23 sierpnia 1943 roku Armia Czerwona pokonała Niemców pod Kurskiem, w największej bitwie pancernej II wojny światowej. W najnowszym artykule The New York Times autor przekonuje, że wojska pancerne Ukrainy pokonały wojska pancerne Federacji Rosyjskiej, w największej dotychczas bitwie pancernej tej wojny, pod Wuhłedarem. Ale wszyscy dziś zadają sobie pytanie, jak długo potrwa ta brutalna agresja wojsk Władimira Putina w Ukrainie? Czy jest szansa na trwały pokój, czy czołgi faktycznie mogą odmienić losy tej wojny?
fot. Witalij Kuzmin / T80
Przypomnijmy, w trwających ponad trzy tygodnie starciach pod Wuhłedarem rosyjskie wojska pancerne straciły ponad 130 czołgów i transporterów opancerzonych. Rosjanie wpadli w zastawioną "przez siebie" pułapkę... miny przeciwczołgowe. Ukraińcu wykorzystali to pole minowe i "naprowadzali" czołgi rosyjskie w nieuchronna zasadzkę. Ale Putin, ani myśli rezygnować z "operacji specjalnej", nie liczy się ze stratami ponoszonymi, praktycznie na każdym odcinku frontu, nie zabiera poległych, ociąga się z wypłatą krwawych rubli za niepotrzebną śmierć poborowych. Liczy, że uda się jego armii odnieść choć jedno zwycięstwo pod całkowicie już zniszczonym (twarda infrastruktura miasta) Bachmautem.
Olaf Scholz, konclerz Niemiec powiedział, że "prezydent Rosji, Władimir Putin nie jest gotowy do rozmów pokojowych". W swoim przemówieniu przed niemieckim parlamentem dodał, że "nic nie wskazuje" na to, by na razie mogłoby to być brane pod uwagę". Podobnej misji podjął się prezydent Turcji Recep Erdogan, bezskutecznie; a już do historii tej wojny przechodzą działania prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który kilkakrotnie namawiał prezydenta Zełenskiego do zakończenia tej wojny.
Taka gra francuskiego prezydenta jest źle odbierana w Europie, ale interesy Francji, Niemiec czy Chin są nada zwrócone w kierunku Rosji, z tym że Państwo Środka stoi w rozkroku, bojąc się o przegraną Putina w Ukrainie. Tak naprawdę z punktu strategicznego Rosja już przegrała, musi o tym wiedzieć car Rosji, człowiek który odpowiada za śmierć tysięcy niewinnych cywilów, dzieci, kobiet w ciąży, starców; paranoik, który myślał, iż pokona Kijów i jego obrońców w ciągu trzech dni!
Szwajcarski wykładowca Akademii Wojskowej ETH Zurich Marcus Keupp w wywiadzie dla magazynu "Bilanz" powiedział: Po klęsce ( którą przewiduje Keupp), Rosja technologicznie (...) zrobi tak duży krok wstecz, że stanie się "krajem rozwijającym się", tanią stacją benzynową Chin, dopóki nie zostanie wypompowana do sucha, a następnie wyrzucona przez Chiny na śmieci.
fot. mil.ru/ T14-Armata
Marcus Keupp w wywiadzie dla magazynu "Bilanz" zakłada, "w październiku tego roku Ukraina pokona Rosję". Nie jest to wykluczone, zaś wykluczone jest podjęcie rozmów pokojowych przez Wołodymyra Zełenskiego, jeśli ostatni żołnierz rosyjski nie opuści ziem demokratycznej Ukrainy. Powinien o tym wiedzieć zarówno prezydent Emmanuel Macron, jak i kanclerz Olaf Scholz.
Warunek jest jeden – Zachód nadal musi wspierać Ukrainę zarówno sprzętowo, jak i politycznie – tak jak to robi Polska i Polacy. Rosja jest coraz słabsza, już zaczynają protesty na ulicach, niestety tłumione, jak te na Białorusi. Mimo to Putin ma nadal pieniądze na przeciągniecie tej wojny, licząc na cud. Ale cudu nie będzie, nie będzie to też ostatnia wojna przegrana przez Rosję. Przypomnijmy tylko zimową wojnę fińską (1939-1940), "Cud nad Wisłą" (13-25 sierpnia 1920 r.), wojna polsko-rosyjska (1609-1618), wojna krymska (1853-1856) czy wojna w Afganistanie (1979-1989). A o tym powinien także wiedzieć min. Ławrow, który bezczelnie twierdził, iż Rosja nigdy nie przegrała wojny.
Czołgi w tej wojnie
Rosjanie nadal wierzą w siłę czołgów, dlatego rozbudowali siły pancerne do granic absurdu. Według niektórych analityków wojskowości Rosja może mieć nawet 15 tys. czołgów, łącznie z tymi najstarszymi będącymi w magazynach (T-62, T-62 M, T62 MV).
Te który są widziane w Ukrainie i padają gremialnie, to: T-72, T-72B3M, T-72B3, T-90M, T80 BWM czy pojedyncze sztuki T-14 Armata. Do tej pory Rosja straciła ponad 3,3 tys. czołgów, niektóre zostały nawet przejęte przez Ukraińców bez walki, po dezercji pancerniaków Federacji Rosyjskiej. Rosjanom brakuje zaopatrzenia (w tym paliwa do czołgów i wozów opancerzonych), zimowego umundurowania, mobilnych serwisów broni pancernej, a nawet żywności. Generałowie Szojgu i Gierasimow, którzy już najprawdopodobniej nie dowodzą na pierwszej linii frontu, zaopatrzyli rosyjskich żołnierzy np. w przeterminowaną żywność, letnią odzież czy zardzewiałe karabiny. Morale tej armii jest podle, jak życie żołnierzy pod Bachmutem – Ukraińcy mówią, że tam przeciętny żołnierz żyje, co najwyżej... 4 godziny!

To niewyobrażalny obraz, podobno drugiej armii na świecie, dziś powoli przechodzi do lamusa historii, jako armia złodziei, morderców, gwałcicieli, niewyobrażalnych sadystów.
Wróćmy do broni pancernej i czołgów. Brytyjski tygodnik "The Economist", przekonuje, że w Rosji funkcjonuje tylko jedna manufaktura produkująca czołgi, to Urałwagonzawod w Niżnym Tagile na Uralu. Niestety zdolności produkcyjne tej fabryki są słabe – zaledwie 20 maszyn w ciągu miesiąca! Przy miesięcznej utracie ok. 150 czołgów rosyjskich, fabryka nie nadążą z uzupełnieniem zapasów - nie ma takich zdolności produkcyjnych, nie ma elektroniki, nie ma stopów na pancerz odporny na siłę przebicia np. pocisków FGM-148 Javelin produkcji amerykańskiej.
Przypomnijmy, że decyzją Stalina, podczas II wojny światowej, przyniesiono najważniejsze zakłady produkcyjne, w tym fabryki czołgów (T-34) za Ural. W tamtych czasach całe społeczeństwo pracowało na rzecz radzieckiej armii, produkując ponad 1000 czołgów w ciągu miesiąca.
fot. mil.ru/ T90M
A co wiemy o czołgach strony ukraińskiej? Niewiele. Sztab Generalny Ukrainy nie podaje strat, Rosjanie nie tworzą fake newsów na ten temat. Niezależni korespondenci jednak donoszą, że żaden Leopard 2 nie został zniszczony, a Abramsy M1 (strona amerykańska miała przekazać 31 maszyn) mają wejść do walki, po nadzwyczaj krótkim okresie szkolenia ukraińskich czołgistów (także w Polsce i w Niemczech).
Czy dyktator się boi?
Po raz pierwszy od 24 lutego 2022 r. czyli rozpoczęcia tej agresji w Ukrainie Władimir Putin wziął pod uwagę scenariusz przegranej Rosji w wojnie z Ukrainą. Mówiąc wprost, dyktator już przekroczył Rubikon, boi się o swoje życie, nie był nawet na pierwszej linii frontu. Ponadto tajemnicze zniknięcia (morderstwa) ważnych ludzi z jego otoczenia (Sergiej Skripal, Aleksander Litwinienko czy Anna Politkowska), mówiąc kolokwialnie są "słabe". Do tego bezwartościowe orędzie Putina, a ostatnio zamordowanie lekarki, która odbierało poród jego nieślubnych dzieci, tylko utwierdza w przekonaniu, że ta wojna będzie przegraną także Rosji. Rosja, po śmierci Putina (albo odsunięcia od władzy), wejdzie w fazę wpływu dowódców wojskowych, marnych polityków zwalczających się i dążących do władzy po dyktatorze. Podobnie było za panowania Aleksandra Wielkiego, gdzie wojna diadochów (dowódców Aleksandra) doprowadziła do utworzenia kilku królestw. Czy tego chciał Putin, czy pomyślał o wielkich stratach i przydomku mordercy niewinnych Ukraińców, czy wreszcie uwierzył, iż jest nieśmiertelny?
Można jeszcze dalej wymieniać, ale następstwem barbarzyńskiej wojny w Ukrainie są takie fakty, jak: akces wstąpienia Finlandii i Szwecji do NATO, uniezależnienie UE ( z małymi wyjątkami) od dostaw rosyjskich surowców (gaz, ropa naftowa, węgiel), Zachód pogłębił zaangażowanie w pomoc Ukrainie, a NATO twardo broni swoich scementowanych pryncypiów. Ponadto, "środek ciężkości w Europie wyraźnie przesuwa się na wschód, a Polska i kraje bałtyckie zyskują moralny autorytet" - pisze w magazynie "The Observer" Jonathan Eyal
Polska już jest awangardą polityki wschodniej, ale czy to przełoży się na poprawę stosunków z Ukraińcami po wojnie? Czy zadra pomiędzy naszymi narodami wreszcie przestanie jątrzyć. To z pewnością już mogła zrobić opozycja, tymczasem są jedynie oskarżenia i przedwyborcza pralnia.
- przeczytaj także:
redakcja autoflesz.com