Wambierzyce - „Śląska Jerozolima”

Już w ubiegłym roku mieliśmy spenetrować kolejny, wielki obiekt pracy przymusowej należący do projektu „Riese”. Udało się  w tym roku, ale o kompleksie  „Rzeczka"  będzie  w następnym materiale. Z „Rzeczki” wyruszyliśmy kolejnym szlakiem -  ciągle bez śniegu – do „Śląskiej  Jerozolimy” czyli Wambierzyc. To zaledwie 32 min. drogi samochodem od potężnych sztolni w Górach Sowich (obiekt  „Rzeczka”).

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Po miejscu szczególnie poświęconym martyrologii Polaków, Żydów, Rosjan, Francuzów, Rumunów i innych narodowości trafiliśmy do sanktuarium w Wambierzycach. To perełka zwana „Śląską Jerozolimą”. Dwa lata temu obchodzono tu jubileusz 800-lecia wydarzenia, którego następstwem było  wybudowano Sanktuarium Matki Bożej Wambierzyckiej Królowej Rodzin oraz Kalwarię Wambierzycką.

Krótko o historii – jedna z legend
Zalążek wsi lub osady, jak kto woli, lokowano w 1253 roku. Ale uważny czytelnik spyta o wspomniany wcześniej jubileusz. Otóż ok.  800 lat temu górzysty krajobraz dzisiejszych  Wambierzyc porastał gęsty las, a o byle jakich drogach zapewne myślano, jak o locie na Księżyc. Ale miejscowi do dziś mówią o legendzie.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Otóż ok. 1200 roku niejakiemu Janowi z Ratna objawiła się Matka Boska z nagim Jezusem na ręku. Dzieciątko w prawej ręce trzymało bliżej nie określonego ptaszka, a lewą sięgało po owoc  umieszczony w dłoni matki. Po owym objawieniu nakazał on wyrzeźbić figurkę z drewna i polecił  umieścić ją na wzgórzu (w dziupli rozłożystej lipy). Wśród osób, które przychodziły modlić się do figurki, był niewidomy Jan z Raszewa. Pewnego razu  potknął się i uderzył zwalisty ciałem w drzewo. Jakże się zdziwił, gdy niemal natychmiast  odzyskał wzrok. Pierwszym widokiem była   Matka Boża  otoczoną aureolą. Niewykluczone,  iż to tylko jedna z legend...

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Takie wieści szybko się rozchodzą, coraz wiej wiernych zaczęło przychodzić w to właśnie miejsce. Tu miały dokonywać się istne cuda!
Wierni  ustawili kamienny ołtarz, a nawet  chrzcielnicę. Kilka lat później  wybudowano drewniany kościółek i przeniesiono do niego cudowną figurkę. Cuda nie ustawały i trzeba było wybudować większy kościół dla pielgrzymów.

Sanktuarium Matki Bożej Wambierzyckiej Królowej Rodzin
Na początku był chaos, ale kult cudownej figurki pozostał. Dlatego w 1512 r. Ludwik von Panwitz wzniósł większą świątynię wybudowaną z klinkierowej cegły, ale dzieło to nie przetrwało  wojny trzydziestoletniej. W latach 1695-1711 wybudowano nowy kościół na zlecenie fundatora Daniela von Osterberga, który na skutek błędów konstrukcyjnych  zaczął się walić, ostatecznie  został rozebrany w 1714 r. W latach 1715–1723 powstała kolejna świątynia wybudowana przez hrabiego Franciszka Antoniego von Goetzena, która przetrwała niemal w oryginalnym stanie do dziś.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Kościół parafialny Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny lokowano  latach 1715–1723 na wzór Świątyni Salomona (w stylu barokowym).  Lokowany na planie   czworoboku z przepięknymi schodami - niemal tak charakterystyczne jak Schody Hiszpańskie w Rzymie przy placu Piazza di Spagna, ukończone w XVIII w.
Sanktuarium podzielone jest na trzy części: prezbiterium, nawę główną i  słynne krużganki, gdzie znaleźć można rożne wota dziękczynne.  Wspomniane 57 kamiennych schodów obliczono w taki sposób aby:

  • pierwszych dziewięć oznaczał liczbę chórów anielskich,
  • trzydzieści następnych  symbolizuje wiek Jezusa,
  • 15 ostatnich to wiek Maryi w chwili poczęcia.

Tu  każdy pielgrzym, a nawet całe rodziny robią sobie zdjęcia. Widok przecudny, ale miejscowi mówią, że są  także pątnicy, którzy pokonują kamienne schody na kolanach. 22 lutego 1936 roku papież Pius XI podniósł do godności bazyliki mniejszej kościół  w Wambierzycach. To  tytuł honorowy, który otrzymują kościoły wyróżniające się wartością zabytkową, albo z uwagi na  walory liturgiczne bądź duszpasterskie.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / for.1 kaplica poświęcona JPII, który nawiedził sanktuarium jeszcze jako kardynał Wojtyła

Wejść na schody jest łatwo, zaś dostać się do środka świątyni – umówmy się – nie zawsze to możliwe. Nam jakimś cudem się udało przez jedyne drzwi blisko zakrystii, a już myśleliśmy że obejdziemy się smakiem. Bo mniej więcej tak, jak być w Watykanie i nie wejść do środka Bazyliki św. Piotra, z uwagi na nieodpowiednie strój. Tu także znajdziemy tablice informacyjne, co można, a czego nie można.

Centralne miejsce świątyni zajmuje ołtarz z opisaną wcześniej cudowną figurką, trudną do zobaczenia, gdyż odziana jest w białe szaty (dostęp do niej chroni zamykana krata). Znów nam się udało, ale jakieś szczęśliwe zrządzenie losu  czuwało nad zaplanowaną trasą, zarówno do Rzeczki jak i Wambierzyc.
Figurka wraz z cokołem wykonana jest z lipowego drewna i ma zaledwie  28 cm wysokości.  Głowy Maryi i Jezusa zdobią złote korony papieskie.
Dla dociekliwych - ołtarz główny jest dziełem Karla Sebastiana Flackera. W centrum znajduje się rzeźba Madonny z Dzieciątkiem adorowana przez dwa anioły.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / wnętrze bazyliki nie jest gigantyczne jak na pozór wydaje się, ale ma swój klimat i piękną historię...

W nawie po stronie południowej znajduje się barokowa ambona, także dzieło Karla Flackera z 1723 r. Jest ona ilustracją hymnu Magnificat. Ambonę wieńczy postać Ducha Świętego, poniżej widnieje Madonna w otoczeniu aniołów. Na baldachimie znajdziemy personifikacje kontynentów: Ameryki, Europy, Azji i Afryki. Na korpusie znajdują się rzeźby czterech ewangelistów. We wnękach prezbiterium umieszczono ołtarze pochodzące z XIX w.:  św. Jana Nepomucena, św. Walentego, św. Anny, św. Józefa i św. Antoniego. Ponad drzwiami na ścianie północnej wiszą obrazy św. Jadwigi Śląskiej, św. Otylii i św. Apolonii, a na ścianie północnej św. Jana Sarkandra, św. Franciszka Ksawerego i św. Karola Boromeusza. /źródło: wikipedia.org/
Na uwagę zasługują także ławy, które wykonał  (snycerka) uczeń Flackera.

W krużgankach kościoła przechowywane są pamiątki po pierwszej świątyni, kule osób dotkniętych cudem (uleczonych) oraz ich wota. Nie sposób ominąć   płaskorzeźbę  Jana Pawła II wraz z jego relikwią (krew JPII).

Dlaczego „Śląska Jerozolima”
Jak powiedzieliśmy, z nadania i inicjatywy fundatora  Daniela von Osterberga, właściciela Wambierzyc, w okresie od końca XVII do XIX wieku powstała tu kalwaria z setką  kaplic i kapliczek, dodatkowo wybudowano 12 bram(ale nie wszystkie zachowały się do naszych czasów).  Kalwaria zatem symbolizuje Jerozolimę z czasów, gdy żył Jezus Chrystus. Co więcej, okoliczne wzgórza noszą biblijne nazwy: Synaj, Syjon, Horeb, Tabor itp., zaś rzeka przepływająca przez Wambierzycę to... Cedron.
Jeśli macie czas, to warto zwiedzić także kalwarię, pobudowaną na zachodnim stoku Góry Kalwarii. Już w  1732 roku powstała tu droga krzyżowa.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Organy w bazylice
Empora z organami skonstruowanymi w 1794 r. przez Paula Zeiziusa z Ząbkowic Śląskich. Polichromie położył  Kacper  Rothsmann z Kłodzka. Z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że organy zostały zbudowane w latach 30. XX wieku. Pozytyw jest niemy. Instrument ma 3 miechy, jeden główny (duży) i dwa mniejsze. Prawdopodobnie był remontowany na przełomie 1979/1980 roku przed koronacją obrazu, a ostatnie strojenie przeszedł w 1991 roku.

redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.