Święto Śliwki w Strzelcach Dolnych – dwa dni łasuchowania

To już  XVIII edycja, do tego w pierwszy weekend września. Na terenach gospodarstwa agroturystycznego państwa Iwanowskich rozlokowano setki straganów, namiotów, sprzętów wszelakich. Byli nawet sprzedawcy i gospodarze z południowych rubieży Polski, a nawet Wilna. Strzeleckie powidła są już znane nie tylko w Polsce. Ale o wszystkim już za chwil kilka...

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

W chwili, gdy piszemy ten fotoreportaż, powoli kończy się drugi dzień tego pożytecznego widowiska  w Strzelcach Dolnych. Sobotnie przedpołudnie to tylko epitafium do tego, co  czekało na tysiące gości, gospodarzy, miłośników dobrego jedzenia i łasuchowania.  Dodajmy, że impreza zabezpieczona wzorowo, parkingi wzrosły jedynie o złotówkę (3 zł za pewne miejsce parkingowe,  ze skoszoną trawą), a straż i inne służby mundurowe zapewniły pełne bezpieczeństwo. Jak się chce, to można pogodzić wodę z ogniem!

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Dokładnie  tak było, bo ogrom wystawców, producentów, restauratorów przygotował to co miał najlepszego. Wreszcie były śliwki strzeleckie do kupienia na kilku straganach, gotowe już przetwory i nowości np. śliwki miniaturki. Czy dobre, trudno powiedzieć, wyglądały jak oliwki, ale chętnych brakowało na ten przysmak.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Ogromnym powodzeniem cieszyła się pajda chleba ze malcem i kiszonym ogórkiem, uwierzcie pycha. Była też polowa piekarnia państwa Szczęsnych z Czarże, do tego oblegana przez zgłodniałych gości. Rzeczywiście, chleb na zakwasie, do tego produkowany według tradycyjnych receptur smakował przepysznie. Teraz już wiecie, dlaczego w Bydgoszczy mamy setki piekarń, ale tylko z kilku chleb smakuje przednio. W samym Fordonie mamy co najwyżej  2-3 piekarnie, gdzie po chleb przyjeżdżają klienci z miasta. Podobnie było na polach strzeleckich.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

W tym roku mieliśmy urodzaj miodów wszelakich, gospodarstwa specjalizujące się w produkcji tego przysmaku miały wzięcie, towar, zwłaszcza miód spadziowy i gryczany znikał, jak ciepłe bułeczki. Mała gastronomia przygotowała przysmaki, tłuste przysmaki z rusztu – były goloneczki, swojska kiełbaska i modna ostatnio karkówka z warzywami. Dym buchał klientom w twarz, ale dziarsko stali w kolejce po tłuściutki towar.

Cudów na kiju nie było, jak w ubiegłym roku – gotowanych ślimaków - ale każdy znalazł to czego szukał. Na wielu straganach występowały przyprawy świata - było aromatycznie, a komary szukały innych ofiar. Była  turecka chałwa podobno z prawdziwym sezamem, likiery i wina (degustacja na miejscu), a także pierogi z kapustą i grzybowym farszem czy tradycyjne placki ziemniaczane. Chyba po raz pierwszy  Strzelce Dolne  odwiedzili górale z Podhala,   ze swoimi wędzonymi serami (były też smażone na rożnie).

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Pyszne były też śliwki korzenne z gospodarstwa Aurelii Komorowskiej, które w ubiegłym roku  zwyciężyły w konkursie „Nasze Kulinarne Dziedzictwo-Smaki Regionów”. Wysyp wędlin różnej maści, w tym kiełbasy suchej, peklowanej polędwicy czy szynki był przeogromny. Wystarczyło posmakować i kupić na sobotnio-niedzielną wyżerkę z domowej lodówki.

Co jeszcze? Przejażdżki konną bryczką, rejsy wycieczkowe po Wiśle, pompowane balony, pływające kule, zabawy dla dzieci,  konie i kuce do kompletu. O tym, że były też stragany z  rękodziełem, antykami, ciuchami i zabawkami tylko nadmieniamy. Już drugi raz na strzeleckiej imprezie pojawił się kowal z artystycznymi wyrobami. Małżeństwo prezentowało kunszt godny wielkich mistrzów kowalstwa artystycznego, a mieli li tylko małe kowadło, zwyczajne palenisko i chęć do pracy. Podkowy, gwoździe czy inne ozdoby dość szybko znalazły odbiorców, wszak to dziś umierający zawód jak szewc czy kołodziej.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

W tę scenerię wpasowali się rycerze, co szabelką machali jak Wiedźmin. Stylowe ubrania z epoki, pokazy fechtunku i dawnej broni urozmaiciły tę niemrawo budzącą się do życia imprezę. Dzieci i ich rodzice byli oczarowani sprawnością rycerzy, wiernością odtworzenia detali i spartańskim zakwaterowaniem - wystarczył bowiem byle jaki namioty, garnek strawy i ognisko. Niestety,  rycerze wytrwali tylko do sobotniego zachodu słońca, w  niedzielę już podążali pod Koronowo na kolejną walkę z potęgą  zakonu krzyżackiego.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Skoro mówimy o kołodzieju, to na pięknym wozie, niemal na centrum placu, swoje produkty sprzedawali organizatorzy tego przedsięwzięcia - państwo Iwanowscy. Nieopodal kilka kuprowych kotłów, fachowa obsługa z drewnianym mieszadłem i ogień podsycany drewnianymi szczapami. Tak powstawały powidła strzeleckie, ponoć bez konserwantów i chemii, aliści ździebko cukru dla osłody wrzucono do kotła.

Wspomnijmy jeszcze o małej wystawie oldskulowych samochodów amerykańskich, piękne maszyny z diabolicznie wielkimi silnikami zachwycały gości, a szczególnie maluchy. Mały Tomek już powiedział, że jak dorośnie i zarobi pierwszy milion kupi sobie takiego 7- litrowego Cadillaca.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Na koniec część artystyczna. Wystąpili znani i ci,  co dopiero będą znani: kapela Cynamony, panie z Koła Gospodyń Wiejskich w Strzelcach i oczywiście Jurek Paterski w programie patriotycznym. Na scenie pod patronatem Gazety Pomorskiej działo się, działo. Jednym słowem, do przyszłego roku!

Organizatorzy:

  • Stowarzyszenie Strzelecka Dolina,
  • Wójt Gminy Dobrcz, KGW w Strzelcach Dolnych,
  • Gospodarstwo Agroturystyczne Jan i Anna Iwanowscy. 

 

Krzysztof Golec, redakcja autoflesz.com, obsługa własna

Publish modules to the "offcanvas" position.