Ceny paliw szaleją – kto powinien się bać?

Analitycy mówią,  że to najbardziej spektakularny lot koszący ad vocem paliw kopalnych, głównie ropy naftowej. Tak niskich cen ON i Pb95 nie notowaliśmy od kilkunastu lat, a będzie jeszcze taniej. Jeśli jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle. Kto zatem  powinien się bać?

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / ceny na stacji Auchan z dnia 28 marca br.

Kryzys  ogólnoświatowy, tak naprawdę nie jest tylko winą koronawirusa SARS-CoV-2, gdyż cena paliwa obłożona  jest wieloma podatkami, a ten kto miał władzę na rynku paliw był dotąd przemysłowym krezusem, często porównywalnym z bossami mafii narkotykowych (no może z wyjątkiem Wenezueli). Ale pandemia w Wuhan wstrząsnęła światowymi rynkami;  mały,  średni i jeszcze mniejszy biznes nie wytrzyma krachu, tylko rekiny przetrwają. Jednym słowem to taki Armagedon, na który są przygotowani nieliczni, a  w wielu krajach jak Włochy czy Hiszpania doszło już do wojny – lekarze jak na froncie walki muszą wybierać, kto może przeżyć, a kto musi umierać... najczęściej w samotności!

Pandemia SARS-CoV-2 to już wojna biologiczna
Wiele firm motoryzacyjnych, szczególnie w Ameryce nastawiło się nawet na produkcję wojenną, czytaj – produkcję respiratorów (nawet Ferrari) niezbędnych do leczenia pacjentów zarażonych koronawirusem. Zamykane są cale fabryki produkujące samochody, także w Chinach, w Europie, w Polsce. Wstrzymane są loty samolotów, nie kursują autobusy na europejskich liniach, świat sportu poddał się kwarantannie. I to jest Armagedon, a nie przepychanki czy wybory odbędą się 10 maja, czy też nocna zmiana przepcha kolanem wybory korespondencyjne.

Warto w tym momencie zwrócić uwagę, że Chiny, najpotężniejsze obecnie państwa na świecie, stało się centrum zainteresowania. I słusznie. Żaden z poprzednich prezydentów Stanów Zjednoczonych, jak również obecny Donald Trump nie pokazał charyzmy męża stanu. Obecny prezydent  - wprawdzie rozgrywa partię pokera - blefując, jak słynny Le Chiffre (genialny Mads Mikkelsen) w jednym z najlepszych filmów z Jamesem Bondem „Casino Royale” (2006), ale zawsze zostaje przelicytowany. Nawet nie dał rady dyktatorowi z Korei Pn.
Z Chinami trzeba się liczyć, bo dziś mają wszystko, nadmiar gotówki, pierwiastki ziem rzadkich,  potężną armię, rudy metali  i węgiel, który kiedyś kupowano za bezcen ( i zatapiali w morzu). Przypomnijcie sobie, jak Trump przyjmował prezydenta Chin Xi Jinpinga w swej prywatnej rezydencji na Florydzie w kwietniu 2017 roku, a jak prezydenta Polski w Białym Domu. I wszystko będzie jasne.

Ropa naftowa nadal jest ważnym elementem nacisku
Wróćmy jednak do ropy naftowej, która mocno związana jest ze światową polityką. W Polsce kierowcy cieszą się jak dzieci, że mają  Pb95 po 3,68 zł/litr (np. na stacjach Auchan w Bydgoszczy) i mogą tankować pod korek (niektórzy nawet na zapas). Niestety, „na zapas” się nie da, w  świecie także nie mają pomysłów na magazynowanie ropy naftowej. Mędrcy, podobnie jaki kiedyś Nikodem Dyzma, wymyślili tankowanie na tankowcach. Ale czy to jest bezpieczne i poparte ekologią – to już nikogo nie interesuje.

Podobno światowa gospodarka potrzebuje 100 mln baryłek ropy  naftowej dziennie, a obecny popyt załamał się tak drastycznie, iż wystarczy tylko ½ tych zapasów. W Polsce dla przykładu obserwujemy znacznie zmniejszony pobór prądu, dane biznesalert.pl wskazują, że jeszcze pod koniec ubiegłego roku Polska zużywała 12,472 GWh, obecnie - w dobie pandemii koronawirusa  - to spadek ok. 5 proc. Podobne spadki występują także w Hiszpanii, a we Włoszech nawet 8 proc. Wprowadzone restrykcje rządu odnośnie  pandemii mogą  ograniczyć  zużycie energii o 8 proc. także w Polsce. Analitycy Energy Quantified – na przykładzie Włoch - szacują, iż wzrost epidemii w tym kraju może obniżyć zużycie energii elektrycznej do 8-15 proc., a w dalszej konsekwencji nawet do 20 proc. Oznaczałoby to drastyczny spadek, jaki obserwowano w czasie kryzysu finansowego w 2008 roku, również wywołanego sztucznie dla rozchwiania światowej gospodarki.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / ceny na stacji Shell 27 marca br.

Nie czarujmy się, żadne państwo na świecie, szczególnie Polska, Węgry czy Czechy nie poradzi sobie z kryzysem. Tak, z kryzysem finansowym, znacznie głębszym i odbijającym się,  jak cień w lustrze,  na naszej gospodarce. Przetrwają, jak powiedzieliśmy wcześniej... tylko rekiny: Stany Zjednoczone, Rosja, Kraje Arabskie, Izrael, a także Niemcy, Francja czy Wielka Brytania. Należałoby zatem postawić pytanie czy wirus z  Wuhan był przypadkiem wypuszczony z laboratorium,  czy celowym uderzeniem w światową gospodarkę i (co bardzo smuci) populację? Nie jest przecież tajemnicą, że ludzi na Ziemi jest już  za dużo. Być może dlatego Donald Trump tak cynicznie mówił, że ograniczenie śmiertelności na poziomie 200-400 tys. w Stanach Zjednoczonych,  to "dobra robota".

III wojna światowa?
Odpowiedzi  przynajmniej oficjalnej jeszcze nie znamy, ale już teraz każdy czytelnik zorientowany w inklinacjach pandemii odpowie sobie na to pytanie. Jakby na to nie spojrzeć, w Stanach Zjednoczonych mamy teraz epicentrum koronawirusa, jest też więcej zarażonych i zmarłych niż w Chinach. Zatem, kto wywołał III wojnę światową? Niestety, tak to trzeba nazwać, broń biologiczna jest najtańszym i najbardziej śmiercionośnym ładunkiem bojowym wymyślonym przez człowieka na współczesnym Teatrze Działań Wojennych.

Arabia Saudyjska wkracza do gry
Ropa naftowa też jest orężem walki pomiędzy zwaśnionymi stronami, a taki scenariusz obserwujemy obecnie pomiędzy Rosją i Arabią Saudyjską popieraną przez Stany Zjednoczone.  Arabia Saudyjska zapowiedziała zwiększenie produkcji z... ofertą sporych bonifikat dla nowych odbiorców. To mocny cios wymierzony w Rosję. Przypomnijmy, że podczas rozmów wiedeńskich (5 marca br.)*  Rosja zgłosiła swoje veto w sprawie zmniejszenia wydobycia. Ludzie Kremla liczyli na  OPEC+, a dokładniej na  ograniczenia wydobycia baryłki ropy naftowej. Ale nadaremnie!  Arabia Saudyjska przystąpiła do gry (IPO Saudi Aramco) w pokera i w  „ciemno” obniżyła ceny ropy dla swoich partnerów. Ostra reakcja Arabii Saudyjskiej i krajów OPEC na działania Kremla, spowodowała wycofanie  z porozumienia,  o ograniczeniu wydobycia ropy,  sprzymierzonych – tym samym pogrążono Moskwę.

*/ eksperci techniczni z OPEC+ sugerowali wcześniej, aby kartel i inni dostawcy ropy obniżyli w II kw. 2020 r. podaż surowca o 600 tys. - miliona baryłek dziennie. Z kolei Arabia Saudyjska naciskała na OPEC+, aby zgodził się na redukcję wydobycia ropy o 1,5 mln baryłek dziennie, w celu zrekompensowania popytu spowodowanego globalnym rozprzestrzenianiem się koronawirusa. W rozmowach OPEC+ w Wiedniu brał udział minister energii Rosji Aleksander Nowak. Odmówił on  poparcia tak mocnego cięcia dostaw ropy /źródło: forsal.pl/

Już w grudniu ubiegłego roku ceny za baryłkę ropy spadły o 7 dol.  Aczkolwiek uważni obserwatorzy  zauważyli powolny, ale jednak spadek cen na polskich stacjach. Dziś to jest pikowanie lotem koszącym, jak podczas „Bitwy o Anglię”. Dziś  jest to bitwa gospodarcza pomiędzy krajami OPEC+, a szczególnie walka bokserska szejków z Arabii Saudyjskiej vs. Rosja. Analitycy ryku paliw obliczyli, że  Federacja Rosyjska traci z tego powodu około 155 milionów dolarów dziennie. Ale to nie koniec walki, podobnie jak na ringu Fury vs. Wilder czy  na froncie z pandemią koronawirusa, sytuacja zawsze może się odwrócić  w rewanżowym pojedynku. Dlaczego, bo Rosja to wielki kraj, przetrwała oblężenie Stalingradu, najazd Napoleona i w końcu dała łupnia nazistom pod Kurskiem.

Ceny ropy nadal spadają. Dzisiaj 1 kwietnia cena baryłki ropy  Brend wynosiła już 25,56  dol./baryłkę (ropa rosyjska poniżej 13 dol./baryłkę) – to chyba największy spadek od czasów II wojny światowej.  Oznacza to jedno, Władimir Putin czuje, że gospodarka rosyjska nie wytrzyma takiego tsunami na dłuższą metę. A na horyzoncie jest jeszcze przegrana sprawa arbitrażowa (wyrok Trybunału Arbitrażowego w Sztokholmie) w sporze PGNiG vs. Gazprom. Polska, wyrokiem sądu, ma dostać nadpłatę  w wysokości 1,5 mld dol. Dla Gazpromu i Rosji to kieszonkowe, ale ważny jest argument wizerunkowy, który wtedy pogmatwał wicepremier Waldemar Pawlak (2009-2010 r.)

Rosji nie można pokonać w pojedynkę, ale można osłabić gospodarczo
Ropa naftowa  w rosyjskim PKB to niemal 40 proc. wpływu do budżetu. To także  doskonałe narzędzie  politycznego nacisku. Wspomnijmy jedynie współpracę Arabii saudyjskiej i Stanów Zjednoczonych  na rzecz upadku ZSRR. Dalej było podobnie, rok 2008 krach na rynkach finansowych, inwazja Rosji na Gruzję, rok później Kijów i... Krym. Na deser tylko zostawiliśmy Iran popierany przez Chiny i Rosję oraz konflikt ze Stanami Zjednoczonymi. Niewiele zaś wiadomo o przywódcy Korei Pn., który tylko znanymi sobie sposobami omija embargo na podstawowe surowce potrzebne  temu uciskanemu - przez tyrana - krajowi. Tu znów kłania się pomoc Chin, Rosji a także Iranu.

- przeczytaj także:

 

redakcja autoflesz.com

Źródło: money.pl, gospodarka-świat, jagiellonia.org
Energy Quantified

Publish modules to the "offcanvas" position.