To co do niedawna było szemrane w wąskim kręgu fachowców wreszcie przebiło się na powierzchnię. Silniki Diesla nie znajdują tylu chętnych, co jeszcze w ubiegłym roku. Bardzo wysokie ceny ON w całej Europie skłaniają prywatnych właścicieli do większego zainteresowania się małymi jednostkami benzynowymi.

fot. Krzysztof Golec
To co do niedawna było szemrane w wąskim kręgu fachowców wreszcie przebiło się na powierzchnię. Silniki Diesla nie znajdują tylu chętnych, co jeszcze w ubiegłym roku. Bardzo wysokie ceny ON w całej Europie skłaniają prywatnych właścicieli do większego zainteresowania się małymi jednostkami benzynowymi. Silniki Diesla już nie są rozchwytywane, nawet w obiegu wtórnym.
Jeśli chodzi o floty i transport publiczny, motory Diesla nadal stanowią zdecydowaną większość, w Polsce niemal 95 proc.
- Wysokie ceny paliw sprawiają, że kierowcy odwracają się od diesli i idą w kierunku aut z niedużymi silnikami benzynowymi - piszą Łukasz Bąk i Tomasz Żółciak w "Dzienniku Gazecie Prawnej"
Taka tendencja już spowodowała, że najwięksi producenci znów postawili na jednostki benzynowe. Modne są ostatnio motory 3-cylindrowe lub „rzędowe czwórki” z techniką downsizingu (turbodoładowane o małych pojemnościach). Wystarczy zapoznać się z najlepszymi konstrukcjami w rankingu "Silnik Roku 2012", aby zrozumieć, dlaczego małe silniczki iskrowe są na topie. Przypomnijmy, że w konkursie „Engine of the Year 2012" jurorzy wybrali motor 3-cylindrowy 1.0 EcoBost ze stajni Forda.
Coraz większe znaczenia nabierają napędy hybrydowe. Toyota Motor Co. już zapowiedziała, że do 2018 roku aż 75-80 proc. produkcji będzie oparte na tych zespołach (Toyota Synergy Drive). Wreszcie słuszność tej teorii potwierdza trwający jeszcze wyścig na Le Mans, gdzie Audi T18 e-tron quattro zmaga się z całą koalicją.

- Odwrót od diesli i jednoczesny wzrost zainteresowania samochodami z silnikiem benzynowym o niewielkiej pojemności zauważalny jest zarówno na rynku aut używanych, jak nowych, kupowanych w salonie - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"
Naszym zdaniem olej napędowy jeszcze długo będzi podstawowym źródłem napędu w transporcie publicznym i dalekobieżnym. Już teraz widać, że kartele olejowo–naftowe i oligarchowie trzymający kurki w swoich rękach tracą rezon. Napędy elektryczne, a szczególnie ogniwa paliwowe fuel cell wkrótce dostaną zielone światło. Problem w tym, że dotychczasowi potentaci już szykują skok na nowe źródła energii.
Naprawdę, to oni kręcą politykami, sztabami wyborczymi i rządami wielu państw. Kierowcy są tylko narzędziem do nabijania niebotycznych fortun i pomnażania ich majątku.
{nice1}