Pochodzi z Amerykie Północnej – tam uważana jest za chwast, choć już Indianie wiedzieli o jej zaletach. Ostatnio zadomowiła się także w Polsce, można ją już spotkać w wielu ogrodach, jak np. magnolie w Cieszynie.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Szkarłatka amerykańska (łac. Phytolacca americana). Okazy rosnące w Ameryce Pn. mogą dochodzić do 3 m wysokości, a atrakcyjny wyglądu dodają przebarwione, ciemnogranatowe słupki kwiatowe, utrzymujące się niemal przez całe lato (do końca sierpnia).
Niestety, szkarłatka amerykańska jest trująca – surowe spożycie niewielkiej ilości jagód lub pędów może powodować biegunkę, halucynacje, a nawet utratę przytomności.
"Wykazuje działanie wykrztuśne, moczopędne, wymiotne i przeczyszczające. Nalewki z korzenia tej rośliny wspomagają leczenie infekcji układu oddechowego, ułatwiają wydalanie moczu, łagodzą obrzęki oraz przeciwdziałają zaparciom" – czytamy yango.pl
Wspomnieliśmy o Indianach, to oni robili okłady zewnętrznie przy infekcjach skóry, owrzodzeniach czy oparzeniach. Zielarka z którą rozmawialiśmy twierdzi, że okłady mogą nawet pomóc w niegojących się ranach cukrzycowych. Dziś wiemy, że znajdujące się w roślinie saponiny wykazują silne działania przeciwzapalne i przeciwbólowe, a mitogeny stymulują namnażanie się limfocytów T i B wzmacniających odporność.
Jakkolwiek ocenić tę ciekawą roślinę, warto zasięgnąć porady lekarza w przypadku jej stosowania. Na zdjęciach wygląda pięknie. Pamiętajcie jednak, iż piękne są też wilcze jagody, ale zdradliwe i silnie trujące!
redakcja autoflesz.com