24 lutego 2024 r. – dziś mija drugi rok barbarzyńskiej agresji Rosji na Ukrainę

Niektórzy analitycy sądzili, że wojna w Ukrainie zakończy się w ciągu kilku tygodni. Po pierwszych sukcesach, bohaterskiej obronie Kijowa, Chersonia, Mariupola (Azowstal) wydawało się, że siły ukraińskie będą dalej odpierać zaciekłe ataki wroga. Niestety, kontrofensywa, którą przygotował  niedawno odwołany gen. Załużny nie spowodowała spektakularnych sukcesów. Co to oznacza? Wojna jeszcze potrwa!

 

Prezydent Ukrainy Wołodymyr  Zełenski mocno wierzy, że Ukraina będzie niezależnym, wolnym państwem. Wierzy też, że w nadchodzących wyborach zostanie ponownie wybrany na prezydenta. Mimo oczywistych sukcesów, zaszczytnego tytułu męża stanu, pierwszego prezydenta dążącego do wprowadzenia Ukrainy do UE ma też wiele problemów do rozwiązania: szalejąca korupcja, oligarchowie, pobór do Sił Zbrojnych Ukrainy, eksport produktów rolnych, zabieganie o dodacje na wyposażenie i dozbrajanie armii czy kocioł (strajki rolników) na granicy polsko-ukraińskiej. 

Sytuacja na froncie - trudna (przerwa operacyjna)
Nowy naczelny dowódca gen. Syrski  – mówiąc kolokwialnie – jeszcze się nie wykazał, co więcej,  to on nakazał wycofanie sił ukraińskich z oblężonej przez Rosjan Awdijiwki. Obecna sytuacja na froncie tzw. przerwa operacyjna pozwala na przegrupowanie wojsk (głównie agresora), odnowienie zapasów, wprowadzenie do walki nowych sił, lotnictwa i uzbrojenia.

Ukraina z kolei ma wielki problem:  z naborem poborowych, chroniczny brak amunicji artyleryjskiej, rakiet małego i średniego zasięgu, z niedoborem lotnictwa (w tym F-16), brakuje jej także czołgów i nowoczesnych systemów antyrakietowych. Posiada za to armię, bohaterów, najemników. Wszyscy  wierzą w sukces i pokonanie agresora. Prezydent mówi jasno, że nie zgodzi się na rozmowy pokojowe, jeśli najeźdźca nie opuści terytorium Ukrainy i Krymu. Putin z kolei, cały czas napiera, prowadzi wojnę na totalne wyniszczenie, przy dużych zasobach ludzkich i pomocy Korei Pn. Chin i Iranu. Niektórzy analitycy  już mówią,  że to spowodowało drobne, ale znaczące sukcesy. Niestety,  zdobycie  Awdijiwki,  choć z punktu widzenia wojskowego – mało znaczące – jest politycznym i wizerunkowym sukcesem Putina.

W tej pełnoskalowej wojnie można też zauważyć jeden, dość znaczący fakt. Dla zbrodniarza wojennego Putina, żołnierz, podoficer czy oficer nie ma żadnego znaczenia. Zupełnie inaczej jest po  stronie ukraińskiej, zarówno gen. Załużny, jak i obecnie gen. Syrski stawiają żołnierza na pierwszym miejscu. To dwie wizje w prowadzeniu sztuki wojennej. Aczkolwiek, za agresją, barbarzyństwo, mordowanie jeńców, gwałty,  wywożenie ukraińskich dzieci, totalne bestialstwo okupanta  powinien odpowiedzieć Władimir Putin w Trybunale w Hadze. Przypomnijmy, że podobnie było z najokrutniejszymi dyktatorami: Adolf Hitler, Józef Stalin, Idi Amin,  Pol Pot, Mao Zetong czy znacznie wcześniej Ivan IV Groźny. Wszyscy ponieśli karę, Putin jedynie jest izolowany w  Unii Europejskiej; ma jednak zwolenników (np. Kim  Dzong Un czy Viktor Orban).

Polska nadal pomaga Ukrainie, ale pojawiają się rysy 
Jak powiedział niedawno płk Piotr Lewandowski Ukraina "kupuje nam czas". To powinien zrozumieć kanclerz Niemiec, prezydent Francji, a także premier Węgier Viktor Orban czy Robert Fico, premier Słowacji.

Według płk. Lewandowskiego „(...) jedyną możliwością na ostateczne pokonanie Ukrainy jest rozbicie NATO, pokazując jego niezdolność do obrony sojuszników, np. państw bałtyckich".

Amerykanie nie mówią jednym głosem
Aczkolwiek to dopiero jedna strona medalu, awangarda kolejnej fazy wojny. Donald Trump już zapowiedział, że jeśli zostanie prezydentem, to może wycofać amerykański kontyngent ze wschodniej flanki NATO. Co więcej, dał przyzwolenie Putinowi na kolejny krok bestialstwa, w tym ataków rakietowych, mordowania niewinnych cywili (w tym dzieci). Dla niego liczy się biznes, dlatego za obronę interesów Europy każe płacić, nie owijając tego w przysłowiową bawełnę.

Co więcej, ciągle  pod znakiem zapytania stoi amerykańskie wsparcie dla Ukrainy w 2024 r. Przypomnijmy Republikanie nie chcą się zgodzić z propozycją Demokratów, na kolejną pomoc finansową dla walczącej bohatersko Ukrainy.*

*/ Kongres nie może dojść do porozumienia w sprawie pakietu pomocowego dla Ukrainy wynoszącego 61 mld dol. (z czego 46 mld dol. ma zostać przeznaczone na pomoc wojskową, a 15 mld dol. na wsparcie gospodarcze i społeczne).

 fot. Getty Images

Cynizm i wyrachowanie Putina
Putin, zbrodniarz wojenny,  wywołał wojnę w Ukrainie i szukał tylko pretekstu do jej rozpoczęcia. Niestety, bardzo słabego – denazyfikacja to już wytarty slogan, jak jak stare jeansy Wranglera. Rosja już straciła Ukrainę, choć nadal okupuje ok. 19 proc. jej terytorium. Car Rosji liczył – podobnie jak Stalin – na wynarodowienie, osłabienie ducha walki Ukraińców, zachowawcze stanowisko Zachodu, rozłam w UE. Mylił się! Bez dwóch zdań,  Rosjanie nie zdołają odbudować -  obecnej sytuacji – nawet cienia sympatii Ukraińców.
Putin ciągle marzy o wielkiej Rosji, zapomniał jednak, że to nie on rozdaje karty, a rekonkwista Ukrainy pozostanie – zwłaszcza  po zamordowaniu Aleksieja Nawalnego, red. Anny Politkowskiej, Michaiła Chodorkowskiego  – gwoździem do jego trumny. Rosjanie zaczynają wreszcie myśleć, a czekające Rosję wybory – wcale nie będą takie pewne dla barbarzyńcy i zbrodniarza wojennego. Problem w tym, że praktycznie wszystkich opozycjonistów, przeciwników reżimu Putin kazał już zlikwidować.

Najprawdopodobniej nie może też liczyć na Chiny. Wydaje się, iż Państwo Środka zachowuje status quo pomiędzy Zachodem, NATO a Rosją, aczkolwiek grają w zupełnie innej lidze.

Nowe sankcje, które chce wprowadzić Joe Biden na Rosję mogą znów zaboleć, ale nie spowodują zatoru krążeniowo-oddechowego, sepsę zaś może wywołać tylko zjednoczenie Zachodu i Unii Europejskiej. To powinien także zrozumieć Viktor Orban, ostatni watażka w tej układance.

 

redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.