Archikatedra w Oliwie – jeden z najpiękniejszych polskich kościołów, najcenniejsze organy

Bywamy często w Gdańsku, nad morzem, w Sopocie, ale do tej pory nie udało się nam dotrzeć do Oliwy. To tu znajdziemy jeden z najciekawszych kościołów w Polsce, gdzie zdaniem znawców tematu znajdują się wyjątkowo pięknie brzmiące organy. W całej Polsce jest kilka, tak dynamicznie grających i znanych: Krzeszów, św. Lipka, Kamień Pomorski i właśnie Oliwa. Trudno wskazać ten najlepszy, ten grający najpiękniejsze koncerty, ale oliwskie organy z pewnością są w ścisłej czołówce, jak fortepiany Steinway&Sons.

fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com

Podrażnieni cudami płynącymi z bazyliki w Krzeszowie, gdzie na wyciągnięcie ręki znajdziemy najwspanialsze dzieła Willmanna, Brandla i  organy Englera, zawitaliśmy do Gdańska-Oliwy, pięknej starej dzielnicy z wielkimi atrakcjami (np. park czy zoo). Katedra przywitała nas sążnistym deszczem i ledwo dodatnią temperaturą. Rumieńce pokazały się już z chwilą wejścia do katedry, na kilkanaście minut przed zaplanowanym koncertem, który w ten chłodny weekend dała pani Hanna Diz solistka z Filharmonii Bałtyckiej.

Słuchaczy było sporo, bo pielgrzymują tu wycieczki (autokarowe)  z całej Polski, Niemiec, Czech czy Wielkiej Brytanii. Od razu podpowiemy, że nie ma problemu z zaparkowaniem samochodu czy autokaru, do tego (w weekendy) bezpłatnie! To także ukłon w stronę nowej pani prezydent Aleksandry Dulkiewicz.

fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com

Jak grają organy w kościele oliwskim, jak niesamowity klimat tu zastaniecie, jak ciarki przechodzą podczas słuchania choćby kilku utworów Jana Sebastiana Bacha (np. Toccata, fuga d-moll jak również Ave Maria) czy prezentacja odgłosów ptaków -  to już trzeba tu być (werbalnie się nie da).* I choć kąśliwi mądrale wrzucają niepochlebne opinie np. o nie najlepszej akustyce kościoła, wielokrotnym przebudowywaniu organów (oryginał zaprojektowany i wybudowany przez Jana Wilhelma Wulffa z Ornety na przełomie XVIII/XIX w.) czy pobieraniu opłaty za 20 min. koncert – to nasza opinia jest zupełnie inna.

*/ Bach był zwykłym kantorem (śpiewak, który śpiewał zamiast  organisty), co więcej, miał problemy ze znalezieniem pracy w kościele. Jego utwory jednak są wręcz stworzone dla tego instrumentu, ale...  w młodości był organistą w Mühlhausen i na dworze Wilhelma Ernsta w Weimarze. Wykonanie solistki z Filharmonii Bałtyckiej było nie tylko pokazem możliwości samych organów, ale także wirtuozerii Hanny Diz. 

fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com

Gdy idziesz na koncert disco polo - przepraszamy za porównanie -  posłusznie kładziesz znacznie większe pieniądze, a gdy jedziesz na gościnny występ legend rocka do Doliny Charlotty, kładziesz posłusznie jeszcze większe pieniądze. Tu nikt ciebie nie zmusza  do niczego, ale to co zobaczysz i usłyszysz pozostanie na zawsze zakodowane w twojej pamięci. Tak kameralnie i dynamicznie zagranego koncertu trudno zapomnieć (alikwoty, przepiękne basy, wspomniana już dynamika, czystość barw); bo czy zapomina się wielkie dzieło Sienkiewicza „Quo vadis”, pokazywane  w okresie PRL-u w... kościołach?

Nie wchodząc za nadto w historię tej świątyni powiemy na początek jedynie tyle, że powinieneś tu być, to kawał historii Polski, wątki dziejów zakonu cystersów, samego Gdańska i jeszcze szerszej historii dziejów Piastów. Jeśli czytelnik chce dokładniejszych danych o tej świątyni, to z całą pewnością dostępne są w przyklasztornym sklepie z pamiątkami stosowne opracowania, będące kiedyś pracami licencjackimi. Dziś można zakupić lub tylko pooglądać, jeśli masz szczęście i nie wykupią nakładu wycieczki.

 fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / fot.1 ołtarz główny wiąże się z przeorem klasztoru. Michał Antoni Hacki ufundował kilka elementów wyposażenia dla klasztornego kościoła. Ołtarz główny powstał w 1688 roku. Dzieło to zachwyca połączeniem dwóch przeciwności: trwałej, stałej struktury kolumnowej i ulotnego zwieńczenia z aniołkami.  Dolna część ołtarza składa się z czternastu potężnych kolumn w porządku korynckim ulokowanych na planie połowy owalu. Posiadają one wspólne belkowanie, wyłamane nad środkową częścią, w której znajduje się obraz - dzieło gdańskiego malarza Andrzeja Stecha...

Dla ortodoksyjnych pielgrzymów jedynie napomkniemy, iż to wyjątkowa świątynia -  de facto - pod wezwaniem Trójcy Świętej, NMP i św. Bernarda, określana kolokwialnie jako katedra oliwska.

Oliwa – początki cystersów w skrócie
Po raz pierwszy Oliwa była wzmiankowana już w 1186, jako cysterska wieś klasztorna - zaś sam zakon cysterski wywodzi się ze  wspólnoty benedyktynów. Odziedziczonym po benedyktynach symbolem tej tradycji jest czarny szkaplerz, zaś zewnętrznym  wyróżnikiem nowego nurtu został biały habit, być może dlatego cystersi często nazywani są  „białymi mnichami”.

Do  1831 roku cystersi prowadzili tu swój klasztor, ale na mocy edyktu Fryderyka Wilhelma III przeprowadzono kasatę klasztoru. Od tej pory kościół pełnił funkcję świątyni parafialnej. W 1925 roku postanowieniem papieża Piusa XI powołano diecezję gdańską (Oliwa staje się siedzibą biskupów),  a kościół ustanowiono świątynią katedralną. Od lipca 1976 JPII podnosi kościół do godności bazyliki  mniejszej, a od roku 1992 funkcjonuje już jako archikatedra (na mocy bulli Jana Pawła II). W 2017 archikatedra roku zostaje wpisana na listę „Pomnik historii”.

 fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / fot.1/2 kaplica biskupów gdańskich w archikatedrze oliwskiej; fot.3/4  nawa południowa - 3 maja 1660 roku w klasztornych krużgankach podpisany został traktat oliwski. Obecnie archikatedra oliwska ma 23 ołtarze boczne...

Cystersi powrócili do Oliwy w 1945 roku. Początkowo chcieli odzyskać dawny klasztor, ale bp Karl Maria Splett nie wyraził zgody i polecił objąć kościół pw. Matki Boskiej Królowej Korony Polskiej. Obecny konwent cysterski w Oliwie nie jest już opactwem, a w przykatedralnych budynkach mieści się m.in. Gdańska Kuria Metropolitalna.

Oliwa,  1 września 1939 roku,  została włączona wraz z Wolnym Miastem Gdańska do III Rzeszy. Dopiero 25 marca 1945 roku żołnierze 2 Frontu Białoruskiego  wyzwolił Gdańsk i Oliwę (od 1929 Oliwa była dzielnicą Gdańska). Obecnie Oliwa to znana dzielnica Gdańska, świetnie skomunikowana i mająca liczne atrakcje: kościół św. Jakuba, zoo, park Oliwski czy pałac Opatów.

Organy oliwskie mistrza Wulffa
Niektórzy twierdzą, że to duże przegięcie, gdyż obecne organy Jana Wilhelma Wulffa z Ornety były kilkakrotnie modernizowane i nie dorównują oryginałowi. I jak to zwykle bywa – „lepsze jest wrogiem dobrego”. Genialnie natomiast wkomponowano te wielkie przecież organy we wschodnią emporę, choć jak powiedzieliśmy mędrcy dorzucają paliwo do pieca, dyskredytując akustykę samej archikatedry. Nie nam to osądzać, ale na prezentacji organów – ponad 20 min. koncertu – wypada to świetnie. Nawet Jan Paweł II, który słuchał tu koncertu i modlił się w czerwcu 1999 roku nie poruszał tego tematu.
Znacznie gorzej zaś słuchać  niezrozumiałe zapowiedzi przed samym koncertem. I z tym możemy się zgodzić, bowiem samo nagłośnienie znacznie odbiega od tego, co usłyszeliśmy w katedrze gdańskiej.

fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com/ fot.5 feretron Matki Boskiej Oliwskiej

Zacznijmy zatem od początku, każdy prałat czy opat chce mieć organy, zwykle najlepsze, najlepiej odtwarzające muzykę Bacha (jak w kościele św. Mikołaja w Gdańsku), względnie tanie. Ten ostatni argument jest ulotny jak miłość celebryty Michała Wiśniewskiego i występ Dominiki Tajner  w polsatowskim  „Tańcu z gwiazdami". Dlaczego? Bo oliwskie organy mogą kosztować fortunę. Ile? Tego nawet nie chce zdradzić Zdzisław Mollin, jeden z niewielu (wybitnych) polskich organmistrzów. To on, zwykle przed każdym  koncertem wirtuozów (np. latem) tego instrumentu stroi go przez kilka-kilkanaście dni!

Ale odpływamy, zatem za sprawą opata Jacka Rybińskiego mamy oliwskie organy. Miał trochę szczęścia, zmysłu organizacyjnego i daru od Boga, spotkał też na swojej drodze ludzi kościoła. W 1758 roku przybył  bowiem do Oliwy, Jan Wilhelm Wulff z Ornety,  wnuk organmistrza Johanna Georga. Młody, 23- letni  Wulff był początkującym organmistrzem i dostał zlecenie od opata na przebudowę małych organów w transepcie kościoła. Wynik zaskoczył opata, postanowił zainwestować w przyszłego konstruktora.
Wulff wyjechał na naukę do  najwybitniejszych mistrzów w Niemczech i Holandii. Widać, że  był pojętnym uczniem i praktykantem, gdyż po powrocie w 1763 roku nie tylko przystąpił do budowy największych wtedy organów w Europie, ale także wstąpił do zakonu cystersów. Oczywiście budowa tak gigantycznego dzieła nie spadła na barki mistrza za karę, zwykle pomagały mu dwie drużyny zakonników. Budowa trwała bez mała 25 lat, a snycerskie zdolności ubarwiające organy to dzieło  Józefa Grossa i brata Alnausa alias Marcin Trost z Dobrego Miasta.

Wspomnieliśmy na początku o kłopotach umieszczenia potężnego instrumentu w wąskiej nawie kościoła (wschodnia empora). Rozwiązanie Wulff znalazł całkiem szybko, umieścił bowiem basowe piszczałki półeliptyczne przed rzeźbioną balustradą chóru.

Przypomnijmy, że w czasie I rozbioru Polski,  Oliwa w 1772 roku została zajęta przez Prusy, a opactwo cystersów przeżywało trudne chwile, brakowało też bogatych darczyńców i donatorów.

fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / fot.4 małe organy chóralne Wullfa

Mimo to, po przyjęciu święceń kapłańskich w 1776 roku, ojciec Michał alias Wulff, ukończył dzieło swojego życia składające się z 5100 piszczałek w 83 rejestrach. Największe piszczałki basowe sięgały 10 metrów, a klawiatura nożna miała 32 rejestry. Usytuowany na środku chóru stół gry posiadał trzy klawiatury ręczne i jedną nożną (ta ostatnia obejmowała 32 rejestry). Jak podają źródła traktura (system przenoszenia ruchu pomiędzy klawiszem a zaworami sterującymi poszczególnymi piszczałkami organów) łącząca klawisze z wentylami piszczałek była mechaniczna,  a powietrze poprzez wiatrownice dostarczano  z miechów uruchamianych przez 14 czerpaków obsługiwanych przez 4 -7 kalikantów. Wtedy miechy nie potrzebowały prądu elektrycznego jak dzisiaj, z prostej przyczyny – pierwsze podwaliny ładunków elektrycznych stworzył Andre Ampere dopiero w 1821 roku. Kalikanci więc, musieli mieć krzepę w nogach!

Po śmierci opata Rybińskiego o. Michał dostał kolejne zadanie od bp Karla von Hohenzollerna  -  przeniesienia kontuaru na bok chóru i przestrojenia instrumentu o pół tonu (co wiązało się z przekonstruowaniem traktury). Wulff jednak nie podjął się tego zadania.

Nowy opat zatrudnił więc kolejnego wybitnego organmistrza z Gdańska, był nim Fryderyk Rudolf Dalitz. Pracował nad postawionym problemem w okresie 1790-1793, co więcej, dokonał kilku zmian w instrumencie, ale nie wykonał przestrojenia organów o pół tonu. Tak zmodernizowane organy nie grały perfekcyjnie, użycie więcej niż jednego rejestru powodowało zanikanie wdmuchiwanego powietrza. Zakonnicy już wtedy twierdzili, że to nie spodobało się Bogu!
W 1807 umiera pierwszy konstruktor i budowniczy oliwskich organów o. Michał Wulff, który do końca swojego zakonnego życia nie komentował wniesionych zmian i modyfikacji.

fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / tak naprawdę do końca XVII w. ołtarz św. Trójcy był ołtarzem głównym, gdy dobudowywano kolejne elementy barokowe katedry obraz św. trójcy przeniesiono do transeptu głównego

Delegalizacja klasztoru
Po wydaniu edyktu kasacyjnego  w 1820 r. przez Prusy opactwo zostało zdelegalizowane. Brak funduszy i należytej opieki spowodował powolne wygaszanie świetności oliwskich organów, największych wtedy na świecie. Fryderyk Wilhelm III nie wspomógł powolnej degrengolady instrumentu. Mimo to kościelni organiści sami dokonywali najpilniejszych napraw i konserwacji. Pojawiły się nawet legendy, iż oliwskie organy padły ofiarą klątwy, gdyż 9 spośród 14 miechów musiało zostać odłączonych. Barwa instrumentu ponoć "zmatowiała”  a dynamika topniała, jak śnieg na wiosnę.

Dopiero w  latach 1863-1865 wielkiej rekonstrukcji organów podjął się Friedrich W. Kaltschmidt,  organmistrz ze Szczecina.  Powiększył organy o jeden rejestr i zwiększył liczbę głosów głównych kosztem rejestrów bocznych. Dodatkowo, skonstruował 19 nowych wiatrownic, nowy kontuar i nową trakturę. Dwa lata później, w 1867 roku, zabudowania opactwa  wraz z przyległym parkiem kupiła Maria  Hohenzollern-Hechingen - bratanica ostatniego opata komendatoryjnego klasztoru oliwskiego. Nowa właścicielka utworzyła fundację na rzecz kościoła,  przeznaczając sporą sumkę na konserwację organów.

Donatorzy kościoła już wtedy myśleli o modernizacji pneumatyki oliwskich organów
Powiedzieliśmy wcześniej, że tej klasy organy,  co w Krzeszowie, Kamieniu Pomorskim, Oliwie  czy na Jasnej Górze wymagają okresowych napraw i konserwacji, a także niezbędnego strojenia. Dlatego  1902 roku firma braci Oswalda i Pawła Dinse z Berlina wykonała niezbędne prace,  w tym głęboką konserwację małych organów chórowych... toczonych przez sprytnego kornika(!).

 fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / jeden z najcenniejszych obrazów w katedrze oliwskiej przedstawiający Trójcę Święta (koronacja Madonny) w kordialnej - w kształcie serca - formie. Obraz Hermana Hana pochodzi z 1653 roku.  Nie wiedzieliśmy, że jest to tak cenny obraz, ale obiektyw naszego Nikona naprowadził nas na ten trop niemal intuicyjnie, później ks. Zbigniew Zieliński wyjaśnił tę zagadkę...

Zamysłem kolejnych donatorów kościoła i organów była modernizacja polegająca na zastąpieniu kalikantów (pomocników organisty nożnie naciskających miechy) urządzeniem pneumatycznym. Jednak nie wyszło. Tu mała dygresja, organy w Krzeszowie - nawet dziś - mogą grać,  gdy w kościele nie ma prądu elektrycznego.

Wybuch pierwszej wojny światowej był zagrożeniem dla piszczałek. Niestety pruska  armia dokonała sekwestru piszczałek małych organów i przeznaczyła je na... cele wojskowe. I wojna światowa nie spowodowała rabunkowej polityki na terenie posiadłości pocysterskich, jak również w samym kościele, jednak organy (szczególnie te małe w transepcie) nie funkcjonowały. Duże zaś potrzebowały kolejnej renowacji. Prace takie rozpoczęły się dopiero 1934 roku, gdy pojawiły się środki finansowe - przeprowadziła je firma Józefa Goebla z Gdańska.

I to było już tsunami, bowiem zakres prac obejmował także pneumatykę.  Goebel nie zajmował się rokokową snycerką organów, ale zadaniem głównym - odnowił 3000 piszczałek (w małych organach wstawił nowe), zaprojektował  elektropneumatyczny stół gry z czterema klawiaturami,  sprowadził z Bazylei silnik elektryczny do napędu dmuchawy.  Głosy organowe pogrupował w sześciu sekcjach, według kościelnych zapisków przestroił także organy (według kanonu  przyjętego w 1899 roku w Wiedniu). Tak zmodyfikowany instrument posiadał 101 rejestrów (wraz z małymi organami chóralnymi) i 6800 piszczałek.

Znawcy twierdzą, że tak zmodyfikowany instrument mocno odbiega zarówno dźwiękiem, jak i zgodnością z oryginałem Wulffa. Czy grały lepiej? Nie wiemy.

fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / feretron Matki Boskiej Oliwskiej

Feretron Matki Boskiej Oliwskiej
Rozpowszechnione w kościele rzymskokatolickim w XVII/XVIII wieku pielgrzymki wiernych miały – i nadal mają - oprawę i ceremoniał. Jednym z takich elementów takiej pielgrzymki jest feretron - przenośny  ołtarz noszony przez wiernych. Feretron Matki Boskiej Oliwskiej związany jest z tradycją pielgrzymek do Kalwarii Wejherowskiej organizowanych od 1720 roku przez reformatów z Gdańska (dzielnica Chełmno).

Najstarsza data związana z powstaniem feretronu Matki Boskiej Oliwskiej to rok 1765, przypuszczalnie autorem obrazu jest ojciec Daniel ze zgromadzenia ojców reformatów na Chełmnie, który namalował w 1759 roku podobny obraz dla kościoła w Łęgowie. Widnieje na nim Matka Boska z Dzieciątkiem po jednej stronie a po drugiej anioł. Do kościoła w Oliwie przeniesiony został w 1850 roku, kiedy władze duchowne w Pelplinie przeniosły tam siedzibę bractwa z Chełmna.

Pewna jest natomiast data (1788 rok) wykonania srebrnych sukienek wykonanych  przez  znanego złotnika gdańskiego Jana Jantzena. Srebrne i złote aplikacje były charakterystyczne dla kultu obrazów w polskim baroku.  W kościele Trójcy Świętej w Oliwie znajdował się także drugi feretron; był on własnością pielgrzymów niemieckich. Biskup Splett przekazał go w 1945 roku oo. cystersom. Obecnie zdobi on ołtarz główny kościoła pw. Matki Bożej Królowej Korony Polskiej w Oliwie.

 fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com

II wojna światowa
Teraz kolejny ciekawy wątek dotyczący „wyzwolicieli”, którzy w marcu 1945 roku, nie wiadomo dlaczego, częściowo uszkodzili organy. Rozbili w drobny mak kontuar i rozkradli część piszczałek oraz dokonali zwarcia w  instalacji  elektrycznej.  Oczywiście trzeba było coś z tym problemem zrobić, dlatego pod koniec 1945 roku niezbędnych napraw dokonał  Fryderyk Schwartz. Dzięki jego wysiłkom organy zagrały już na pierwszą powojenną pasterkę.

Dziesięć lat później firma krakowska Wacława Biernackiego wykonała kolejną konserwację, uzupełniono brakujące piszczałki i dodano rejestr (naśladujący dzwonki). W annałach oliwskiego kościoła zapisano, że dzięki tej naprawie pojawiła się możliwość zorganizowania festiwalu muzyki organowej. Od 1958 roku międzynarodowe festiwale są organizowane tu corocznie. 

fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com/ wejście główne do archikatedry

Kolejna głęboka modernizacja instrumentu to lata 1966 -1968,  wykonała ją firma Zygmunta Kamińskiego. Kamiński wykonał całkiem nowy pulpit z pięcioma klawiaturami i możliwością wybrania sześciu  dowolnych kombinacji, dokonał on również nowego podziału na 5 sekcji i zainstalował nowy, dziewięciogłosowy „Positiv”, w trzeciej zachodniej arkadzie. Kamiński zmienił również brzmienie niektórych mikstur. Brzmi to dość zagadkowo, ale znawcy tematu wiedzą o co chodzi.

Po zakończonej modernizacji, organy oliwskie posiadały 110 brzmiących rejestrów, z czego 87 w instrumencie głównym, 9 w dodatkowym „Positiv” oraz 14 w organach chóralnych (w transepcie kościoła). W sumie organy te posiadały 7876 piszczałek. Stół gry został zastąpiony nowym, posiadającym pięć manuałów i jedną klawiaturę nożną.

Wreszcie dochodzimy do szczęśliwego końca. W latach 2002-2004 firma Zdzisława Mollina przeprowadziła gruntowną, profesjonalną renowację zabytkowych organów Wulffa-Dalitza. Odrestaurowano 445 piszczałek wykonanych jeszcze przez Jana Wulffa, zbadano ich skład chemiczny. Okazało się, że zawartość cyny to aż 95 proc., reszta to dodatki uzupełniające, poprawiające brzmienie i odporność piszczałek na starzenie (stwierdzono nawet drobiny złota i innych metali, jak ołów). Organy otrzymały też nowy elektroniczny stół z matrycą 8x8, umożliwia to szybki wybór spośród sześćdziesięciu czterech kombinacji ustawień instrumentu – na okoliczność 6-7 mszy dziennie i demonstracji brzmienia dla przybywających tu turystów.
Latem organizowany jest w archikatedrze przez Polską Filharmonię Bałtycką Międzynarodowy Festiwal Muzyki Organowej; grają wybitni soliści z całej Europy,  Stanów Zjednoczonych czy Japonii.

Warto, naprawdę warto posłuchać jednych z najlepiej brzmiących organów nie tylko w Polsce, ale także na świecie.

 

redakcja autoflesz.com

 

Publish modules to the "offcanvas" position.