Wspominaliśmy, że pałac w Lubostroniu to perełka architektury chroniona prawem. Dziś wiemy, iż jakimś zrządzeniem losu ocalała od zniszczeń, rozszabrowania, a nawet spalenia. Tak najczęściej kończył się żywot wielu zamków, pałaców, posiadłości, tuż po II wojnie światowej. Ale dzięki ludziom dobrej woli, mecenasom sztuki, jak również urzędnikom państwowym, nie traktującym dobra narodowego przedmiotowo, Lubostroń żyje, zadziwia pięknem i historią – piękną historią. O tym i o innych ciekawostkach pałacu rozmawiamy w dyr. Andrzejem Budziakiem, dyrektorem pałacu od ponad 20 lat, kiedyś ochmistrzem na statkach.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Prawdę mówiąc nie planowaliśmy aż tak długiej rozmowy, bo wszystkim się wydaje, że już wszystko o Lubostroniu i ich właścicielach powiedziano. Cóż, nie do końca jest to prawdą, bo w pierwszym materiale o pałacu wspominaliśmy, że nadal toczą się rozprawy sądowe o prawa spadkowe do tego przepięknego miejsca, otoczonego równie pięknym kompleksem parkowym (niemal 40 ha powierzchni!). Samo zwiedzanie pałacu to jedynie wstęp do historii, pięknej historii tego miejsca, zwłaszcza hrabiny Marianny Skórzewskiej. Zespół pałacowo-parkowy to lek na chandrę i niepokoje (ponoć) nieśmiertelnej duszy, a dziś to dobry sposób na ukrycie się przed koronawirusem atakującym z podwójną siłą.
Być może i z tego powodu powstało już kilka prac magisterskich i wiele licencjackich. Kuźnią wiedzy w tym temacie jest pani Karolina Malak, specjalista ds. kultury. To dzięki niej mogliśmy z tak bliskiej strony poznać zawirowania rodu Skórzewskich, a w konsekwencji spotkać się z Dyrektorem Pałacu. Dziękujemy!
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / dyr. Budziak prezentuje laskę hr. Leona Skórzewskiego... z jego monogramem
Na palcach jednej ręki można policzyć tak zadbane, tak duże pod względem powierzchni pałacowe parki i ogrody (pałac Staniszów k. Jeleniej Góry, zamek Książ, bajkowy zamek w Mosznej czy pałac w Nieborowie + Arkadia). Dziś można tylko sobie wyobrazić, jak właściciele Lubostronia jeździli karetą pałacowymi alejkami. Warto tylko dodać, że we wrześniu ubiegłego roku można było obejrzeć i sfilmować "25. Konkurs Pojazdów Konnych" organizowany przez pałac w Lubostroniu.
Gdy po raz pierwszy pisaliśmy o zawiłych sprawach spadkowych, żyjący w Australii hr. Leon Skórzewski był wręcz zachwycony, iż dzieło jego przodków wykorzystywane jest w dobrym celu. Nie wiedział zaś, lub nie chciał wiedzieć, ile kosztuje rewaloryzacja i utrzymanie tego dobra narodowego, przejętego przez państwo tzw. dekretem Bieruta.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com/ hr. Leon Skórzewski wpisał się do Księgi Gości
- Obecnym właścicielem pałacu w Lubostroniu wraz z parkiem jest Skarb Państwa, a organizatorem instytucji kultury Pałac Lubostroń Samorząd Województwa Kujawsko-Pomorskiego – mówi dyr. Andrzej Budziak
Nie chcemy zanudzać czytelnika postępowaniem spadkowym, ale wspomnieliśmy, iż hr. Leon Skórzewski, dziś 87- letni mieszkaniec Australii zmienił o 180 stopni swoje zdanie w tym temacie. Dlaczego? To tylko domysły i hipotezy, ale "ważą" co najmniej kilka milionów dolarów. Przypomnijmy, resort rolnictwa w 2015 roku (obowiązki ministra pełnił wtedy Marek Sawicki) nakazał przekazanie zespołu pałacowo-parkowego hr. Skórzewskiemu (bez właściwego rozpoznania i weryfikacji dokumentów).
- Decyzja z ministerstwa rolnictwa o przekazaniu pałacu wraz z parkiem dotarła do Lubostronia we wrześniu 2015. Ale nasi prawnicy mieli wiele wątpliwości, co do słuszności tej decyzji i sposobu rozpoznania zawiłości spadkowych. I tak rozpoczęła się walka o pałac – mówi dyr. Budziak
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Problem z odzyskaniem rodowego mienia, to proces wieloetapowy i nie zawsze kończy się sukcesem. Przypomnijmy tu słynną reprywatyzację w Warszawie, gdzie łowcy kamienic w bezwzględny i cyniczny zarazem sposób, pozyskiwali przedwojenne domy warte grube miliony złotych. Spektakularnym i medialnym akcentem tej eskalacji była sprawa Andrzeja Waltza, męża pani Hanny Gronkiewicz-Waltz b. prezydent Warszawy na okoliczność nieprawnie przejętej, pożydowskiej kamienicy przy ul. Noakowskiego 16. Komisja reprywatyzacyjna obnażyła wtedy wszystkie braki, kruczki prawników, nieczyste decyzje warszawskiego ratusza, jak również plenipotenta.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com/ komnaty pałacowe to ulubione miejsce młodych par, potwierdza to Sandra...
Sprawa odzyskania rodowego pałacu przez hr. Leona Skórzewskiego przypomina, przynajmniej w pewnych aspektach, dziką reprywatyzacje w Warszawie. Dyrektor Budziak do dziś nie wie, dlaczego hrabia całkowicie zmienił zdanie, co do przeznaczenia dóbr rodowych. Dziś wiemy, że znana warszawska kancelaria prawna dość szybko zajęła się „gorącym” – nie ukrywajmy – dochodowym problemem. Nie od dziś bowiem wiemy, iż jeśli nie wiadomo o co chodzi, to niemal zawsze chodzi o pieniądze, w tym przypadku duże pieniądze!
- Trudno uwierzyć, że hrabia Skórzewski wolał płacić prawnikom, zamiast pójść na kompromis w sprawie przekazania pałacu Skarbowi Państwa. Jak sam mówił nie stać go na utrzymanie tej posiadłości z przynależnym parkiem, ale otworzył puszkę Pandory – mówi Dyrektor Pałacu
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com/ intarsjowane podłogi z herbami Orła i Pogoni pochodzą z 1899 roku, są w świetnym stanie, wykonano je z 11 gatunków drewna
- Trzeba też podkreślić, że samo utrzymanie pałacu, zapłata za media to grubo ponad milion złotych rocznie. A przecież renowacja i doprowadzenie pałacu do stanu obecnego odbywało się z dotacji wielu darczyńców, pieniędzy podatników, subwencji marszałka województwa kujawsko-pomorskiego, jak również wielu innych Polaków – tłumaczy dyr. Budziak
Prawnicy hrabiego wyłuskiwali różne kruczki prawne, ale ich retoryki nie podzieliła pani Ewa Mess, b. wojewoda kujawsko-pomorski - wydając korzystną dla "Pałacu" decyzję. Jednak 24 czerwca 2015 roku, ówczesny minister Marek Sawicki uchylił pozytywną dla "Pałacu Lubostroń” - reprezentowanego przez dyr. Andrzeja Budziaka - decyzję.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / klasycystyczny (wykonany z mosiądzu) żyrandol niemal w 85 proc. jest autentyczny...
Jak mówi dyrektor, żaden z urzędników ministerstwa rolnictwa nie przybył do Lubostronia, aby zweryfikować, spojrzeć na dokumenty źródłowe czy ocenić ogrom prac związanych z rewitalizacją pałacu. A widać to okiem kamery, jak duże pieniądze wpompowano w ten zabytek, jak rewitalizowano park po kataklizmie w sierpniu 2017 roku (zniszczeniu uległ drzewostan aż w 50 proc., a leśnicy oceniają nawet w 80 proc. + oranżeria). Na marginesie dodajmy, iż w usuwaniu szkód po katastrofalnej wichurze pomagały Wojska Obrony Terytorialnej, a nowe nasadzenia wykonano dzięki wydatnej pomocy firmy Lafarge z pobliskiego Barcina. Co ciekawe, nowe nasadzenia to nie były zwykle sadzonki, tylko już 20-letnie drzewka. Oglądaliśmy, sponsorzy mieli dobrą rękę, wszystkie drzewka przyjęły się!
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Warto w tym momencie podkreślić zaangażowanie i parcie do prawdy przez Agencję Nieruchomości Rolnej w Bydgoszczy. To z tej kancelarii wysłano kasację od wyroku sądu utrzymującego w mocy decyzję b. min. Sawickiego. Interes dobra narodowego na które łożyli podatnicy, jak również lokalnej społeczności i licznie odwiedzających to miejsce turystów spowodował kolejne kroki prawne urzędników ANR w Bydgoszczy. Niestety Naczelny Sąd Administracyjny ponownie utrzymał w mocy decyzję byłego ministra.
- Jednak nowe kierownictwa ANR złożyło wniosek o kasację wyroku. Czekamy na dalsze rozstrzygnięcia! – mówi dyr. Budziak
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Gdy kończyliśmy rozmowę z dyr. Budziakiem powiedzieliśmy proste, ale dość wymowne słowa: "Ludzie się zmieniają, ale historia po nas pozostanie". Niewykluczone, że teraz decyzja sądu będzie ostateczna i pozytywna dla pałacu - oby po pałacu nie pozostały li tylko niespłacone raty bankowe. Ewentualne odzyskanie zespołu pałacowo-parkowego to jedna sprawa, ale znacznie ważniejsze będzie utrzymanie i dalsza rewitalizacja "Pałacu Lubostroń", aby jego niewątpliwy blask odbijał się, jak od rzeźby Atlasa (dźwigającego kulę ziemską) - umieszczonego na kopule (dzieło rzeźbiarza Władysława Marcinkowskiego).
Dlaczego? To proste: “Nikt nie patrzy na to, co jest u jego stóp, ale wszyscy patrzymy w gwiazdy" - miał powiedzieć Cyceron.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Ciekawostki
Już sam fakt, że dotarliśmy do dyr. Budziaka jest ciekawostką. Zarządza on pałacem od ponad 20 lat i robi to z potrzeby serca, dla przyszłych pokoleń, dla pałacu, ma też wspaniałych współpracowników. W jego gabinecie jest kilka odzyskanych antyków, głównie mebli starannie odrestaurowanych, swoje miejsce ma także laska hr. Leona Skórzewskiego z monogramem.
Są też pamiątki, wpisy znanych osób, które odwiedziły pałac, a także dobra aura (Rafał Blechacz, prof. Penderecki, Andrzej Szwalbe, poeta Stanisław Garczyński, Vadim Brodski, a nawet tancerz Jan Kliment z żoną Lenką). Między innymi znajdziemy tu wpis hr. Leona Skórzewskiego, który w 2004 roku odwiedził rodowe włości, jako Polak z australijskim paszportem. Dwa lata później powrócił ponownie i przedstawił się dyrektorowi jako hr. Leon Skórzewski i powiedział, że nie wyobraża sobie funkcjonowania pałacu inaczej, jako dobra kultury narodowej. Dziś, wspomagany warszawską kancelarią „Tomczak i Partnerzy”, zmienił zdanie i chce odzyskać pałac. Można przypuszczać – tylko po to, aby go później sprzedać, bo jak sam powiedział "(...) nawet 6 tys. dolarów na adwokatów", to dla niego majątek. Dodajmy, w pałacu miał także przebywać Adam Mickiewicz, ale historycy nie potwierdzili tego z należytą pewnością.
Gabinet dyrektora to także mała biblioteka, gdzie na zabytkowej komodzie leżą woluminy odzyskane szczęśliwym trafem. Tuż pod koniec wojny wyrzucone z pałacowej biblioteki na trawę, miały być później spalone w ognisku. Jeden z nich to „Żywoty św. Pańskich” z odręcznym wpisem hrabiny Skórzewskiej z 24 grudnia 1892 roku. Jest też Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu pod redakcją Gustawa Dore z 1873 roku (wydawnictwo Michał Glücksberg, Warszawa). W ramce wisi certyfikat dot. pałacowej kaplicy. To tu odbywają się zamówione śluby, sesje zdjęciowe (mieliśmy szczęście i trafiliśmy na ten moment). Rzadko się zdarza, aby fotoreporter natknął się na taką sesję... Wcześniej mieliśmy też szczęście na podpatrzenie takiej sesji w zamku Moszna.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Dyrektor pokazał nam także laskę z monogramem hr. Leona Skórzewskiego i zdjęcia z jego drugiej wizyty w Lubostroniu. Jednym słowem to pomijane zwykle ciekawostki dot. pałacu. Dodajmy - nie jedyne...
Pani Karolina z kolei, poprowadziła nas przez pałacowe podwoje. Opowiedziała o przepięknym parkiecie położonym już w 1899 roku przez jednego z mistrzów parkietowego rzemiosła. Pośrodku herby Orła i Pogoni (Polski i Litwy), a sam parkiet ma aż 11 gatunków drewna. Jest tak dobrze położony, że wystarczy tylko woskowanie, aby utrzymać mozaikę w nienagannej czystości i szczelności.
W głównej Sali Rotundowej stoi fortepian Bösendorfer* - dar nieżyjącego już Andrzeja Szwalbe, b. dyrektora Filharmonii Bydgoskiej, wielkiego przyjaciela tego pałacu.
*/ austriackie przedsiębiorstwo produkujące fortepiany. Zostało założone 25 lipca 1828 r. przez Ignaza Bösendorfera. W 2008 zostało przejęte przez równie znaną Yamahę
Zarówno dyrektor pałacu, jak jego pracownicy nie chwalą się szczególnie nagrodami, ale wyłuskaliśmy małe co nieco. Pałac Lubostroń w 2019 roku świętował 25-lecie istnienia jako instytucja kultury. Z tej okazji otrzymał m.in. marszałkowski medal Unitas Durat Palatinatus Cuiaviano-Pomeraniensis, medal wojewody kujawsko - pomorskiego oraz wiele innych upominków upamiętniających wydarzenie. Podczas uroczystości wyróżnienia z rąk wicemarszałka Dariusza Kurzawy otrzymali pracownicy tej ikony kultury i dziedzictwa narodowego: dyrektor Andrzej Budziak, Karolina Malak, Jerzy Nowak i Roman Świtała.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com/ fot.1 para młoda podczas sesji, fot.2 Karolina Malak prezentuje pianolę podarowaną przez mieszkańca Lubostronia, fot.3 korytarze pałacowe nadal w remoncie, fot.4 łazienka Marianny Skórzewskiej
Dlaczego tak mało mebli, obrazów, bibelotów jest w pałacu?
O historii tego przepięknego miejsca powiedziano sporo, napisano też kilka ciekawych opinii w dziale google.pl czy Tripadvisor (powstało też kilka prac magisterskich i licencjackich). Warto tam zajrzeć, praktycznie wszystkie oceny są celujące lub bardzo dobre. Aczkolwiek kilku odwiedzających zadało właśnie takie pytanie... jak wyżej.
Pewnie już się domyślacie co stało się z meblami i innymi dziełami. Powiedzieliśmy ma początku naszej przygody z pałacem, że Lubostroń i zespół pałacowo-parkowy był w posiadaniu rodu Skórzewskich do 1939 roku i rozkwitał jak róża na wiosnę. Wojna jednak zrobiła swoje, ale największe spustoszenie, by nie powiedzieć dewastację zafundowała Armia Czerwona. Pałac zaadaptowano na koszary dla sołdatów (i wierchuszki NKWD) i kasyno dla kadry.
Czerwonoarmiści palili, niszczyli co tylko było w ich zasięgu ręki, nie darowali nawet wspominanym woluminom, zabytkowym meblom, koronkowym zasłonom, kryształowym lustrom, a nawet... rolkom papieru toaletowego (wszak to była totalna nowość dla żołnierzy uzbrojonych w karabin Fiodorowa na... sznurku). Zresztą podobnie było w wielu innych pałacach i zamkach, gdzie stacjonowali wyzwoliciele (zamek w Mosznej, zamek Kliczków, zamek Książ czy pałac Marianny Orańskiej).
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com/ fot.3 wewnętrzne szafy ubraniowe, fot.4 piwnica z otworami na wino
Na koniec legenda
Jak to zwykle bywało... nie zawsze prawdziwa, ale dość intrygująca, podbarwiona rzecz jasna wątkiem miłosnym. W 1843 roku, więc 43 lata po wybudowaniu pałacu odbyły się huczne zaślubiny hr. Fryderyka Arnolda z młodziutką 13- letnią panną Melanią. Nawet dziś to nie uszłoby uwadze wielu brukowcom, ale wtedy doszło do rozlicznych plotek i konfabulacji. Wcale nie z powodu różnicy wiek młodej pary, bo dziś sławni i bogaci chwalą się licznymi romansami, przy czym różnica wieku dochodzi czasami nawet do 50-60 lat. To zaprzeczenie zasady homogamii, aczkolwiek młoda żona w takim związku staje się zwyczajną pielęgniarką dla seniora. Niemniej, 24- letnia różnica wieku pomiędzy Emmanuelem Macronem i jego żoną Brigitte to dziś pikuś. Przypomnijcie sobie aktora Andrzeja Łapickiego (miał wtedy 85 lat), poślubił wtedy 25- letnią Kamilę, którą w swoim testamencie całkowicie pominął!
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / fot.1 pałacowa restauracja (pychota), fot.2 sklepienie głównego wejścia do pałacu, fot.3 fortepian podarowany przez dyr. Szwalbe, fot.4 popiersie hr. Skórzewskiej
Jeśli zatem nie chodziło o różnicę wieku, to o co? Cóż, 13- letnia wtedy Melania była dość blisko spokrewniona z rodziną (i panem młodym rzecz jasna), a jak wiemy dzieci narodzone z takich związków mogą być obdarzone wadami genetycznymi. Przy okazji dodajmy, że największy fizyk XX wieku Albert Einstein też poślubił kuzynkę Elsę.
Wspomnieliśmy o kodzie genetycznym - dokładnie z takimi wadami przyszedł na świat Leon Arnold Skórzewski; nie dość że miał garb, to jeszcze nieproporcjonalne kończyny. Dziś takie ułomności się operuje, wtedy pozostawały na całe życie. Trudno zatem mówić, iż młody panicz był piękny (a raczej przystojny), jak Orlando Bloom. Mimo to młody Arnold, dziedzic fortuny Skórzewskich, przeżywał buzowanie hormonów na tyle, iż zaczął potajemnie romansować ze służkami. I tu dochodzimy do powtarzanej jak mantra legendzie o tajemniczych tunelach pod zamkiem. Być może chodziło w tej legendzie o to, iż młody Arnold wykorzystał istniejący tunel łączący oficynę z pałacowymi komnatami do potajemnych schadzek z pałacowymi pannami. Matka o tym wiedziała, ale pozwalała jedynakowi na wszystko - dziś byśmy powiedzieli... bezstresowe wychowanie.Takie tajemne przejścia były już w bardzo dawnych czasach, choćby na dworze Ludwika XIV.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Teraz dochodzimy do kolejnego ciekawego wątku w tej legendzie. Gdy na dworze ogłoszono polowanie, Skórzewscy zapragnęli organizatora tego wydarzenia. Tak, wydarzenia bo polowania były ulubionym zajęciem najbogatszych rodzin szlacheckich i oczywiście królów.
Być może dlatego, z pobliskiego Łabiszyna zaproszono na polowanie nauczyciela i organizatora w jednej osobie. Niestety, łowczy był chory i poprosił swoją córkę Mariannę o przysługę. Młoda dziewczyna wykonała swoją pracę wzorowo, dostała nawet od hr. Melanii Skórzewskiej propozycję pozostania na dworze; oczywiście skorzystała z tej propozycji.
Jak myślicie, co było dalej? Można powiedzieć, reszta poszła jak z płatka lub jak w każdym filmowym melodramacie. Leon Arnold zakochał się w Mariannie, a miłość ta została odwzajemniona. Niestety, hrabina matka miała zupełnie inną optykę, mezalians ten uznała za niemożliwy do zaakceptowania. Gdy Marianna zaszła w ciążę, hrabina tak zwyczajnie... wyrzuciła ją z dworu, jak w dramacie Gabrieli Zapolskiej „Moralność pani Dulskiej”. Brzemienna i wystraszona Marianna opuściła pałac wspominanym wcześniej tunelem, ale ciemności, przeciwności losu, jak również tajemnicze pułapki spowodowały, że brzemienna dziewczyna, córka nauczyciela, ugrzęzła w tunelu - brakowało powietrza, udusiła się!
fot. z archiwum pałacu w Lubostroniu/ kolaż redakcja autoflesz.com
Dopiero na drugi dzień młody dziedzic odnalazł ukochaną, niestety martwą! Hrabina Skórzewska przyjęło ten fakt stroskanego syna ze stoickim spokojem, nawet nie uroniła łzy. Czy żałowała swojej decyzji nie błogosławiąc tego związku? Dziś trudno dociekać, wiemy jedynie, że Leon Arnold zmarł samotnie w 1903 roku.
Twórcy legendy próbują dopisać epilog, jakoby dusza Leona błąkała się po przypałacowym parku, jednak nikt tego dotąd nie potwierdził. Aczkolwiek należałoby zapytać jasnowidza z Człuchowa, czy kataklizm w pałacowym parku (w 2017 roku) nie był nieuchronnym fatum, jak w greckiej mitologii.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Na koniec warto tylko dodać, że przepiękna, choć tragiczna miłość hr. Marianny Orańskiej, pani na zamku w Ząbkowicach Śląskich jest nieco podobna. Przypomnijmy jedynie, iż hrabina zakochała się w swoim stajennym - jak twierdzą przewodnicy wycieczek - także z wzajemnością. Myślicie, że to niemożliwe – wcale nie, przeczytajcie tę historie do końca. Sami byliśmy w szoku i pewnie jeszcze nie raz odwiedzimy ten pałac na Dolnym Śląsku.
Pytaliśmy też dyr. Budziaka o ten tajemniczy tunel. Niestety, były geologiczne badania w pałacu, jak dotąd żadnej sensacji w tym wątku georadary nie zanotowały. A może tych tunel z tej legendy był w zupełnie innym miejscu?
Jak zatem myślicie, czy taka miłość - dziś - jest możliwa?
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / Pałac Lubostroń w całej krasie, rzadko się zdarza aby niebo oddało to, co fotograficy i amatorzy lubią najbardziej - błękit niebo. Dodajmy - nie robiliśmy żadnego retuszu...
Czekamy na Wasze listy do redakcji, najciekawsze, podpisane(a nie przepisywane) opublikujemy, gwarantując (jeśli zastrzeżecie) anonimowość. /e-mail:
redakcja autoflesz.com![]()
- przeczytaj koniecznie:
- Pałac Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim - ciekawostki perełki Dolnego Śląska
- Pałac w Lubostroniu - rezydencja Skórzewskich, ciekawostki
- Zamek Moszna - jeden z najpiękniejszych zamków w Polsce
Od redakcji: redakcja dziękuje Pani Karolinie Malak za udostępnienie materiałów dotyczących "Pałacu Lubostroń", w tym artykułu "Pałac dzikiej reprywatyzacji", Poradnik Rolniczy, nr 39 z dn. 25 września 2016r.