Z należytą starannością monitorujemy największą inwestycję w Bydgoszczy – "Tramwaj do Fordonu". Aż 477 mln złotych kosztowała budowa najdłuższej w kraju magistrali tramwajowej. Początki były trudne, ale samo podpisanie umowy i wbicie pierwszej łopaty przez prezydenta Bruskiego poszło "jak z płatka". Ale...
fot. PESA, materiały producenta
Podczas gdy główny budowniczy trasy firma Gotowski wraz z podwykonawcami zakończyła już prace i należało odkorkować szampana nastąpiło niepożądane sprzężenie zwrotne. Najsłabszym ogniwem okazały się... tramwaje. 12 nowiutkich swingów miało ruszyć w dziewiczy rejs już 2 stycznia 2016 r. Okazało się jednak, że jeden odebrany egzemplarz we wrześniu tego roku – to praktycznie wszystko, co na obecnym etapie może zabezpieczyć bydgoska PESA. Firma nie nadąża z wykonaniem podpisanych umów do końca roku, choć za każdy dzień zwłoki grożą kary - 0,5 proc. wartości pojazdu.
Wymuszona konferencja prasowa
W piątek odbyła się nawet konferencja, w której uczestniczył wiceprezydent Kozłowicz i prezes Maciej Kozakiewicz, Tramwaj Fordon. Z kolei prezydent miasta, który prosząc o reelekcję na kolejną kadencję zapewniał bydgoszczan – na plakacie wyborczym - „Ja buduję Tramwaj do Fordonu” – o "powołaniu gospodarza". Dziś mamy sytuację patową, prezydent Bruski na swoje usprawiedliwienie ma tylko wyparcie – zapomina, że jako gospodarz miasta odpowiada praktycznie za wszystko, co w grodzie nad Brdą się dzieje. A dzieje się dużo, począwszy od nieszczęsnego strajku, zwolnienia w cieniu skandalu wiceprezydenta Niedźwieckiego, wprowadzenia nietrafionego systemu ITS, zakorkowania Al. Wojska Polskiego (logistyczna katastrofa hipermarketu "zielone arkady"), aż do apogeum niekompetencji czyli Tramwaju do Fordonu.
Wszyscy czepiają się PESY, ale czy decydenci są bez winy?
Czy tak trudno było przewidzieć, skoro nawet Express Bydgoski informował o możliwości niewykonania umowy przez PESĘ. Specjaliści z branży, jak również nasza redakcja, po dokładnych analizach możliwości PESY wiedziała o tym już we wrześniu. No bo jak można obiecywać, w ciągu 3-4 tygodni wykona się (co najmniej) 40 zestawów typu swing dla innych odbiorców w Polsce (w tym cztery dla Torunia)!
W tym kontekście, nieprzyjemnie zakończył się inny gniot tj. 20 zestawów szynowych typu DART dla PKP Intercity. Umowę także popchnięto kolanem i (na szczęście) przełożono na termin późniejszy, choć PKP Intercity chciały podłączyć nowe DARTY do sieci krajowej jeszcze w starym roku. I choć PESA pracuje na okrągło, otrzymała posiłki, to nie mogła wykonać pod presją wszystkich umów. Do tego homologacja, testy, odbiory techniczne, szkolenie załóg. Więc tylko amator mógł uwierzyć, iż można wyczarować zarówno swinga, jak i eksportowego DARTA z... kapelusza. Co więcej, obaj panowie - mówiąc kolokwialnie - umoczeni w tę sprawę, obecni na konferencji, sprzecznie informowali o nadzorze i kontroli nad swingami w bydgoskim zakładzie. Ignorancja, czy brak kompetencji? Ale nawet nieprofesjonalista musi od czasu do czasu wysłuchiwać raportów swoich podwładnych. Czy zatem pan prezydent nie ma sobie nic do zarzucenia?
Rafał Piasecki, radny PiS, przewodniczący Komisji Gospodarki Komunalnej i ochrony Środowiska Rady Miasta powiedział wprost – to było mydlenie oczu radnym i mieszkańcom. Już od wakacji było wiadomym, iż producent będzie miał problemy z dotrzymaniem terminu.
- Sposób rozwiązywania problemu to kompromitacja prezydenta i jego zastępcy. Ubolewam nad ich nieprofesjonalnym podejściem do sprawy – powiedział Piasecki, dla Expressu Bydgoskiego
Stan obecny
Prezes PESY Tomasz Żaboklicki zawarł ze spółką TF porozumienie, którego gwarantem ma być Centrum Unijnych Projektów Transportowych. Pieniądze za niedostarczone pojazdy szynowe typu Swing trafią do bankowego depozytu i uwalniane będą na okoliczność każdego egzemplarza dostarczonego przez bydgoski zakład.
Warto przypomnieć, że jeszcze kilka tygodni temu zarówno rzecznik PESY Michał Żurowski zapewniał, iż swingi będą wozić bydgoszczan zgodnie z podpisana umową. W podobnym tonie wypowiedział się prezes Żaboklicki tj. 2 października br. dla PAP. Wtedy towarzyszył mu Paweł Olszewski wiceminister infrastruktury i prezydent Bruski. Chęci były dobre, ale wyszło jak zwykle.
Smaczku całej tej - nie używając mocnych słów - sprawie dodaje dzisiejszy dodatek do najpoczytniejszej regionalnej gazety codziennej. Otóż pan prezydent chwali się ponownie budową linii tramwajowej do Fordonu pisząc do bydgoszczan:
"Z końcem listopada zakończyła się budowa najdłuższej linii tramwajowej w Polsce. Powstało 10-kilometrowe torowisko z dwiema pętlami awaryjnymi oraz dwiema pętlami, które będą wykorzystywane przez regularne linie. Prace budowlane kosztowały 290 mln zł. W ramach projektu Bydgoszcz zamówiła 12 nowych tramwajów typu SWING, wyprodukowanych przez firmę PESA".
Otóż panie prezydencie, gdyby było to 10-kilometrowe torowisko, to Bydgoszcz pewnie musiałaby być Nowym Jorkiem. Wprawdzie mieliśmy już "drugą Japonię" a nawet "Zieloną wyspę", to tamte cyniczne przechwałki są niczym w porównaniu z sytuacją - a nawet obstrukcją komunikacyjna - w tak dużym mieście. Co zaś się tyczy wyprodukowanych tramwajów typu SWING, to nadal ich nie ma. Toruń, znów będzie się śmiał z tej komunikacyjnej fuszerki, a wiarygodność partnerów zostanie narażona na szwank.
Żeby było ciekawiej, w podsumowaniu roku 2015 w tej samej gazecie codziennej, wkładka "Nowe autobusy i tramwaje" zapisano: "(...) z końcem roku rozpoczęła się też dostawa 12 nowych tramwajów typu SWING, które od 2016 roku będą obsługiwać linię do Fordonu. Kosztują 109 mln zł". Optymista powie, że dostarczono tylko jeden zestaw – pesymista wtrąci, iż nawet poślizg wyznaczony na 16 stycznia - może nie zostać dotrzymany.
Przypomnijmy, PESA podobne porozumienia zwarła z PKP Intercity (zestawy szynowe DART) oraz z Warszawą i Łodzią (tramwaje). Maciej Kozakiewicz, prezes spółki Tramwaj Fordon zapewnia, że w związku z opóźnieniem dostaw tramwajów trasa zostanie otwarta 16 stycznia 2016r. Przypomnijmy też, że klimatyzowane i w pełni monitorowane swingi obiecywał b. wiceprezydent Niedźwiecki - miały już być gotowe we wrześniu 2015 roku. Tymczasem z tsunami obietnic pozostaje tylko popiół niekompetencji.
- przeczytaj:
- Tramwaj do Fordonu - raport z budowy
- TdF - estakada nad Kamienną
- TdF i inne inwestycje w mieście
- TdF - tempo robót nie słabnie, ulewy odsłaniają fuszerki budowlane
- MZK - nie wyjechały autobusy i tramwaje
- PESA ma problemy z dostawami pojazdów szynowych dla PKP Intercity
redakcja autoflesz.com
Źródło: konferencja prasowa, Express Bydgoski