Nasza Bydgoszcz: szyny jak z plasteliny, a przez Babią Wieś nie pojedziemy do końca roku

Wydaje się, że to już groteska, a nie złośliwość przedmiotów martwych. Same niepowodzenia na największych trasach komunikacyjnych w Bydgoszczy. Prezydent śle  zawiadomienia do prokuratury, ta odbija pałeczkę, a Nordic Astrum i tak powstanie. Na  horyzoncie kolejny popisowy numer gospodarzy Bydgoszczy tj.  egzekucja tartaku.

 fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/  Nordic Astrum powstanie, choć nigdy nie powinien powstać w tym miejscu, nomen-omen z przesłaniem "Bezpieczna budowa"

Można wymieniać więcej, tylko po co. Decydenci i tak wiedzą swoje,  twierdzą że  nie mają sobie nic do zarzucenia, jak b. posłowie Gawłowski czy Piasecki. Tylko czy podobnie będą o tym mówić, gdy wyborcy będą wybierać nowych gospodarzy?

Zacznijmy zatem od nieszczęsnych szyn na trasie linii do Fordonu
Prezes Kozakiewicz obiecywał, że sprowadzona do miasta podbijarka z Pabianic załatwi problem. Otóż nie załatwiła, o czym mówiliśmy dawno temu. Mimo to dobre humory pana prezesa, pana prezydenta, jak również pana wojewody wskazują, że tak naprawę nic nie można zrobić.

Czyżby? Czy wielkim problemem jest ustalenie przyczyn "plastelinowych szyn". Czy nikt nie potrafi, a może nie chce, ustalić z jakiego materiału są one wykonane (czy mają PN, czy współczynnik rozszerzalności jest zgony z tym, jaki przyjęto w kosztorysie). Nie chcemy źle wróżyć, ale może być tak, jak  kiedyś na wielkich budowach autostrad na Euro 2012, gdzie droższe materiały zastępowano  tańszymi zamiennikami. Czy nie jest  tak, jak na budowanej pod Bydgoszczą trasy szybkiego ruchu  S5, gdzie gruz budowlany jest zwyczajnym "śmietnikiem" z jakichś bliżej nieokreślonych budowli. Czy w mieście  i służbach nadzorujących inwestycje nie ma  inżyniera, który weryfikuje materiały dostarczane na teren wielkiej budowy?

Okiem technika - toromistrza
Już  pierwszy rzut oka na położone tory, szczególnie na każdym  łuku „Tramwaju do Fordonu”, skłania do wydania opinii - fuszerka budowlana. Za ten stan robót odpowiadała firma Tor-Krak z Krakowa. Problem polega na  tym, że tory są ułożone niedbale, z widocznymi gołym okiem uskokami. Ale to można jakoś wytłumaczyć, w żaden sposób nie można zaakceptować. A jednak, to się stało!  Teraz przyjrzyjmy się stali użytej na tym odcinku – np. Inwalidów - Korfantego.

Współczynnik rozszerzalności cieplnej stali wynosi  ok. 0,000012 m/  1 st. Celsjusza / źródło: transport-publiczny.pl/  Oznacza to, że ze wzrostem temperatury o jeden stopień szyna na odcinku  5 km wydłuży się o 6 cm, przy dalszym  wzroście o 10 st. Celsjusza  długość wzrasta o 60 cm! Rozwiązanie, jakie przyjęto na całej trasie do Fordonu polega na łączeniu szyn metodą spawania (a nie pozostawiania technologicznej przerwy, dylatacji).

W Polsce przyjmuje się, że stosowane szyny dostosowane są do temperatury 27 st. Celsjusza. Cóż, to z pewnością błąd, gdyż temperatury od kilku już lat są niemal tropikalne. Jeśli do tego dołożymy materiały nieobjęte PN (Polska Norma), np. tańsze sprowadzone z Chin, to już może być problem dla samego prokuratora. Ktoś przecież odbierał stan torowiska i zastosowane na nim materiały.

Znawcy tematu zajmujący się od lat materiałami wykorzystywanymi w kolejnictwie czy ruchu tramwajów szynowych mówią wprost, na takiej trasie powinny być tzw. styki dylatacyjne W słońcu szyna potrafi nagrzać się do ponad 50 st.,  oznacza przyrost o 1,38 m na referencyjnym 5- kilometrowym odcinku!

Mówiąc wprost i na temat, podbijarka i dosypany tłuczeń nie rozwiązał problemu do samego końca. O tym powinni jednak wiedzieć ludzie prezesa Kozakiewicza. Mówienie, że nie ma żądnego niebezpieczeństwa  to okłamywanie samego siebie. Czy pan prezes i prezydent Bruski chciałby jechać  w takim „Swingu”, który pewnego upalnego dnia wypadnie z szyn? Pytanie jest retoryczne, ale jest  jeszcze czas aby rozwiązać ten problem.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/  Babia Wieś, a za torami po których już nie jeżdżą tramwaje głęboki wykop pod Nordic Astrum

Pat  przy Babiej Wsi 8
Niestety, to kolejna drażliwa sprawa dla prezydenta, który  rzekomo zawiadomił prokurę o nieprawidłowościach przy budowie  Nordic Astrum. Mówiąc wprost, ten budynek w ogóle nie powinien tutaj poswatać, a jednak deweloper otrzymawszy ten teren od miasta za odsprzedanie Młynów Rothera twierdzi, że i tak powstanie. Ściany pękają, osuwa się ziemia, potężny wykop pod budynek naprzeciwko pękającej kamienicy  czeka na dalsze decyzje. Tych nie ma, wiemy jedynie  iż tramwaje na tym odcinku nie pojadą do końca tego roku, a komunikacja zastępcza nie pasuje mieszkańcom (1750 zł dziennie to koszt za dodatkowe autobusy). Nie wiadomo też, kto zapłaci  za ten cały ambaras. Winnych, jak powiedzieliśmy nie ma, a prezydent już myśli o reelekcji.

Tartak stoi nadal
Prezes tartaku Krzysztof Pietrzak odgrażał się w mediach, że spowoduje obstrukcję na wypadek egzekucji . Cóż, zachowuje się jak dawno temu chłop Drzymała, trwa przy swoim. Sam mówi iż nie jest bogaty tylko majętny, a proponowane odszkodowanie za działkę jest zbyt małe – jego zdaniem.

Obnaża  wszystkie błędy zarówno prezydenta Bruskiego i jego doradców. Iskrzy na Trasie Uniwersyteckiej, to pewne, a przy okazji dostaje się wojewodzie, który nie wykazuje żadnej inicjatywy w tym konflikcie. Okazuje się, że  nawet nakaz egzekucji był źle sporządzony. Terminy oddania do użytku II nitki Trasy Uniwersyteckiej  przeciągają się, a tartak stoi dalej. Jak długo, skoro według prezydenta i wojewody to już własność Skarbu Państwa.

Łyżka dziegciu w sprawie Astorii
Rozbiórka obiektów po b. Astorii przebiegała sprawnie. Zaskakująco sprawnie. Obecnie zniwelowano teren, a za wysokim płotem nic się nie dzieje. Czyżby ktoś zapomniał, że do 2020 roku ma tu powstać nowy kompleks z basenem o wymiarach olimpijskich. Wiadomo już, że koszt 100 mln zł  będzie mocno przekroczony, ale miasto brnie w tę budowę jak saper na polu minowym.

 

- przeczytaj także:

 

redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.