Rozkręca się Camerimage w Bydgoszczy. Po wielu kontrowersyjnych posunięciach samego Marka Żydowicza i postawienia pod ścianą nowego-starego prezydenta miasta, festiwal wrócił na swoje tory, choć niektórzy już mówią, że to bocznica dla artystów z przeszłością.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
To już 26. edycja tego festiwalu, gdzie sam Roman Polański wręczył nagrodę specjalną dla nestora polskich filmowców Witolda Sobocińskiego. Przy okazji żartobliwie dodał o... pijaństwie w szkole filmowej.
Cóż, można przejść do porządku dziennego lub skwitować to wystąpienie wybitnego polskiego reżysera słowami Elżbiety Bieńkowskiej – „taki mamy klimat”. Przypomnijmy jednak, że na „wybitnym” reżyserze ciąży plama na honorze – gwałt, którego ofiarą była nieletnia Renate Langer.
Rzeczywiście, klimat tegorocznego festiwalu jest papierkiem lakmusowym sytuacji, jaka się wytworzyła pomiędzy stronami – Rafałem Bruskim i Markiem Żydowiczem. Prezydent nie był obecny na tej ceremonii, ale to co wydarzyło się później, tylko potwierdza nie najlepszą atmosferę wokół festiwalu.
Potwierdza to oficjalnie bydgoska policja. Nad ranem w hotelu "Holiday Inn" znany operator filmowy Matthew Libatique zaatakował ratowników medycznych, a potem policjantów. Według policji operator zachowywał się dziwnie, był pod wpływem alkoholu (lub innych środków).
- Efekt... wybity ząb ratownika medycznego – poinformował na Facebooku Szymon Wiłnicki, ratownik medyczny, nowo wybrany radny do Rady Miasta Bydgoszczy
Około godz. 5 nad ranem policjanci z komisariatu Szwederowo zostali wezwani do interwencji przed hotelem "Holiday Inn", do awanturującego się z ratownikami medycznymi mężczyzny. Trudno było zapanować nad pobudzonym oponentem, wyraźnie agresywnym, rzucającym przekleństwami...
- Obecnie trwa przyjmowanie zgłoszenia od funkcjonariuszy o popełnieniu przestępstwa, jeszcze dziś takie zawiadomienie zgłoszą ratownicy z pogotowia – pisze „Wyborcza”
Policja potwierdziła też, że zatrzymany to Matthew Libatique, stały bywalec i laureat festiwalu Camerimage. Choć to 50- letni mężczyzna, jest krewki i zadziorny, jak celebryta.
To nie pierwszy atak na ratownika medycznego w naszym mieście. Nie tak dawno krewki, ale pijany mężczyzna na Szwederowie postraszył ratowników bronią, na szczęście na... plastikowe kulki. Niestety policja nie wniosła sprawy z urzędu o ukaranie sprawcy, bo broń nie miał cech prawdziwej broni palnej. Problem w tym, iż ratownicy nie potrafią rozpoznać podczas szybkiej akcji udzielania pomocy, jaką bronią posługuje się napastnik.
– Byliśmy zaskoczeni decyzją biegłego. Dlatego złożyliśmy ponowny wniosek na policję. Jeśli ktoś wejdzie do banku z bronią, która później okaże się atrapą, to nie jest to już napad? Jak widać sytuacje, kiedy udzielając pomocy stajemy się ofiarami napaści, zdarzają się nader często. Nie może być tak, że sprawcy będą czuli się bezkarni – mówi Krzysztof Wiśniewski, ratownik medyczny – specjalista pielęgniarstwa ratunkowego, kierownik Działu Usług Medycznych i Szkoleń w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Bydgoszczy
– Niestety ratownicy coraz częściej spotykają się z agresją pacjentów lub świadków zdarzenia. Nie tylko słowną, bo ta jest na porządku dziennym, ale też fizyczną. Bywa, że są uderzani, kopani, demolowany jest ambulans. Jeśli ktoś jest pod wpływem dopalaczy, jest nieobliczalny. Najtrudniejsze są dyżury w piątkowe i sobotnie wieczory. To często wyjazdy do klubów, gdzie jest mnóstwo ludzi po alkoholu i narkotykach. To one najczęściej wywołują agresję – opowiadają ratownicy
Sprawcy coraz częściej posiadają przy sobie niebezpieczne narzędzia, np. nóż, kastet czy pałkę teleskopową. W zetknięciu z nieuzbrojonymi ratownikami to bardzo groźna broń. Wniosek nasuwa się sam: ratownicy medyczni, pielęgniarki a nawet lekarze, nauczyciele, stewardessy czy kontrolerzy i kierowcy autobusów MZK powinni przejść podstawowy kurs samoobrony. To nie jest przypadek odosobniony, ale jeden z wielu w naszym regionie.
- Takich sytuacji jest coraz więcej w naszym zawodzie, gdy idziemy z pomocą do poszkodowanego, nigdy nie wiemy, co nam może grozić – mówi Leszek Koszak z Dolnego Śląska
- Zabiegamy o przeszkolenie z zakresu samoobrony, niektórzy ratownicy już zapisali się na kursy samoobrony. Problem w tym, że podstawowy kurs powinien być obowiązkowy, dokładnie tak, jak to obowiązuje u kandydatów na funkcjonariuszy wstępujących do policji czy straży miejskiej – mówi Koszak
W sprawie krewkiego operatora, zaistniałego przypadku nie da się zawlec pod dywan. Wygląda to grubo, ale festiwal Camerimage także jest coraz słabszy wizerunkowo dla Bydgoszczy. Wygląda na to, że rację miał Rafał Bruski odstępując od tak mocnego finansowania tej imprezy. A budowa czwartego kręgu Opery Nova ruszy, bez względu na to, czy Camerimage pozostanie w Bydgoszczy czy powędruje do Torunia.
redakcja autoflesz.com![]()
Źródło: "Wyborcza"
Z ostatniej chwili:
piątek, 16 listopada br. - znany amerykański filmowiec, któremu prokuratura postawiła zarzut napaści na ratownika medycznego i naruszenia nietykalności policjanta, nie zostanie aresztowany. Sąd oddalił wniosek o taki środek zapobiegawczy. Jak twierdzą nasze wiewiórki, wniosek nie miał szans powodzenia. Krewki filmowiec już otrzymał pomoc prawną z ambasady amerykańskiej. Oznacza to, że formalnie gość festiwalu EnergaCamerimage może opuścić gród nad Brdą i nawet włos z głowy mu nie spadnie. Aczkolwiek sprawę cywilną mogą wnieść ratownicy medyczni. Czy to zrobią?
Podobno o festiwalu jest głośno we wszystkich możliwych mediach. To raczej nadużycie, ale trzeba spojrzeć w lustro. Wygląda na to, że to ostatni festiwal Marka Żydowicza w Bydgoszczy, który powiedział o dym incydencie tak:
- Wiem, że takie zdarzenie miało miejsce, bardzo nad tą sytuacją ubolewam. Nie powinna się ona wydarzyć. Ale cóż, nie jesteśmy odpowiedzialni za to, co nasi goście robią w godzinach "pozafestiwalowych". Ubolewam bardzo nad tym, że taka rzecz się stała (...)
- Najgorsze jest to, że osoby, które pełnią służbę, żeby nam udzielać pomocy, w takich sytuacjach cierpią. To jest najgorsze i absolutnie niedopuszczalne, żeby te osoby były poszkodowane - powiedział Marek Żydowicz
Naszym zdaniem najgorsze jest to, że jak dotąd nawet nie padło słowo "przepraszam", nie mówiąc już o zadośćuczynieniu ze strony znanego, skądinąd filmowca.
sobota 17 listopada br. - Camerimage wreszcie znika z Bydgoszczy? Czy to kolejny szantaż Marka Żydowicza. Na zakończenie festiwalu Żydowicz powiedział, że nie widzi dla siebie miejsca w Polsce.
- Organizowanie tego festiwalu w sposób niezależny jest męczarnią (...) – powiedział
Męczarnią to jest sam pan Marek Żydowicz, który - przypomnijmy - już w grudniu ub. r. potajemnie podpisał z ministrem kultury prof. Piotrem Glińskim i prezydentem Torunia Michałem Zalewskim list intencyjny w sprawie budowy Centrum Camerimage w Toruniu. Cóż, można jedynie powiedzieć „farewell” panie Marku, jak to powiedział Wokulski do Izabeli Łęckiej w pociągu relacji Warszawa-Kraków (stacja Skierniewice).
Ad voce krewkiego operatora, prokuratura zażądało 100 tys. zł poręczenia majątkowego, po tym jak sędzia Monika Górska-Makarewicz z Sądu Rejonowego w Bydgoszczy odrzuciła wniosek prokuratury o zastosowanie trzymiesięcznego aresztu wobec Matthew Libatique’a, podejrzanego o poturbowanie ratowników medycznych i znieważenie policjantów. Według informatorów Gazety Wyborczej prokuratura czeka na przelew, operatora nie ma już w Polsce. /źródło: Gazeta Wyborcza 19 listopada br./
