice - dzieła Willmanna; fot.1 św. Józef nadaje imię Jezus, fot.4 św. Józef ucieczka do Egiptu
Fundatorem był opat Bernard Rosa, kreatywny administrator, mecenas sztuki, a także jeden z najważniejszych przedstawicieli kontrreformacji na Śląsku. To on kultywował dokonania św. Józefa jako źródło odnowy katolicyzmu. W 1669 r. założył w Krzeszowie bractwo św. Józefa gromadzące elity duchowne i świeckie oraz szeroką rzeszę przedstawicieli wszystkich stanów wyznaniowych (łącznie ok. 100 tys. członków pod koniec XVII w.).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / ołtarz główny tak zaprojektowano, aby nie zasłaniał malowideł Willmanna, tabernakulum dzieło mistrza Georga Schröttera z 1677 r.
Ciekawostką podczas prowadzenia prac budowlanych - dodajmy według projektu nieznanego architekta - była... katastrofa budowlana! Wówczas opat powierzył dalsze prace mistrzowi Michaelowi Kleinowi z Nysy.
Kościół otrzymał układ emporowy, po obu stronach nawy głównej umieszczono rzędy kaplic bocznych, wyżej są już tylko wspomniane empory. Wnętrze kościoła celowo ozdobiono dość skromnie. Już wtedy myślano o freskach i malowidłach wybitnych mistrzów pędzla. Prace te powierzono jednemu z najwybitniejszych artystów-malarzy Michaelowi Leopoldowi Willmannowi (zwanemu śląskim Rembrandtem) pomagali mu syn Michał (najprawdopodobniej wykonał tylko prace przygotowawcze) i pasierb Jan Christoph Liszka. Skąd czerpano wzorce? Gównie z legend o św. Józefie - opactwo cystersów Lilienfeld, Dolna Austria.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Na sklepieniu nawy głównej przedstawiono: ofiarę Izaaka, krewnych Józefa, Jana Chrzciciela z rodzicami, krewnych Maryi oraz św. Rodzinę. W prezbiterium na ścianach umieszczono panoramiczną scenę „Pokłonu Trzech Króli”, a powyżej na sklepieniu „Adorację Trójcy Świętej przez anioły” z personifikacjami czterech stron świata. We wschodnich kaplicach bocznych umieszczono cykl siedmiu smutków św. Józefa: „Zasmucenie Józefa macierzyństwem Maryi” (ołtarz boczny na ścianie północnej nawy), „Poszukiwanie noclegu w Betlejem”, „Obrzezanie Jezusa”, „Ucieczka do Egiptu”, „Smutek na wieść o rzezi niewiniątek”, „Poszukiwanie zaginionego Jezusa”; natomiast w kaplicach zachodnich – siedem radości świętego: „Zaręczyny z Marią” (ołtarz boczny na ścianie północnej nawy), „Anioł objaśniający Józefowi tajemnicę macierzyństwa Maryi”, „Boże Narodzenie”, „Pokłon pasterzy”, „Ofiarowanie Jezusa w świątyni”, „Odnalezienie Jezusa w świątyni”. Oba cykle wieńczą sceny na ścianie południowej, pod emporą organową: „Śmierć…” i „Chwała św. Józefa w niebie”. /źródło: zabytkidiecezjilegnickiej.pl/
W kościele znajdziemy barokowe akcenty. Ołtarz główny dłuta Josepha Antona Lachela pochodzi z 1755 r. a tabernakulum - dzieło mistrza Georga Schröttera - z 1677 r. Ołtarze boczne pochodzą z 1776 r. i zdobią je obrazy: „Zaślubiny Marii z Józefem” oraz „Zasmucenie Józefa macierzyństwem Maryi” – dzieło Ignaza Königa. Ambona zaś - najprawdopodobniej dłuta Georga Schröttera - pochodzi z początku XVIII w.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / malowidła na sklepieniu i ścianach są dziełem Michała Willmanna, najwybitniejszego malarza epoki baroku na Śląsku. Wykonał je w latach 1693 - 1698; jest to cykl 50. malowideł, przedstawiających genealogię i dzieje św. Rodziny kościoła św. Józefa
Organy – wykonane przez nieznanego mistrza, zaś kompozycja empory organowej zwraca uwagę zastosowanym tu klasycznym motywem serliany*, nawiązującym do formy łuku triumfalnego. My nie natrafiliśmy na koncert organowy, wygląda na to, że cały splendor i brzmienie powierzono organom w kościele głównym.
*/ okno weneckie, określane czasami jako palladiański motyw – element architektoniczny w postaci zwieńczonego łukiem otworu okiennego oflankowanego dwoma mniejszymi prostokątnymi otworami /wikipedia.org/
Choć historia dot. organów nie jest znana, możemy jedynie przytoczyć legendę o współpracy opactwa w Krzeszowie a klasztorem w Broumovie (odlegle zaledwie o 29 km). To właśnie z klasztoru w Broumovie opat Krzeszowa wypożyczył słynne organy, aby zagrały na konsekracji kościoła pw. św. Józefa. Czy pozostały już w kościele? Z pewnością oba sakralne obiekty mają wiele wspólnego, są bowiem powiązane talentem wybitnych artystów, jak chociażby F. M. Brokoff, który w Krzeszowie zaprojektował ołtarz główny. Z kolei Piotr Brandl, nazywany często czeskim Rubensem, pozostawił w krzeszowskim opactwie dowody swojego talentu.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Pewne jest, iż klasztory na przestrzeni dziejów wielokrotnie ze sobą współpracowały, między innymi łączy je wspólna historia związana z zakonem benedyktynów. Przypomnijmy, w 1242 r. księżna Anna, wdowa po Henryku Pobożnym, ufundowała w Krzeszowie klasztor benedyktynów, których sprowadzono z czeskich Opatovic. Wnuk Anny Bolko I Surowy, wówczas książę jaworski, w roku 1289 wykupił dobra klasztorne i w 1292 r. ufundował zalążek opactwa cystersów.
16 listopada 2016, Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków we Wrocławiu dokonał odbioru ostatnich prac konserwatorskie w kościele pw. Świętego Józefa. Dofinansowania udzieliły:
- Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego
- Fundacja KGHM Polska Miedź
- Gmina Rudna
- Gmina Kamienna Góra
Okiem pielgrzyma-turysty – kościół (obecnie bazylika) pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Kościół św. Józefa, a przede wszystkim bazylika i Mauzoleum Piastów, to imponujący kompleks XIII wiecznego opactwa, pełnego historii, zaskakujących zwrotów akcji, skarbnica wyjątkowo cennych dzieł sztuki, obraz bogactwa rodu Piastów. Aż trudno uwierzyć, że wszystko co tu zobaczymy, zwiedzimy, sfotografujemy (uwaga: dodatkowa płata) znajduje się na wyciągniecie ręki. Być może już za kilka lat to miejsce zostanie wpisane na listę skarbów światowego dziedzictwa UNESCO.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / tabernakulum i ikona Matki Boskiej Łaskawej w bazylice
Warto tylko dodać, jako ciekawostkę, że w kościele św. Józefa, pod koniec II wojny światowej, przechowywano zbiory Biblioteki Narodowej z Berlina i Archiwum Państwowego z Wrocławia.
Wymieniliśmy Willmanna, zwanego czeskim Rembrandtem, ale w ołtarzu głównym bazyliki – kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny - znajdziemy obraz kolejnego wybitnego czeskiego malarza Petera Brandla. Ponoć pracował na tym dziełem osiem miesięcy. Ale tylko pielgrzym - turysta dostrzeże najważniejsze elementy tej ekscytującej układanki.
Jak powiedzieliśmy wcześniej sercem krzeszowskiego opactwa jest bazylika, gdzie podziwiamy kolejnych mistrzów pędzla, rzeźby i sztukatorskiego sznytu. Wchodzimy do bazyliki, by pokłonić się Matce Bożej Łaskawej. Nad tabernakulum bowiem umieszczony jest niewielkich rozmiarów średniowieczny obraz-ikona. Zdaniem przewodników po tutejszym opactwie bez tego obrazu nie byłoby ani klasztoru, ani bazyliki; ikona została namalowana temperą na desce modrzewiowej w połowie XIII stulecia (przeleżała w ukryciu przez blisko 200 lat).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Obraz Brandla, który umocowano za tabernakulum i cudownym obrazem przedstawia Trójcę Świętą oraz siedzącego na tronie Zbawiciela z rozpostartymi rękoma, przyjmującego swą Matkę niesioną do nieba przez aniołów. Legenda mówi, że w czasie wypraw krzyżowych obraz został przywieziony z Bizancjum do włoskiego Rimini przez rycerza Benito Tankretta, a stamtąd do Krzeszowa przenieśli go... aniołowie.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Od samego początku obraz czczony jest przez tłumy wiernych nawiedzających Krzeszów i oblicze Maryi. Zarówno obraz, jak i ikona Matki Boskiej Łaskawej słyną wieloma łaskami. Modłą się tu pątnicy, młodzież, narzeczeni, jak również starsi prosząc o zdrowie, dobre zamążpójście, potomstwo, trafne podjecie decyzji życiowej czy opiekę Maryi na jesień życia. Przewodniczka opowiedziała nam również o niemieckim żołnierzu, pancerniaku, który prosił Maryję o przebaczenie za ślepe wykonywanie rozkazów nazistów.
*/ wizerunek zyskał tytuł Nostra Thaumaturga (Nasza Cudotwórczyni). Za opata Bernarda Rosy (1660-96) obraz przeniesiono do kaplicy Trójcy Świętej, a po zbudowaniu kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (1728-35) został on umieszczony w ołtarzu głównym. Srebrną ramę ikony wykonał wrocławski złotnik Hentschel. Król pruski Fryderyk II Wielki, po aneksji Śląska, wydał zakaz organizowania pielgrzymek, a sekularyzacja z 1810 r. jeszcze bardziej utrudniła kult ikony. Dopiero po przybyciu Benedyktynów z opactwa Emaus (1919 r.) rozpoczął się ponowny rozkwit kultu maryjnego. W 1937 r. dokonano konserwacji ikony, zdejmując z niej liczne przemalowania. /źródło: niedziela.pl/
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
W 1997 roku ojciec święty Jan Paweł II, podczas pielgrzymki do Polski, ukoronował obraz Matki Bożej Łaskawej papieskimi koronami, a rok później podniósł kościół pw. Wniebowzięcia NMP do godności bazyliki mniejszej.
Krzeszowskie organy
Ich historia zadziwia znawców tematu, a nikt nie opowie o nich lepiej niż organista Romuald Jała. Choć wielokrotnie chciano je zmodyfikować dodając elektronikę, ostały się modzie i dziś są jednym z niewielu instrumentów zachowanych w oryginalnej – mechanicznej – postaci. To pierwsza i chyba najwonniejsza ich cecha. Druga, to najprawdopodobniej opatrzność Boża - ocalały bowiem z pożaru. Kto je wykonał? Opat Innocenty Fritsch (1727-1734), wielki budowniczy barokowej świątyni zadbał o szczegóły, w tym monumentalne - najlepsze na terenie księstwa świdnicko – jaworskiego - organy. Zlecenie przyjął organmistrz - Michał Engler (zwany Młodszym 1688-1760). * Przebudowę i modernizację wykonała znacznie później i świdnicka firma Schlagu und Söhne (1873-1874).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
*/ ród Englerów (budowniczych organów) - pochodził z Węgier. Musieli opuścić swój kraj ojczysty, gdyż jako luteranie narażeni byli na prześladowania religijne. Osiedlili się we Wrocławiu. Michał Engler budowy organów uczył się w Saksonii, praktykując w tamtejszych warsztatach . Zbudował wiele doskonałych instrumentów, ale przeważnie małych, na zamówienia prowincjonalnych parafii. W ciągu pierwszych siedmiu lat działalności jego firmy powstało 11 instrumentów. Pierwsze zbudował dla kościoła w Oleśnicy i od razu odniósł sukces - posypały się kolejne zamówienia. Jednak prawdziwą sławę przyniosły mu wielkie organy koncertowe (zbudował cztery). Pierwsze wykonał dla kościoła św. Mikołaja w Brzegu k. Opola (52 głosowe), drugie powstały w klasztorze cysterskim w Krzeszowie (52 głosowe, budował je w latach 1732-1737), katedra w Ołomuńcu w Czechach otrzymała trzeci egzemplarz (41 głosowe). I wreszcie czwarte, ostatnie wielkie organy powstały we wrocławskiej farze pw. św. Elżbiety. Niestety mistrz nie dożył pierwszego, koncertowego uderzenia w manuały w 1760 roku.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
O ich zaawansowanej barwie dźwięku mówili nie tylko opaci, ale także wierni na przełomie kilku pokoleń. Do budowy instrumentu użyto 2606 piszczałek wykonanych ze specjalnego stopu (cyny i ołowiu), grały bezawaryjnie przez okres przeszło 160 lat, ale dopiero w roku 1984 zostały poddane gruntownej renowacji przez zespół wybitnego polskiego muzykologa - Jarosława Stępowskiego.
Niektórzy znawcy zarzucają zakonnikom z Krzeszowa, że zezwolili na modernizację organów Englera (zmiany brzmienia pozytywu dolnego, górnego i przedniego oraz dostawienie nowych głosów cenzurowanych, rozbudowa dźwięków i przydźwięków), cóż nie zabieramy głosu, bo się na tym kompletnie nie znamy. Muzyka zaś, nawet dziś, jest piękna jak utwory Bacha, grane na tym instrumencie przez wirtuozów.
- Jeszcze później w latach 2007-2008 organy były ponownie poddane kompleksowej renowacji, bo jak każdy instrument tamtego okresu (mechaniczny), starzeje się jak człowiek – powiedział znany organista Romuald Jała
Dzięki temu pan Romuald jest w stanie natychmiast naprawić, każdy element tego skompilowanego instrumentu bez ściągania serwisu z Warszawy czy Drezna. Warto dodać, że dzięki pracy 2-3 kalikantów (pomocnicy organisty, którzy siłą mięśni nóg pompują powietrze do miecha) krzeszowskie organy mogą zagrać bez prądu. Dla porównania organy w Licheniu mają 6577 piszczałek, cztery manuały, a także elektronikę za sprzymierzeńca - ale naszym zdaniem - nie zagrały tak, jak mechaniczne organy Englera. Godna podziwu jest także empora organowa, bogato zdobiona w barokowym stylu przez Antona Dorasila.
Latem często odbywają się tu koncerty, które grają studenci Akademii Muzycznych z Wrocławia, Warszawy i Poznania w ramach praktyki.
- przeczytaj koniecznie: Warto zwiedzić - Krzeszów, opactwo cystersów i Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej
redakcja autoflesz.com![]()