Ferie trwają w najlepsze - pocztówka z Karpacza i okolic

Kolejne województwa rozpoczynają ferie zimowe. Dolny Śląsk zaczyna a w Kujawsko-Pomorskiem kończy labę na... śniegu. Szkoła, po dwutygodniowej przerwie już czeka na powrót uczniów. Jedynie sześciolatkowie, jeszcze nie bardzo orientują, się w byłej rewolucji dotyczącej rozdzielenia ferii w czasie na poszczególne regiony w Polsce. W obecnej strukturze, do tego przy niżu demograficznym, to już stare, archaiczne rozwiązanie.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Karpacz, Hotel Głębiewski

Dokładnie tak to wygląda z punktu widzenia ucznia rozkochanego w śniegu, nartach, górach, z dala od szkoły. Niektórzy mali uczniowie już powtarzają, że to niesprawiedliwe – jedni mieli prawdziwa zimę, zdecydowana większość chyba pomarzy o niej... za rok. Ciekawe, jaka receptę znalazłby dziś na tę alergię ks. Jan Bosko "Ojciec i nauczyciel młodzieży" (1815-1888).

Na początku było wszystko, jak zawsze, nawet choinki dziarsko oddychały na mrozie. Obecnie, tu i ówdzie „odcinają kupony” od mroźnych i śnieżnych dni! Turystów mniej, znacznie mniej, a miejscowi "górale" trzymają ceny. Mekką drugiej połowy stycznia był Karpacz i Szklarska Poręba, ale nasi czytelnicy donoszą, iż jeszcze ciekawiej było w Bieszczadach i Zakopanem. Niestety, tam w tym roku nie dotarliśmy...fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Karpacz, nowy wyciąg 

Uczniowie rozpoczynający w tym roku ferie mieli praktycznie wszystko, co być powinno podczas ferii. Był mroź, dochodzący do minus 20 st. Celsjusza, prawdziwy śnieg na stoku i... niestety bardzo trudne warunku drogowe dla kierowców. Całkowicie legła tez w gruzach lansowana teoria, iż w Polsce nie trzeba jeździć na oponach zimowych...

Dziś szaleje halny, naprzemienny brak prądu, temperatury + 7 st. C, a śnieg tylko znajdziecie na sztucznie naśnieżonych stokach. W Karpaczu mówią, że pogoda odwróciła się od naszych szczypiornistów, którzy w Tauron Arenie nie sprostali Chorwatom. Tak czy owak uczniowie nadal liczą na powrót zimy, kierowcy zaś już myślą o ... wymianie opon zimowych na letnie. Czy słusznie?

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / kilkumetrowy wodospad powstały na skutek spiętrzenia zaporą  wód Łomnicy. Położony jest opodal dolnej stacji wyciągu krzesełkowego na Kopę i jest jednym z ulubionych miejsc turystów, zarówno latem, jak i zimą. To także malownicza kaskada dla amatorów pamiątkowej fotografii z  Karpacza.

A jeśli chodzi o Karpacz, to powstał nowy wyciąg dla narciarzy, początkujących narciarzy i miłośników snowboardu. Ceny paskarskie, za godzinę jazdy trzeba wydać 25 zł, do tego płatne miejsce parkingowe pod Orlinkiem. Straż miejska tylko czyha, aby założyć blokady na samochody z obcą rejestracja, wprawdzie parkujące na zakazie, ale w sobotę i niedzielę. Żadnego stopnia miłosierdzia, żadnej pomocy, jak np. w Bydgoszczy, gdzie municypalni pomagali podczas uruchamiania silnika na mrozie! Cóż, nadal taki mamy klimat! 

*/ nowy wyciąg krzesełkowy zbudowany w 2011 roku. Dolna stacja znajduje się przy głównej samochodowej drodze pod Orlinek, tuż przy rezydencji Biały Jar. Górna usytuowana jest niedaleko dolnej stacji wyciągu na Kopę. Jest to najnowocześniejszy, 6- osobowy wyciąg narciarski marki Doppelmayr. Ława jest podgrzewane, a kabiny zamykane. Dostępny jest dla osób starszych i niepełnosprawnych. Przystosowany jest do przewozu narciarzy ze sprzętem, rowerów (latem) oraz wózków inwalidzkich.

Armatki śnieżna i środki do utrzymania śniegu (w dodatnich temperaturach) znajdziemy tylko na stokach profesjonalnie przygotowanych do białego szaleństwa. Są takie, a narciarzy jak w... mrowisku. Nawet wysoko w górach trudno o ten naturalny, styczniowy śnieg. Śnieżka zaledwie pokryta cienką warstwą białego puchu. A wakacje bez śniegu nie mają już tego uroku...  Ale, może za rok!

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Pałac na Wodzie, Staniszów Dolny

Ostatni dzień ferii – dopisało nam szczęście
Opuszczaliśmy Karkonosze i Kotlinę Jeleniogórską dość smutno. Chroniczny brak śniegu, dodatnia temperatura. I tylko halny zapowiadał zmianę pogody. Rzeczywiście, w niedzielę rano budzimy się u podnóża Śnieżki i przecieramy oczy ze zdumienia. Śnieg, najprawdziwszy śnieg i – 1 st. Celsjusza. Maluchy z pobliskiego schroniska aż piszczały z radości!  Czym prędzej postanowiliśmy uwiecznić to w kadrze. Na tapecie dwa znane pałace: „Pałac na Wodzie” i "Pałac Staniszów", należący kiedyś do tych samych  właścicieli rodziny Reuss*

*/ pałac wybudowano w latach 1784 – 1787 z inicjatywy hrabiego Henryka XXXVIII von Reuss. Lokowanie pałacu wraz z parkiem krajobrazowy podziwiali liczni goście odwiedzający Staniszów. Dziś możemy dodać, że zarówno Staniszów Górny, jak i Dolny to perełka architektury, papierek lakmusowy kunsztu budowlanego i snycerskiego sztychu. Jednym słowem trzeba tu przyjechać i zobaczyć na własne oczy – najpiękniej położoną wieś na Dolnym Śląsku. Dodajmy, że nieopodal kościoła pw. „Przemienienia Pańskiego” czeka na lepsze czasy trzeci pałac (aktualnie w runie, wystawiony na sprzedaż).

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com  / Staniszów, urokliwy kościół pw. Przemienienia Pańskiego. Oficjalnie podawana jest data założenia XIV w. (ok. 1338 roku), ale jest prawdopodobne, że chrześcijańska świątynia powstała w tym miejscu już 1023 roku!  W latach 1845-1945, zgodnie z życzeniem rodziny Reuss, służył zarówno katolikom, jak i protestantom. W ostatnich latach parafianie wraz z b. proboszczem ks. Mariuszem odremontowali zabytek i poddali renowacji zabytkowy ołtarz z obrazem przedstawiającym scenę "Przemienienia Pańskiego" na Górze Tabor. Ikona, prawdopodobnie pochodzi z roku 1720--1730. Warto dodać, iż kościół  wybudowano u podnóża góry Witosza...

 

- przeczytaj koniecznie:

redakcja autoflesz.com

{nice1}


Publish modules to the "offcanvas" position.